Piłka nożna:

UEFA i europejskie ligi są zdeterminowane do dokończenia sezonu za wszelką cenę. Mecze najprawdopodobniej będą odbywać się przy pustych trybunach – także te najważniejsze z finałami Ligi Mistrzów w Stambule i Ligi Europy w Gdańsku włącznie. W środę doszło do kolejnej wideokonferencji z udziałem UEFA i europejskich lig. Tematem przewodnim miały być kwestie kontraktów piłkarzy oraz okienka transferowego. Jak informują źródła “The Independent”, dyskutowano również na temat dokończenia sezonów storpedowanych przez epidemię koronawirusa. Podobno wszystkie strony są zgodne, że rozgrywki należy dokończyć “za wszelką cenę”. Najlepiej w terminie, który nie wpłynąłby na sezon 2020/2021. Podobnie sytuacja wygląda z Ligą Mistrzów i Ligą Europy.

 

Ponad 76 tys. osób zakażonych i prawie tysiąc zgonów (dane na 1.04.) – tak wyglądają statystyki epidemii koronawirusa w Niemczech. Nie przerażają one szefów Schalke 04 Gelsenkirchen. Na boiskach treningowych tego klubu zauważono piłkarzy pierwszego zespołu, ćwiczących w parach. Duety zachowywały sporą odległość między sobą.  Schalke zajmuje obecnie 6. miejsce w tabeli, ostatnie premiowane awansem do europejskich pucharów. Dziennikarze brytyjskiego “Daily Mail” skomentowali, że “najwyraźniej władze klubu i trenerzy chcą, aby piłkarze nie stracili formy, gdyby trzeba było wrócić na boiska i walczyć o zachowanie tej pozycji”. W Niemczech (ale również i w innych krajach) pojawia się coraz więcej głosów z samego środowiska piłkarzy, aby wznowić rozgrywki nawet za cenę gry bez udziału kibiców.

 

Hiszpańskie kluby otrzymały specjalny protokół, który pokazuje kolejne kroki w powrocie na boiska. Autorzy planu przyznają jednak, że nie wszystko zależy od nich. Pierwsza faza to trening indywidualny. Większość piłkarzy ćwiczy w domach, pod czujnym okiem trenerów, którzy kontaktują się z nimi zdalnie. Potem przyjdzie czas na zajęcia w 8-osobowych grupach. Na koniec zespoły wrócą do normalnych zajęć, w pełnych składach i z piłką. La Liga nie określiła zupełnie dat przy konkretnych fazach powrotu na boiska. W dokumencie napisano, że i tak wszystko jest zależne od decyzji rządu Hiszpanii. Bo przecież obecnie nie ma możliwości wrócić do jakiegokolwiek treningu. Hiszpanie nie mogą opuszczać domów poza wyjściem do sklepu, lekarza, apteki i spaceru z psem. Hiszpańscy działacze założyli, że 72 godziny przed terminem powrotu do pełnych treningów, wszyscy piłkarze, trenerzy i ich rodziny przejdą obowiązkowe testy na obecność koronawirusa. Testy zostaną powtórzone na 15 dni przed rozegraniem pierwszych oficjalnych spotkań. Od ich wyników zależy ostateczna decyzja o dokończeniu przerwanej ligi.

 

Włosi wierzą, że najgorsze mają już za sobą i niebawem najbardziej rygorystyczne obostrzenia będą zawieszane. Dlatego władze Serie A w maju chcą wznowić rozgrywki ligowe. Liczba ofiar śmiertelnych we Włoszech przekroczyła 13 tysięcy. Statystyki z ostatnich dni jednak wskazują, że pandemia koronawirusa wyhamowuje. To dało Włochom nadzieję, że za kilka tygodni życie zacznie powoli wracać do normy, a to pozwoli piłkarzom wrócić na boiska. Władze Serie A cały czas są w kontakcie z klubami i myślą, jak uratować ten sezon. Portal calciomercato.com publikuje najnowsze ustalenia. Obecnie plan zakłada, że w okolicy połowy kwietnia kluby będą mogły wznowić treningi przy zachowaniu wszelkich środków ostrożności.  Zawodnicy dostaną miesiąc, by przygotować się do ligi. 20 maja mecze ligowe mają wystartować, by najpóźniej do 5 lipca zakończyć rozgrywki. Serie A będzie grać systemem sobota-środa-sobota, aby odrobić wszystkie zaległości. To z kolei oznacza, że w ciągu 47 dni odbędą się aż 124 mecze. Wszystko jednak zależy od tego, czy rzeczywiście uda się zwalczyć koronawirusa.

 

Rosyjska Premier Liga wznowi rozgrywki najwcześniej w czerwcu. Na razie nie jest brane pod uwagę całkowite zakończenie obecnego sezonu.  W rosyjskiej ekstraklasie nie brakuje polskich piłkarzy. W Lokomotiwie Moskwa występują Grzegorz Krychowiak i Maciej RybusMichał KucharczykRafał Augustyniak oraz Maciej Wilusz są graczami Urała Jekaterynburg, a Sebastian Szymański Dinama Moskwa.

 

Po kilku przypadkach wśród koszykarzy NBA, media ujawniły pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem w Major League Soccer. Pozytywny test na obecność wirusa ogłoszono w szeregach Philadelphii Union.  Piłkarzem Union jest Kacper Przybyłko, ale klub nie podał nazwiska zakażonego. Na szczęście choroba COVID-19 ma w jego przypadku łagodny przebieg.  Rozgrywki MLS zostały zawieszone do 3 kwietnia, jednak sportowym epicentrum koronawirusa w Stanach Zjednoczonych była do tej pory NBA. Zarażeni SARS-CoV-2 byli między innymi Kevin Durant oraz Rudy Gobert, jednak większość zawodników została już wyleczona.  Sytuacja w Stanach Zjednoczonych się jednak drastycznie pogarsza. Co najmniej 884 osoby zmarły w środę w USA z powodu koronawirusa, zwiększając bilans ofiar śmiertelnych epidemii Covid-19 w tym kraju do 5116 osób – wynika z danych prestiżowego Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa w Baltimore w stanie Maryland. Według prognoz Białego Domu COVID-19 może spowodować od 100 tys. do 240 tys. zgonów w Stanach Zjednoczonych przy zachowaniu obecnych ograniczeń. Telewizja CNBC zauważa, że to liczby przekraczające sumę zabitych Amerykanów w wojnie koreańskiej (1959-53) i w wojnie w Wietnamie (1955-75).

 

 

Oni byli najlepsi w swoim fachu na angielskich boiskach. Eksperci wybrali dziesięciu najbardziej klasowych bramkarzy w erze Premier League.  Wśród nominowanych znalazło się trzech wciąż grających bramkarzy oraz siedmiu, którzy zakończyli karierę.

Najlepsi bramkarze Premier League według ekspertów BBC:

Alisson (58 występów / 31 czystych kont)
Petr Cech (443 / 202)
David de Gea (304 / 108)
Ederson (99 / 45)
Shay Given (451 / 113)
David James (572 / 169)
Jens Lehmann (148 / 54)
Peter Schmeichel (310 / 128)
David Seaman (340 / 140)
Edwin van der Sar (313 / 132

 

Koszykówka:

– Musimy ponad wszystko przedkładać bezpieczeństwo. Nie możemy podejmować ryzyka – mówił w wywiadzie dla ESPN Mark Cuban, który jeszcze w marcu bardzo optymistycznie wypowiadał się na temat ewentualnego powrotu NBA. Teraz stonował nastroje. Według informacji Briana Windhorsta z ESPN, NBA spogląda w stronę Chin, gdzie szykowano się do ponownego wznowienia sezonu. Liga CBA miałaby pokazać, czy przy aktualnej sytuacji związanej z pandemią choroby COVID-19 powrót do rozgrywania meczów jest możliwe.  Pierwotnie wznowienie rozgrywek planowano na połowę kwietnia, później początek maja, ale teraz znów się ono opóźniło, bo w obawie przed nową możliwością rozprzestrzeniania się koronawirusa zakazał go rząd. CBA odbędzie wewnętrzne spotkanie 20 kwietnia, aby przedyskutować, co dalej.  A NBA? – Wszyscy eksperci muszą powiedzieć, że będzie to absolutnie bezpieczne. Nie możemy przedkładać niczego nad zdrowie i bezpieczeństwo – zaznaczał Mark Cuban (za ESPN). – To tak naprawdę taki ruchomy cel, którego nikt nie może namierzyć. Nie odbyłem żadnych rozmów, w których ktokolwiek omawiałby faktyczną datę wznowienia sezonu – zakończył mniej optymistycznie, niż w marcu.

 

Marcus Smart z Boston Celtics poinformował niedawno, że jest już wolny od koronawirusa, którym był zakażony. Teraz przekaże swoje osocze do badań nad znalezieniem sposobu na leczenie COVID-19.  Michael Joyner, anestezjolog w Mayo Clinic, powiedział ABC News, że jest obecnie czterech graczy wyleczonych z koronawirusa, którzy zdecydowali się oddać swoją krew do badań. W tym gronie znajduje się właśnie Marcus Smart, który potwierdził tę informację za pośrednictwem swojego agenta. Nazwiska pozostałej trójki na ten moment nie są znane. Władze NBA zwróciły się z prośbą do klubowych lekarzy o to, aby zawodnicy, którzy zostali wyleczeni, zdecydowali się na oddanie swojego osocza do badań. Terapia ma na celu wykorzystanie przeciwciał we krwi od wyzdrowiałych pacjentów, co może potencjalnie ograniczyć wirusa u osób chorych.

 

NBA opanowuje koronawirusa wewnątrz ligi. Wiemy, jak wygląda stan zdrowia dziesiątki z czternastu zakażonych – są oni całkowicie wolni od symptomów choroby COVID-19.  Rudy GobertDonovan MitchellMarcus Smart oraz Christian Wood pokonali wirusa SARS-CoV-2, dwóch koszykarzy Los Angeles Lakers po dwóch tygodniach kwarantanny jest wolnych od jakichkolwiek symptomów, a teraz dotarły do nas także pozytywne wieści z obozu Brooklyn Nets.  Generalny manager nowojorskiego klubu, Sean Marks poinformował, że po 15 dniach od otrzymania pozytywnych testów badań, czwórka jego zawodników uporała się z COVID-19. W tym gronie jest Kevin Durant, który jako jedyny z zespołu Nets przyznał otwarcie, że chodzi o niego.  NBA jest bliskie opanowania koronawirusa wewnątrz ligi. Oprócz dziesiątki wyżej wymienionych, chorych na COVID-19 jest też trzech pracowników zespołu Philadelphia 76ers i jeden Denver Nuggets. O ich stanie zdrowia kluby nie wydały jeszcze nowych komunikatów.

 

Damian Lillard, gwiazda Portland Trail Blazers, ma nietypowy pomysł na dokończenie obecnie zawieszonego sezonu w NBA. Jeden z najlepszych na świecie zawodników na swojej pozycji zasugerował, aby w NBA zorganizowano turniej na zasadach takich, na jakich odbywa się coroczne March Madness w NCAA – w tym roku jednak z oczywistych przyczyn odwołane. – W rywalizacji wzięłaby udział każda drużyna i w każdej rundzie przegrywający by odpadał. I tak aż do finału konferencji – podkreślił 29-latek. Czy tego typu rozwiązanie miałoby szansę powodzenia?

 

Hokej:

O czterech kolejnych przypadkach zakażenia koronawirusem w Ottawa Senators poinformowały amerykańskie media. Nie sprecyzowano jednak, czy chodzi o hokeistów, trenerów czy innych pracowników klubu NHL.  Wcześniej pozytywny wynik testu na koronawirusa miało dwóch hokeistów ekipy ze stolicy Kanady. Obaj wyzdrowieli, co wyraźnie podkreślono w komunikacie. Według mediów, w gronie sześciu członków klubu, którzy chorowali lub chorują, jest pięciu zawodników. Nazwisk jednak nie podano. Wszyscy byli w gronie 52-osobowej grupy, która w dniach 7-11 marca była na meczach w Kalifornii. Drużyna z Ottawy grała wtedy w San Jose, Anaheim i Los Angeles. Po tych spotkaniach rozgrywki NHL zostały wstrzymane.  Nie wiadomo, czy sezon uda się dokończyć. Od 1893 roku tylko dwa razy nie został wyłoniony zdobywca Pucharu Stanleya – w 1919 roku przez epidemię grypy hiszpanki oraz w 2005 z powodu lokautu.

 

Tenis:

Działacze Amerykańskiego Związku Tenisowego (USTA) w oświadczeniu zapewnili, że na razie planują rozegrać wielkoszlemowy US Open w terminie (31 sierpnia – 13 września). Zaznaczyli jednak, że może to ulec zmianie. Pandemia koronawirusa zaburza tenisowy sezon 2020. Z czterech turniejów wielkoszlemowych odbył się tylko jeden – styczniowy Australian Open. Roland Garros, który miał zostać rozegrany w dniach 24 maja – 7 czerwca, przeniesiono na przełom września i października, a zaplanowany w terminie 29 czerwca – 12 lipca Wimbledon odwołano. A co z czwartą w harmonogramie imprezą Wielkiego Szlema – US Open? Zawody w Nowym Jorku mają zostać rozegrane w terminie 31 sierpnia – 13 września. W środę, w związku z anulowaniem Wimbledonu, działacze Amerykańskiego Związku Tenisowego (USTA) opublikowali oświadczenie. Zapewnili, że na razie nie mają planów przełożenia bądź odwołania zmagań na kortach Flushing Meadows.  W trwającej od 1881 roku historii US Open turniej nigdy nie został odwołany. Był rozgrywany nawet podczas I i II wojny światowej.

 

Gerard Tsobanian, dyrektor generalny Mutua Marid Open, wciąż ma nadzieję, że tegoroczna edycja turnieju w Madrycie odbędzie się. Wyjawił też, że w kuluarach toczą się rozmowy na temat zmiany kalendarza w sezonie 2020.  Turniej w Madrycie to po Rolandzie Garrosie druga największa impreza rozgrywana na kortach ziemnych. Tegoroczna edycja miała odbyć się w dniach 2-10 maja, lecz z powodu pandemii koronawirusa rozgrywki zostały zawieszone do 13 lipca. Mimo to, w stolicy Hiszpanii wciąż mają nadzieję na przeprowadzenie zawodów. Znaleźli nawet nowy termin – 14-20 września. – Ta data byłaby najlepsza – przyznał Gerard Tsobanian, dyrektor generalny Mutua Madrid Open, cytowany przez portal puntodebreak.com. – Ale nie możemy postąpić jak Roland Garros i podać nowego terminu bez konsultacji. Teraz musimy obserwować, jak będzie rozwijać się pandemia, a dopiero potem możemy czynić jakieś prognozy.  Gdyby turniej w Madrycie został przeniesiony na termin 14-20 września, oznaczałoby to, że odbyłby się w tygodniu pomiędzy dwiema wielkoszlemowymi imprezami – US Open (31 sierpnia – 13 września) a Rolandem Garrosem (21 września – 4 października). Tsobanian jednak nie widzi w tym problemu.

 

Kolarstwo:

Międzynarodowa Unia Kolarska postanowiła zawiesić wszystkie wyścigi do 1 czerwca. Decyzja jest podyktowana pandemią koronawirusa. Decyzja dotyczy wszystkich odmian kolarstwa. Przedstawiciele UCI przed wydaniem rozporządzenia spotkali się z przedstawicieli różnych grup – organizatorami wyścigów (AIOCC), stowarzyszeniem drużyn zawodowych (AIGCP) i związkiem kolarzy zawodowych (CPA). Tym samym z ważniejszych wyścigów nie zostaną rozegrane w planowanym terminie słynne wiosenne klasyki: Paryż-Roubaix, Mediolan-San Remo, Liege-Bastogne-Liege. Międzynarodowa Unia Kolarska nie wyklucza wydłużenia sezonu. Jeśli sytuacja z koronawirusem na świecie zostanie zażegnana, w pierwszej kolejności odbędą się wówczas największe imprezy kolarskie.

 

Boks:

Tyson Fury i Deontay Wilder po raz trzeci mają spotkać się w ringu w październiku. Pojawiły się jednak głosy, że walka może nie dojść do skutku. Hitowy pojedynek w wadze ciężkiej Tyson Fury – Deontay Wilder III wstępnie został wyznaczony na 3 października w Las Vegas. Dużo zależy jednak od tego, czy uda się do tego czasu opanować pandemię koronawirusa. “Daily Mirror” ustalił, że obóz Fury’ego będzie chciał przeforsować plan, który zakłada, że do kolejnej walki z Wilderem nie dojdzie! Priorytetem dla Tysona jest bowiem konfrontacja z Anthonym Joshuą.  Brytyjscy dziennikarze podkreślają, że Joshua ma wprawdzie zaplanowany pojedynek z Kubratem Pulewem wstępnie 25 lipca, ale promotorem Bułgara jest Bob Arum, który mógłby przekonać swojego pięściarza do rezygnacji. Wszystko po to, że Fury i Joshua mogli wejść do ringu jeszcze w tym roku.

 

F1:

Koronawirus uderza finansowo w zespoły Formuły 1. McLaren poinformował, że w dobie kryzysu Carlos Sainz i Lando Norris zgodzili się na obniżkę pensji. Zespół z Woking zwolnił też część pracowników.  To pierwsze efekty kryzysu wywołanego przez koronawirusa w Formule 1McLaren poinformował o zwolnieniach w departamencie wyścigowym, który odpowiada za F1. Równocześnie Carlos Sainz i Lando Norris zgodzili się na obniżenie pensji, choć nie podano do publicznej wiadomości o jak dużych kwotach. Ze względu na koronawirusa, Formuła 1 była zmuszona odwołać już osiem tegorocznych wyścigów. Części z nich nie uda się już rozegrać w późniejszym terminie, a to dla ekip oznacza straty rzędu co najmniej kilku milionów dolarów. W Wielkiej Brytanii, w związku z ograniczeniami wprowadzonymi przez rząd, w życie wszedł specjalny pakiet pomocowy. Polega on na tym, że firmy mogą występować do państwa o pomoc w pokryciu pensji personelu. W takiej sytuacji bierze ono na swoje barki 80 proc. pensji, ale nie więcej niż 2,5 tys. funtów miesięcznie. Biorąc pod uwagę, że większość zespołów F1 ma swoje siedziby na Wyspach, mogą one skorzystać z propozycji rządu Borisa Johnsona. Co logiczne, na pomoc ze strony państwa nie mogą liczyć kierowcy F1, których zarobki liczone są w milionach. Carlos Sainz w zeszłym roku miał inkasować ok. 4 mln euro za sezon w McLarenie, Lando Norris znacznie mniej – 225 tys. euro.

 

Lawrence Stroll nabył kolejny pakiet akcji Aston Martina i został szefem brytyjskiego producenta samochodów. Równocześnie Kanadyjczyk potwierdził, że jego firma w roku 2021 pojawi się w F1. Mimo kryzysu spowodowanego przez koronawirusa. W ubiegły poniedziałek miliarder z Quebeku zainwestował w producenta samochodów 260 mln funtów, a pozostali inwestorzy dorzucili 536 mln funtów. Te pieniądze mają pomóc Aston Martinowi w stanięciu na nogi.  Stroll ma też ambitny plan związany z Formułą 1. Miliarder posiada już w F1 swój zespół – Racing Point. Od przyszłego roku zmieni on nazwę i będzie promować legendarną markę.  Stroll chce też przenieść niektóre rozwiązania z F1 do samochodów osobowych, aby tym samym zapewnić Aston Martinowi nowoczesne technologie. Miliarder postanowił też wzmocnić fabrykę w Silverstone, która przez laty nie była rozwijana. Powstanie tam nowy budynek, który będzie odpowiadał potrzebom zespołu F1 rodem z XXI wieku.

Opracował: Sławek Sobczak