Inwestorzy z Wall Street zaskakująco szybko przeprosili się z akcjami spod szyldu FANG. Dzięki zwyżce akcji “facebooków i amazonów” technologiczny Nasdaq ustanowił nowy rekord wszech czasów, licząc po kursie zamknięcia. Wystarczyły dwa miesiące, aby indeks FANG+ po zwyżce o 24 proc. poprawił marcowy szczyt. FANG to akronim utworzony z pierwszych liter nazw najpopularniejszych technologicznych gigantów: Facebooka, Amazona, Netfliksa i Google’a (obecnie Alphabet). Do indeksu FANG+ nowojorska giełda dorzuciła jeszcze walory Apple’a. Na koniec poniedziałkowej sesji notowania akcji wszystkich tworzących go spółek – z wyjątkiem Alphabetu ustanowiły nowe maksima. I nikomu nie przeszkadzał fakt, że taki Amazon jest wyceniany na 210-krotność zysków za ostatnie cztery kwartały, a Netflix ma c/z równe 243.  A jeśli notowania Apple’a wzrosną jeszcze o 6,1 proc., to spółka z Cupertino jako pierwsza w dziejach przekroczy bilion dolarów kapitalizacji. Napędzany technologicznymi gigantami Nasdaq zameldował się z najwyższym w historii kursem zamknięcia – 7606,46 punktów. To o 0,69 proc. więcej niż przed weekendem, 10 proc. więcej niż na początku roku i ponad 20 proc. więcej niż rok temu. Przez ostatnie 5 lat Nasdaq Composite urósł o 120 proc. Dzięki uspokojeniu we włoskiej polityce i solidnych danych z amerykańskiej gospodarki umiarkowane wzrosty zaliczyły także pozostałe amerykańskie indeksy. Dow Jones zyskał 0,72 proc., a S&P 500 urósł o 0,45 proc. Nowy rekord wszech czasów osiągnął także zrzeszający “małe” amerykańskie spółki indeks Russell 2000.

Jeśli potwierdzą się wstępne szacunki ekonomistów z Atlanty, to największa gospodarka świata osiągnęła właśnie najszybsze tempo wzrostu od prawie czterech lat. Jednakże wzrost ten może okazać się nadzwyczaj krótkotrwały. Stany Zjednoczone przeżywają obecnie drugie najdłuższe, lecz zarazem najsłabsze ożywienie gospodarcze od zakończenia II wojny światowej. Od ponad dekady dynamika amerykańskiego PKB w skali całego roku nie potrafi osiągnąć poziomu 3 proc. Podczas poprzednich cykli koniunkturalnych w okresie ożywienia wzrost gospodarczy w Ameryce regularnie przekraczał 4 proc. rocznie. Jednakże pojawił się cień szansy na przełamanie tej tendencji. Po tradycyjnie słabym pierwszym kwartale (wiadomo: „ciężka zima”)  – gdy annualizowany wzrost PKB wyniósł tylko 2,2 proc. – pojawiła się nadzieja na kwartał zdecydowanie lepszy. Według modelu prognostycznego Fedu z Atlanty annualizowana dynamika amerykańskiego PKB w bieżącym kwartale ma wynieść aż 4,8 proc. Jeśli tak się faktycznie stanie, będzie to najwyższy wynik od trzeciego kwartału 2014 roku. Szacunki ekonomistów z Atlanty bazują na już opublikowanych danych makroekonomicznych. Znamy więc tylko statystyki za kwiecień, a niedługo poznamy wyniki z maja. Lecz patrząc na bieżące odczyty takich wskaźników jak PMI czy ISM, amerykańska gospodarka wciąż radzi sobie całkiem nieźle. Zagrożeniem dla utrzymania wzrostu gospodarczego w Stanach Zjednoczonych jest m.in. agresywna polityka handlowa prowadzona przez administrację prezydenta Trumpa. Kolejnym czynnikiem jest pojawiająca się presja płacowa skutkująca potencjalnie wyższą inflacją cenową i wyższymi nominalnymi stopami procentowymi. Negatywnie oddziaływają też rosnące notowania ropy naftowej. Przez poprzednie 70 lat recesję w USA można były przypisać jednemu z tych ostatnich czynników: zaostrzeniu polityki monetarnej lub szokowi naftowemu.

Amerykańscy miliarderzy, bracia Charles i David Koch przeznaczą kilkadziesiąt milionów dolarów na kampanię skierowaną przeciwko cłom wprowadzanym przez administrację Donalda Trumpa. Właściciele Koch Industries wsparli finansowo trzy grupy polityczne, które zapowiedziały rozpoczęcie kampanii informacyjnej oraz lobbingowej w celu promocji wolnego handlu. – Są lepsze sposoby na negocjowanie umów handlowych niż karanie amerykańskich konsumentów i biznesu wyższymi kosztami – oświadczył Tim Phillips, szef wspartej przez miliarderów grupy Americans for Prosperity. Eksperci uważają, że uruchomienie kampanii sygnalizuje wzrost zaniepokojenia środowisk biznesowych, popierających w większości Donalda Trumpa, polityką prezydenta USA w sprawie handlu zagranicznego. Bracia Koch zarządzają drugą co do wielkości prywatną korporacją w USA. Uwielbiani są na prawicy jako hojni sponsorzy niezależnych instytutów, niezliczonych wydawnictw, konferencji naukowych i rozmaitych projektów. Równocześnie znienawidzeni na lewicy – obrzydliwie bogaci przedsiębiorcy promujący kapitalizm, walczący z biurokracją i socjalizmem.

Apple zaprezentowało nowe rozwiązania, które mają pomóc użytkownikom jego urządzeń mobilnych walczyć z uzależnieniem od nich. Wśród przedstawionych rozwiązań jest Screen Time. Wysyła on tygodniowe raporty właścicielom iPadów i iPhone’ów pokazujące jak używali tych urządzeń. To rozwiązanie mogące zainteresować rodziców, bo pozwala na otrzymywanie raportów o użytkowaniu urządzeń przez ich dzieci i ustawianie limitów czasowych na użytkowanie aplikacji. Craig Federighi, wiceprezydent Apple ds. oprogramowania powiedział, że czasami ważne jest, aby zapobiegać „zatraceniu” powodowanemu przez smartfony. Innym rozwiązaniem oferowanym przez Apple jest tryb snu, w którym urządzenie wygasza ekran i nie pokazuje pojawiających się komunikatów aż do czasu gdy wstaniemy (najlepiej wyspani …).

Podczas aukcji na Wieży Eiffla sprzedano szkielet prawdopodobnie nowego gatunku drapieżnego dinozaura za ponad 2 mln euro. Nabywcą jest anonimowy francuski kolekcjoner, który podobno zadeklarował wystawienie w 70 proc. kompletnego szkieletu dinozaura w jednym z krajowych muzeów. Wartość szkieletu szacowano na 1,8 mln euro. Zainteresowanie jego kupnem było międzynarodowe. Telefoniczne oferty składano m.in. z Japonii i Szwecji. Sprzedający szkielet brytyjski kolekcjoner zadeklarował przeznaczenie części pozyskanych pieniędzy na prace wykopaliskowe. Liczący ok. 150 mln lat szkielet został wykopany w 2013 roku w amerykańskim stanie Wyoming. Żyjący w epoce jurajskiej dinozaur miał 9 metrów długości i prawie 3 metry wysokości.

Amerykański bokser Floyd Mayweather wrócił na szczyt listy 100 najlepiej zarabiających sportowców na świecie, sporządzonej przez magazyn Forbes. Portugalczyk Cristiano Ronaldo, piłkarz Realu Madryt, który zajmował pierwsze miejsce w rankingu przez poprzednie dwa lata, znalazł się tym razem na trzecim miejscu. Wyprzedził go inny piłkarz z hiszpańskiej ligi, Argentyńczyk Lionel Messi, który właśnie podpisał nowy kontrakt z FC Barcelona. Łącznie 100 sportowców uwzględnionych w rankingu zarobiło w ubiegłym roku 3,8 mld dolarów, czyli o 23 proc. więcej niż rok wcześniej. Poniżej topowa dziesiątka rankingu, kwota wymieniona to suma zdobytych nagród, pensji oraz kwot uzyskanych z reklam:

  1. Floyd Mayweather – bokser ($285 mln)
  2. Lionel Messi – piłkarz ($111 mln)
  3. Cristiano Ronaldo – piłkarz ($108)
  4. Conor McGregor – MMA ($99 mln)
  5. Neymar – piłkarz ($90 mln)
  6. LeBron James – koszykarz ($85,5 mln)
  7. Roger Federer – tenisista ($77,2 mln)
  8. Steven Curry – koszykarz (76,9 mln)
  9. Matt Ryan – footballista amerykański ($67,3 mln)
  10. Matthew Stafford – footballista amerykański ($59,5 mln)

 

Opracował: Sławek Sobczak