Kończy się dla wielu jakże przyjazny okres darmowego parkowania naszych samochodów w północnych i północno-zachodnich rejonach Chicago.

Zmiany żąda Wydział Transportu miejskiego ratusza na wniosek czterech radnych, których ponoć naciskają właściciele okolicznych biznesów  zaniepokojeni brakiem wolnych miejsc na postój aut ich klientów. Tom Tunney, radny 44. Okręgu, w skład którego wchodzi bardzo handlowa i jeszcze bardziej rozrywkowa dzielnica Lakeview ze stadionem Wrigley Field włącznie, przedstawił na posiedzeniu Rady Miejskiej racje właścicieli sklepów i restauracji. Rzeczywiście, z ich punktu widzenia (zważając na fakt, że niemal żaden nie posiada osobnego parkingu), miejsca parkingowe na ulicy są niemal bezcenne. Radny James Cappleman z Okręgu 46. poparł swojego sąsiada (46. warda usytuowana jest na północ od 44.) dodając, iż nie tylko przedsiębiorstwa cierpią na braki parkingowe ale i kościoły gdy na nabożeństwa przybywają wierni, czasem z daleka.

Jeżeli wniosek przejdzie, znów będziemy musieli „karmić” parkomaty od 10:00 rano do 8:00 wieczorem na ruchliwych arteriach popularnych dzielnic jak wspomniane już Lakeview, Logan Square czy Lincoln Park. Zmiana nastąpi zaledwie dziewięć  miesięcy po przyjęciu propozycji burmistrza Rahma Emanuela uwalniającej obrzeża centrum miasta od opłat niedzielnych. To miała być korekta niekorzystnego kontraktu jaki ówczesny burmistrz Richard Daley zawarł w sprawie 75-letniej dzierżawy parkometrów z jedną z nowojorskich firm. Zmiany miały przynieść miastu – wg burmistrza Emanuela – oszczędność miliarda dolarów na przestrzeni pozostałych do końca kontraktu 71 lat. Analitycy “Chicago Tribune” szybko policzyli jednak, że podatnicy i parkujący na ulicach zapłacą i tak ponad połowę obiecanych oszczędności (licząc w dzisiejszych dolarach) gdyż w życie wchodzą nowe systemy płatności przez telefony komórkowe, część parkometrów będzie zepsuta, a i tabliczek dla niepełnosprawnych, które umożliwiają bezpłatny parking jest ponoć więcej niż inwalidów.

Dziura w budżecie miejskim jest porażająco wielka, myślę, że jeszcze w tym roku radni miejscy wymyślą kilka sposobów na drenaż naszych kieszeni. Ale nosił wilk razy kilka… Wybory przed nami – panowie aldermani!

Sławomir Sobczak

meritum.us