Największy postęp techniki niewątpliwie przypada na drugą połowę XX w. przynajmniej w Polsce. Był to okres gdzie z dnia na dzień zmieniało się oblicze kraju. Na wielu wsiach zapaliło się światło elektryczne, odstawiano cepy w kąty stodół, choć niektóre pozostały i na salony się wkradły.

Na Zachodzie było trochę inaczej i może wcześniej, ale mur berliński zasłonił wszystko, co piękne po tamtej stronie. O dobrobycie mogliśmy posłuchać w zabronionej wtedy rozgłośni Radia Wolna Europa. Tymczasem u nas było jeszcze biednie i jakoś nikt nam w tej niedoli nie pomagał. Zawiodły sojusze i gruzy po wojnie usuwaliśmy sami, zresztą jak zwykle. Polska pomału podnosiła się z popiołów, a kroniki filmowe napędzały koniunkturę. Oglądaliśmy w nich warszawskie piątki murarskie, które kładły dziennie więcej sztuk cegieł niż produkowały wszystkie cegielnie w kraju. Ta propaganda przetrwała do dzisiaj, ba! nawet się udoskonaliła. Słyszy się tu i ówdzie o wzroście gospodarczym i równoległym szerzeniu się biedy. Anomalia, to jedyne słowo, które nie traci swojej wartości pomimo zmieniającego się świata. Wszędzie wzrosty i wszędzie deficyty. Trudno podeprzeć owe zjawisko prawami rządzącymi ekonomią.

Ale powróćmy do rozwoju naszego kraju. Powstawały nowe fabryki, a więc i miejsca pracy, ktoś powie, że wraz z przemysłem rosły długi, to prawda. Rosły, choć w porównaniu z dzisiejszymi; żadne, ale wszystko zbudowane zostawało w kraju dla przyszłych pokoleń. Dzisiaj przy niebywałym zadłużeniu sprzedano obcym niemal wszystko, (¾ gospodarki). O rozbiorze zadecydował okrągły stół, wokół którego panuje jakaś dziwna cisza. Zdradzono wielki ruch „Solidarność” zdradzono Polaków i podzielono się dorobkiem pokoleń.
Kiedy przeczytałem kolejną książkę S. Cenckiewicza o Lechu Wałęsie, ostatnie włosy wyszły mi z głowy.  Jeśli tacy ludzie kierowali i kierują krajem; nic dodać nic ująć. Każdy obywatel powinien znać życiorysy swoich przywódców, a nie zna. Bazujemy na mediach, które są jakie są i dlatego wychwalamy zdrajców i tym samym niszczymy porządnych ludzi godnych zaufania. Jeśli człowiek zagłębi się w prawdziwą historię, dowie się o wielu zdrajcach, którzy bogacili się kosztem zwyczajnych ludzi, a kraj spychali w przepaść. To nie były przypadki, zresztą takich w polityce nie ma.

Po wojnie ludzie dali wszystko z siebie, by podźwignąć ojczyznę z ruin. Wysiłek był wielki, marna zapłata, ale czego się nie robi dla miłości. Panoszyli się komuniści i rozmaite przybłędy wykorzystując zwyczajnych, uczciwych ludzi, którzy uwierzyli w lepsze jutro. Obiecywali nam raj na ziemi, pomału wydobywaliśmy się z ruin, ale szpicle potrafili gasić nasze zapały. Przed zmianą ustroju mieściliśmy się w czołówce demoludów. Fabryki, stocznie, kopalnie pracowały na pełnych obrotach, rozwijało się szkolnictwo. Pomimo tego sklepy były puste, więc gdzie podziała się produkcja? A może był to przyczynek (preludium) do okrągłego stołu i podziału kraju między swoich?

Coraz więcej wykształconych ludzi zasilało kadry pracownicze. Gdyby nieco ukrócono korupcje na wyższych stanowiskach, zabrano sekretarzom majątki, byłoby całkiem nieźle, ale tak się nie stało.

Często zmieniały się rządy i Polska ubożała, a zdrajcy rośli w siłę i żyło się im wspaniale, a my biliśmy im brawo za poświęcenie dla kraju. Władza zrobiła z nieuków profesorów, z sierżantów generałów, donosicielom nie żałuje wysokich emerytur, a naród? Pozostał sam sobie jako te owce rozproszone przez wilka. Jedni szukają chleba u Niemca, inni w Ameryce. „Dużo nas, a jakoby nikogo nie było” Przewróciły się mury, rosną nowe, jeszcze wyższe, bo ”nie może lewa ręka widzieć, co robi prawa”. Odgradza się prawdę i bogactwo od nędzy, te dwa bieguny zawsze się odpychały. Daliśmy się zmanipulować choć jesteśmy w ciemię bici i to często. Zbyt mało korzystamy z lekcji historii, a może nie chcemy jej poznać?

***

Początki kultury, którą dzisiaj pomijamy na wszystkie możliwe sposoby pochodzą z Bliskiego Wschodu. Tam narodziła się cywilizacja, z której wszyscy korzystamy.
Okres Uruk to 3750 – 3150 p.n.e.
Okres Dżemdet Naser 3150 – 2900 p.n.e.

Twórcami owego okresu były dwa ludy: Sumerowie i semiccy Akadowie. W  tym czasie w  Mezopotamii coraz bardziej wyodrębniali się kapłani. Mieli wpływy na rządy w miastach – państwach. Królowie – kapłani sprawowali władzę z woli bogów i dlatego życie skupiało się wokół świątyni. Okres ten sprzyjał rozbudowom miast, a najważniejszym było wynalezienie pisma, z którym po tylu wiekach niektórzy mają problemy. Pismo bowiem to nie tylko kółeczka i kreski, ale także dogłębna myśl przelana na papier. Mało jest ludzi na świecie potrafiących słowom nadać skrzydeł.

Następnym okresem jest: wczesnodynastyczny reprezentowany przez źródła pisane, ale to nie wystarczy by go dokładnie poznać, dlatego też źródła opierają się o wykopaliskach.

To również przetrwało do ówczesnych czasów: często na rozkopanych drogach i placach rynkowych poszukuje się świadectw szklonych ludzi wysoko postawianych, wciąż z marnym rezultatem.

W tym okresie rozwijały się i prosperowały miasta-państwa takie jak: Lagasz, Ur, Urak, Umma, o które toczyły się spory i wojny. Oto nazwiska kilku władców panujących w owych czasach: Masanepada, Eanatum, Lugalzagesi.

Następnym okresem historycznym jest: akadyjski.

Akadowie przejęli rządy w Mezopotamii ich przedstawicielami byli: założyciel dynastii Sargon Wielki i Naram-Sina Sargon (jego wnuk),  twórca pierwszego imperium w dziejach świata. Podporządkował sobie większość Mezopotamii, granice jego panowania są nadal sporne. Podboje, najazdy wciąż powiększały tereny i tworzyły silniejsze imperium. Wojny prowadzili również następcy Sargona, szczególnie Naramsin znany ze „Steli zwycięstwa”. Akadyjska dynastia upadła po śmierci syna Naramsina- Szarkaliszerriego po najeździe Elamitów, Gutejów. Dominacja ich trwała wiek, w tym czasie ludziom żyło się lepiej, a i rozwój nieco przyspieszył gospodarczo i kulturalnie. Zaczęto po raz pierwszy do prac i transportu używać koni, które dzisiaj eliminuje się wraz z gospodarstwami rolnymi.

Władza powróciła do Sumerów, którzy ostatni raz rządzili w Mezopotamii.

Władza niczym bumerang powraca, a jeśli wyczerpie się dynastia i pomysły powstaje następna. Wszystko co piękne rodzi się w bólach, tylko panowanie przychodzi łatwo: z ojca na syna, z towarzysza na towarzysza, czy z łotra na łotra. Wszyscy jednak zabiegają o to samo; najpierw o pieniądze, potem o popularność, a społeczeństwo musi radzić sobie samo.

Tak było przed naszą erą i tak jest w naszej erze.

Władysław Panasiuk