Za dolara inwestorzy płacą już 3,33 zł, kurs euro zbliżył się do 4,50 zł. Polska waluta traci w związku z odwrotem od rynków wschodzących po rozczarowującej decyzji Fed.

Po południu euro kosztowało na rynku międzybankowym już niemal 4,49 zł, o 1,3 proc. więcej, niż w czwartkowy wieczór. To kolejne maksimum w ostatnich dniach, polska waluta słabiej wyceniana była w czerwcu 2009 r. Podobnie, jak euro drożeje frank szwajcarski, za którego trzeba płacić już 3,65 zł. Jeszcze więcej złoty stracił wobec umacniającego się dolara. Waluta USA przełamała poziom 3,30 za zł i kosztuje już 3,32 zł, co oznacza wzrost wartości o 3 proc. w ciągu jednego dnia. Mniej tracą węgierski forint  i czeska korona.

Tak duża zmiana to wynik obaw inwestorów o kondycję światowej gospodarki i problemów Unii Europejskiej. Euro najsłabsze jest do dolara od stycznia tego roku. Za wspólną walutę inwestorzy płacą już tylko 1,345 dol.

Ponure nastroje na rynkach to częściowo wynik rozczarowania wczorajszą decyzją Fed, który zdecydował się na „operację twist”, polegającym na odprzedaży krótkich obligacji na rzecz zakupu długich papierów skarbowych.

– Reakcja rynków na długo wyczekiwane posiedzenie Fed,  oddaje rozczarowanie charakterem i skalą decyzji Rezerwy Federalnej Bardzo słabe perspektywy gospodarcze  i świadomość, że sam Fed niewiele może zrobić prowadziło do panicznych ruchów na rynkach finansowych, w tym na rynku walut wschodzących – oceniają ekonomiści Pekao. Ich zdaniem, techniczną barierą dla dalszych spadków kursu złotego wobec euro są 4,52 i 4,679 zł. Ekonomiści zaczęli już na nowo szacować wpływ drogiego euro na poziom zadłużenia kraju.

Wydaje się, że dopóki nie nastąpi trwała zmiana sentymentu, złoty będzie narażony na deprecjację zawsze w momentach wzrostu obaw o dalszy rozwój sytuacji na rynkach. Wyrazem tego jest znaczący wzrost implikowanej zmienności w porównaniu z wczorajszą sesją, który uwidocznił się zarówno w stosunku do EUR jak i USD – uważa Krzysztof Wołowicz z TMS Brokers.

Spadek zaufania do Polski widać także po wycenie tzw. credit default swap (CDS), wyceniających ryzyko bankructwa danego kraju. W przypadku Polski podskoczyły one o 38 pkt bazowych, do 308 pkt. Mniejszy koszt ubezpieczenia inwestorzy ponoszą np. w przypadku Słowenii, w której upadł rząd.

O gorszym postrzeganiu naszego kraju świadczą także rosnące rentowności obligacji skarbowych na rynku wtórnym. Oprocentowanie pięciolatek wzrosło o 11 pkt bazowych, do 5,28 proc. i jest to poziom najwyższy od połowy sierpnia.

Belka: kurs złotego oddala się od zdrowych fundamentów

Zdaniem prezesa Narodowego Banku Polskiego Marka Belki kurs złotego oddala się do zdrowych fundamentów gospodarki, a jego osłabienie wpływa niekorzystnie na ceny utrudniając bankowi centralnemu kontrolę inflacji oraz osłabia potencjał wzrostowy PKB.

– Kurs złotego oddala się od zdrowych fundamentów polskiej gospodarki. Słabnący złoty wpływa niekorzystnie na ceny utrudniając NBP kontrolę inflacji. Znaczna zmienność kursu złotego zmniejsza zdolność prognostyczną i zwiększa niepewność podmiotów gospodarczych dotyczących przyszłości, przekłada się na zmniejszenie ich skłonności do inwestowania, co osłabia w rezultacie potencjał wzrostowy gospodarki – powiedział Belka w rozmowie z portalem Obserwatoremfinansowym.pl, którego właścicielem jest NBP.

– Kurs złotego do walut obcych w znacznym stopniu jest obecnie determinowany przez okoliczności zewnętrzne, które mają negatywny wpływ na polską gospodarkę – dodał.

ekonomia24 rp.pl