Dow Jones stracił w piątek 0,5 proc. S&P500 spadł o 1,0 proc. Nasdaq poszedł w dół o 2,2 proc. Bilans zakończonego tygodnia był jednak dla nich dodatni. Dow Jones wzrósł o 1,9 proc., a S&P500 i Nasdaq zwiększyły wartość o 1,5 proc.  Wiadomością dnia na amerykańskich rynkach akcji w piątek było wykrycie COVID-19 u prezydenta Donalda Trumpa. Zwiększyło to  niepewność, co wywołało ucieczkę od bardziej ryzykownych aktywów. W przypadku Dow Jones i S&P500 podaż była największa na początku sesji. Indeks blue chipów tracił na otwarciu 1,3 proc., a S&P500 spadał o 1,5 proc. Nasdaq zaczynał dzień spadkiem o 1,9 proc. Nie poprawiły nastrojów także publikowane w piątek dane makro. Liczba miejsc pracy stworzonych przez gospodarkę we wrześniu okazała się mniejsza niż oczekiwano, a produkcja przemysłowa także nie wzrosła tak, jak liczył na to rynek. W miarę upływu czasu obawy trochę osłabły i DJIA oraz S&P500 odrobiły część strat. Pomogła w tym liderka Demokratów w Izbie Reprezentantów, Nancy Pelosi, mówiąc o konieczności dalszych negocjacji pakietu pomocy dla gospodarki i wzywając linie lotnicze, aby wycofały się z ogłoszonych niedawno zwolnień, bo wkrótce otrzymają pomoc. Inwestorzy „kupili” jej obietnicę i akcje linii American, Delta, Southwest, United i Alaska drożały.

Rynki z zadowoleniem przyjmują informacje o poprawie zdrowia prezydenta USA, ale wciąż pozostajemy w stanie zwieszenia w kwestii pakietu fiskalnego USA i negocjacji brexitu. W najbliższych dniach polityka może pozostawać w centrum uwagi, przyćmiewając dane makro. Rynek akcji, walutowy i ropa naftowa otrząsają się z poniedziałkowego skoku awersji do ryzyka z pomocą doniesień, że prezydent Trump jeszcze dziś może być zwolniony ze szpitala. Jednak przekaz nie jest jednolity ze sprzecznymi opiniami lekarzy, gdyż prezydent nie chce pokazać słabości w starciu z wirusem. Niezależnie w jakim tempie będzie postępować kuracja, dla rynków zdaje się mieć to coraz mniejsze znaczenie. Ostatnie sondaże wskazują, że po zeszłotygodniowej debacie przewaga Joe Bidena wzrasta i wynosi już od 8 do 14 pkt proc. Dla inwestorów to sygnał, że maleje ryzyko kwestionowania rezultatu wyborów i jest to powód do powrotu do kupowania ryzykownych aktywów. Tylko że został jeszcze miesiąc do głosowania przy urnach, a to mnóstwo miejsca na nagłe zwroty akcji. Szybkie ozdrowienie Trumpa może stworzyć niebezpieczne przeświadczenie, że koronawirus nie jest tak poważnym zagrożeniem. Dałoby to paliwo republikańskim władzom federalnym do usuwania ograniczeń publicznych zgromadzeń, a dla Trumpa może stać się asem z rękawa, by zawalczyć o wygraną w wyborach. Nie wiem dokładnie jak, ale nie można nie doceniać kreatywności spin doktorów. Podsumowując, na rynkach nie ma jeszcze warunków dla solidnego rajdu ulgi i całkowitego wymazania premii za ryzyko związanej z wyborami. Fale optymizmu mogą być szybko wygaszane dla ochrony zysków.

 

Ostatnie dane z rynku pracy przed wyborami

We wrześniu w amerykańskiej gospodarce przybyło znacznie mniej nowych miejsc pracy, niż oczekiwali ekonomiści. We wrześniu największa gospodarka świata kontynuowała proces „odzyskiwania” miejsc pracy utraconych podczas wiosennego lockdownu. Jego tempo było jednak wyraźnie wolniejsze niż w miesiącach poprzednich. Liczba etatów w sektorach pozarolniczych (ang. non-farm payrolls) we wrześniu była o 661 tys. większa niż w sierpniu – poinformowało rządowe Biuro Statystyki Pracy (BLS). W sierpniu przybyło natomiast 1,489 mln miejsc pracy (po rewizji z 1,371 mln). Dla porównania, w lipcu wynik wyniósł 1,73 mln, w czerwcu przybyło rekordowe 4,8 mln etatów, zaś w maju listy płac wydłużyły się o ponad 2,7 mln pozycji. Rzecz jasna trzeba jednak wziąć poprawkę na fakt, że w marcu i kwietniu zatrudnienie w sektorach pozarolniczych zmniejszyło się aż o 22 mln. Konsensus ekonomistów dotyczący wrześniowych payrollsów zakładał wzrost liczby miejsc pracy o 850 tys. Rozjazd rzeczywistości z prognozami to sprawka sektora rządowego – w przypadku sektora prywatnego zmiana zatrudnienia wyniosła bowiem 877 tys. wobec oczekiwanych 850 tys. i 1,022 mln w sierpniu. Lepiej od oczekiwań wypadła natomiast stopa bezrobocia, która spadła z 8,4 proc. do 7,9 proc. przy prognozach rzędu 8,2 proc. Liczba bezrobotnych wyniosła 12,58 mln wobec 13,55 mln miesiąc wcześniej. Przeciętne wynagrodzenie godzinowe wzrosło jedynie o 0,1 proc. mdm i wyniosło 29,47 USD. Rynkowy konsensus zakładał nieco wyższy wzrost (0,2 proc.). Za sprawą zmiany struktury zatrudnienia w USA (na skutek lockdownu pracę tracili przede wszystkim najniżej opłacani pracownicy) przeciętna stawka godzinowa w sierpniu była aż o 4,7 proc. wyższa niż rok wcześniej. Przeciętna długość tygodnia pracy wzrosła do 34,7 godziny wobec 34,6 godziny miesiąc wcześniej. Opublikowane  dane z rynku pracy są ostatnim tego typu raportem przed listopadowymi wyborami prezydenckimi w USA. Siłą rzeczy tematem numer 1 w USA jest pozytywny wynik testu na koronawirusa u Donalda Trumpa, co znalazło przełożenie na wzrost zmienności na rynkach.