Piłka nożna:

Na półtora miesiąca przed planowanym turniejem Final 8 Ligi Mistrzów, w Portugalii wciąż obowiązuje lockdown. Jeśli impreza dojdzie do skutku, odbędzie się za zamkniętymi drzwami. Finałowa rywalizacja zaplanowana została na dni 12-23 sierpnia w Lizbonie, a nie w Stambule, jak wcześniej planowano. Mecze odbywać się będą na Estadio da Luz i Estadio Jose Alvalade XXI.  Sporym problemem jest fakt, że sytuacja w Portugalii związana z pandemią pogorszyła się, a w Lizbonie wprowadzono lockdown. Postanowiono, że mecze odbędą się przy pustych trybunach. Do tej pory (stan na 30 czerwca, godz. 21) w Portugalii odnotowano 42 tys. przypadków zakażenia koronawirusem. Zmarło 1,5 tys. osób.

 

Barcelona dwukrotnie prowadziła w meczu z Atletico Madryt, ale rywalom udawało się doprowadzać do remisu. Spotkanie zakończyło się remisem 2:2, zaś sędzia w potyczce podyktował aż trzy rzuty karne.  Po restarcie sezonu Barcelona zaczęła gubić punkty. W efekcie do lidera Realu traciła ich dwa, a do końca sezonu pozostało już tylko sześć kolejek. Wtorkowy rywal Atletico walczy o utrzymanie 3. pozycji.  Barcelona zwycięskiego gola nie była w stanie zdobyć i do Realu Madryt odrobiła tylko punkt. Królewscy swoje spotkanie rozegrają w czwartek. Jeśli wygrają, odjadą mistrzom Hiszpanii na cztery punkty.

FC Barcelona – Atletico Madryt 2:2 (1:1)
1:0 – Diego Costa (sam) 11′
1:1 – Saul Niguez (k.) 19′
2:1 – Lionel Messi (k.) 50′
2:2 – Saul Niguez (k.) 62′

 

W jedynym wtorkowym meczu Premier League Manchester United pewnie pokonał Brighton and Hove Albion 3:0. Dublet ustrzelił Bruno Fernandes. Dzięki wygranej Czerwone Diabły wciąż są w grze o miejsce w Lidze Mistrzów. Manchester United wygrał pewnie i zasłużenie, choć w drugiej części meczu rywal sprawił problemy. Czerwone Diabły mogą się szczególnie cieszyć z tego zwycięstwa, bowiem zachowali czyste konto. Dzięki wygranej ekipa z Old Trafford wróciła na piąte miejsce w tabeli. Z kolei Brighton wciąż ma sześć punktów przewagi nad strefą spadkową, a w tej kolejce grają jeszcze West Ham United i AFC Bournemouth.

Brighton and Hove Albion – Manchester United 0:3 (0:2)
0:1 – Mason Greenwood 16′
0:2 – Bruno Fernandes 29′
0:3 – Bruno Fernandes 50′

 

Manchester City został zdyskwalifikowany na dwa lata w europejskich pucharach za naruszenie Finansowego Fair Play. Klub odwołał się od tej kary i teraz oczekuje na werdykt. Kiedy go pozna? 10 czerwca zakończyła się rozprawa w Sądzie Arbitrażowym ds. Sportu w Lozannie (CAS) pomiędzy Manchesterem City i Europejską Unią Piłkarską (UEFA). Obecnie angielski klub oczekuje na werdykt. Wcześniej pojawiały się informacje, że zostanie on podany w połowie lipca. Teraz przekazane zostały konkretniejsze wiadomości. Jak informuje “Daily Mail”, sąd ogłosi wyrok w dniu 13 lipca. Był pomysł, aby upublicznić go trzy dni wcześniej, ale ostatecznie z niego zrezygnowano.  Wynik tej sprawy będzie bardzo ważny w kontekście przyszłości Manchesteru City. Jeżeli zakaz będzie utrzymany, klub straci ogromne przychody, jakie daje udział w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Ponadto będzie musiał się natrudzić, by zatrzymać czołowych zawodników, takich jak chociażby Kevin De Bruyne. Jeśli natomiast odwołanie angielskiego klubu zakończy się sukcesem, to bez wątpienia będzie to przełom. “Daily Mail” zaznacza, że możliwa jest też trzecia opcja, która zakłada, iż kara zostanie złagodzona.

 

Bayern Monachium dopnie swego i sfinalizuje pozyskanie Leroya Sanego z Manchesteru City. Sprowadzenie reprezentanta Niemiec ucieszy Roberta Lewandowskiego, który wymógł na władzach mistrza Niemiec spektakularne transfery. Jak poinformował “Bild”, Leroy Sane miał już nawet podpisać pięcioletni kontrakt z Bayernem, a klub lada moment potwierdzi pozyskanie 24-letniego skrzydłowego. Bayern polował na reprezentanta Niemiec od dłuższego czasu. Sane miał dołączyć do Roberta Lewandowskiego już latem minionego roku, ale tuż przed finalizacją transferu doznał poważnego urazu kolana. Nabawił się go w spotkaniu o Tarczę Wspólnoty z Liverpoolem, który miał być jego ostatnim w barwach Man City.  Według dziennika “Bild”, mistrz Niemiec zapłaci za Sanego mniej niż 50 mln euro. Sam piłkarz ma zarabiać w Monachium niespełna 20 mln euro rocznie.  To mniej niż inkasuje Lewandowski, ale trudno się temu dziwić, skoro kapitan reprezentacji Polski jest najlepszym piłkarzem nie tylko Bayernu, ale całej Bundesligi. A jednym z warunków, jakie postawił przełożonym, negocjując nowy kontrakt, była odważniejsza polityka transferowa klubu. Sprowadzenie Sane to zatem realizacja ustaleń między “Lewym” a Karlem-Heinzem RummeniggemOliverem Kahnem i Hasanem Salihamidziciem.

 

Juventus nie zwalnia tempa w Serie A i kroczy w kierunku obrony tytułu mistrza Włoch. Tym razem Stara Dama w 29. kolejce Serie A po ładnych trafieniach pokonała na wyjeździe Genoa CFC 3:1, a Wojciech Szczęsny raz musiał wyjąć piłkę z siatki.

Genoa CFC – Juventus Turyn 1:3 (0:0)
0:1 – Paulo Dybala 50′
0:2 – Cristiano Ronaldo 56′
0:3 – Douglas Costa 73′
1:3 – Andrea Pinamonti 76′

Lazio ponownie zwyciężyło po odwróceniu wyniku. Wicelider Serie A pokonał 2:1 Torino FC. Ciro Immobile strzelił gola, a także zobaczył żółtą kartkę eliminującą go z kolejnego meczu.

Torino FC – Lazio 1:2 (1:0)
1:0 – Andrea Belotti (k.) 5′
1:1 – Ciro Immobile 48′
1:2 – Marco Parolo 73′

 

Według włoskich mediów Arkadiusz Milik jest bliski transferu do Juventusu Turyn. Właściciel SSC Napoli Aurelio De Laurentiis nie chce sprzedawać Polaka do rywala w walce o tytuł i postawił Starej Damie konkretny warunek. Wszystko wskazuje na to, że dni Arkadiusza Milika w SSC Napoli są policzone. Polski napastnik ma ważny kontrakt z klubem do czerwca 2021 roku i nie przedłuży go, a dla Napoli letnie okienko transferowe jest ostatnią szansą na to, by zarobić pieniądze ze sprzedaży Polaka. Milikiem interesują się Juventus TurynAC Milan czy Atletico Madryt. Jak informuje portal calciomercato.com, właściciel SSC Napoli Aurelio De Laurentiis nie ukrywa swojej wściekłości w sprawie pozyskania Milika przez Juventus. Działacz nie chce, by Polak trafił do Starej Damy. Nie zamierza wzmacniać rywala w walce o mistrzostwo Włoch. Dlatego postawił Juventusowi jeden konkretny warunek w sprawie transferu.  Jeśli Juventus chce kupić Milika, to będzie musiał zapłacić nie mniej niż 40 milionów euro. To zaporowa cena, która ma odstraszyć działaczy klubu ze stolicy Piemontu. Juventus w dobie pandemii koronawirusa tnie wydatki i ze względu na finansowe wymagania SSC Napoli może zrezygnować z transferu.

 

Stal Mielec pokonała 2:1 GKS 1962 Jastrzębie dzięki bramce w doliczonym czasie. W taki sposób jest na szczycie tabeli i wyraźnie powiększyła przewagę nad trzecią Wartą Poznań.

GKS 1962 Jastrzębie – Stal Mielec 1:2 (0:1)
0:1 – Michał Bojdys (sam.) 45′
1:1 – Kamil Adamek 58′
1:2 – Krystian Getinger 90′

Warta Poznań nie popisała się i przegrała 1:2 z Chrobrym Głogów. To może być kosztowna porażka w kontekście walki Zielonych o bezpośredni awans do PKO Ekstraklasy.

Warta Poznań – Chrobry Głogów 1:2 (0:0)
0:1 – Robert Mandrysz 63′
0:2 – Mikołaj Lebedyński 86′
1:2 – Michał Jakóbowski 90′

Sandecja Nowy Sącz oddała blisko cztery razy więcej strzałów niż Zagłębie Sosnowiec. Trójkolorowi nie utrzymali prowadzenia wobec tej nawałnicy i zremisowali 1:1. Do podziału punktów doszło również w Opolu.

Sandecja Nowy Sącz – Zagłębie Sosnowiec 1:1 (0:1)
0:1 – Filip Karbowy 12′
1:1 – Dominik Kun 73′

Odra Opole – Chojniczanka 0:0

 

Koszykówka:

O mistrzostwie Hiszpanii w sezonie 2019/2020 zadecydował jeden mecz. W finale turnieju spotkała się FC Barcelona i Kirolbet Baskonia Vitoria. Wynik jest sensacyjny. Jeszcze na 10 sekund przed zakończeniem regulaminowego czasu w decydującym spotkaniu o mistrzostwo Hiszpanii był remis 67:67. Zespół z Kraju Basków miał piłkę. Kluczową decyzję podjął Luca Vildoza, który uciekł zza plecy obrońcy i ściął pod kosz. Wypatrzył go klubowy kolega, Achille Polonara, stojący na obwodzie. Podał do Vildozy, który zdobył dwa punkty i dał Baskonii prowadzenie 69:67 na samym finiszu. Barcelona miała jeszcze szansę na odmienienie losów spotkania, ale Cory Higgins nie trafił. Drużyna z Katalonii przed zawieszeniem sezonu 2019/2020 z powodu pandemii choroby COVID-19 dominowała w lidze i była na szczycie tabeli. Jednak mistrzostwa nie zdobyła. Zrobiła to Kirolbet Baskonia, która w momencie przerwania zmagań w marcu plasowała się dopiero na ósmym miejscu. Ale turniej wyszedł im świetnie. Co ciekawe, w ich zespole nie było żadnego koszykarza urodzonego w Hiszpanii.  Argentyńczyk Luca Vildoza w całym meczu zdobył 17 punktów i dostał nagrodę MVP. Zawiódł lider Barcelony, Nikola Mirotić. Znany z występów NBA skrzydłowy w najważniejszym meczu trafił tylko 4 na 13 oddanych rzutów, przestrzelił wszystkie pięć prób z dystansu, co dało mu przeciętne osiem “oczek”. Thomas Heurtel zanotował 21 punktów i pięć asyst, ale Katalończykom nie wystarczyło to do zwycięstwa.

 

Hokej:

NHL:

Według pierwotnych planów włodarzy już 10 lipca drużyny NHL miały przystąpić do obozów treningowych. Sporą przeszkodę stanowią najświeższe doniesienia o nowych zakażeniach wśród zawodników oraz potencjalny bunt hokeistów.  Ustalono już, że przed startem obozu zawodnicy nie będą musieli być poddani kwarantannie. Otrzymali oni zielone światło do treningów w małych grupach, jednakże włodarze ligi zachęcają ich do pozostania w domach, gdy tylko jest to możliwe.  Szczegóły wznowienia sezonu za oceanem są wciąż niejasne, a czasu coraz mniej. Na dzień dzisiejszy wiadomo, iż boje o Puchar Stanleya rozegrane zostaną na dwóch neutralnych arenach bez udziału publiczności. Do batalii o trofeum przystąpią 24 drużyny. Przed rozpoczęciem decydującej fazy zmagań 16 teamów (po 8 z każdej konferencji) rozegra rundę wstępną, która wyłoni uczestników play-offów. 8 czołowych zespołów (po 4 ze wschodu i zachodu) będzie natomiast walczyło o jak najlepsze rozstawienie przed najważniejszym momentem kampanii. Przed przystąpieniem do wznowionej części sezonu, wszyscy członkowie walczących ekip będą musieli poddać się obowiązkowej izolacji. Zespoły będą także skrupulatnie monitorowane pod kątem sanitarnym. Jednym z faworytów do hostowania uczestników jest Las Vegas, gdzie kluby miałyby się przenieść w okolicach 23-24 lipca. Wszystko na razie pozostaje jednak w sferze planów włodarzy. Decyzji na pewno nie ułatwiają wczorajsze doniesienia o zdiagnozowaniu koronawirusa wśród 26 hokeistów. Dziennikarz sieci Sportsnet – Eric Engels – donosi, iż według jego źródeł blisko 75% hokeistów jest przeciwnych wznowieniu rozgrywek. Jeden z anonimowych graczy wprost określił rozmowy prowadzone przez NHLPA mianem „farsy” – jego zdaniem związkowcy skupiają się jedynie na zarobkach nie bacząc w ogóle na własne bezpieczeństwo.

 

Tenis:

Sam Querrey w trzech setach pokonał Reilly’ego Opelkę i w finale rozgrywanego na korcie twardym pokazowego turnieju w Miami zmierzy się z Tennysem Sandgrenem.  Hubert Hurkacz powalczy o piąte miejsce w imprezie.  W maju Reilly Opelka wygrał pokazowy turniej w West Palm Beach. Drugiego w okresie zawieszenia rozgrywek głównego cyklu triumfu w “pokazówce” jednak nie wywalczy. W półfinale nieoficjalnej imprezy w Miami Amerykanin po bardzo wyrównanym meczu przegrał bowiem 2:4, 4:2, 3:4(2) z rodakiem, Samem Querreyem. Querrey w finale Altec/Styslinger Tennis Exhibition zmierzy się z Tennysem Sandgrenem. 28-latek z Tennessee we wtorek również potrzebował tie breaka trzeciego seta, by uporać się z Brandonem Nakashimą [3:4(3), 4:1, 4:3(3)]. Mecz o tytuł oraz spotkanie o trzecie miejsce pomiędzy Opelką a Nakashimą zostaną rozegrane w środę. Tego samego dnia odbędzie się również pojedynek z udziałem Huberta Hurkacza, który powalczy z Mackenzie’em McDonaldem o piąte miejsce w turnieju.  Hurkacz rozpoczął we wtorek walkę o miejsca 5-8. Na jego drodze stanął JC Aragone (ATP 275), który był inicjatorem Altec/Styslinger Tennis Exhibition. W pierwszym secie Polak nie dał Amerykaninowi żadnego gema. W drugiej partii rywal okazał się lepszy o jedno przełamanie. Trzecią odsłonę rozstrzygnął tie break, w którym nasz reprezentant stracił zaledwie dwa punkty.  Hurkacz wygrał ostatecznie 4:0, 2:4, 4:3(2) i w środę zagra o piątą pozycję. Jego przeciwnikiem będzie Amerykanin Mackenzie McDonald (ATP 271), który we wtorek rozgromił bardziej doświadczonego i wyżej notowanego w światowej klasyfikacji rodaka Steve’a Johnsona (ATP 63) 4:0, 4:2.

 

Siatkówka:

Polska siatkówka oficjalnie wróciła do gry. W pierwszym meczu jakiejkolwiek reprezentacji Polski od początku pandemii koronawirusa Biało-Czerwone pokonały w Wałbrzychu Czechy 3:0.  107 dni po zamknięciu granic i 102 dni po wprowadzeniu w kraju stanu epidemii, w rzeczywistości zdominowanej przez koronawirusa, pierwsza reprezentacja Polski zagrała mecz międzypaństwowy. Drużyną, która dostąpiła zaszczytu symbolicznego wznowienia polskiego sportu w wydaniu międzynarodowym, została kadra siatkarek.  Zespół prowadzonych przez trenera Jacka Nawrockiego po kilkutygodniowym zgrupowaniu w Szczyrku zmierzył się z Czeszkami. Wybór drużyny z sąsiedniego kraju ze względu na utrudnienia w transporcie wydawał się oczywisty, a żeby ułatwić gościom z Czech wyprawę do Polski, spotkanie zorganizowano w położonym niedaleko granicy Wałbrzychu. Na trybunach Hali Widowiskowo-Sportowej Aqua Zdrój ze względu na obowiązujące przepisy nie wpuszczono kibiców. W ich zastępstwie postawiono około 150 tekturowych “awatarów” z wizerunkami tych fanów, którzy zdecydowali się zapłacić za taką obecność na meczu niespełna 40 złotych.

 

F1:

Lewis Hamilton zamierza klęczeć podczas odgrywania hymnu Austrii przed wyścigiem F1. Czy to samo zrobią inni kierowcy? Nieoficjalnie wiadomo, że trwają dyskusje na ten temat. F1 chce powiedzieć “nie” rasizmowi. Formuła 1 wraca do rywalizacji 5 lipca, kiedy to odbędzie się Grand Prix Austrii. Wyścig na Red Bull Ringu będzie nietypowy nie tylko ze względu na pandemię koronawirusa i wprowadzone obostrzenia. W ostatnich tygodniach sporo zmieniło się bowiem na świecie w kontekście walki z rasizmem, o czym świadczy kampania Black Lives Matter. F1 ogłosiła już start akcji #WeRaceAsOne, która ma wspierać osoby wykluczone – m.in. czarnoskórych czy przedstawicieli społeczności LGBT. Również Lewis Hamilton mocno wsparł walkę z rasizmem. Założył w tym celu specjalną organizację, pojawił się na proteście na ulicach Londynu.

 

LA:

4 lipca w Goeteborgu Piotr Lisek będzie miał okazję rywalizować z rekordzistą świata w skoku o tyczce, Armandem Duplantisem. Polak wie, że ciężko będzie pokonać Szweda. Jego zdaniem 21-latek jest obecnie poza zasięgiem światowej czołówki.  W Goeteborgu udział w konkursie wezmą też m.in. Pal Haugen Lillefosse (Norwegia), Ben Broeders (Belgia) czy Melker Svaerd Jacobsson (Szwecja). Lisek 25 czerwca udanie powrócił do rywalizacji po wybuchu pandemii koronawirusa. Na zawodach Orlen TVP Sport Cup w Warszawie pewnie zwyciężył, osiągając wysokość 5,6 m.  Armand Duplantis w 2020 roku dwukrotnie bił rekord świata w hali. 8 lutego 2020 roku w Toruniu pokonał poprzeczkę zawieszoną na wysokości 6,17 m, a kilka dni później, w Glasgow, poprawił ten rezultat o jeden centymetr.

 

Narciarstwo alpejskie:

Dwóch trenerów i jeden zawodnik zostało zakażonych koronawirusem podczas zgrupowania włoskiej kadry narciarzy alpejskich na przełęczy Stelvio w Alpach Wschodnich. Łącznie przetestowano aż 180 osób. Włoskie media nie ujawniły, kto został zakażony. Na zgrupowaniu przebywała m.in. Federica Brignone, która zdobyła Kryształową Kulę w sezonie 2019/20.  Narciarze alpejscy wraz ze sztabem trenerskim mieli do dyspozycji cały hotel, który po wykryciu pierwszego z zakażeń został poddany kwarantannie. Jak donosi “gazzetta.it”, trzy osoby zostały umieszczone w izolacji, a zgrupowanie będzie kontynuowane. Jedna z nich została przewieziona do szpitala po nasileniu się objawów koronawirusa, a dwie pozostałe przechodzą go bezobjawowo.  We Włoszech odnotowano już 241 tysięcy zachorowań na COVID-19, a niemal 35 tysięcy osób zmarło.

Opracował: Sławek Sobczak