Korea Północna wpadła w tarapaty po tym, jak trochę niechcący przyznała się do przeprowadzenia ataku cybernetycznego na Stany Zjednoczone. Od ponad doby nie działa tam Internet i nikt nie ma wątpliwości, kto stoi za tą akcją.

Zablokowanie sieci nie jest wcale łatwe, trzeba łącza zalać taką ilością połączeń by unieszkodliwić ją na dobre. W komunistycznej Korei publiczna sieć telefoniczna nie oferuje jednak dostępu do szerokopasmowych łącz, można korzystać z wirtualnego świata jedynie za pomocą modemu satelitarnego BGAN gdzie za 1 MB płaci się ok. 7,5 dolara. Z sieci wewnętrznej Kwangmyong, która oferuje dostęp do jednej wyszukiwarki, kont pocztowych i forów społecznościowych korzystają nieliczni. Oczywiście istnieje tajne połączenie dla elity rządowej, globalny Internet zabezpieczają Chiny Ludowe. Północnokoreański system operacyjny oparty na Linuxie nosi nazwę Czerwona Gwiazda.

Wygląda na to, że USA mocno podrażnione kradzieżą danych z bazy Sony Pictures nie ograniczyły się do pogróżek i pokazały Pjongjang, iż to nie przelewki. Sony już zapowiedziało, że film „Interview” – parodię filmów akcji, w której dokonuje się zamach na Kim Dzon Una – zobaczą widzowie za darmo.

Straty producenta będą znaczne, ale coś mi się wydaje, że komunistyczni „Strażnicy Pokoju” dokonując aktu agresji wobec firmy na amerykańskiej ziemi zrobili swojemu krajowi niezłego „kuku”.

Sławomir Sobczak

meritum.us

foto: celebuzz.com