Światowa prasa komentuje szeroko wczorajszą, 1 grudnia,  inaugurację 5-letniej kadencji Donalda Tuska jako przewodniczącego Rady Europejskiej, czyli faktycznie objęcie stanowiska prezydenta Unii Europejskiej. Jeden z najbardziej opiniotwórczych periodyków nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale także w skali całego globu „The Wall Street Journal” niemal entuzjastycznie ocenia samą nominację a także pierwsze wystąpienie w nowej roli byłego polskiego premiera.

“Polish Candor for Europe” to tytuł komentarza redakcyjnego WSJ. Patrząc z perspektywy amerykańskiej, trudno nie wyczuć optymizmu i nadziei na lepsze stosunki europejskiej wspólnoty z USA. Donald Tusk przejął nowe obowiązki z rąk Belga Hermana Van Rompuy’a i sam ten fakt jakby nieco ulżył Waszyngtonowi (symptomatyczne, że pierwszą rozmowę telefoniczną po objęciu stanowiska Tusk przeprowadził z Barakiem Obamą). Bo i poprzedni przewodniczący raczej unikał angażowania się w sprawy międzynarodowe co w obecnych – jakże burzliwych i dynamicznych – czasach zdawało się być niewybaczalnym grzechem zaniechania. Przychylne spojrzenie na przyszłe europejskie rządy Tuska wynika ze strony WSJ z kilku powodów. Po pierwsze Polska to wypróbowany, najbardziej wierny sojusznik Stanów Zjednoczonych na Starym Kontynencie. Stąd powoli, acz systematycznie rosnący w Europie antyamerykanizm powinien zostać zahamowany, a nawet tendencja może się odwrócić. Ponadto WSJ bardzo wysoko – i to od dłuższego czasu – ocenia byłego premiera Polski jako polityka. Według amerykańskich komentatorów, Tusk obok kanclerz Niemiec Angeli Merkel jest najwybitniejszą postacią w tej sferze życia w całym ostatnim dziesięcioleciu w europejskiej skali. WSJ przypomina, iż to w czasach jego 7-letniego premierowania w kraju nad Wisłą miał miejsce światowy kryzys ekonomiczny, a Polska – jako jedyne państwo z 28 stowarzyszonych w UE – nie zaznała recesji przechodząc praktycznie suchą nogą załamanie na światowych rynkach finansowych.

– Gdzie mam się zwrócić, jeśli chcę rozmawiać z Europą? – miał zapytać kiedyś Henry Kissinger. WSJ podchwytując starą sekwencję wprost sugeruje decydentom ze stolicy USA, iż teraz koniecznie muszą skoncentrować się na dialogu z nowym szefem Unii Europejskiej. Wszak wprawdzie relacje Ameryki z Europą nie są aż tak złe, jakkolwiek jest ogromna szansa, aby były jeszcze znacznie lepsze.

WSJ patrzy też optymistycznie na prezydenturę Tuska odnośnie polityki globalnej. Oceniając go jako osobowość zdecydowaną, męża stanu twardego w negocjacjach i stabilnego w poglądach. Pochodzącego z kraju, który jeszcze 25 lat temu był zmarginalizowany do pozycji wasala Moskwy a teraz dokonał niesamowitego skoku cywilizacyjnego. W związku z tym doskonale czuje perfidną grę obecnie bezwzględnie panującego w Rosji Władimira Putina. Jako Polak, który wychował się w atmosferze antykomunistycznego ruchu Solidarności Tusk nie zapomniał represji, którym poddawani byli obywatele Europy Wschodniej – podkreśla WSJ. I to właśnie wyczuwało się w inauguracyjnym przemówieniu nowego prezydenta UE. Wprawdzie nie nazwał po imieniu imperatora XXI wieku, jakim jest już praktycznie car Rosji Władimir Władimirowicz, jednakowoż zdecydowane wypowiedzi na temat suwerenności Ukrainy dały wszystkim do zrozumienia, że w tej kwestii odejścia od ostrej polityki sankcji nie będzie. Tusk dokonał jednoznacznego podziału na sojuszników i wrogów, czyli w rozkroku – co zdarzało się wcześniej dygnitarzom z Brukseli – stał nie będzie. Zwolennikom miękkiej opcji politycznej na pewno nie będzie się to podobać, za oceanem jednak trzymają kciuki za konsekwencję w działaniu byłego premiera Polski.

WSJ nie ukrywa, że prezydentura Tuska to ogromne wyzwanie. Jako że – jak sam zresztą podkreślił w pierwszym swoim oficjalnym wystąpieniu – zagrożenia czyhają na UE tak wewnątrz jak i na zewnątrz wspólnoty. Wzrasta eurosceptycyzm, w niektórych krajach odradzają się nacjonalistyczne tendencje, partykularne interesy zaczynają gdzieniegdzie dominować. Unia ma także wrogów na zewnątrz. Z Rosją – co dla nikogo nie może być tajemnicą – na czele.

W sumie Donalda Tuska czekają piekielnie trudne zadania, ale WSJ biorąc pod uwagę jego inteligencję, charyzmę oraz wyraziste i jednoznaczne poglądy ukształtowane na bazie wiedzy o implikacjach wynikających z geopolitycznych uwarunkowań (z wykształcenia jest historykiem) wierzy w jasno świecącą gwiazdę byłego polskiego premiera.

Inna sprawa, że na europejskiej prezydenturze Tuska może, a nawet powinna, zyskać sporo sama Polska. Poza kwestiami czysto prestiżowymi – co już się faktycznie dokonało – politycznie i ekonomicznie kraj nad Wisłą raczej będzie li tylko rósł w siłę. Nie tylko zresztą odnośnie samej Europy, wszak i w relacjach polsko-amerykańskich także. Stąd na koniec zabawię się troszeczkę we wróża, ryzykując małą przepowiednię. Mianowicie wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, iż za sprawą Donalda Tuska interesy Brukseli i Waszyngtonu powinny być z każdym miesiącem coraz bardziej zbieżne. A na marginesie tegoż będzie wymierna korzyść dla obywateli Rzeczpospolitej. Otóż stawiam dolary przeciw kasztanom, że w przyszłym roku zostaną zniesione wizy dla Polaków udających się do USA. Teoretycznie korelacji między oboma zagadnieniami nie ma, ale praktycznie jednak – w mojej prywatnej ocenie – są. I to duże…

Leszek Pieśniakiewicz

meritum.us

foto: europeanvoice.com