Gdzie groby nasze tam jest ojczyzna.

Listopad – bywa, że złoty i zadumany, a czasami bezlistny i deszczowy, ale zawsze poważny. Osierocone cmentarze oczekują na przybysza, nieznajomego, który przekroczy bramę i postawi na czole znak krzyża. Nie tyle śmierć straszna, co zapomnienie. Rozsiane po lasach i polach samotne groby, zapomniała o nich historia, nie pamiętają też ludzie. Pamięć z reguły bywa krótka, czasami zawodzi. Zapomnienie, czy istnieje coś gorszego, coś bardziej okrutnego?

Bestialskie wojny pochłonęły miliony ofiar, często giną ludzie niewinni i powiększają miasta umarłych. Zda się, że nauka poświęca więcej uwagi wojennym wynalazkom niż medycynie. Jest na to wiele dowodów. Powracają choroby, które dziesiątkowały ludzi przed i po wojnach światowych. Produkuje się gazy paraliżujące, rozsiewa rozmaite zarazki tylko po to, by wyeliminować ludzi. Czasami tradycyjnie rzuca się bomby, ale używa się też chemii i innych środków w celu odbierania życia. Dzięki wojnom ludzie się bogacą i to staje się normalnością jak wiele innych niedorzeczności. Rzędy białych krzyży na cmentarzu Arlington w Waszyngtonie opowiadają o wojnach stoczonych w różnych zakątkach świata. Las białych krzyży, miasto zmarłych i dolina matczynych łez. „Tylko w polu biały krzyż nie pamięta już kto pod nim śpi” Trudno spamiętać i trudno płakać, bo i łez brakuje.

„Gdy byłem chłopcem chciałem być żołnierzem, miałem szablę i z gazety hełm…”, ale kiedy odsłużyłem swoje zatęskniłem za cywilem. Chłopcy często chcą być żołnierzami, strażakami czy policjantami. Najczęściej zostają tymi ostatnimi i na tym kończą się ich marzenia o ile to można nazwać marzeniami. Ja tylko chciałem być żołnierzem.

Listopad – miesiąc zadumy nad własnym losem i świata. Czas pełen refleksji, a jest nad czym dumać. Odchodzą od nas najlepsi, od których nauczyliśmy się najwięcej.  Opuszczają nas w wielkiej ciszy, tylko nad katami grają surmy i huczą salwy armatnie jakby rzeczywiście na nie zasłużyli. Żyli w zgiełku i w nim umierają; „jakie życie taka śmierć” Na hańbę dobry każdy czas. Ostatnio świat nie ma się czym pochwalić, bo nie ma żadnych osiągnięć, chyba, że łączeniem par homoseksualnych. Takich „ udanych” rozwiązań jest znacznie więcej.

A listopad wpatrzony w liście złotawe przechadza się nad lasem, zaszumi wiatrem, zrzuci liść z drzewa. Unosi się nad polami gdzie samotne mogiły pamiętają marszałka jadącego na kasztance. Nie zapomniały o najazdach, które zostawiały spaloną ziemię. Pochylony zmurszały krzyż oddaje im hołd. Jesienny wiatr czesze trawy porośnięte na grobach, wyschnięte szumią partyzanckie pieśni. Czasem przechodzień zegnie kolano i milczeniem odda honory. Listopad pełen ciszy pobudzi w człowieku co ludzkie i pootwiera zmysły. Człowiek potrzebuje ciszy i zatrzymania, a wtedy cisza przemówi i sił doda. Zatrzymaj się przyjacielu nad grobem swego dziada, by docenić jego ziemskie czyny i skłonić głowę losem. Przed nami było wielu i każdy chciał żyć jak najlepiej, ale okrutne losy krzyżowały plany. Czy dzisiaj jest inaczej? Często Boga rozśmieszamy naszymi zamiarami, bo bez Jego pomocy są niewiele warte.

Tam jest ojczyzna gdzie groby nasze. Nie ma nic ważniejszego od pamięci, która świadczy o szacunku dla tych co odeszli.  Zmieniły się czasy, zmienia się świat, ale pamięć trwa ta sama. Otwarte granice (choć jeszcze nie wszystkie) i brak pracy rozproszyło ludzi po świecie. Nic dziwnego wszak każdy pragnie lepiej żyć, ale to nie może w żaden sposób wpłynąć na miłość  jaką darzymy ojczyznę. Polska jest najpiękniejszym skrawkiem na ziemi choć nie zawsze dobrze zarządzana. Jeszcze przyjdą dla nas dobre czasy, jeszcze uderzy dzwon wolności  i obudzi  tych, którzy niewinnie zginęli.

Władysław Panasiuk

meritum.us

foto: 1000lonelyplaces.com