1129-black_friday_old_navy

Początek sezonu wzmożonych zakupów przed świętami Bożego Narodzenia, który rozpoczął się tradycyjnie po Dniu Dziękczynienia (26 bm.), może dawać wielkim sieciom handlowym powody do niepokoju. Wbrew wcześniejszym oznakom mogącym zapowiadać zbliżające się pewne ożywienie, sprzedaż detaliczna wzrosła w piątek – według opublikowanych w sobotę danych – jedynie o 0,5 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim.

Pierwszy piątek po Dniu Dziękczynienia, nazywany Czarnym Piątkiem (Black Friday), jest często najbardziej ruchliwym dniem w sklepach w całym okresie przedświątecznym bowiem wówczas sieci handlowe – aby zachęcić klientów – oferują różnego rodzaju upusty, bonifikaty i promocje.

W 2008 r. sprzedaż w Czarny Piątek wzrosła o 3 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim, co było najgorszym wynikiem od prawie 40 lat. Firma ShopperTrak, badająca zachowania konsumentów i ruch w sklepach, prognozowała w tym roku wzrost o ok. 1,6 proc., ale rezultat – jak się okazało – był znacznie gorszy.

Najwidoczniej – jak oceniają analitycy rynku – konsumenci wciąż bardzo ostrożnie dokonują zakupów i “polują” na różnego rodzaju wyprzedaże, promocje i upusty, dokładnie badając czy te okazje rzeczywiście nimi są.

Zdaniem Patricii Edwards z firmy doradczej Storehouse Partners, tak zły rezultat tegorocznego Czarnego Piątku może być częściowo związany z promocjami handlowców z początku listopada oraz z promocjami wielu towarów w sklepach internetowych.

Przedstawiciele przemysłu i analitycy rynku ostrzegali, że tegoroczny okres przedświąteczny będzie wyjątkowo trudny z powodu wciąż słabej gospodarki i wysokiego bezrobocia.

Sytuacja jest zła. Każdy myśli o oszczędzaniu na wszystkim. Ja wybieram się do sklepów tylko na wyprzedaże – powiedział 45-letni Claude Smith, bezrobotny hydraulik z Wirginii.

PAP