Trwa giełdowa wyprzedaż …..Dane z Chin nie napawają optymizmem ….9 Maj 2022

180
0

Trwa giełdowa wyprzedaż

Rynek wciąż straszy wysoka inflacja i coraz wyższe rynkowe stopy procentowe w USA. Piątkowa sesja przyniosła spadki. Jeszcze na godzinę przed zakończeniem handlu S&P500 i Dow Jones spadały po przeszło 1 proc. , a Nasdaq zniżkował o ponad 2 proc. Jednakże ostatnie minuty sesji stały pod znakiem dynamicznego odrabiania strat. Finalnie Dow Jones stracił tylko 0,30 proc., kończąc sesję na poziomie 32 899,96 punktów. S&P500 ograniczył skalę spadków do 0,57 proc. i finiszował z wynikiem 4 123,40 pkt. Znów najsłabszy był Nasdaq, który oddał 1,40 proc. i na zamknięciu notowań przyjął wartość 12 144,66 pkt. W przypadku S&P500 widać było próby obrony tegorocznego minimum i zatrzymania spadkowej fali rozpoczętej pod koniec marca. Za to kompletną kapitulację na linii wsparcia zaliczył Nasdaq, który runął w dół i zakończył sesję na najniższym poziomie od listopada 2020 roku. I trudno się temu dziwić, bo rosnące stopy procentowe w USA największą presję wywierają na wciąż wysokie wyceny tzw. spółek wzrostowych, nierzadko wywodzących się z branży technologicznej, mocno reprezentowanej w Nasdaqu. Choć w skali całego tygodnia S&P500 stracił tylko 0,2 proc., był to jednak piąty z rzędu tydzień zakończony pod kreską. To najdłuższa taka spadkowa seria od czerwca 2011 roku.

Na rzecz dalszego wzrostu stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych działał kwietniowy raport z rynku pracy. Dane BLS pokazały kolejny silny wzrost zatrudnienia, niemal nieistniejące bezrobocie oraz wciąż silną presję płacową. Trudno, aby takie dane nie skłoniły Rezerwy Federalnej do kolejnych 50-puntkowych podwyżek kosztów kredytu. Podobnie zdawał się myśleć rynek długu, na którym doszło do dalszego wzrostu rentowności amerykańskich obligacji skarbowych. Dochodowość papierów 10-letnich wzrosła o 6 pb., do 3,12 proc. To najwyższy poziom od listopada 2018 roku i już blisko cyklicznego szczytu z jesieni ’18 (3,26 proc.). Patrząc na wykres, przełamanie tego poziomu otwierałoby drogę ku rentownościom rzędu 4 proc., a to byłoby już piekielne ryzyko dla wciąż wysoko wycenianego rynku akcji.

Rynek terminowy wycenia, że do końca roku stopa funduszy federalnych zostanie podniesiona do ok. 3 proc., co implikowałoby wzrost o 200 pb. względem obecnych poziomów. Z notowań kontraktów wynika, że niemal przesądzona jest 50-punktowa podwyżka w czerwcu (87 proc. szans), lipcu (90 proc.) oraz być może także we wrześniu (45 proc.) – wynika z obliczeń FedWatch Tool. Prawdopodobnie już znaleźliśmy się w sytuacji, gdy instrumenty przynoszące stały dochód dla niektórych inwestorów zaczynają wyglądać bardziej atrakcyjnie niż wysoko wyceniane akcje. Przez poprzednią dekadę to właśnie brak alternatywy w postaci sensownie oprocentowanego długu napędzał giełdową hossę na Wall Street. Teraz zaczyna się to zmieniać.

Presję na wyceny akcji dodatkowo wzmaga nieciekawa sytuacja makroekonomiczna. Najwyższej od 40 lat inflacji cenowej (w kwietniu 8,5 proc. w przypadku wskaźnika CPI) towarzyszy gwałtowne spowolnienie wzrostu gospodarczego w USA. Być może czeka nas zaostrzenie polityki monetarnej w warunkach niemalże recesyjnych i przy wciąż uporczywie wysokiej inflacji i nadal mocnym rynku pracy. To wszystko już teraz uderza w marże przedsiębiorstw i wywiera presję na dynamikę zysków giełdowych korporacji. Pierwsze tego sygnały widzieliśmy już w raportach za I kwartał, a jeszcze więcej zapewne zobaczymy za dwa miesiące, gdy spółki zaczną pokazywać wyniki za II kw.

 

Dane z Chin nie napawają optymizmem

Chińskie władze decydują się na coraz większe restrykcje w kluczowych regionach. Mamy spowolnienie nie tylko w samej produkcji, popycie na paliwa, ale również w eksporcie, co jest pokazane w dzisiaj opublikowanych danych handlowych. Eksport w ujęciu rocznym wzrósł zaledwie o 3,9 proc. Jest to więcej niż oczekiwano, ale jednocześnie to najgorsze dane od początku pandemii. W poprzednim odczycie była to dwucyfrowa dynamika. W przypadku utrzymania restrykcji prowadzących do spowolnienia produkcji i trudności w łańcuchach dostaw, Chiny mogą być pozbawione swojego głównego źródła dochodu.

Do tego wszystkiego musimy wspomnieć, że napięte łańcuchy dostaw, wywołane między innymi przez Chiny powodują problemy na całym świecie. Czy to poprzez brak gotowych produktów do sprzedaży, czy półproduktów potrzebnych do prowadzenia bardziej zaawansowanej produkcji, jak jest to np. w przypadku sektora motoryzacyjnego. W obliczu spowolnienia w Chinach obserwujemy potężną deprecjację juana. W przeszłości takie sytuacje bardzo często wskazywały na globalne problemy, a nawet na recesję. Jeśli inflacja szybko nie odpuści, utrzymanie wzrostu gospodarczego lub, co ważniejsze, niedoprowadzenie do recesji (czyli tzw. „miękkie lądowanie”), będzie ekstremalnie trudne. Co więcej, przy obecnych problemach podażowych na rynku ropy związanych z wojną wywołaną przez Rosję w Ukrainie, czy brak możliwości OPEC+ do podniesienia produkcji, ceny energii pozostaną wysoko, dlatego na razie nie ma co liczyć na spowolnienie w inflacji.

Trudno gdziekolwiek szukać pozytywów. Oczywiście kryzys zwykle nadchodzi z zaskoczenia, dlatego można mieć nadzieję, że jeśli wszyscy się go spodziewają, to wcale nie nadejdzie. Światełko w tunelu możemy też widzieć na rynku pracy i to w większości miejsc na świecie. Wysoka inflacja pozwala na utrzymanie wysokiego zatrudnienia, choć oczywiście silnie rosnące płace dodatkowo dorzucają presję na wzrost cen. Niemniej, dopóki rynek pracy pozostanie zdrowy, wydaje się że jest szansa na uniknięcie najbardziej negatywnego scenariusza. Przy całych tych globalnych obawach o spowolnienie oraz przez niższą od oczekiwań podwyżkę stóp procentowych w Polsce, złoty nie ma zbyt dobrej passy. Dolar oczywiście jest bardzo silny, ale parze USDPLN brakuje zaledwie 3 proc. do ostatnich lokalnych szczytów z okresu początku wojny. Nieco lepiej jest w przypadku innych kluczowych walut, ale jeśli nie przyjdzie poprawa nastrojów, złoty może kontynuować osłabienie. Przed otwarciem w Europie za dolara musimy płacić 4,4828 zł, za euro musimy płacić 4,7110 zł, za franka 4,5122 zł, za funta 5,5025 zł.

 

 

Zostaw komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here