FED rządzi i dzieli…..Kosmiczne ceny nieruchomości……Złodzieje danych w ataku…..28 Lipca 2021

133
0

FED rządzi i dzieli

Wtorkowa sesja na amerykańskich giełdach zdominowana została przez stronę podażową, w efekcie czego indeksy przez cały dzień traciły na wartości, a Nasdaq odnotował największą przecenę od ponad dwóch miesięcy.  Natomiast dziś kończy się dwudniowe posiedzenie Rezerwy Federalnej w sprawie stóp procentowych. Rynkowe oczekiwania zakładają, że Fed utrzyma przedział dla stopy funduszy federalnych na poziomie 0-0,25 proc., a skup obligacji dalej będzie prowadzony w dotychczasowym tempie 120 mld dolarów miesięcznie. Amerykańscy decydenci podczas dwudniowego spotkania dyskutowali prawdopodobnie o ewentualnym ograniczeniu stymulacji. Szczegóły w tej sprawie mogą zostać ujawnione dopiero na sympozjum w Jackson Hole w przyszłym miesiącu. Dzisiejsze oświadczenie prawdopodobnie będzie brzmiało bardziej gołębio niż na poprzednich posiedzeniach, ponieważ rozprzestrzenianie się wariantu delta koronawirusa stwarza ponowne ryzyko dla perspektyw gospodarczych. Jerome Powell, szef Rezerwy Federalnej, kilkakrotnie powtarzał zresztą, że cel osiągnięcia pełnego zatrudnienia i stabilności cen jest wciąż odległy. Nieustannie wiele obaw budzi rozprzestrzenianie się kolejnej fali pandemii, przy czym ma ono wpływ zwłaszcza na pesymizm na rynkach azjatyckich. W obliczu obaw o gospodarki tamtego rejonu świata w obliczu utrzymujących się restrykcji, pod presją znajdują się waluty antypodów oraz chiński juan.

Notowania złota dzisiaj mocno rozpoczęły dzień – sesja rozpoczęła się od luki wzrostowej, a ceny złota powróciły wyraźnie ponad poziom 1800 dolarów za uncję. W dużej mierze ten ruch wynika z sytuacji na rynku amerykańskiego dolara, który w pierwszej połowie tego tygodnia delikatnie się osłabia. Niemniej, inwestorzy zdają sobie sprawę z tego, że obecne ruchy notowań, zarówno dolara, jak i złota, należy traktować z dystansem – ponieważ dzisiejsza sesja będzie upływała na wyczekiwaniu na komunikaty ze strony Rezerwy Federalnej. Mają one pojawić się dopiero wieczorem i do tego czasu na rynku z pewnością będzie pojawiać się wiele spekulacji na temat możliwej retoryki Fed.

O ile poprzedni tydzień na rynku ropy naftowej był pełen wrażeń, to w bieżącym tygodniu notowania ropy naftowej póki co poruszają się w wąskiej konsolidacji. Cena ropy gatunku WTI oscyluje w okolicach 72 dolarów za baryłkę, podczas gdy notowania ropy Brent poruszają się tuż poniżej poziomu 74 dolarów za baryłkę. Miłym zaskoczeniem dla inwestorów wczoraj był raport Amerykańskiego Instytutu Paliw (API, American Petroleum Institute), który podał, że w poprzednim tygodniu zapasy ropy naftowej w USA spadły o 4,73 mln baryłek. Była to znacznie większa zniżka niż oczekiwano – spodziewano się spadku o około 3 mln baryłek. Jednocześnie, wyraźnie zniżkowały zapasy benzyny, bo o 6,2 mln baryłek, natomiast zapasy destylatów spadły o 1,9 mln baryłek.

 

Kosmiczne ceny amerykańskich nieruchomości

W lipcu doszło do zaskakującej zmiany na brytyjskim rynku nieruchomości. Ceny domów nieoczekiwanie spały co sygnalizuje utratę pędu przez ten rozgrzany segment gospodarki. Tymczasem trwa  cenowy boom na amerykańskim rynku mieszkaniowym. Ceny domów w USA nie tylko biją historyczne, ale i rosną w najszybszym tempie w najnowszej historii. W maju 2021 roku indeks S&P/Case-Shiller mierzący ceny domów w 20 amerykańskich metropoliach osiągnął rekordowo wysoką wartość 261,54 punktów. Bazową wartością indeksu (100 pkt) jest poziom cen ze stycznia 2000 r. Oznacza to, że w ciągu ponad dwóch dekad przeciętna amerykańska nieruchomość mieszkaniowa zlokalizowana w jednej z 20 badanych metropolii podrożała o 162 proc. Co więcej, indeks S&P/Case-Shiller rośnie nieprzerwanie od marca 2012 r. Wówczas jego wartość wynosiła 136,6 pkt. i wzrosła od tamtej pory o 91,4 proc. W ciągu ostatnich 12 miesięcy wartość nieruchomościowego indeksu wzrosła o 17 proc. To niemal najszybsze tempo w najnowszej historii – minimalnie wyższą wartość odnotowano w sierpniu 2004 r. (17,1 proc.), a więc w czasach sprzed pęknięcia bańki na rynku mieszkaniowym w USA, gdy ceny w szerszym okresie (2004-2006) średnio rosły o ok. 13 proc. rocznie. Rzecz jasna same maksima indeksu z 2007 r. (206 pkt.) przebite zostały już dawno – konkretnie na początku 2018 r. 17-procentowy wzrost cen domów w 20 największych metropoliach przebił oczekiwania analityków (16,4 proc.). Podobnie rzecz miała się w przypadku węższego indeksu uwzględniającego tylko 10 miast (16,4 proc. wobec oczekiwanych 15,9 proc.). Krajobraz amerykańskiego rynku nieruchomości niezmiennie kształtowany jest przez historycznie niskie stopy procentowe, które Rezerwa Federalna raczej nieprędko podniesie do przedpandemicznych wartości, nie mówiąc już o normalizacji mającej nas cofnąć do poziomów sprzed 2008 r. Niskie stopy procentowe przekładają się na niskie oprocentowanie kredytów, które w USA zaciąga się głównie po stałej stopie. Obecnie Amerykanin o dobrej zdolności kredytowej może zaciągnąć 30-letni kredyt hipoteczny o stałym (w całym okresie kredytowania) po oprocentowaniu w niemal rekordowo niskiej wysokości 2,78% (nieco niższe wartości obserwowaliśmy na początku roku, lecz nawet obecny poziom dalece odbiega do stanu sprzed lat).

W maju dodatkowo obserwowaliśmy wzmożony popyt związany z luzowaniem obostrzeń, a także – jak uważają analitycy S&P – dalszym ujawnianiem się zmiany preferencji Amerykanów, którzy wolą przenieść się z mieszkań w centrum do domów na przedmieścia. Wzmożony popyt na domy w maju widać było np. po notowaniach kontraktów na drewno, które dwa miesiące temu wyznaczyły szczyt, a następnie wyraźnie spadły. Amerykańskie domy drożeją wyraźnie szybciej niż ogół towarów i usług, których ceny monitorowane są za pośrednictwem wskaźnika CPI. Inflacja w USA w czerwcu wyniosła 5,4 proc. i była najwyższa od lipca 2008 r. (5,5 proc.), a więc okresu poprzedzającego upadek Lehman Brothers. Chcąc znaleźć jeszcze wyższe wartości (od 5,6 do 6,4 proc.), należy się cofnąć o trzy dekady, do przełomu 1990 i 1991 r. Inflacja i sytuacja na rynku nieruchomości zapewne znajduje się w centrum uwagi członków Federalnego Komitetu Otwartego Rynku, czyli ciała decydującego o polityce monetarnej światowego hegemona. Kolejne posiedzenie FOMC już w środę – decyzję poznamy o 20:00 czasu polskiego. Pół godziny później na konferencji prasowej pojawi się przewodniczący Fedu, Jerome Powell. Indeks S&P/Case-Shiller obejmuje następujące obszary metropolitalne: Boston, Chicago, Denver, Las Vegas, Los Angeles, Południowa Floryda (Miami), Nowy Jork, San Diego, San Francisco, Waszyngton, Phoenix, Tampa Bay, Atlanta, Detroit, Minneapolis-Saint Paul, Charlotte, Cleveland, Portland, Dallas, Seattle. Pierwsze dziesięć obszarów wchodzi w skład węższego indeksu (Composite 10).

 

Złodzieje danych w ataku

Blisko 3,8 mld numerów telefonu wyciekło z serwisu społecznościowego Clubhouse. Do wylicytowania w sieci są nie tylko kontakty użytkowników aplikacji, ale również osób, które nigdy nie miały z nią do czynienia. O wycieku poinformował na Twitterze Marc Ruef, ekspert zajmujący się cyberbezpieczeństwem w szwajcarskiej agencji scip AG. Jak twierdzi, numery telefonów użytkowników aplikacji i serwisu społecznościowego Clubhouse są do wylicytowania na jednym z forów internetowych. Numery telefonów miały zostać wykradzione z bazy Clubhouse. Jeszcze w maju, jak informowali twórcy portalu, odwiedzało go 10 mln osób tygodniowo, choć założonych kont już wówczas było z pewnością więcej. Od końca maja z kolei serwis społecznościowy dostępny jest z poziomu aplikacji na Androida.

Skąd jednak aż 3,8 mld numerów telefonów? Otóż wyciec mogły kontakty nie tylko użytkowników, którzy założyli konta na portalu, ale także wszystkie te, które mieli zapisane w swoich telefonach. Aplikacja bowiem synchronizuje kontakty użytkowników po to, żeby ułatwić nawiązywanie połączeń z innymi.  Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że jeżeli nasz numer został zapisany w telefonie choćby jednego użytkownika portalu Clubhouse, również on został wykradziony. Autentyczność bazy kontaktów nie została jeszcze potwierdzona. W celu uwiarygodnienia oferty sprzedaży jej autor opublikował ponad 83 mln numerów telefonów zarejestrowanych w Japonii. Licytacja ma zakończyć się 4 września.

 

Zostaw komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here