Wiadomości Sportowe 23 Lutego 2021…..nie żyje Aleksander Doba

49
0

Sport

Nie takiej informacji spodziewali się sympatycy Aleksandra Doby na jego oficjalnym profilu. Wielki kajakarz i człowiek nie żyje. Zmarł “śmiercią podróżnika” podczas zdobywania najwyższego szczytu Afryki – Kilimandżaro. “Z głębokim żalem zawiadamiamy, że dnia 22 lutego zmarł wielki kajakarz Aleksander Doba. Zmarł śmiercią podróżnika, zdobywając najwyższy szczyt Afryki – Kilimandżaro spełniając swoje marzenia. Pogrążona w żalu żona, synowie, synowe i wnuczki” – czytamy na oficjalnym profilu Doby.  75-latek dokonał wielu rzeczy, ale przede wszystkim jako pierwszy człowiek w historii samotnie przepłynął kajakiem Ocean Atlantycki z kontynentu na kontynent (z Afryki do Ameryki Południowej) wyłącznie dzięki sile mięśni. Opłynął kajakiem Morze Bałtyckie i Bajkał. Również jako pierwszy opłynął całe polskie wybrzeże z Polic do Elbląga oraz Polskę po przekątnej z Przemyśla do Świnoujścia.

 

Piłka nożna:

Już za niespełna miesiąc nasi piłkarze spotkają się na pierwszym zgrupowaniu kadry w 2021 roku. W marcu reprezentacja Polski rozegra trzy spotkania w eliminacjach mistrzostw świata 2022 w Katarze. Z Węgrami (25.03) i Anglią (31.03) drużyna Paulo Sousy zmierzy się na wyjeździe, natomiast z Andorą (28.03) na stadionie Legii w Warszawie. Jak się dowiedzieliśmy – są bardzo małe szanse, albo nawet i zerowe, by mecz Biało-czerwonych z Andorą odbył się z kibicami zwłaszcza biorąc pod uwagę najnowsze dane. Obecnie mamy wzrost zakażeń koronawirusem w Polsce. Względem ostatniego tygodnia – już o ponad 1300 przypadków. Nie ułatwia to wprowadzenia kibiców na stadiony nawet na spotkania drużyn ligowych. Jak usłyszeliśmy w PZPN – “są marne szanse” na to, by fani zobaczyli kadrę na żywo w najbliższym czasie. Ostatnie spotkanie reprezentacji Polski z kibicami miało miejsce w październiku 2020 r. z Bośnią i Hercegowiną (3:0). Wówczas na stadionie we Wrocławiu mecz Biało-czerwonych oglądało około 10 tysięcy widzów.

 

Liga Mistrzów:

Niepokonany w Lidze Mistrzów od 17 meczów Bayern Monachium powraca do walki o obronę trofeum. Przed zespołem Roberta Lewandowskiego konfrontacja z Lazio, które na taki pojedynek czekało przez lata. Polak spotka się na jednym boisku z Ciro Immobile.  36 goli w lidze włoskiej pozwoliły Immobile wyprzedzić Lewandowskiego i zabrać mu nagrodę sprzed nosa. Tylko napastnik Lazio okazał się skuteczniejszy od Polaka w całej Europie.

Również we wtorek rozpocznie się dwumecz Atletico Madryt z Chelsea FC. Drużyny spotkają się w Bukareszcie, a zespół z Hiszpanii w przeszłości wygrał w tym mieście finał Ligi Europy. Piłkarze z Londynu powrócą do Ligi Mistrzów już bez Franka Lamparda, a z Thomasem Tuchelem na ławce.

 

Premier League:

Trzy gole padły w meczu kończącym 25. kolejkę Premier League. Brighton do przerwy przegrywał 0:1 z Crystal Palace, po zmianie stron wyrównał, ale w doliczonym czasie pozwolił rywalom na zdobycie gola i wygraną 2:1.

Brighton and Hove Albion – Crystal Palace 1:2 (0:1)
0:1 – Mateta 28′
1:1 – Veltman 55′
1:2 – Benteke 90+5′

 

La Liga:

W La Lidze dokończono 25. kolejkę. W Pampelunie Osasuna nie miała szans w potyczce z Sevillą, przegrywając 0:2. Goście dzięki trzem punktom awansowali na 3. miejsce, na 4. spychając Barcelonę.

 

Serie A:

Cristiano Ronaldo jest na pierwszym miejscu w klasyfikacji strzelców ligi włoskiej. Portugalczyk strzelił dwa gole w wygranym 3:0 meczu z FC Crotone i wyprzedził Romelu Lukaku. Trzy uderzenia oddał Arkadiusz Reca, ale nie zaszkodził Juventusowi.

Juventus FC – FC Crotone 3:0 (2:0)
1:0 – Cristiano Ronaldo 38′
2:0 – Cristiano Ronaldo 45′
3:0 – Weston McKennie 66′

W poniedziałek po południu Cagliari potwierdziło, że Eusebio Di Francesco został zwolniony z funkcji trenera pierwszego zespołu. Kilka godzin później klub zakontraktował nowego szkoleniowca, Leonardo Sempliciego.

 

PKO Ekstraklasa:

W poniedziałek dokończono 18. kolejkę PKO Ekstraklasy. Do niespodzianki doszło w Gliwicach. Piast 0:1 przegrał z Wartą Poznań. Dzięki trzem punkom beniaminek oddalił się od dolnych rejonów tabeli.

Piast Gliwice – Warta Poznań 0:1 (0:0)
0:1 – Mateusz Kuzimski 57′

 

Koszykówka:

NBA:

Houston Rockets – Chicago Bulls 100:120 (24:29, 24:25, 26:46, 26:20)
(Nwaba 22, Brown 16, Wall 15, House Jr. 15 – White 24, LaVine 21, Carter Jr. 18)

 

Trwa świetna seria Washington Wizards, którzy odnieśli właśnie piąte zwycięstwo z rzędu. Podopieczni Scotta Brooksa pokonali w poniedziałek aktualnych mistrzów NBA.

Los Angeles Lakers – Washington Wizards 124:127 po dogrywce (33:23, 30:26, 23:31, 29:35, 9:12)
(James 31, Harrell 26, Caldwell-Pope 21 – Beal 33, Westbrook 32, Hachimura 15)

Dallas Mavericks – Memphis Grizzlies 102:92 (26:13, 28:23, 27:26, 21:30)
(Hardaway Jr. 29, Doncić 21, Brunson 19 – Morant 22, Bane 12, Clarke 11, Valanciunas 11)

Charlotte Hornets w trzeciej kwarcie prowadzili z Utah Jazz nawet różnicą 11 punktów (81:70), ale Jazzmani po czterech odsłonach triumfowali aż 132:110. Ostatnia partia zakończyła się wynikiem 41:20. Czterech zawodników Utah zdobyło 20 lub więcej punktów, a Mormoni z Salt Lake City z bilansem 25-6 są na szczycie Konferencji Zachodniej.

Utah Jazz – Charlotte Hornets 132:110 (35:35, 29;32, 27:23, 41:20)
(Mitchell 23, Ingles 21, Niang 21, Clarkson 20 – Hayward 21, Ball 21, Monk 20, Washington 17)

Oklahoma City Thunder – Miami Heat 94:108 (21:2,3 33:22, 23:34, 17:29)
(Gilgeous-Alexander 27, Bazley 13, Roby 12 – Robinson 22, Nunn 20, Adebayo 19

Phoenix Suns nie dali żadnych szans Portland Trail Blazers, zwyciężając u siebie 132:100. Devin Booker zaaplikował rywalom 34 “oczka”. Damian Lillard podkręcił kostkę we wczesnej fazie spotkania, ale wrócił na parkiet. Lider Blazers (24 punkty) mimo wszystko nie odmienił losów meczu, a jego zespół poniósł 12. porażkę.

Phoenix Suns – Portland Trail Blazers 132:100 (32:26, 31:28, 37:17, 32:29)
(Booker 34, Ayton 19, Sarić 14 – Lillard 24, Little 18, Trent Jr. 11)

 

Euroliga:

Mateusz Ponitka spędził 16 minut w poniedziałkowym meczu Zenitu Sankt Petersburg z AX Armani Exchange Olimpią Mediolan i przyczynił się do triumfu swojego zespołu – 79:70. Po wygranej Zenit awansował na czwarte miejsce w tabeli Euroligi (bilans 15-9). Już w czwartek czeka ich kolejny pojedynek w tych rozgrywkach – tym razem zmierzą się z Valencią Basket.

 

Hokej:

NHL:

Zespół Calgary Flames nie pozwolił strzelić nawet gola najlepszej dotąd drużynie sezonu zasadniczego NHL i przerwał punktową serię lidera klasyfikacji strzelców ligi Austona Matthewsa. “Płomienie” na wyjeździe pokonały Toronto Maple Leafs 3:0. Matthews tym samym zakończył osobistą serię 16 meczów, w których punktował. A legitymująca się najlepszym dorobkiem punktowym w obecnym sezonie ekipa z Toronto po raz pierwszy nie strzeliła gola. Uniemożliwił jej to interweniujący skutecznie 34 razy bramkarz Flames David Rittich.

Na pierwsze miejsce w dywizji centralnej wrócił zespół Florida Panthers, który tej nocy pokonał Dallas Stars 3:1. Dla “Panter” najpierw trafiali obrońcy Aaron Ekblad i Keith Yandle, a w ostatniej minucie strzałem do pustej bramki wynik ustalił środkowy Aleksander Barkov. 24 strzały obronił ich bramkarz Chris Driedger.

Drużyna z Sunrise awansowała na pierwsze miejsce w dywizji centralnej, bo porażki doznał jej dotychczasowy lider, Carolina Hurricanes. “Huragany” uległy u siebie 2:4 Tampa Bay Lightning. Zwycięskiego gola dla gości strzelił w trzeciej tercji Ondřej Palát, który wcześniej miał także asystę.

New York Islanders pokonali u siebie outsidera dywizji wschodniej Buffalo Sabres 3:2. Zwycięskiego gola podczas gry w przewadze strzelił Jean-Gabriel Pageau, wcześniej do siatki trafili Anders Lee i Matt Martin, a Siemion Warłamow obronił 34 strzały rywali.

Trwa świetna passa Los Angeles Kings. “Królowie” pokonali St. Louis Blues 3:0, odnosząc tym samym już 5. zwycięstwo z rzędu. To najdłuższa obecnie seria wygranych w NHL. Po raz kolejny zwycięskiego gola strzelił Gabriel Vilardi, a później dwa trafienia dołożył Dustin Brown.

Nowym-starym liderem dywizji zachodniej został zespół Vegas Golden Knights, który pokonał na wyjeździe Colorado Avalanche 3:0, kończąc w ten sposób serię 4 bezpośrednich meczów tych drużyn. Oba zespoły wygrały po 2 spotkania, a to poprzednie w sobotę padło łupem “Lawiny”, która zwyciężyła 3:2 pod gołym niebem nad jeziorem Tahoe. Wczoraj wszystkie 34 strzały graczy Avalanche obronił Marc-André Fleury.

Arizona Coyotes pokonali Anaheim Ducks 4:3, mimo że przegrali pierwszą tercję 0:2, a do 29. minuty przegrywali nawet 0:3. Ich powrót celnym strzałem z rzutu karnego rozpoczął jednak Christian Dvorak, który później ustalił wynik golem zdobytym w przewadze.

Lepszy okres przeżywa drużyna Minnesota Wild, która jeszcze niedawno była w tej samej dywizji ostatnia. “Dzicy” na wyjeździe wygrali z San Jose Sharks 6:2.

 

Tenis:

ATP Montpellier:

Jo-Wilfried Tsonga w dwóch setach przegrał z Sebastianem Kordą w I rundzie rozgrywanego na kortach twardych w hali turnieju ATP 250 w Montpellier. Dla Francuza był to pierwszy mecz po 13-miesięcznej pauzie.

Ugo Humbert (Francja, 6) – Norbert Gombos (Słowacja) 6:3, 7:6(3)
Lorenzo Sonego (Włochy, 7) – Hugo Gaston (Francja, WC) 6:3, 6:7(7), 6:1
Sebastian Korda (USA) – Jo-Wilfried Tsonga (Francja) 6:4, 6:2

 

ATP Cordoba:

Nicolas Jarry w trzech setach pokonał Jaume Munara w I rundzie rozgrywanego na kortach ziemnych turnieju ATP 250 w Cordobie. Dla Chilijczyka był to pierwszy mecz w głównym cyklu od czasu dyskwalifikacji za doping. W I rundzie turnieju ATP w Cordobie Jarry zmierzył się z Jaume Munarem. Był to jego pierwszy mecz w imprezie rangi ATP Tour od 8 stycznia ubiegłego roku, gdy w ATP Cup przegrał z Dusanem Lajoviciem. Powrót okazał się udany dla Chilijczyka. Po trwającej dwie godziny i 44 minuty zaciętej batalii, w której był o dwie piłki od porażki, ostatecznie zwyciężył 5:7, 7:6(5), 6:4.

Jozef Kovalik (Słowacja) – Daniel Elahi Galan (Kolumbia) 6:2, 1:6, 6:3
Nicolas Jarry (Chile, WC) – Jaume Munar (Hiszpania) 5:7, 7:6(5), 6:4

 

WTA Adelajda:

Iga Świątek nie marnowała we wtorek czasu. Polska tenisistka pewnie rozpoczęła występ w zawodach WTA 500 na kortach twardych w Adelajdzie. To był słodki rewanż za porażkę doznaną przed trzema laty. W 2018 roku Iga Świątek (WTA 18) zmierzyła się z Madison Brengle (WTA 81) na kortach ziemnych w Charleston. Wówczas polska tenisistka dopiero zaczynała swoją przygodę z zawodowym tenisem i bardziej doświadczona rywalka w pełni to wykorzystała. Skończyło się na 6:1, 6:1 dla Amerykanki, a nasza reprezentantka musiała czekać na rewanż trzy lata. We wtorek Świątek wyszła odpowiednio umotywowana na kort centralny w Adelajdzie. Od początku starała się wywrzeć presję na pochodzącej z Dover przeciwniczce. Polka grała agresywnie i błyskawicznie przejmowała inicjatywę w wymianach. Reprezentantka USA poczuła jej moc już w drugim gemie, gdy pod naporem triumfatorki Rolanda Garrosa 2020 oddała serwis.  Trwający 76 minut pojedynek zakończyła przy pierwszej piłce meczowej wynikiem 6:3, 6:4.

We wtorek Świątek posłała cztery asy i popełniła trzy podwójne błędy. Polska tenisistka trafiała pierwszym serwisem ze skutecznością 52 proc., dlatego pojawiły się problemy i trzykrotnie straciła podanie. Udało się jej jednak zdobyć pięć przełamań i zamknąć mecz w dwóch setach. Panie rozegrały w sumie 120 punktów, z których 67 padło łupem mistrzyni Rolanda Garrosa 2020. O miejsce w ćwierćfinale zawodów w Adelajdzie Świątek powalczy w środę z jedną z Australijek – albo z grającą z dziką kartą Samanthą Stosur (WTA 107), albo z tenisistką z eliminacji Maddison Inglis (WTA 136).

Samantha Stosur prowadziła 3:0 w trzecim secie, ale to nie ona będzie drugą rywalką Igi Świątek w turnieju WTA 500 w Adelajdzie. Mistrzyni US Open 2011 odpadła po dreszczowcu z młodszą rodaczką. Po wyeliminowaniu Madison BrengleIga Świątek czekała na rywalkę w II rundzie turnieju w Adelajdzie. Wyłoniło ją starcie dwóch Australijek, Samanthy Stosur (WTA 107) z Maddison Inglis (WTA 136). Lepsza okazała się niżej notowana reprezentantka gospodarzy, która zwyciężyła 5:7, 7:5, 6:3.

 

Boks:

Rośnie napięcie przed rewanżem Aleksandra Powietkina (36-2-1, 24 KO) z Dillianem Whyte’em (27-2, 18 KO). Do pojedynku o tymczasowy pas mistrza świata wagi ciężkiej może dojść na stadionie. Rewanż pomiędzy Rosjaninem a Brytyjczykiem miał się pierwotnie odbyć już 21 listopada ubiegłego roku w SSE Arena. Na niecałe trzy tygodnie przed poinformowano jednak, że do konfrontacji w tym terminie nie dojdzie. Ofiarą pandemii stał się Aleksander Powietkin, który został zakażony koronawirusem. Czempion przebywał nawet w moskiewskim szpitalu, o czym w rozmowie z rosyjskimi mediami informował jego promotor, Andriej Riabiński.  “Vityaz” ostatecznie pokonał koronawirusa. Tymczasowy mistrz świata WBC wagi ciężkiej na przełomie listopada i grudnia uzyskał negatywny wynik testu i zakończył swoje leczenie. Rosjanin zdążył powrócić do treningów. Towarzyszyły mu jednak powikłania. Pierwotnie organizator walki, Eddie Hearn, zapowiadał, że konfrontacja zostanie przeniesiona na 30 stycznia. Później mówiło się o 13 lutego i 6 marca. Teraz wiemy, że do konfrontacji dojdzie najprawdopodobniej 27 marca w Gibraltarze. Nietypową lokalizację wybrano ze względu na restrykcje nałożone przez brytyjskie władze. Wszystko wskazuje na to, że pojedynek na żywo zobaczą kibice.

Opracował: Sławek Sobczak

 

Zostaw komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here