Sport 23 czerwiec 2020

87
0

Piłka nożna:

Jednostronny przebieg miało ostatnie spotkanie 30. kolejki Premier League. Manchester City nie dał szans Burnley FC i zwyciężył u siebie aż 5:0. Manchester City  umocnił się na 2. miejscu w tabeli. Wydaje się, że losy wicemistrzostwa Anglii są już przesądzone, bo nad Leicester City “The Citizens” mają dziewięć punktów przewagi.

Villarreal CF zremisował 2:2 z Sevilla FC. Gospodarze dwukrotnie obejmowali prowadzenie, ale rywale z Andaluzji nie pozwolili się nim nacieszyć.

Podział punktów również w meczu CD Leganes z Granada CF. W tym przypadku żadnych ucieczek, ani pościgów nie było, ponieważ spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.

 

Tylko Wojciech Szczęsny zachował czyste konto w wygranym przez Juventus FC 2:0 meczu z Bologna FC. Łukasz Skorupski wyciągał piłkę z bramki po strzałach gwiazd Bianconerich. Bramkarze, którzy w 2019 roku byli regularnie powoływani przez Jerzego Brzęczka, znaleźli się, zgodnie z przewidywaniami, w podstawowych składach Bologni FC oraz Juventusu FC. Na ligowym froncie obaj są pewniakami.  Pierwszego gola strzelił Cristiano Ronaldo z rzutu karnego za faul Stefano Denswila na Matthijsie de Ligcie. Portugalczyk nie miał problemu z wymanewrowaniem Łukasza Skorupskiego. Druga bramka była dziełem Paulo Dybali i słowo “dzieło” jest akurat na miejscu, ponieważ ładna była zarówno asysta Federico Bernardeschego, jak i uderzenie Argentyńczyka zza szesnastki. Trzy celne próby, dwa gole, Stara Dama zażegnała niemoc strzelecką prezentowaną w niedawnych półfinale i finale Pucharu Włoch.  Po przeciwnej stronie boiska Wojciech Szczęsny nie miał prawie nic do roboty.  Stara Dama pozostaje liderem Serie A. Jej przewaga nad Lazio to cztery punkty, a nad Interem Mediolan dziewięć punktów. Kluby z Rzymu i z Lombardii jeszcze nie zagrały w 27. kolejce. Bologna FC pozostaje w środku tabeli bez dużych pucharowych aspiracji.

ACF Fiorentina nie zachwyciła w pierwszym meczu po restarcie Serie A. Bartłomiej Drągowski skapitulował po strzale z rzutu karnego, a jego drużyna zremisowała 1:1 z Brescią Calcio. Znacznie lepiej zaprezentował się na tle beniaminka AC Milan.

US Lecce – AC Milan 1:4 (0:1)
0:1 – Samuel Castillejo 26′
1:1 – Mario Mancosu (k.) 54′
1:2 – Giacomo Bonaventura 55′
1:3 – Ante Rebić 57′
1:4 – Rafael Leao 72′

 

Cristiano Ronaldo po sezonie może zmienić klub. Portugalski gwiazdor jest rozczarowany współpracą z Maurizio Sarrim w Juventusie Turyn.  Portugalczyk jest daleki od najlepszej formy. Jedną z konsekwencji była porażka w finale Pucharu Włoch niespełna tydzień temu. Nadal jednak ma szansę na zwycięstwo w Serie A i Lidze Mistrzów. Możliwe, że to będzie ostatnia okazja na trofea w barwach “Starej Damy”. Pojawiły się plotki, że “CR7” poważnie zastanawia się nad zmianą klubu. Tak twierdzi włoski portal transfermarketweb.com.

 

Ponad milion euro zarobiła FC Barcelona na pierwszej emisji specjalnych tokenów sprzedawanych na zasadzie kryptowaluty. Dodatkowo na nabywców czekają specjalne atrakcje.  Tokeny, które sprzedawane były na zasadzie kryptowaluty na platformach chiliz.net oraz socios.com rozeszły się w niecałe dwie godziny. W pierwszej turze klub rozprowadził 600 tysięcy sztuk w cenie 2 euro każda. Strony, na których odbywała się sprzedaż w jej trakcie odnotowały pięciokrotny wzrost obrotów.  Co więcej, Alexandre Dreyfus, dyrektor wyżej wymienionych portali zakomunikował, że najwięksi nabywcy pochodzili z Turcji, Japonii, Francji, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Włoch oraz z Polski.  Dodatkowo klub zadbał także o liczne atrakcje dla posiadaczy tokenów. Będą oni mogli brać udział w ankietach społecznościowych, a także walczyć o nagrody, takie jak chociażby możliwość wejścia na zamknięte spotkania z piłkarzami.  Kolejna emisja tokenów ma nastąpić już w środę 24 czerwca. Na razie jednak nie wiadomo, czy ich cena nie ulegnie zmianie. Zwłaszcza, mając na uwadze sukces pierwszej sprzedaży.

 

50 mln euro ma kosztować transfer Arkadiusza Milika. Nie chodzi tutaj o Juventus, gdyż według włoskich mediów, największe szanse na pozyskanie Polaka mają Atletico Madryt oraz Tottenham. SSC NapoliJuventus Turyn, a może wyjazd z Serie A? Saga transferowa z udziałem Arkadiusza Milika trwa w najlepsze. Nic dziwnego, gdyż polskiemu napastnikowi w przyszłym roku (30 czerwca 2021) kończy się umowa z Napoli, więc nadchodzące okienko transferowe jest ostatnią szansą, aby ekipa z Neapolu zarobiła na Miliku. Sytuacja kontraktowa Milika nie uszła uwadze wielkim klubom w Europie. Włoska gazeta gazeta “Corriere dello Sport” przekonuje, że jedyną opcją dla pozostanie 26-latka w Serie A jest podpisanie nowej umowy z SSC Napoli. Jeśli nie, Polak odejdzie z Włoch i na pewno nie trafi do Juventusu.

 

Francuskie kluby piłkarskie w głosowaniu zdecydowały, że w przyszłym sezonie w ekstraklasie wciąż będzie 20 zespołów – poinformowała tamtejsza liga. Oznacza to, że po zakończonych przedwcześnie z powodu pandemii rozgrywkach 2019/20 spadły z Ligue 1 Amiens i Toulouse.  Dwa ostatnie kluby minionego sezonu miały nadzieję na powiększenie do 22 stawki drużyn ekstraklasy w kolejnej edycji rozgrywek.  Zmagania 2019/20 zostały przerwane w pierwszej połowie marca, a pod koniec kwietnia zdecydowano, że nie zostaną już wznowione. Mistrzem uznano prowadzący w tabeli Paris Saint-Germain, a decyzję dotyczącą spadku Amiens i Toulouse wstrzymano do czasu wtorkowego Walnego Zgromadzenia. Podjęta tego dnia decyzja oznacza relegację dwóch wspomnianych zespołów do Ligue 2. Oba mogą się jeszcze od niej odwołać. Amiens już zapowiedziało podjęcie takich działań.

 

Napoli złożyło dwie oferty Legii Warszawa za Michała Karbownika. Każda z nich rozbawiła klub z Łazienkowskiej. Szanse na transfer do włoskiego klubu drastycznie spadły. Ile chciałaby Legia dostać za Karbownika? Dziennikarz zdradza, że przy Łazienkowskiej liczą nawet na 50 mln zł. W tej chwili jednak realna jest niższa kwota. Czas pokaże, kto zapłaci najwięcej za 19-latka.

 

Marko Vesović ma zerwane więzadło krzyżowe i boczne w kolanie. To oznacza, że reprezentant Czarnogóry w tym roku nie pojawi się już na boisku. To wielkie osłabienie dla Legii Warszawa. Vesović nie dokończył niedzielnego spotkania Legii Warszawa ze Śląskiem Wrocław (2:0). Prawy obrońca tuż przed przerwą niefortunnie upadł na murawę i w drugiej połowie na boisku pojawił się Paweł Stolarski. Po spotkaniu trener Aleksandar Vuković był zmartwiony sytuacją Vesovicia. – Wydaje mi się, że Vesović nie zagra do końca sezonu. To duża strata dla nas – mówił szkoleniowiec Legii.  We wtorek potwierdził się jeszcze gorszy scenariusz niż początkowo zakładano. Według Legia.net, badania wykazały, że Marko Vesović ma zerwane więzadło krzyżowe i boczne w kolanie. Czeka go rekonstrukcja, a następnie rehabilitacja. W tym roku 28-latek nie pojawi się już na boiskach PKO Ekstraklasy.

 

Dinamo Zagrzeb zostało mistrzem Chorwacji, a Damian Kądzior zbiera komplementy już przed zakończeniem sezonu. Polak został uznany najlepszym piłkarzem klubu w rozgrywkach.  Klub ze stolicy Chorwacji jest hegemonem krajowej ligi. Wywalczył prymat już po raz 21., w tabeli ma 19 punktów przewagi nad wiceliderem Lokomotivą Zagrzeb i został koronowany na sześć kolejek przed końcem sezonu. Dlatego dziennikarze przystąpili już do podsumowań. Chorwacki portal 24sata.hr przygotował między innymi listę najlepszych piłkarzy i największych rozczarowań Dinama. W pozytywnym rankingu najlepszy okazał się Damian Kądzior, który wyprzedził Mislava Orsicia, Bruno Petkovicia, Dominika Livakovicia oraz Nikolę Moro.

 

Miedź Legnica zmieniła trenera. Dominika Nowaka, który wprowadził drużynę do Ekstraklasy, spadł z niej i miał za zadanie wrócić, zastąpił duet Ireneusz Kościelniak – Wojciech Łobodziński. Wybór jakiego dokonał zarządzający klubem tak naprawdę jednoosobowo właściciel Andrzej Dadełło, oznacza jedno: najbogatszy klub Fortuna 1 ligi wywiesza białą flagę. Nikt już nie wierzy w awans, będzie cięcie kosztów.

 

Według informacji serwisu Sportowefakty.wp.pl Jacek Trzeciak nie jest już szkoleniowcem pierwszoligowej Olimpii Grudziądz. Powodem zaskakującego zwolnienia Trzeciaka ma być jego decyzja podjęta tuż po wygranym 1:0 meczu Fortuna 1 Ligi z Puszczą Niepołomice. Szkoleniowiec zdecydował wówczas, że nie wybierze się autokarem z drużyną do Grudziądza, tylko pozostanie na rodzinnym Górnym Śląsku. Właśnie to miało skłonić działaczy Olimpii do drastycznego kroku, jakim jest zwolnienie pracującego w klubie od września 2019 roku trenera.  Zwolnienie jest o tyle zaskakujące, że w Niepołomicach zespół odniósł pierwsze zwycięstwo od powrotu na pierwszoligowe murawy.  Wciąż nie wiadomo kto będzie następcą Trzeciaka. Najbliższe spotkanie Olimpia rozegra 27 czerwca na swoim stadionie z GKS Tychy.

 

Koszykówka:

Trevor Ariza jest kolejnym graczem, obok Davisa Bertansa, który odmówił wzięcia udziału w restarcie sezonu NBA. Skrzydłowy Portland Trail Blazers jako powód podał sprawy rodzinne. W Orlando, ale dla Sacremento Kings, zagra za to Corey Brewer. Powiększa się grono zawodników, którzy przed 24 czerwca, bez żadnych konsekwencji, mogą odmówić udziału we wznowieniu sezonu NBA, który będzie miał miejsce w Orlando 31 lipca. Pierwszym z nich był Davis Bertans z Washington Wizards. Drugim jest z kolei Trevor Ariza, na co dzień zawodnik Portland Trail Blazers. W przypadku skrzydłowego – jak raportuje Adrian Wojnarowski z ESPN – powodem jest opieka nad 12-letnim synem. W wyniku opuszczonych gier, w zależności od tego, czy PTB zdołaliby awansować do fazy play-off, Ariza straci od 1 do 1,8 miliona dolarów.  Shams Charania z “The Athletic” poinformował z kolei o tym, że do NBA po dłuższej przerwie ma powrócić za to Corey Brewer, który gdy tylko będzie można podpisywać wolnych agentów, zwiąże się umową z Sacramento Kings, których wybrał spośród wielu potencjalnych pracodawców.

 

Hokej:

Słowak Robert Kalaber został nowym trenerem hokejowej reprezentacji Polski. Zastąpił Fina Tomasza Valtonena, którego dwuletni kontrakt wygasł i nie został przedłużony. Kalaber od sześciu lat jest szkoleniowcem ekstraligowego JKH GKS Jastrzębie.  Urodzony w Polsce Valtonen poprowadził Biało-Czerwonych w ubiegłorocznych MŚ Dywizji 1B w Tallinie, gdzie nie udało się wywalczyć awansu na zaplecze elity. W tym roku mistrzostwa miały zostać rozegrane w Katowicach, ale je odwołano z powodu pandemii koronawirusa. W lutym Polacy wygrali turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich rozegrany w kazachskim Nur-Sułtanie pokonując faworyzowaną reprezentację gospodarzy oraz Holandię i Ukrainę. O prawo gry na igrzyskach walczyć będą za rok w sierpniu w Bratysławie ze Słowacją, Austrią i Białorusią. Jak tłumaczył prezes PZHL Mirosław Minkina powodem rozstania z Finem była jego praca zagranicą.

 

Tenis:

Numer jeden światowego rankingu ATP Novak Djoković otrzymał pozytywny wynik na Covid-19. Serb przeszedł badania w Belgradzie po powrocie z turnieju pokazowego w Zadarze. Tenisista nie przejawia żadnych objawów choroby i czuje się dobrze.  Jak się okazało pokazowy turniej tenisowy Djokovicia, stał się skupiskiem koronowirusa. Wirusem zaraził się nie tylko Serb, ale również inni uczestnicy turnieju. W niedzielę bułgarski zawodnik Grigor Dimitrow poinformował, że jest zakażony koronawirusem, a następnego dnia ogłoszono, że wśród zainfekowanych są m.in. jego trener przygotowania fizycznego i chorwacki rywal z kortu Borna Coric. Zachorował także członek sztabu Djokovica. Serb przyznał, że zdaje sobie sprawy z zagrożenia, jakie wynikło z jego turnieju, ale zapewnia, że nie miał złych intencji i nie mógł przewidzieć tak poważnych skutków imprezy.

 

Zdaniem Barbary Rittner i Dirka Hordorffa, ważnych postaci niemieckiego tenisa, wydarzenia z Bałkanów to przejaw nieodpowiedzialności graczy i fatalny wpływ na wizerunek całej dyscypliny. – Nie rozumiem, w jakim świecie oni żyją. Najwyraźniej we własnej bańce – powiedziała o zachowaniu uczestników Adria Tour Barbara Rittner, kapitan kobiecej reprezentacji Niemiec. – To katastrofalny obraz – uważa znany trener, Dirk Hordorff.  Rittner skrytykowała Novaka Djokovicia, inicjatora cyklu, oraz organizatorów za nieprzestrzeganie zasad reżimu sanitarnego. Na trybunach pojawili się kibice, tenisiści w trakcie turniejów nie zachowywali zasad dystansu społecznego, uczestniczyli w imprezach towarzyszących, a po zakończeniu zmagań w Belgadzie poszli na dyskotekę.

 

F1:

Od 10 do 12 tysięcy testów na obecność koronawirusa zostanie przeprowadzonych przy okazji dwóch wyścigów Grand Prix Austrii, które w lipcu zainaugurują tegoroczne zmagania w Formule 1. Dwa razy dziennie próbki mają być zawożone do laboratorium w Niemczech.  Opóźniona o cztery miesiące z powodu pandemii rywalizacja zostanie wznowiona na torze w Spielbergu 5 lipca. Tydzień później w tym samym miejscu ma się odbyć kolejny wyścig. We wtorek przy Red Bull Ring otwarto dwa pierwsze punkty pobrań, a za wykonywanie testów odpowiada firma biotechnologiczna Eurofins Genomics. – Każdy, kto pracuje na torze – a w sumie do tzw. czerwonej strefy wstęp ma ok. 3 000 osób – może wejść wyłącznie wtedy, gdy ma negatywny wynik testu, który zrobiono maksymalnie przed czterema dniami – zaznaczył w rozmowie z agencją APA dyrektor zarządzający Eurofins Genomics na Austrię i Europę Wschodnią Siegfried Schnabl.

 

Alex Zanardi wskutek wypadku doznał skomplikowanego urazu głowy. Część mediów zaczęła porównywać sytuację Włocha do Michaela Schumachera. Lekarze zajmujący się Zanardim zwracają uwagę, że oba przypadki nie są takie same.  Alex Zanardi miał wypadek w piątek, 19 czerwca. Włoch, razem z grupą paraolimpijczyków, brał udział w specjalnej sztafecie, której celem była promocja aktywności fizycznej wśród osób niepełnosprawnych. W pewnym momencie 53-latek stracił kontrolę nad handbikiem i uderzył czołowo w jadącą z naprzeciwka ciężarówkę. Zanardi znajduje się w stanie śpiączki farmakologicznej i oddycha za pomocą respiratora, a lekarze uznają jego stan za “bardzo poważny”. Dlatego część mediów zaczęła porównywać sytuację Włocha do Michaela Schumachera. Schumacher pod koniec 2013 roku miał wypadek podczas jazdy na nartach. Uderzył głową o kamień i doznał skomplikowanych obrażeń mózgu. Kilka miesięcy spędził w śpiączce i choć się z niej wybudził, to jego dokładny stan zdrowia pozostaje nieznany. – Obrażenia twarzy i głowy u Alexa są mniejsze niż u Michaela – skomentował w “La Gazetta dello Sport” dr Giuseppe Olivieri, który operował Zanardiego.  Chociaż brakuje potwierdzonych informacji na temat zdrowia Schumachera, to nieoficjalnie wiadomo, że kontakt z byłym mistrzem świata Formuły 1 jest mocno utrudniony.

 

Hugh Jackman zagra główną rolę w filmie poświęconym osobie Enzo Ferrariego. Przedstawi on historię życia Włocha, który założył kultową markę i zespół F1. Produkcja filmu rozpocznie się wiosną 2021 roku.  Film wstępnie otrzymał tytuł “Enzo Ferrari” i będzie reżyserowany przez Michaela Manna, który przeciętnemu kinomaniakowi znany jest z takich dzieł jak “Gorączka”, “Informator” czy “Wrogowie publiczni”. Wydarzenia w filmie mają się koncentrować wokół roku 1957, który był bardzo burzliwy dla Ferrari. Wtedy włoska firma uchroniła się przed bankructwem, zaś Enzo Ferrari żył w ostrym konflikcie z Watykanem. Stolica Apostolska atakowała Ferrariego, po tym jak jeden z kierowców tej firmy zginął na trasie wyścigu Mille Miglia. Wtedy też Enzo Ferrari stracił syna Dino, który cierpiał na dystrofię mięśniową i zmarł mając ledwie 24 lata.  Mann w rozmowie z serwisem Deadline.com zdradził, że spędził niemal dwie dekady na opracowywaniu projektu filmu i nie może się już doczekać rozpoczęcia produkcji na planie “Enzo Ferrari”.

 

Żużel:  

Włókniarz Częstochowa rozgromił w poniedziałek na wyjeździe RM Solar Falubaz Zielona Góra 59:31 i przesunął się na pierwsze miejsce w tabeli PGE Ekstraligi. Na drugim miejscu w tej chwili jest Fogo Unia Leszno.

 

Inny dzień, ta sama historia – tak można podsumować starcie Fogo Unii Leszno z Betard Spartą Wrocław (53:37). Dolnoślązacy po raz kolejny w ostatnim okresie dostali na stadionie im. Alfreda Smoczyka srogie lanie i mają nad czym myśleć. Niby to było starcie mistrza z wicemistrzem Polski, niby na torze działo się sporo i wynik nie oddaje do końca przebiegu meczu, to jednak Fogo Unia Leszno w żadnym momencie nie musiała się bać o utratę punktów w potyczce z Betard Spartą Wrocław. Nie mieliśmy wprawdzie takiego pogromu, jaki zobaczyliśmy chociażby w jesiennym finale PGE Ekstraligi, ale meczu na styku też nie było.

We wtorek natomiast odbędzie się ostatnie starcie w ramach tej rundy spotkań. MrGarden GKM Grudziądz zmierzy się na swoim torze z PGG ROW-em Rybnik.

Opracowal: Slawek Sobczak

 

 

 

Zostaw komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here