Ekonomia i Biznes 8 czerwca 2020

131
0

Po kompletnie zaskakujących danych z rynku pracy na giełdowych parkietach zapanowała euforia, która wyniosła indeks Nasdaq Composite na nowy rekord wszech czasów. Wall Street została zdominowana przez przekonanie, że gospodarka wraca do normalnego funkcjonowania. Majowy raport Biura Statystyki Pracy BLS) okazał się całkowicie oderwany od tego, czego spodziewała się większość ekonomistów i od tego, co widzieliśmy w cotygodniowych danych Departamentu Pracy. Zamiast oczekiwanego spadku zatrudnienia o 8 milionów BLS pokazał WZROST zatrudnienia o rekordowe 2,5 mln. Stopa bezrobocia zamiast podskoczyć w pobliże 20 proc., obniżyła się do 13,3 proc. Majowe „payrollsy” były tak sensacyjne, że początkowo trudno było w ogóle w nie uwierzyć. Nadal zresztą nie wiadomo, które dane poprawnie opisują stan amerykańskiego rynku pracy. Te dzisiejsze, czy też wszystkie poprzednie z ostatnich tygodni – wskazujące na drastyczny skok bezrobocia – i z tym, co w środę pokazał raport ADP (spadek zatrudnienia o 2,76 mln). Jednakże rynek szybko zdominowała narracja, jak to wspaniale, że jeszcze w maju – gdy wiele stanów wciąż nie pozwalało przedsiębiorcom otworzyć firm – ludzie zaczęli wracać do pracy. Szybko też zapomniano, że w marcu i kwietniu gospodarka straciła 22 mln etatów i wiele z nich już nie wróci. A przynajmniej nie wróci zbyt szybko, co uderzy w wydatki konsumentów i w konsekwencji wyniki spółek.

 

Reakcja Wall Street na raport BLS była też o tyle zabawna, że przez ostatnie tygodnie giełdowym indeksy rosły po każdym raporcie wskazującym na załamanie na rynku pracy. A w piątek poszły mocno w górę z powodu dokładnie przeciwnego. Z rynkiem się jednak nie dyskutuje. Nasdaq Composite poszedł w górę o 2,06 proc., ustanawiając nowy rekord wszech czasów na poziomie 9 814,08 pkt. Tak jakby żadnej pandemii nie było, jakby gospodarka nie została zdruzgotana przez powszechne lockdowny i jakby lada moment wszystko miało wrócić do stanu z lutego. Może i tak będzie, ale zakład o to wydaje się szalenie ryzykowny. S&P500 po zwyżce o 2,62 proc. osiągnął wartość 3 193,93 pkt. i do lutowego szczytu brakuje mu jeszcze jakichś stu punktów, czyli 5,9 proc. Do rekordu wciąż sporo jeszcze brakuje średniej przemysłowej Dow Jonesa, która w piątek urosła o 3,15 proc. i osiągnęła pułap 27 110,98 pkt. Wśród 30 blue chipów wyróżniały się akcje Boeinga, które podrożały o ponad 11 proc. Przeszło 8 proc. zyskały walory Exxona. Wydaje się jednak, że także rynek długu „kupił” tą pozytywną narrację. Rentowność 10-letnich obligacji rządu USA poszła w górę o ponad 6 pb., do 0,89 proc. To wciąż poziom ekstremalnie niski, ale jeszcze w połowie maja było to 0,60 proc. Wzrost rentowności sygnalizuje spadek ceny rynkowej obligacji.

 

 

Zostaw komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here