Wiadomości sportowe 29 Maja 2020”

118
0

Piłka nożna:

Kibice czekali na 27. kolejkę PKO Ekstraklasy przez 80 dni. Pierwszy gwizdek w jednej z najwcześniej odmrożonych lig w piątek we Wrocławiu. W sobotę klasyk w Poznaniu, a w niedzielę derby Trójmiasta w Gdańsku. “Wszystkie objęte badaniami w kierunku SARS-CoV-2 osoby mają ujemne wyniki, a więc mecze 27. kolejki rozgrywek PKO Ekstraklasy odbędą się zgodnie z terminarzem” – ogłosił w czwartek wieczorem PZPN. To oznacza, że ostatnia ewentualna przeszkoda przed powrotem do walki o mistrzostwo Polski została wyeliminowana – wszyscy uczestnicy rozgrywek są zdrowi i można zaczynać. Bonusem za bycie jednym z pionierów jest rekordowe zainteresowanie transmisjami meczów. Spółka Ekstraklasa wpadła na pomysł rekompensowania strat finansowych sprzedażą praw telewizyjnych, a chętnych na ich zakup nie zabrakło. Spotkania z Polski będą oglądać widzowie w minimum 14 krajach w Europie. Nasi ligowcy stali się “towarem” eksportowym i mogą zyskać na popularności. Najbliższe mecze zostaną rozegrane bez publiczności. Na razie wejść na obiekty może wyselekcjonowana grupa około 150 osób, która nie będzie miała ze sobą kontaktu. Stadiony zmieniły się nie do poznania i zostały podzielone na strefy. Piłkarze nie będą się spotykać nie tylko z kibicami, ale też na przykład z dziennikarzami.

  1. kolejka PKO Ekstraklasy:

Śląsk Wrocław – Raków Częstochowa / pt. 29.05.2020 godz. 18:00

Pogoń Szczecin – KGHM Zagłębie Lubin / pt. 29.05.2020 godz. 20:30

ŁKS Łódź – Górnik Zabrze / sob. 30.05.2020 godz. 15:00

Piast Gliwice – Wisła Kraków / sob. 30.05.2020 godz. 17:30

Lech Poznań – Legia Warszawa / sob. 30.05.2020 godz. 20:00

Wisła Płock – Korona Kielce / nd. 31.05.2020 godz. 12:30

Cracovia – Jagiellonia Białystok / nd. 31.05.2020 godz. 15:00

Lechia Gdańsk – Arka Gdynia / nd. 31.05.2020 godz. 17:30

Sezon ma się zakończyć 19 lipca, co oznacza, że na rozegranie 11 kolejek mamy tylko 51 dni. A do tego dojdą półfinały Pucharu Polki z udziałem Cracovii, Lecha Poznań, Lechii Gdańsk i Legii Warszawa. W takim maratonie o tej porze roku piłkarze PKO Ekstraklasy nigdy nie brali udziału.

Już w czerwcu kibice będą mogli oglądać mecze PKO Ekstraklasy z wysokości trybun. Mateusz Morawiecki potwierdził kolejną fazę odmrażania sportu po pandemii koronawirusa podczas konferencji prasowej. – Nikt się tego nie spodziewał – powiedział.  Od 19 czerwca otwarte zostanie 25 procent pojemności stadionu, to więcej niż chciał PZPN i władze PKO Ekstraklasy. – Według planu na pierwszy etap, otwarte zostanie do 20 procent pojemności stadionu, ale maksymalnie na widownię będzie mogło wejść 999 osób. Taką propozycję przekazaliśmy rządowi. W protokole znajdą się wszelkie związane z tym procedury – co najmniej dwumetrowa odległość między każdą z osób czy sposób ich rozmieszczenia na obiekcie – zdradził nam w czwartek Maciej Sawicki, sekretarz generalny PZPN. Mateusz Morawiecki potwierdził te słowa. Premier pracował nad projektem planu i zależało mu na tym, żeby mecze nie odbywały się na pustych stadionach.

 

Cracovia zagra z Legią Warszawa, a Lech Poznań z Lechią Gdańsk. W czwartek w siedzibie Polskiego Związku Piłki Nożnej rozlosowano półfinałowe pary Totolotek Pucharu Polski. Losowanie odbywało się na bardzo prostych zasadach. Nikt nie miał przywileju rozstawienia, każdy mógł wpaść na każdego.  Kolejna faza Totolotek Pucharu Polski zostanie rozegrana w pierwszej połowie lipca. Finał zaplanowano na 24 lipca, ale w odróżnieniu od lat poprzednich, nie odbędzie się on na PGE Narodowym. W związku z obostrzeniami związanymi z epidemią koronawirusa, PZPN przeniesie go na mniejszy stadion.

 

Koniec ligi pod koniec czerwca, finał Pucharu Niemiec, a potem przerwa do sierpnia i oczekiwanie na wznowienie Ligi Mistrzów. Tak wygląda terminarz Bayernu Monachium.  27 czerwca zakończą się rozgrywki Bundesligi. Finał Pucharu Niemiec odbędzie się 4 lipca. Bayern MonachiumBorussia DortmundRB LipskVfL WolfsburgBayer 04 Leverkusen i Eintracht Frankfurt będą czekać na wznowienie europejskich pucharów. Liga Mistrzów i Liga Europy mają zostać wznowione w sierpniu.  Oznacza to, że niemieckie kluby będą mieć kilkutygodniową przerwę. Jest ona już omawiana przez DFL oraz kluby. Plan jest taki, żeby zawodnicy otrzymali 2 tygodnie wolnego, a potem rozpoczęli przygotowania do sezonu 2020/21. Mecze Ligi Mistrzów i Europy będą mile widziane, w końcu z takimi rywalami nie gra się o stawkę w tej części przygotowań.  Problemem mogą być umowy, ważne z reguły do 30 czerwca. Jednak FIFA zarządziła, że mają one obowiązywać do końca sezonu 2019/20, co dotyczy też europejskich pucharów. Oczywiście zawodnicy mają prawo nie zgodzić się na to, ale w nowym klubie nie zaczną gry wcześniej. Terminarz ten premiuje ligi, które jeszcze nie rozpoczęły zmagań, czyli Serie A, La Liga czy Premier Ligue. Praktycznie bez przerwy z marszu przystąpią do rozgrywek na arenie międzynarodowej.

 

13 czerwca zostaną dokończone półfinały Coppa Italia, a 20 czerwca piłkarze w Serie A wznowią walkę o mistrzostwo Włoch. Liga dostała zielone światło od rządu. Włosi czekali na czwartek z zapartym tchem. Na ten dzień wyznaczono potwierdzenie wznowienia rozgrywek. W poważnie dotkniętym epidemią kraju restart stał pod znakiem zapytania, ale ostatnie tygodnie przynosiły coraz więcej optymistycznych informacji dla sympatyków calcio. Drużyny powróciły do zajęć w ośrodkach treningowych i zaczęły coraz intensywniej przygotowywać się do dokończenia Serie A. Pierwsze po długiej przerwie mecze we Włoszech zostaną rozegrane 13 czerwca i będą to rewanże w półfinałach Coppa Italia. AC Milan podejmie Juventus FC, a SSC Napoli zmierzy się z Interem Mediolan. Minister sportu Vincenzo Spadafora poprosił premiera kraju Giuseppe Conte o umożliwienie rozegrania tych spotkań, choć podpisany w maju dekret zabraniał organizacji imprez sportowych do 14. dnia kolejnego miesiąca. Finał Pucharu Włoch zaplanowano na 17 czerwca w Rzymie.

 

Neymar nie zgadza się na obcięcie jego pensji w Paris Saint-Germain. W związku z tym we Francji ruszyła lawina spekulacji, że w ten sposób chce się wydostać z klubu i ułatwić sobie powrót do Barcelony.  “Le Figaro” donosi natomiast, że szatnia PSG jest podzielona. Rzekomo część zawodników sprzeciwia się cięciom, natomiast niektórzy piłkarze opowiadają się za obniżką płac o 70 procent. Media twierdzą, że w tej drugiej grupie znajduje się chociażby Kylian Mbappe. A kto jest przeciwny takiemu rozwiązaniu? Thiago SilvaEdinson CavaniJuan BernatAnder Herrera i oczywiście wspominany już wcześniej Neymar, który otrzymuje trzy miliony euro miesięcznie. Dziennikarze serwisu sport.es donoszą, że takie zachowanie gwiazdy brazylijskiego futbolu jest interpretowane jako próba ucieczki z PSG. Miałoby mu to pomóc w powrocie do FC Barcelona. A o tym, że Neymara tam “ciągnie” mówi się od jakiegoś czasu.

 

Niezwykle surową karę otrzymało LASK Linz za złamanie zasad bezpieczeństwa. Klubowi odjęto aż 12 punktów, wskutek czego stracił on pozycję lidera austriackiej Tipico Bundesligi. Przed niespełna dwoma tygodniami sieć obiegły nagrania z treningu LASK Linz. Widać na nim było zwykłe zajęcia drużynowe, podczas gdy w Austrii zezwalano jedynie na ćwiczenia w małych grupach. Wszczęte zostało postępowanie w tej sprawie. Początkowo mówiło się o tym, że klubowi grozi nawet degradacja z rozgrywek za złamanie zasad bezpieczeństwa oraz fair play.  W czwartek władze austriackiej Tipico Bundesligi ogłosiły wyrok. LASK Linz odjęto aż 12 punktów. Ponadto klub będzie musiał zapłacić karę w wysokości 75 tys. euro. Decyzja ta sprawiła, że LASK straciło pozycję lidera rozgrywek i aktualnie ma trzy punkty straty do Red Bull Salzburg. Wznowienie ligi zaplanowano na 2 czerwca, a do przeprowadzenia pozostało jeszcze 10 kolejek.

 

Janne Andersson, selekcjoner reprezentacji Szwecji, grupowego rywala Polaków w piłkarskich mistrzostwach Europy, przedłużył kontrakt do 2024 roku – poinformowała w czwartek tamtejsza federacja.  57-letni Andersson pełni tę funkcję od 2016 roku. Dwa lata później dotarł z drużyną narodową do ćwierćfinału mundialu w Rosji. Piłkarze „Trzech Koron” zakwalifikowali się również do tegorocznych mistrzostw Europy, które z powodu pandemii koronawirusa przełożono na przyszły rok. W ME Szwedzi zagrają w grupie z Polską, Hiszpanią oraz z drużyną ze ścieżki barażowej – Bośnią i Hercegowiną, Irlandią Północną, Słowacją lub Irlandią.

 

Sąd w Lizbonie skazał w czwartek 41 osób za wtargnięcie do centrum treningowego i pobicie piłkarzy miejscowego Sportingu w maju 2018 roku. Uniewinnił jednak byłego prezesa klubu Bruno de Carvalho, który był podejrzany o zlecenie tego czynu. Dziewięć osób zostało skazanych na pięć lat więzienia, 29 pseudokibiców – na kary pozbawienia wolności w zawieszeniu, a trzech otrzymało grzywny.Sąd nie znalazł dowodów winy Bruno de Carvalho, przedstawiciela klubu ds. kontaktów z kibicami, oraz przywódcy grupy ultrasów, których podejrzewano o podżeganie do napaści.

 

Koszykówka:

Jeśli w tym momencie miałby zostać przyznany tytuł MVP sezonu zasadniczego za sezon 2019/2020, najprawdopodobniej najwięcej przemawia za wyborem Giannisa Antetokounmpo. Gwiazdor Portland Trail Blazers, Damian Lillard uważa jednak inaczej. – The Greek Freak (Giannis Antetokounmpo), a może LeBron James? Kto twoim zdaniem zasługuje na tytuł MVP sezonu zasadniczego 2019/2020? – zapytał Damiana Lillarda Jalen Rose, jeden z prowadzących program ESPN “Jalen and Jacoby Show”, którego rozgrywający Portland Trail Blazers był ostatnio gościem.  – Jeśli wybrałbyś któregokolwiek z nich, myślę, że nikt nie miałby z tym problemu. Jednak moim zdaniem, w tym sezonie MVP jest LeBron – zaczął odpowiedź Damian Lillard.  – Jego zespół jest na szczycie Konferencji Zachodniej. Utrzymywali ten status przez cały czas. Trzeba wziąć pod uwagę jego wiek, to, ile kilometrów przebiegł już w swojej bogatej karierze, jak na to wszystko może reagować jego ciało – zaznacza 29-letni lider Portland Trail Blazers. – Weźmy pod uwagę też presję, z którą ciągle musi się mierzyć i jak sam mówi, która jest na niego nieustannie nakładana. Te wszystkie małe rzeczy i poziom, na jakim się prezentuje, składają się w jedną całość. Moim zdaniem to on zasługuje na tytuł MVP – przyznał Damian Lillard. Przed tym, jak sezon na parkietach NBA został zawieszony 11 marca z powodu pandemii COVID-19, LeBron James notował średnio na mecz 25,7 punktu, najlepsze w lidze 10,6 asysty oraz 7,9 zbiórki. Jego Los Angeles Lakers z bilansem 49-14 byli liderami Konferencji Zachodniej.  Giannis Antetokounmpo, od którego James jest o 10 lat starszy, to aktualny MVP z sezonu 2018/2019. Grecki skrzydłowy dotychczas także spisywał się świetnie, Milwaukee Bucks zwyciężyli 53 mecze, ponosząc tylko 12 porażek, co umiejscawiało ich na szczycie Konferencji Wschodniej, a także całej NBA.  Lider drużyny z Wisconsin notował średnio w każdym ze spotkań 29,6 punktu, 13,7 zbiórki oraz 5,8 asysty. Bucks i Lakers w sezonie 2019/2020 rywalizowali bezpośrednio dwukrotnie. Bilans? 1-1. Pierwszy mecz zakończył się triumfem Bucks 111:104, a następnie “Jeziorowcy” 6 marca wzięli rewanż u siebie (113:103). Magic Johnson po tamtym spotkaniu napisał na swoim Twitterze, że “James był tego wieczoru najlepszym zawodnikiem w Staples Center”.

 

Tenis:

Dominic Thiem potrzebował trzech setów, by pokonać Sandro Koppa w drugiej kolejce rozgrywanego na kortach ziemnych w Suedstadt turnieju Generali Austria Pro Series. Juergen Melzer oddał zaledwie dwa gemy Marko Andrejiciowi. Gdy dochodzi do spotkania tenisistów, których w rankingu dzieli aż 798 miejsc, można spodziewać się łatwego zwycięstwo tego wyżej notowanego. Tymczasem w drugiej kolejce turnieju Generali Austria Pro Series klasyfikowany na trzeciej lokacie na świecie Dominic Thiem miał niespodziewane problemy z Sandro Koppem, 801. graczem globu. Faworyzowany Thiem przegrał pierwszego seta, ale zdołał odwrócić losy pojedynku i ostatecznie wygrał 5:7, 6:3, 6:0.  Drugi zaplanowany w czwartek mecz w Grupie A, spotkanie Lucasa Miedlera z Davidem Pichlerem, którzy w inauguracyjnej serii gier ponieśli porażki, z powodu zmierzchu zostało przełożone na piątek. W Grupie B kolejne zwycięstwo wywalczył Jürgen Melzer. 39-letni weteran zdeklasował (6:1, 6:1) młodszego od siebie o 22 lata Marko Andrejicia. Z kolei Jurij Rodionov pokonał 7:6(7), 0:6, 6:4 Lenny’ego Hampela. Po dwóch kolejkach w Grupie B Melzer ma w dorobku dwie wygrane, Rodionov i Hampel po zwycięstwie i porażce, natomiast Andrejić poniósł dwie przegrane.

 

Petra Kvitova pokonała Karolinę Muchovą i została zwyciężczynią turnieju o puchar prezesa CTS na kortach Sparty w Pradze. Turniej mężczyzn wygrał Michael Vrbensky. W dniach 26-28 maja na kortach Sparty w Pradze odbył się turniej o puchar prezesa CTS (Czeskiego Związku Tenisowego). Każdy uczestnik (osiem kobiet i ośmiu mężczyzn) za start otrzymał 50 tysięcy koron. Pieniądze zostały przekazane na walkę z rozprzestrzenianiem się Covid-19. Wśród kobiet na korcie twardym najlepsza okazała się Petra Kvitova, która pokonała 6:3, 6:3 Karolina Muchovą. W pierwszym secie dwukrotna mistrzyni Wimbledonu wróciła ze stanu 1:3. Zawodniczkom w grze przeszkadzał deszcz.  W rywalizacji mężczyzn na korcie ziemnym zwyciężył Michael Vrbensky, który wygrał 6:4, 6:7(5), 10-8 ze Zdenek Kolarem. W pierwszym secie 20-latek z Nymburka wrócił ze stanu 1:3, a w drugim nie wykorzystał prowadzenia 4:2. W super tie breaku przy 9-8 zapewnił sobie triumf za pierwszą piłką meczową.

 

Marion Bartoli i Noah Rubin stwierdzili, że Novak Djoković powinien poddać się szczepieniu przeciw koronawirusowi, gdy pojawi się taka możliwość. “Powinieneś pomyśleć o ludziach wokół ciebie” – zgodnie zaapelowali. Komentarz Novaka Djokovicia, że nie chce być zmuszony do zaszczepienia się przeciwko koronawirusowi, wywołał lawinę opinii. Za te słowa został m.in. upomniany przez Predraga Kona, głównego wirusologa Serbii, który powiedział: – Życzę naszemu mistrzowi wszystkiego najlepszego, ale w przyszłości jednak staraj się unikać odpowiedzi na pytania o szczepionki, bo masz olbrzymi wpływ na wielu ludzi. Stwierdzenie Djokovicia wywołało też emocje w środowisku tenisa. Denis Istomin poparł stanowisko Serba. Z kolei Rafael Nadal stwierdził, że belgradczyk będzie musiał poddać się szczepieniu. Podobnie uważa Noah Rubin, podkreślając, że zaszczepienie się przeciwko COVID-19 powinno wynikać z odpowiedzialności.

 

F1:

Williams w piątek ogłosił, że jest gotów sprzedać część albo nawet całość zespołu Formuły 1. Jak się okazuje, wpływ na decyzję miało przedwczesne zakończenie współpracy z firmą ROKiT. Umowa z dotychczasowym sponsorem tytularnym została rozwiązana. Piątkowy komunikat Williamsa o wystawieniu na sprzedaż zespołu Formuły 1 nie był dużym zaskoczeniem dla kibiców i dziennikarza, bo stajnia z Grove już od dłuższego czasu pogrążała się w kryzysie. Jak się okazuje, firma nie miała zbyt dużego pola manewru, bo właśnie straciła sponsora tytularnego. ROKiT został partnerem tytularnym Williamsa przed rokiem, zastępując w tej roli Martini. Jeszcze przed końcem ubiegłego sezonu F1 poinformowano, że przedłużono umowę z brytyjską firmą do końca 2023 roku. Od tego sezonu ROKiT miał przelewać na konta ekipy F1 jeszcze większe kwoty. Tyle że do tego nie doszło i już nie dojdzie.

 

Renault ogłosiło, że w najbliższym czasie zwolni aż 15 tys. pracowników. W samej Francji pracę straci 4,6 tys. osób. Firma ma pozostać zaangażowana w Formułę 1, ale zespół z Enstone powinien szykować się na mniejszy zastrzyk gotówki. Renault znajduje się w trudnej sytuacji. Jeszcze przed wybuchem kryzysu gospodarczego związanego z koronawirusem finanse francuskiej firmy były mocno naruszone i po raz pierwszy od lat zaczęła ona przynosić straty. Pandemia COVID-19 tylko pogorszyła stan przedsiębiorstwa. Dlatego Renault przedstawiło plan redukcji kosztów wart 2 mld euro. Restrukturyzacja firmy potrwa trzy lata. Cięcie wydatków o 2 mld euro było warunkiem koniecznym, aby otrzymać pożyczkę od rządu Francji w wysokości 5 mld euro. Otrzymane środki mają pomóc producentowi samochodów przetrwać najtrudniejszy okres.  Renault zamierza w ciągu trzech lat zwolnić 15 tys. pracowników, z czego aż 4,6 tys. w samej Francji. Firma będzie oferować swojemu personelowi pakiet, który ma zachęcać pracowników do decyzji o odejściu z pracy. Część z nich, wskutek restrukturyzacji, zostanie też przydzielona na inne stanowiska. Mimo trudnej sytuacji finansowej, Renault ma pozostać zaangażowane w Formułę 1. Francuzi w ostatnich latach inwestowali spore pieniądze w rozwój fabryk w Enstone oraz Viry-Chatillon. Z tym jednak koniec – szefostwo ekipy F1 musi się liczyć z tym, że wydatki na inwestycje w F1 zostaną mocno ograniczone. Firma nie informuje, czy wskutek masowych zwolnień ograniczy też zatrudnienie w ekipie F1.  Nie wiadomo jak wpłynie to na strategię Renault w F1 w dłuższej perspektywie. Francuzi reorganizowali pracę w fabrykach i zwiększyli w nich zatrudnienie po to, by dogonić czołówkę. Zespół dowodzony przez Cyrila Abiteboula zakładał, że w przeciągu najbliższych dwóch sezonów będzie regularnie walczyć o zwycięstwa i tytuły mistrzowskie w F1.

 

LA:

Koronawirus pokonał organizatorów cyklicznego maratonu w Bostonie. Wydarzenie zostało odwołane po raz pierwszy w swojej 124-letniej historii. To bez wątpienia bardzo smutne momenty dla wszystkich zaangażowanych w tworzenie projektu pod nazwą maraton w Bostonie. Pierwotnie ten bieg miał się odbyć 20 kwietnia, ale gdy nadeszła pandemia koronawirusa, postanowiono go przełożyć na 14 września. Teraz jest już jasne, że również w tym terminie nie ma szans na realizację tego przedsięwzięcia.  Jak podkreśla portal nytimes.com, Maraton Bostoński został odwołany po raz pierwszy w 124-letniej historii. To najbardziej prestiżowy maraton w Stanach Zjednoczonych, który został zapoczątkowany w 1897 roku. W jego organizacji nie przeszkadzały wojny, okresy napięć w USA, jak i również zamiecie śnieżne czy burze. Koronawirus okazał się silniejszy od poprzednich utrudnień. Eksperci nadal twierdzą, że masowe wydarzenie stanowią duże zagrożenie i niosą idealne okoliczności do rozprzestrzeniania się śmiercionośnego wirusa z chińskiego Wuhan. Co wobec tej trudnej sytuacji planują osoby odpowiedzialne za maraton w Bostonie? Zapowiadają już, że przeniosą wydarzenie do świata wirtualnego. Póki co jednak nie wiadomo, jak to będzie wyglądać. Odwołanie tak wielkiego przedsięwzięcia to bez wątpienia bardzo bolesna wiadomość dla wszystkich zaangażowanych, na czele z organizatorami czy biegaczami. Ucierpi też miejski budżet, który rokrocznie był zasilany dzięki maratonowi kwotą 200 milionów dolarów.  Wszyscy, którzy chcieli w tym roku wziąć udział w tym biegu, muszą odłożyć swoje marzenia. Najbliższa taka szansa dopiero 19 kwietnia 2021 roku. Pozostaje wierzyć, że wtedy już absolutnie nic nie stanie na przeszkodzie.

Opracował: Sławek Sobczak

 

 

Zostaw komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here