Wiadomości z USA i ze Świata – 28 Maja 2020

104
0

Dow Jones rósł wczoraj na zamknięciu o 2,2 proc., S&P500 szedł w górę o 1,8 proc. Nasdaq zyskał 0,8 proc. Środowa sesja na amerykańskich rynkach akcji przebiegała w dwóch fazach. W pierwszej, trwającej przez pierwsze 90 minut handlu, przeważała podaż, taniały przede wszystkim akcje spółek nowych technologii, co tłumaczono przejściem inwestorów do spółek cyklicznych. Innym powodem były obawy dalszego wzrostu napięcia w relacjach USA z Chinami po ogłoszeniu przez sekretarza stanu Mike’a Pompeo, że USA nie dostrzegają już autonomii Hongkongu wobec Chin i w związku z tym nie będą go specjalnie traktować w relacjach gospodarczych. Ożywiło to spekulacje o możliwości kolejnego starcia handlowego, w tym sankcji czy nowych ceł.

 

Jednym z najważniejszych wydarzeń czwartkowej sesji bez wątpienia była publikacja szacunkowego wyniku dynamiki Produktu Krajowego Brutto (PKB) w Stanach Zjednoczonych. Wskaźnik ten obrazuje wartość rynkową wszystkich wytworzonych dóbr i usług w gospodarce przez określony czas. W tym konkretnym przypadku mówmy o raporcie za pierwszy kwartał br. Oprócz tego poznaliśmy tygodniową liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych oraz zamówienia na dobra trwałe. Kurs dolara traci po publikacji paczki danych z USA.  Z raportu Bureau of Economic Analysis (Biuro Analiz Ekonomicznych USA) wynika, iż szacunkowy Produkt Krajowy Brutto osunął się w pierwszym kwartale 2020 roku o 5 proc. Warto w tym miejscu przypomnieć, że trakcie ubiegło-miesięcznych, pierwszych szacunków zakładano spadek o 4,8 proc. Odczyt za ostatni kwartał 2019 roku znajdował się jeszcze  na dodatnim terytorium (od 2,1 proc.).  Spadek PKB w pierwszym kwartale odzwierciedlał reakcję na rozprzestrzenianie się COVID-19, gdy rządy wydały w marcu nakaz „pozostania w domu”. Doprowadziło to do szybkich zmian popytu, ponieważ firmy i szkoły przeszły na pracę zdalną lub anulowały operacje, a konsumenci anulowali, ograniczyli lub przekierowali swoje wydatki. Równocześnie poznaliśmy także cotygodniowy raport amerykańskiego Departamentu Pracy dotyczący liczby złożonych wniosków o przyznanie zasiłku dla bezrobotnych. Jak wynika z najnowszego raportu Department of Labor, w tygodniu kończącym się 23 maja liczba wstępnie zadeklarowanych bezrobotnych uplasowała się na poziomie 2,123 mln, co stanowi spadek o 323 tys. w stosunku do zrewidowanego poziomu z poprzedniego tygodnia. Prognozy zakładały, że wniosków będzie nieco mniej, 2,1 mln. Poziom z poprzedniego tygodnia został zmieniony o 8 tys. z 2,438 mln do 2,446 mln. Średnia z 4 tygodni wyniosła 2,608 mln, co stanowi spadek o 436 tys. w stosunku do zrewidowanej średniej z poprzedniego tygodnia. Średnia z poprzedniego tygodnia została skorygowana o 2 tys. z 3,042 mln do 3,044 mln. Według raportu Census Bureau, nowe zamówienia na wyprodukowane dobra trwałe w kwietniu 2020 spadły o 35,4 mld dolarów, czyli 17,2 proc,, do poziomu 170 miliardów dolarów. Prognozy ekonomistów zakładały, że spadek będzie jeszcze większy, o 19 proc. Jest to największy spadek zamówień na dobra trwałe od sierpnia 2014 r. powodowany pandemią koronawirusa, która doprowadziła do zamknięcia firm i sklepów.  Paczka danych z USA przyczyniła się do wyprzedaży dolara w koszyku walut indeksu DXY.

 

Mimo, że jeszcze kilka tygodni temu ropa naftowa w niektórych częściach świata przypominała odpady przemysłowe, za które trzeba było płacić ludziom, aby je zabrali, to od pewnego czas znów zyskuje ona na wartości. Tylko od początku maja br. cena czarnego złota wzrosła już o ponad 68 proc. (choć w skrajnym momencie było to niemal 83 proc.).  Różnica między obecnym a maksymalnym zasięgiem majowych wzrostów cen ropy wynika z wczorajszych spadków. W sieci pojawiły się bowiem przecieki sugerujące, że w minionym tygodniu zapasy ropy w USA zwiększyły się o 8,73 mln baryłek, co byłoby pierwszym od trzech tygodni ich wzrostem. Wzrost poziomu zapasów budzi także wątpliwości co do skuteczności ograniczania wydobycia przez OPEC+. Jeżeli dziś amerykańska Energy Information Administration (EIA) potwierdzi te przypuszczenia, niewykluczone, że na notowaniach ropy pojawi się kolejny impuls spadkowy. Byłby to bowiem największy wzrost od miesiąca.  Spoglądając na notowania czarnego złota zauważymy, że wskutek ograniczenia wydobycia i stopniowego luzowania obostrzeń wprowadzonych w celu walki z pandemia koronawirusa, cena ropy WTI wzrosła powyżej 30 dolarów. Obecnie oscyluje ona w okolicy horyzontalnego wsparcia będącego dolnym ograniczeniem trwającej od niemal dwóch tygodni konsolidacji. Trwałe odrzucenie tej strofy mogłoby otworzyć drogę do ponownych wzrostów, dla których realnym zasięgiem byłyby wówczas okolice 34,40 USD. To właśnie tam znajduje się bowiem górne ograniczenie obecnej konsolidacji.  Mimo, iż sytuacja zdrowotna na świecie powoli zaczyna się stabilizować, a niektórzy przewidują, że szczepionka przeciwko koronawirusowi będzie dostępna jeszcze do końca bieżącego roku, to jednak skokowy spadek popytu na ropę, który zmusił producentów do ograniczenia wydobycia, uderzył w cały przemysł naftowy. Chevron Corporation – amerykańska korporacja branży energetycznej planuje w tym roku redukcję zatrudnienia aż o 10 proc.

 

Według prezes Europejskiego Banku Centralnego, Christine Lagarde, gospodarka strefy euro radzi sobie gorzej niż się spodziewano, w obliczu recesji tak złej jak najbardziej pesymistyczne prognozy banku centralnego. Skurcz gospodarczy w 2020 roku może sięgnąć nawet 12 procent.  Christine Lagarde oznajmiła, że ​​PKB w regionie ma spaść między 8 proc., a 12 proc., a szacunki co do łagodniejszego spadku są „nieaktualne”. Jej uwagi podkreślają powagę następstw dla Europy po tym, jak wiele firm zostało zmuszonych do zamknięcia z powodu pandemii koronawirusa, która spowodowała utratę milionów miejsc pracy na całym świecie.  Zarówno bank centralny, jak i rządy strefy euro zwiększyły wydatki, aby zaoferować wsparcie firmom i gospodarstwom domowym. W środę Komisja Europejska ogłosiła nowy pakiet bodźców fiskalnych w wysokości aż 750 miliardów euro (823 miliardów dolarów), z czego dwie trzecie ma być w formie dotacji dla najbardziej dotkniętych państw członkowskich. Lagarde wyraziła również przekonanie, że wyższe wydatki publiczne nie spowodują nowego kryzysu zadłużenia w strefie euro, ponieważ ​​koszty obsługi długu są „wyjątkowo niskie”. Dodała, że gospodarki powinny zostać przekształcone tak, aby stały się bardziej wydajne, produktywne i zrównoważone. – Wszystkie kraje na całym świecie musiały zareagować na recesję przez co zmuszone zostały do zwiększenia swojego długu. W obliczu pandemii użycie długu jest nie tylko zalecane, ale nawet wskazane – dodała. UE zamierza wydać 500 miliardów euro w formie dotacji dla państw członkowskich i może udostępnić kolejne 250 miliardów euro w formie pożyczek, zgodnie z oficjalnym planem. Pieniądze w dużej mierze sfinansowałyby inwestycje i reformy, a niektóre środki przeznaczone byłyby na wzmocnienie opieki zdrowotnej i pomoc najbiedniejszym regionom UE. Polska ma dostać z UE ok.63 mld euro, z czego ok. 35 mld euro w formie bezzwrotnej pożyczki.  Więcej dostana jedynie kraje najbardziej poszkodowane przez epidemię koronowirusa: Włochy i Hiszpania.

 

Inwestorzy na rynku złota nie mogą zaliczyć początku 2020 roku do nudnych, czy chociażby spokojnych. Już w pierwszych dniach stycznia obserwowaliśmy bowiem zauważalną aprecjację kruszcu, co spowodowane było eskalacją napięć na Bliskim Wschodzie. Kolejnym czynnikiem determinującym aprecjację złota jest także obecny kryzys spowodowany wybuchem pandemii koronawirusa.  Tylko od początku roku cena złota wzrosła o ponad 200 dolarów, co stanowi ponad 13 proc. (choć w skrajnym momencie aprecjacja wynosiła niemal 250 dolarów (ponad 16 proc.)). Wraz ze zbliżającym się końcem miesiąca i wygasaniem kontraktów terminowych na złoto, wzrosła różnica pomiędzy ceną na rynku spot a kontraktami terminowymi. Chcąc uniknąć konieczności odbioru fizycznego kruszcu, inwestorzy wyprzedają kontrakty futures po cenie niższej niż na rynku spot. Sytuacja ta przypomina nieco to, co działo się niedawno na rynku ropy naftowej, gdzie cena kontraktów terminowych osunęła się do -40 USD. W tym przypadku nie mówimy co prawda o aż tak znacznych spadkach. Różnica w cenach wyniosła w tym tygodniu niemal 20 dolarów. Jak na rynek złota, jest to jednak zauważalny dysonans.  Spoglądając na notowania złota zauważymy, że jego cena rośnie niemal nieprzerwanie od października 2018 roku. Wskutek tej aprecjacji znalazła się ona powyżej 1700 dolarów za uncję co jest najwyższa wyceną od października 2012 roku. Jeżeli tendencja ta będzie kontynuowana, cena złota mogłaby wzrosnąć nawet w okolice $1900, choć niektórzy ekonomiści wskazują nawet na potencjał przekroczenia 2000 dolarów za uncję.

 

Polska awansowała na liście partnerów handlowych Niemiec. Według danych za styczeń i luty wyprzedziła Włochy i stała się piątym partnerem handlowym Niemiec. Wzajemne obroty handlowe urosły o 6,6 proc. do 21 mld euro — podaje Ministerstwo Rozwoju. Od 20 lat Niemcy są pierwszym partnerem handlowym Polski — trafia tam 27,59 proc. polskiego eksportu i pochodzi stamtąd 28,21 proc. polskiego importu. W I półroczu 2019 dynamika obrotów z Niemcami spadła w związku z pogorszeniem sytuacji tego kraju w handlu światowym, a w tym roku osłabia ją pandemia COVID-19.

 

Kraje z południa próbują choć częściowo uratować sezon i planują otwieranie granic dla turystów. Hiszpania, Włochy, Chorwacja i Grecja stawiają na umowy bilateralne – konstrukcje równoległe do strefy Schengen. Włochy mają otworzyć się na turystów zagranicznych już 3 czerwca. Hiszpania – na początku lipca. To kraje najbardziej dotknięte przez pandemię koronawirusa w Unii Europejskiej. Wpływy z turystyki stanowią ich poważną część PKB – odpowiednio 13 proc. i 12 proc. Jednostronne otwarcie granic niczego jednak nie daje. Turyści muszą mieć gwarancję, że po powrocie z urlopu nad Morzem Śródziemnym nie zostaną zamknięci na dwa tygodnie w domach. Oficjalnie La Moncloa – siedziba hiszpańskiego rządu w Madrycie, apeluje o wypracowanie rozwiązań na poziomie unijnym. Nieoficjalnie jednak ministrowie Sancheza wątpią, że biurokracja UE jest w stanie podołać takiemu zadaniu w krótkim czasie. Inny popularny cel wakacyjnych podróży – sprawująca obecnie prezydencję w Unii Europejskiej Chorwacja – ma już podpisaną umowę dwustronną ze Słowenią, a do 29. maja w życie mają wejść analogiczne porozumienia ze Słowacją, Czechami, Węgrami i Austrią. Minister turystyki w rządzie w Zagrzebiu Gari Capelii liczy też, że zawrze podobne umowy z Niemcami i Polską. Również Austria dąży do zawarcia umowy z Niemcami – turyści z tego kraju w sezonie letnim 2019 r. zarezerwowali tam 37 proc. miejsc noclegowych. Grecja, która należy do krajów najlepiej radzących sobie z pandemią w Unii Europejskiej (wykryto tam wirusa u około 3 tys. osób, a zmarły – 172) stopniowo będzie przywracać loty międzynarodowe od 1 lipca. W Atenach mówi się o zawarciu porozumień turystycznych z krajami, które równie dobrze poradziły sobie z zarazą, choć nie są w strefie Schengen – z Cyprem i Izraelem. W przypadku takich krajów jak Włochy i Hiszpania presja na ratowanie choćby części wpływów z turystyki i podjęcie świadomego ryzyka ma też podłoże polityczne. Tamtejsze rządy muszą zabiegać o ograniczanie niezadowolenia społecznego, jeśli chcą dotrwać do końca kadencji.

 

Notowania obarczonej licznymi problemami spółki Hertz Global Holdings zajmującej się prowadzeniem wypożyczalni samochodów spadły aż o 11 proc. do 1,16 dol. za akcję po tym jak legedarny inwestor Carl Icahn sprzedał swoje wszystkie udziały w firmie zaliczając na swój poczet stratę aż ok. 1,8 mld dol.  Według wniosku SEC, 26 maja Icahn dokonał transakcji sprzedaży 55,34 mln akcji opiewającej na sumę 39,8 mln dol. gdy kurs Hertz wynosił jedynie 0,72$ za akcję. Jego udziały wynosiły 39 proc. i jego interesy reprezentowało trzech członków zarządu. – Wspierałem i inwestowałem w Hertz od 2014 roku. Niestety, z powodu Covid-19 i spowodowanych przez niego ekstremalnie gwałtownego i znaczącego spadku podróży, Hertz napotkał duże finansowe trudności. Popieram zarząd w jego decyzji o złożeniu wniosku o ochronę upadłościową” – oświadczył 84-letni weteran rynków. W zeszły piątek Hertz złożył wniosek o ochronę w związku z bankructwem po tym jak spółce nie udało się osiągnąć porozumienia z długoterminowymi wierzycielami. Informacja sprowadziła kurs do poziomu 1,82 dol. w handlu pozasesyjnym na NYSE.  Hertz zamierza dokonać finansowej restrukturyzacji swojej działalności przygotowując się na trwające jeszcze długo odbudowanie rynku związanego z podróżowaniem. Podczas reorganizacji, Hertz będzie kontynuował standardową działalności, realizował należności, wypłacał płace i kontynuował obsługę klientów.

 

Boeing wznowił produkcję samolotu pasażerskiego 737 Max – poinformował amerykański koncern lotniczy. Maszyny tego typu zostały uziemione na całym świecie po dwóch katastrofach, w których zginęło łącznie 346 osób. Nie wiadomo jednak, kiedy 737 Max będą mogły wrócić do eksploatacji. Boeing będzie musiał uzyskać na to zgodę władz lotnictwa cywilnego po dokonanych modyfikacjach, w szczególności w oprogramowaniu przeciwdziałającym przeciągnięciu (system MCAS). Dla Boeinga model 737 Max stanowił ponad dwie trzecie portfela zamówień. 737 Max to jedyny produkt Boeinga, który może konkurować z A320neo i A220 – dwoma modelami europejskiego rywala – Airbusa. Problemy amerykańskiego producenta samolotów pogłębił dodatkowo kryzys związany z pandemią koronawirusa. Koncern ograniczył produkcję i zapowiedział redukcję zatrudnienia o około 10 proc. Oznacza to, że pracę może stracić ok. 16 tysięcy osób. Tymczasem turecki przewoźnik narodowy Turkish Airlines może opóźnić odbiór zamówionych Boeingów i Airbusów, informuje Reuters powołując się na prezesa spółki. Jedna z największych na świecie linii lotniczych z powodu koronawirusa zmuszona została wstrzymać prawie wszystkie loty pasażerskie. Planuje wznowić niektóre loty krajowe 4 czerwca i od 10 czerwca część połączeń międzynarodowych.

 

Wielkie cięcia w liniach lotniczych na całym świecie. Amerykański przewoźnik lotniczy American Airlines Group znacząco zredukuje zatrudnienie. Kierownictwo spółki i personel pomocniczy ma być zmniejszony o około 30 proc. Firma nie wyklucza również, że być może będzie musiała ograniczyć pracowników tzw. pierwszej linii (piloci i stewardessy) , donosi Reuters powołując się na list skierowanych do pracowników. American Airlines zatrudniają ponad 100 tys. pracowników.  Brytyjskie linie lotnicze Easyjet poinformowały dziś, że planują zwolnienie 30 proc. personelu, czyli około 4,5 tys. z ponad 15 tys. pracowników, oraz zmniejszenie flotę samolotów, by dostosować się do zmian na rynku w konsekwencji pandemii koronawirusa.

Opracował: Sławek Sobczak

 

 

Zostaw komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here