Wiadomości sportowe 22 Maja 2020”

134
0

Członek Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego John Coates przyznał, że nawet jeśli uda się opracować szczepionkę na COVID-19, przeniesione z tego na przyszły rok igrzyska w Tokio mogą się nie odbyć.  Olimpiada miała się rozpocząć 24 lipca br., ale z powodu pandemii koronawirusa została przełożona na przełom lipca i sierpnia 2021 roku. Zarówno japońscy organizatorzy, jak i MKOl zapowiedzieli już, że o kolejnej zmianie terminu nie ma mowy i jeśli impreza nie odbędzie się latem przyszłego roku, zostanie odwołana. Coates, który jest przewodniczącym Komisji Koordynacji igrzysk, w australijskich mediach potwierdził to stanowisko oraz zaznaczył, że kluczowa dla oceny szans na organizację imprezy będzie sytuacja na świecie w październiku. – Jeśli będziemy mieli sygnały, że (pandemia – PAP) jest pod kontrolą, ale wciąż się nie zakończyła, rozpoczniemy analizę różnych scenariuszy, w myśl których igrzyska mogłyby się odbyć. Czy odizolujemy Wioskę Olimpijską? Czy poddamy kwarantannie wszystkich sportowców? Czy ograniczymy liczbę kibiców na trybunach? Czy odizolujemy sportowców od przedstawicieli mediów w strefach mieszanych? Będziemy mieli cały szereg scenariuszy zakładających, że walka o medale będzie możliwa. Ale to mogą być zupełnie inne igrzyska niż te, do których jesteśmy przyzwyczajeni – przyznał Coates.

 

Piłka nożna:

Grecy wpadli na pomysł zorganizowania turnieju Final 8 w Lidze Europy i w tej sprawie zaczęli rozmowy z europejską federacją. Gdańsk może zatem stracić prestiżowe wydarzenie. Stadion Energa w Gdańsku miał być gospodarzem tegorocznego finału Ligi Europy. Pandemia koronawirusa jednak wszystko skomplikowała. Rozgrywki obecnie są zawieszone i choć UEFA chce je dokończyć, to na razie nie wiadomo, kiedy i w jaki sposób. W mediach od pewnego czasu krąży pomysł, by mecze 1/8 finału dograć w sierpniu. Następnie w ćwierćfinałach miałby się odbyć tylko jeden mecz. Następnie cztery najlepsze drużyny przyjechałyby do Gdańska, by rozegrać tutaj turniej Final 4.  Greccy działacze przedstawili UEFA plan, by na ateńskim stadionie zorganizować turniej z udziałem najlepszych ośmiu drużyn Ligi Europy. Rozmowy podobno są na wczesnym etapie i jeszcze nie wiadomo, co ostatecznie postanowi europejska federacja. Grecja chce wykorzystać fakt, że pandemia koronawirusa nie dotknęła jej zbyt mocno. Do tej pory potwierdzono tam niespełna 2,9 tys. zakażeń, a zmarło tylko 168 osób. Od wielu dni notuje się niewielką liczbę nowych zachorowań.

 

Niepokojące informacje płyną z Manchesteru United. Działacze angielskiego klubu twierdzą, że przez pandemię koronawirusa stracili już gigantyczne pieniądze. Prognozują jednocześnie, że będzie jeszcze gorzej.  Manchester United donosi, że do tej pory stracił ze względu na koronawirusa aż 28 milionów funtów. Ta kwota została podana w oparciu o raport finansowy obejmujący okres od 1 stycznia do 31 marca.  Portal bbc.com podaje, że dyrektor finansowy Manchesteru United Cliff Baty mówił na specjalnej konferencji, iż nadawcy Premier League mają otrzymać zwrot z klubu w wysokości 20 milionów funtów bez względu na to, czy sezon zostanie dokończony, czy nie. To rekompensata z uwagi na zmianę dat meczów.  Angielski klub stracił dodatkowo 8 milionów funtów w ciągu ostatnich trzech tygodni marca, kiedy to mecze były przekładane. W klubie spadły też przychody sponsorskie i sprzedaż detaliczna. Póki co Manchester United nie podaje szacunków dotyczących całkowitych strat klubu poniesionych w obliczu pandemii koronawirusa. Wiceprezes wykonawczy Ed Woodward przekazał jednak, że największe straty klub poniesie w bieżącym kwartale, czyli do 30 czerwca.

 

Cristiano Ronaldo już trenuje z Juventusem Turyn po dwutygodniowej kwarantannie. Gwiazdor przez wiele tygodni przebywał w rodzinnej Maderze, gdzie czekał, aż Włosi opanują pandemię koronawirusa. Już wcześniej media informowały, że “CR7” przekazał milion euro na rzecz portugalskich szpitali. Okazuje się, że była jeszcze jedna darowizna, o której do tej pory nikt nie mówił. – Ronaldo zawsze solidaryzował się z amatorskim futbolem. Ostatnio z powodu nagłej sytuacji przeznaczył milion euro, aby pomóc amatorskim zawodnikom i klubom z Portugalii – mówi Andrea Papadia, prezes trzecioligowego Olhanense. Nie wiadomo, w jaki sposób te środki zostały rozdysponowane. Portal calciomercato.com jedynie informuje, że miały one pomóc klubom w walce ze skutkami kryzysu wywołanego przez pandemię.

 

Kierownictwo Juventusu Turyn ogłosiło, że wszystkie testy na koronawirusa przeprowadzone wśród graczy dały wynik negatywny. W piątek kontynuowane zostaną zajęcia w grupach. Oznacza to, że Paulo DybalaBlaise Matuidi i Daniele Rugani, a więc zawodnicy, którzy zachorowali na COVID-19, są już zdrowi. W tym tygodniu gracze Juventusu odbyli już pierwsze treningi. Na boisku pojawił się już m.in. Wojciech Szczęsny. W piątek natomiast mają zostać kontynuowane zajęcia grupowe. Przypomnijmy, że rozgrywki włoskiej Serie A zostały przerwane po rozegraniu 26. kolejek. Do końca pozostało zatem 12 serii spotkań. Wiele wskazuje na to, że walka o ligowe punkty będzie wznowiona w połowie czerwca. Juventus Turyn to aktualny lider tabeli. Piłkarze “Starej Damy” mają punkt przewagi nad Lazio Rzym i dziewięć nad Interem Mediolan.

 

Jeden z francuskich piłkarzy, który prosił o anonimowość, sprzedał na aukcji za prawie 72 tysiące dolarów złoty medal ostatnich mistrzostw świata w Rosji (2018). Jak poinformowali organizatorzy, nabywców znalazły także dwa inne złote krążki z wcześniejszych mundiali. Dom aukcyjny z Los Angeles podał, że najwyższą kwotę – spośród medali za zdobycie mistrzostwa globu – otrzymał anonimowy Francuz ze „złotej” drużyny z MŚ 2018; w finale 4:2 z Chorwacją. Jego krążek kosztował 71 875 dol.  Za niższe ceny sprzedano złote medale z poprzednich mundiali. Chodzi o turnieje, w których zwyciężała Brazylia – w 1994 i 2002 roku. Uzyskano za nie 98 tys. dolarów – odpowiednio 48 i 50 tys. Ze względu na pandemię koronawirusa aukcja odbyła się online i telefonicznie.

 

Polski Związek Piłki Nożnej ma już pomysł, jak przywracać możliwość oglądania meczów z perspektywy trybun. Stosowny dokument w tej sprawie został przesłany do premiera Mateusza Morawieckiego.  W dokumencie podkreślono między innymi, że częściowe wpuszczanie kibiców na trybuny byłoby wydarzeniem na skalę światową. Zostało oczywiście zaznaczone, że obowiązywałyby wszelkie środki ostrożności. W dokumencie pojawiła się informacja, że pierwszy etap planu PZPN-u miałby zakładać “maksymalne zapełnienie każdego udostępnionego sektora dla publiczności do poziomu 20 proc. jego pojemności” i zachowanie maksymalnych odległości między kibicami.  Tutaj pojawiło się jednak zastrzeżenie, że początkowo na widownię mogłoby wejść maksymalnie 999 osób, więc na razie o imprezach masowych nie ma mowy. Organizatorzy mieliby stawać na rzęsach, by zapewniać kibicom maksymalne bezpieczeństwo.  Polski Związek Piłki Nożnej jest w stanie realizować swój plan najszybciej jak to tylko możliwe. Ostateczna decyzja należy oczywiście do premiera Mateusza Morawieckiego. Jeżeli on da zielone światło, to PZPN będzie mógł działać. Przypomnijmy, że powrót PKO Ekstraklasy został zaplanowany na ostatni weekend maja. Pierwszy mecz po przerwie odbędzie się w piątek 29 maja o godzinie 18:00. Będzie to starcie Śląska Wrocław z Rakowem Częstochowa.

 

Koszykówka:

“Nowy gracz” – tak zapowiadano tą informację. Tym nowym, dużym graczem została Grupa Lotos S.A., która oficjalnie została nowym sponsorem polskiej koszykówki.  Umowa obejmie męską i żeńską reprezentację oraz Energa Basket Ligę i Energa Basket Ligę Kobiet. Prezes polskiej koszykówki wyjawił, że rozmowy trwały już od dawna, a Grupa Lotos solidnie badała swojego nowego partnera przed podjęciem ostatecznej decyzji. Duży wpływ na nią miała m.in. ilość meczów EBL transmitowanych na kanałach sportowych Polsatu oraz wyniki kadry narodowej. Umowa z Grupą Lotos obowiązywać będzie przez rok, ale jest możliwość na przedłużenie tej współpracy na kolejne lata. Przypomnijmy, że nowy sezon Energa Basket Ligi wróci 27 sierpnia.

 

Marcin Gortat włączył się do akcji Światowej Agencji Antydopingowej (WADA), która propaguje czysty sport. Były reprezentant Polski zapewnia, że chciałby sportu wolnego od dopingu. Były koszykarz klubów NBA zamieścił w sieci zdjęcie z szefem WADA, Witoldem Bańką. W ten sposób Marcin Gortat wsparła akcję WADA “Play true”, propagującą czysty i wolny od dopingu sport. Gortat jest jedną z gwiazd sportu, które włączyły się w tę akcję.  Bańka jako szef WADA zapowiedział ostrą walkę z dopingiem i to nawet w czasach pandemii koronawirusa. – Wiemy, że obecna sytuacja stwarza okazje oszustom, ale mamy swoje sposoby – mówił Witold Bańka, szef WADA, Światowej Organizacji Antydopingowej. W akcję WADA zaangażowani są także sportowcy, którzy opowiadają się za czystą rywalizacją, wolną od dopingu.

 

Na aukcję trafiło wiele pamiątek po Kobem Bryancie. Najdrożej sprzedano pierścień mistrzowski, który gwiazdor Los Angeles Lakers dał swojej matce. Takie tragedie zawsze sprawiają, że wzrasta cena pamiątek, które były związane ze zmarłą gwiazdą. Przekonał się o tym pewien amerykański dom aukcyjny, który wystawił na licytację przedmioty związane z “Czarną Mambą”. Tylko cztery z nich sprzedano za ponad 400 tys. dolarów. Najwyższą cenę uzyskał mistrzowski pierścień, który gwiazdor Los Angeles Lakers dał swojej matce. Sprzedano go za 206 080 dolarów.  Karta debiutanta Bryanta osiągnęła cenę 110 400 dolarów. Buty, w których grał w meczu decydującym o mistrzostwie NBA w 2001, jeden z kolekcjonerów kupił za 70 tys. dolarów. Z kolei karta ze statystykami z meczu, w którym rzucił rekordowe 81 punktów, wylicytowano za 23 750 dolarów. Na aukcję wystawiono wiele innych pamiątek, w tym m.in. plakaty, piłki, koszulki, czy naklejki. Zdecydowaną większość z nich sprzedano za co najmniej kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Dom aukcyjny nastawiał się, że ceny będą się wahać między 500 a 100 tys. dolarów. Część dochodów zostanie przeznaczona na akademię, która należała do Kobego.

 

Brooklyn Nets są bardzo zdeterminowani, aby pozyskać od Washington Wizards Bradleya Beala. Nie będzie to jednak zadanie proste, gdyż klub ze stolicy USA nie chce oddawać jednej ze swoich dwóch wielkich gwiazd.  Pewne plotki w tym temacie pojawiały się już od dłuższego czasu. Brooklyn Nets, myśląc poważnie o włączeniu się do walki z Milwaukee Bucks o prym na Wschodzie, chcą dołożyć kolejnego All-Stara do swojej rotacji. W orbicie ich zainteresowań znajduje się rzucający Washington WizardsBradley Beal. Wyciągnięcie go ze stolicy nie będzie sprawą prostą, ale w Nowym Jorku są zdeterminowani, aby dopiąć celu. Blisko 27-letni zawodnik rozgrywał rewelacyjny sezon, do momentu jego zawieszenia. Pod nieobecność drugiego z liderów zespołu “Czarodziejów”, to na jego barkach spoczywa ciężar zdobywania punktów. Beal z tej roli wywiązuje się bez zarzutu, zdobywając średnio po 30,5 punktu! Do tego dokłada jeszcze po 6,1 asysty oraz 4,2 zbiórki, potwierdzając swoją wszechstronność.  Wizards nie będą jednak skorzy, aby oddawać swoją gwiazdę, gdyż pokładają spore nadzieje w tym, że gdy do składu powróci już zdrowy John Wall, uda im się ponownie włączyć w walkę o fazę play-off w konferencji wschodniej. Wiele w takiej sytuacji zależy jednak od tego, co drugi zespół ma do zaoferowania, a Nets wcale mało nie mają.

 

Serial “The Last Dance” znów podsycił debatę i pytanie, kto jest najlepszym koszykarzem w historii. Czy LeBron James powinien być porównywany do Michaela Jordana? Swoim zdaniem na ten temat podzielił się ostatnio w rozmowie z dziennikarzem Bleacher Report Charles Barkley. Uważa on, że do sześciokrotnego mistrza NBA z Chicago Bulls najbliżej nie LeBronowi, a Kobemu Bryantowi. – Nigdy nie powiem nic złego na temat LeBrona Jamesa, ale tym, kogo kiedykolwiek widziałem i było mu najbliżej do Michaela, był Kobe – powiedział “Sir Charles” w “The Lefkoe Show”.  – Rozumiem przez to faceta, który ma wyjątkową wizję i chce po prostu wygrywać. Nie martwi się tym, co myślą jego koledzy z drużyny. Nie martwi się o to, co myśli trener. Jedyne, co się liczy, to odnoszenie zwycięstw – tłumaczył swoje słowa Barkley, 11-krotny uczestnik Meczów Gwiazd i MVP z 1993 roku. Kobe Bryant wzorował się na Michaelu Jordanie i przypominał go stylem gry.  – Moim zdaniem, Jordan jest najlepszym zawodnikiem w historii – podkreślał stanowczo Barkley. – Zawsze powtarzałem, że dla mnie LeBronowi bliżej do Magica Johnsona niż Michaela – dodawał były skrzydłowy takich klubów jak Philadelphia 76ersPhoenix Suns i Houston Rockets.

 

Hokej:

Rosja straciła wielką postać hokeja na lodzie. W wieku 61 lat zmarł Aleksander Gierasimow, ale nie wiadomo, co było przyczyną śmierci. Informację o śmierci Aleksandra Gierasimowa przekazało CSKA Moskwa, w którym słynny hokeista grał przez wiele lat. Gierasimow był legendą moskiewskiego klubu. W CSKA rozegrał aż 232 mecze i strzelił 73 bramki. Kolekcja trofeów robi wrażenie, bo w dorobku miał siedem mistrzostw Związku Radzieckiego. Sukcesy osiągał także w drużynie narodowej. Z ZSRR najpierw zdobył dwa mistrzostwa świata juniorów. Potem wywalczył złoty medal na igrzyskach olimpijskich w Sarajewie w 1984 roku. Turniej zakończył z dwoma bramkami i trzema asystami. Po zakończeniu kariery Gierasimow pozostał przy hokeju. Pracował w akademii CSKA jako trener i dyrektor.

 

Podczas kolejnej wideokonferencji zarządu Polskiego Związku Hokeja na Lodzie z przedstawicielami klubów skupiono się na przygotowaniach drużyn do kolejnego sezonu. Kolejny etap łagodzenia obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa spowodował, że drużyny mogą trenować w grupach, w obiektach zamkniętych. Część zespołów skorzystała z takiej możliwości, a niektóre już w czerwcu zamierzają wrócić na lodowiska. – Niestety wciąż niemożliwe jest korzystanie z zaplecza sanitarno – szatniowego, wobec czego hokeiści mają utrudnione zadanie – mówi prezes PZHL Mirosław Minkina. – Jesteśmy w stałym kontakcie z Ministerstwem Sportu i pracujemy nad tym, by zgodnie z przepisami i zachowaniem wszystkich standardów, kluby mogły korzystać ze stadionów zimowych. W tym przypadku jesteśmy zależni także od organów zarządzających infrastrukturą. Wszystko musi zostać przygotowane i dostosowane do ministerialnych zarządzeń – dodał prezes PZHL. Nadal trwają dyskusje na temat zbliżających się rozgrywek. – Terminy, na razie, zostały zachowane, ale w świetle komunikatu IIHF o planowanym przesunięciu mistrzostw świata, niewykluczone, że nasze rozgrywki też rozpoczną się później – sygnalizuje Minkina. W gronie zespołów ekstraligi znajdzie się Kadra PZHL do lat 23, która większość swoich spotkań będzie rozgrywała we wtorki.  Wszystkie mecze sezonu zasadniczego będą transmitowane przez polskihokej.tv.  Kolejne, wirtualne spotkanie zarządu Polskiego Związku Hokeja na Lodzie z przedstawicielami klubów zaplanowano 9 czerwca.

 

Tenis:

W wieku 83 lat, po długiej walce z chorobą, zmarł utytułowany australijski tenisista Ashley Cooper. W latach 1957-1958 wygrał cztery turnieje wielkoszlemowe i zdobył Puchar Davisa.  W pierwszym sezonie wielkich sukcesów triumfował w Australian Open, zaś przegrał finały Wimbledonu i US Open. Natomiast w 1958 roku powtórzył osiągnięcie na antypodach, wygrywał także w Londynie i Nowym Jorku. Trzy razy z rzędu był w półfinale French Open. Australijczyk był jednym z 11 tenisistów w historii, którym udało się wygrać trzy turnieje wielkoszlemowe w danym roku kalendarzowym. W imprezach tego prestiżowego cyklu Cooper triumfował również w grze podwójnej. Kontuzja pleców sprawiła, że zawodową karierę zakończył przedwcześnie. Ważnym wydarzeniem w Australii był ślub Coopera z miss kraju Helen Wood. Na uroczystości w 1959 roku było ponad 3000 ludzi. W 1991 roku jego nazwisko zostało wprowadzone do Międzynarodowej Galerii Sław.

 

Grecki tenisista Stefanos Tsitsipas uważa, że domowa kwarantanna na całym świecie powinna być obowiązkowa co roku. – To byłoby dobre dla przyrody, naszej planety. Poza tym nigdy nie ma czasu dla rodziny – uważa szósty obecnie zawodnik rankingu ATP.  Turnieje tenisowe są zawieszone co najmniej do końca lipca z powodu pandemii koronawirusa, więc i kariera 21-letniego Tsitsipasa utknęła na razie w martwym punkcie. Tym niemniej młody Grek dopatruje się pozytywów obecnej sytuacji, która zmusza wiele osób do pozostania w domu. – Wydaje mi się, że powinni nam nakazywać taką kwarantannę raz w roku. To dobre dla natury i całej naszej planety, bardzo pożyteczne dla środowiska. Poza tym życie to ciągły pośpiech i nigdy nie ma się czasu dla rodziny, na pielęgnowanie relacji. Teraz jest na to szansa. Przypominają mi się czasy, gdy byłem młodym dzieciakiem i nie podróżowałem tak wiele – powiedział Tsitsipas podczas rozmowy transmitowanej na Instagramie.

 

Cztery utalentowane tenisistki wystąpią w turnieju pokazowym w West Palm Beach. Trzy Amerykanki i Australijka urodzona w… Chorwacji zaprezentują szeroką gamę umiejętności.  Alison Riske zajmuje 19 miejsce w rankingu, a Danielle Collins okupuje 51 miejsce. Collins była już 23 singlistką globu, a w styczniu 2019 roku olśniła świat. W IV rundzie Aussie Open pokonała Angelique Kerber: 6-0, 6-2. Collins była odkryciem turnieju w Melbourne Park docierając aż do półfinału. Na kortach ziemnych Danielle już nie błyszczała. Nad Wełtawą Collins uległa Jennifer Brady w turnieju J&T Banka Prague Open. Trzeci set był wielce wymowny: 0-6… Występ w wielkoszlemowym Roland Garros zakończyła na II rundzie przegrywając z Ash Barty. Ajla Tomljanović, aktualnie 56 rakieta świata, to była mistrzyni debla juniorek Australian Open’2009 u boku Christiny McHale… Najmłodsza uczestniczka turnieju – 28 rakieta świata Amanda Anisimova dopiero 31 sierpnia ukończy 19 lat. Młoda Amerykanka osiągnęła półfinał Roland Garros w 2019 roku. W kwietniu 2019 roku Amanda złowiła dziewiczy skalp wygrywając turniej Claro Open Colsanitas w Bogocie. Trzy sety z Astrą Sharmą, solidną deblistką z Australii… Anisimova wzoruje się na Serenie Williams i Marii Szarapowej. Strach się bać jeżeli pójdzie w ślady dwóch mistrzyń… Każda z tenisistek rozegra trzy pojedynki w fazie grupowej. Zawodniczki, które zajmą pierwsze i drugie miejsce w grupie, powalczą w niedzielę o zwycięstwo w turnieju. Co ciekawe, mecze o pierwsze oraz o trzecie miejsce odbędą się wedle innych zasad niż mecze fazy grupowej. Pojedynki do dwóch wygranych setów, lecz w odróżnieniu od meczów w grupie, nie do czterech gemów, lecz do sześciu. Co więcej, obowiązuje gra na przewagi. Przy stanie 1-1 w setach, o losach meczu rozstrzygnie mistrzowski tiebreak do 10 punktów. W niedzielę 24 maja odbędą się dwa mecze: o I oraz o III miejsce.

 

F1:

– Vettel i Hamilton stworzyliby super duet – ocenia Bernie Ecclestone. Były szef Formuły 1 zachęca Mercedesa do tego, by zakontraktował Sebastiana Vettela. Niemiec po sezonie 2020 opuści Ferrari. Od kilku dni trwają spekulacje na temat przyszłości Sebastiana Vettela, który żegna się z Ferrari. Z Niemiec docierają informacje, że władzom grupy Daimler spodobała się wizja zakontraktowania czterokrotnego mistrza świata Formuły 1. Widzą one bowiem spore profity wynikające ze startów Vettela w niemieckim zespole.  Zdaniem części dziennikarzy, kierownictwo Mercedesa w F1 nie jest orędownikiem transferu Vettela. Sam Lewis Hamilton ma preferować kontynuowanie współpracy z Valtterim Bottasem, który potrafi zaakceptować rolę kierowcy numer dwa.  Vettel odejdzie z Ferrari po sześciu sezonach, najpewniej nie zdobywając dla Włochów ani jednego tytułu. Tym samym Niemcowi nie udało się nawiązać do legendy Michaela Schumachera.

 

Jak donoszą francuskie media, drogi w Monako zostaną zamknięte w niedzielny poranek na kilka godzin, aby umożliwić kręcenie remake’u filmu krótkometrażowego “C’etait un Rendezvous” (“To była randka”). Główną rolę ma w nim zagrać Charles Leclerc – kierowca Ferrari w Formule 1. Utrudnienia w ruch potrwają od godz. 6.45 do godz. 9 w niedzielę. Mieszkańcy księstwa nie powinni jednak narzekać, bo gdyby nie pandemia koronawirusa, to właśnie trwałby weekend wyścigowy. Grand Prix Monako odbywa się zwykle od czwartku do niedzieli i ma ogromny wpływ na życie tamtejszej społeczności. Tegoroczna edycja wyścigu F1 została jednak odwołana z powodu COVID-19.

 

MMA:

W ostatnich dniach Jon Jones głośno mówił o chęci zmierzenia się z Francisem Ngannou w wadze ciężkiej. Teraz mistrz kategorii półciężkiej zmienił jednak zdanie i wskazał Jana Błachowicza jako swojego kolejnego rywala.  – Miałem trochę czasu, aby to wszystko przemyśleć i nie podchodzę do tego już tak emocjonalnie. To jest po prostu smutne, że UFC nie widzi mojej wartości w potencjalnej walce z najstraszniejszym zawodnikiem kategorii ciężkiej na świecie. Wygląda na to Jan, że jesteś następny w kolejce – podsumował “Bones”.  Niewykluczone więc, że za kilka miesięcy zobaczymy starcie Jona Jonesa z Janem Błachowiczem. Byłby to bez wątpienia historyczny pojedynek w polskim MMA. Jon Jones w ostatnich starciach pokonywał decyzjami sędziów takich zawodników, jak Anthony Smith, Thiago Santos czy Dominick Reyes. Wcześniej 32-letni zawodnik zwyciężał między innymi z Danielem Cormierem, Alexandrem Gustafssonem i Gloverem Teixeirą. W ostatnich ośmiu pojedynkach Błachowicz poniósł tylko jedną przegraną – na UFC on ESPN+ 3 w walce z Thiago Santosem. W pozostałych starciach najlepszy polski zawodnik mieszanych sztuk walki pokonywał przed czasem Devina Clarka, Nikitę Kryłowa, Luke’a Rockholda i Coreya Andersona. Natomiast decyzjami sędziów zwyciężał z Jaredem Cannonierem, Jimim Manuwą i Ronaldo Souzą.

Opracował: Sławek Sobczak

 

Zostaw komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here