Wiadomości sportowe 18 Maja 2020”

92
0

Piłka nożna:

Jak poinformowała oficjalna strona Polskiego Związku Piłki Nożnej, przedłużony został kontrakt z selekcjonerem reprezentacji Jerzym Brzęczkiem. Nowa umowa obowiązuje do 31 grudnia 2021 roku.  “Gramy dalej” – napisał na swoim twitterowym profilu prezes PZPN, Zbigniew Boniek.  “Powodzenia trenerze!” – dodał sekretarz PZPN, Maciej Sawicki.  W przypadku awansu Biało-Czerwonych na mistrzostwa świata w Katarze w 2022, umowa ulegnie automatycznemu przedłużeniu do 31 grudnia 2022 roku.

– Postanowiliśmy przedłużyć kontrakt z Jerzym Brzęczkiem do końca 2021 roku, bo mamy pełne zaufanie do selekcjonera i prowadzonej przez niego reprezentacji. W umowie jest jedna istotna klauzula, która w sierpniu 2021 roku daje PZPN możliwość rozwiązania kontraktu. W tym okresie zakończy się moja kadencja na stanowisku prezesa PZPN i chciałbym, aby nowe władze federacji miały możliwość podjęcia autonomicznej decyzji odnośnie dalszej pracy selekcjonera – powiedział prezes PZPN.

Szefowi związku podziękował Brzęczek, którego dotychczasowy kontrakt obowiązywał do końca lipca. Brzęczek został selekcjonerem reprezentacji Polski w lipcu 2018 roku. Na stanowisku zastąpił Adama Nawałkę. Pod kierownictwem Brzęczka polscy piłkarze awansowali na mistrzostwa Europy, które – w związku z pandemią koronawirusa – odbędą się w 2021 roku.

 

Bundesliga:

Robert Lewandowski zdobył bramkę z rzutu karnego, a Bayern Monachium wywalczył trzy punkty w Berlinie. Mistrz Niemiec ostatecznie pokonał Union 2:0 i zmierza po ósmy kolejny tytuł. Polski snajper, który walczy o koronę króla strzelców, stanął naprzeciwko naszego bramkarza Rafała Gikiewicza. “Lewy” wykonał swój tradycyjny manewr, jakby zatrzymał się w biegu, ale pozostał w ruchu. Gikiewicz wyczuł intencje rodaka, ale zabrakło mu centymetrów.  Nie był to porywający mecz ze strony Bayernu i nie chodzi tylko o wrażenia, które na pustym stadionie zawsze są inne. Można pół żartem powiedzieć, że zawodnicy z Monachium nie czarowali, bo nie mieli dla kogo, ale od nich wymaga się więcej.

Łukasz Piszczek zadebiutował w derbach z Schalke 04 Gelsenkirchen w roli kapitana Borussii Dortmund, a jego zespół zdemolował największego rywala 4:0. Dzięki tym zwycięstwom Bayern i Borussia powiększyły przewagę nad RB Lipsk, który tylko zremisował z SC Freiburg (1:1).  Potknięcie Czerwonych Byków wykorzystała Borussia M’Gladbach i po pokonaniu Eintrachtu Frankfurt (3:1) wskoczyła na najniższy stopień podium.  W pierwszym meczu pod wodzą Bruno Labbadii Hertha Berlin pokonała na wyjeździe TSG 1899 Hoffenheim 3:0. Jest też jednak zła wiadomość: nowy trener Starej Damy zrezygnował z Krzysztofa Piątka, a bohaterem spotkania był jego następca, Vedad Ibisević.  Po Piątka Labbadia sięgnął dopiero, gdy Hertha prowadziła już 3:0. Reprezentant Polski zameldował się na boisku w 79. minucie i nie miał okazji, by się wykazać w polu karnym, ale był bliski zanotowania asysty. W doliczonym czasie, po jego podaniu, Arne Maier ostemplował słupek bramki Hoffenheim. Dzięki tej wygranej Hertha wskoczyła na 11. miejsce w tabeli, spychając na 12. lokatę Union, z którym już za tydzień zagra w derbach Berlina.

Robert Lewandowski zbliżył się na odległość zaledwie jednej bramki do Ciro Immobile w europejskiej klasyfikacji Złotego Buta. Na trzecią pozycję w Złotym Bucie wskoczył Erling Haaland. Genialny 19-latek też się cieszył z trafienia w ten weekend, a do jego dorobku dodano dwa punkty.

 

Premier League:

Kluby angielskiej Premier League stawiają pierwsze kroki w kierunku wznowienia sezonu 2019/20. Większość zespołów ma wrócić na boisko w najbliższy wtorek. “Premier League kontynuuje plany wznowienia sezonu zawieszonego w marcu przez pandemię koronawirusa i w tym tygodniu przeprowadzi 1000 testów na obecność SARS-CoV-2 wśród zawodników oraz trenerów” – informuje “Daily Mirror”. Gazeta podkreśla, że jest to pierwszy krok w kierunku przywrócenia rozgrywek piłkarskich w Anglii, które mogłyby ponownie ruszyć 19 czerwca. Piłkarze będą podlegać ścisłym protokołom treningowym, w ramach których wszyscy będą testowani co najmniej dwa razy w tygodniu.  Władze ligi angielskiej sfinansują testy za łączną kwotę ok. 4 mln funtów. Badania za zgodą brytyjskiego rządu będą wykonane na sprzęcie firmy z Hongkongu. Niektóre kluby planują rozpocząć treningi (indywidualne) już we wtorek. Pierwsza faza przygotowań ma potrwać dwa tygodnie.  Zalecenia medyczne mówią m.in. o tym, że zawodnicy powinni przestrzegać wytycznych w związku z pandemią. Zakazane będzie plucie podczas sesji treningowych, zbliżanie się do siebie w pokojach medycznych czy w siłowni, a także wspólne przyjazdy do klubu. Według informacji “Daily Mirror”, zdecydowana większość drużyn Premier League chce dokończenia sezonu. Po rozegraniu 29 kolejek liderem tabeli pozostaje Liverpool FC, który o 25 pkt wyprzedza Manchester City.

 

Serie A:

Vincenzo Spadafora kilkakrotnie studził entuzjazm zwolenników szybkiego powrotu Serie A. Tym razem dał klubom nadzieję na dotrzymanie terminów i zmianę protokołu medycznego. Spór między klubami grającymi w Serie A i włoskim rządem dotyczy reguły, zgodnie z którą każdy przypadek zakażenia koronawirusem będzie oznaczać kwarantannę całego zespołu. Dlatego część drużyn waha się, czy ryzykować i przystąpić do grupowych treningów 18 maja. Przymusowa dwutygodniowa przerwa może sparaliżować okres przygotowań. – Kwarantanna rzeczywiście może być problemem. Istnieje ryzyko, że drużyna zostanie unieruchomiona na dwa tygodnie. W ciągu kilku najbliższych dni będziemy mogli porozmawiać o tym ponownie, ale wcześniej będziemy musieli ocenić krzywą zachorowań po kolejnym etapie znoszenia obostrzeń – mówi Vincenzo Spadafora w rozmowie z CasaNapoli.net.  Pierwsze mecze Serie A po przerwie spowodowanej epidemią koronawirusa zostały zaplanowane na 13 czerwca. Vincenzo Spadafora już kilkakrotnie studził entuzjazm zwolenników szybkiego wznowienia ligi. Tym razem wyraził nadzieję, że wyznaczonego dnia Włosi faktycznie będą mogli ponownie pasjonować się calcio.

 

Cristiano Ronaldo rządzi na liście płac Juventusu. Ile zarabia Wojciech Szczęsny? Nasz rodak dostaje prawie pięć razy mniej od portugalskiego gwiazdora.  Juventus Turyn we Włoszech nie ma sobie równych pod względem finansowym. “Stara Dama” regularnie dokonuje kosztownych transferów i jest w stanie zaoferować gwiazdom atrakcyjne kontrakty. Nikt jednak nie może się porównywać z Cristiano Ronaldo. “Marca”, która powołuje się na włoski dziennik “La Gazzetta dello Sport”, opublikowała listę płac w drużynie mistrza Włoch. Kontrakt “CR7” robi wrażenie, bo za sezon dostaje on aż 31 mln euro netto.  Drugi na liście jest Matthijs de Ligt, który już zarabia zaledwie 8 mln euro rocznie. Dalej mamy Gonzalo Higuaina i Miralema Pjanicia, których zarobki to 7,5 mln euro za rok. Wojciech Szczęsny zarabia prawie pięć razy mniej od Ronaldo. Kontrakt polskiego bramkarza opiewa na kwotę 6,5 mln euro za rok. Tyle samo zarabia Leonardo Bonucci. Co ciekawe, słynny Gianluigi Buffon otrzymuje zaledwie 1,5 mln euro, co daje mu przedostatnie miejsce w drużynie. Na razie piłkarze i tak nie otrzymują pełnego wynagrodzenia. Z powodu pandemii koronawirusa do czerwca obowiązują obniżki.

 

Ligue 1:

AS Monaco już drugi raz w czasie kryzysu wywołanego koronawirusem negocjowało z piłkarzami obniżkę wynagrodzeń. Po trudnych rozmowach udało się dojść do porozumienia, choć w jego efekcie klub zyskał głównie czas.  Nowe porozumienie, na które przystał zespół, zakłada natomiast 50-procentowe cięcia dla zawodników zarabiających powyżej 100 tysięcy euro miesięcznie, jednak co istotne, całość ma zostać zwrócona bezwarunkowo w sierpniu.

 

Koszykówka:

Liga NBA nie zamierza się poddawać. Chce dokończyć sezon 2019/2020. Chris Paul w ostatnim wywiadzie przyznał, że zawodnicy z niecierpliwością wyczekują tego momentu. – Bardzo brakuje nam koszykówki – przyznał prezes NBPA. Liga NBA intensywnie pracuje nad wznowieniem sezonu 2019/2020. Komisarz Adam Silver powiedział 12 maja, że wiążące decyzje zostaną podjęte w przeciągu najbliższych dwóch do czterech tygodni. Ostatnie oficjalne mecze koszykówki w Stanach Zjednoczonych odbyły się ponad dwa miesiące temu, 11 marca.  Chris Paul, rozgrywający Oklahomy City Thunder i przewodniczący związku zawodników, podkreślał w ostatnim wywiadzie z dziennikarką ESPN, Rachel Nichols, że zdaje sobie sprawę, jak trudne czeka wszystkich wyzwanie. Przekazał jednak również jasny komunikat: “zawodnicy chcą wrócić do gry”. Jak donosi “New York Times”, w USA zdiagnozowano obecnie ponad 1,4 miliona przypadków zakażenia wirusem SARS-CoV-2 (stan na 16 maja), a prawie 87 tysięcy osób zmarło. Liga NBA rozważa możliwe scenariusze, które w dobie pandemii pozwoliłby im na dokończenie sezonu. Jednym z pomysłów jest odizolowanie drużyn, ich rodzin i wszystkich potrzebnych osób w jednym miejscu, jak hotel MGM Grand Las Vegas czy park rozrywki Disneyland.  Chris Paul w poniedziałek zorganizował telekonferencję, w której udział wzięły największe gwiazdy NBA. Grupa stwierdziła zgodnie: “wracajmy do gry, kiedy tylko liga uzna, że to bezpieczne”. Przygotowania drużyn NBA do wznowienia rozgrywek miałyby potrwać nie 4-5, jak początkowo spekulowano, a 2-3 tygodnie.

 

Przed nami ostatnie dwa odcinki “The Last Dance”! Będzie w nich mowa o rywalizacji Chicago Bulls z Indianą Pacers i Utah Jazz w play-offach w 1998 roku. – Czuję, że te epizody są naprawdę mocne – mówi reżyser produkcji, Jason Hehir.  Serial “The Last Dance” zachwyca fanów na całym świecie od 20 kwietnia (19 kwietnia w Stanach Zjednoczonych), kiedy miała miejsce premiera dwóch pierwszych odcinków. Cały dokument ma 10 epizodów i te dwa ostatnie, finałowe, pojawią się na Netfliksie już w najbliższy poniedziałek. Odcinki, które pojawiły się tydzień temu, zebrały świetne recenzje. Końcówka siódmego wzruszała. Michael Jordan opowiadał o tym, jaki wpływ wywierał na swoich kolegów i jak był przez nich postrzegany. – Wygrywanie ma swoją cenę. Przywództwo także. Ciągnąłem za sobą ludzi, gdy tego nie chcieli. Rzucałem wyzwania, gdy ich nie chcieli. Zasłużyłem na to prawo, bo zawodnicy, którzy przyszli po mnie nie wycierpieli tego, co ja – mówił Michael Jordan.

 

Serial “The Last Dance” w ostatnich tygodniach dodatkowo zwiększył i tak ogromną popularność Michaela Jordana i zespołu Chicago Bulls, w którym występował. Przedmioty związane z sześciokrotnym mistrzem NBA jeszcze przybierają na wartości.  Teraz jego buty zostały wylicytowane na aukcji za rekordową sumę. To aż 560 tysięcy dolarów. Tyle nie osiągnęły wcześniej żadne inne “sneakersy”. Poprzedni rekord należał do oryginalnej, innowacyjnej pary “księżycowych butów” Nike (zostało ich wyprodukowanych tylko 12). Zostały one użyte przez biegacza w ramach testów na olimpiadzie w 1972 roku i sprzedano je za kwotę 437 500 tys. dolarów w lipcu 2019 roku. “Air Jordan 1”, których licytacja zakończyła się w niedzielę są w kolorach biało-czarno-czerwonym, mają czerwone sznurówki i w 1985 roku zostały pierwszym modelem w historii, który został zaprojektowany i wyprodukowany dla Michaela Jordana. Jak większość jego prywatnych butów, są one także specjalnie pod niego dopasowane – lewy ma rozmiar 47,5, a prawy 48. – Postanowiłem je sprzedać, bo teraz jest na to właściwy czas – powiedział Jordan Geller, cytowany przez Action Network, sprzedawca i kolekcjoner butów sportowych. Dodał, że to serial “The Last Dance” zainspirował go do wystawienia swojej perełki na aukcję.  Geller kupił tę parę butów w 2012 roku, ale nie zdradził, ile wtedy za nie zapłacił. Nie poznaliśmy także tożsamości osoby, która wylicytowała je w niedzielę.

 

Hokej:

Władze NHL i klubów cały czas pracują nad przygotowaniem odpowiedniego formatu rozegrania pozostałej części sezonu. W tej chwili najbardziej prawdopodobną opcją wydaje się przystąpienie do gry o Puchar Stanleya 24 zespołów. Taka możliwość była bardzo intensywnie dyskutowana przez cały weekend pomiędzy działaczami NHL oraz przedstawicielami Związku Zawodników (NHLPA) – twierdzi dziennikarz kanadyjskiej telewizji TSN oraz serwisu The Athletic Pierre LeBrun. – Według moich źródeł ciągle potrzeba dopracowania tego pomysłu, ale bez wątpienia w weekend zmierzało to w tym kierunku. Trudno stwierdzić czy doszło do porozumienia w tej sprawie, jednak na pewno był znaczący postęp. Kolejne rozmowy powinny być toczone w najbliższych dniach – napisał LeBrun na Twitterze. Gdyby taki pomysł został wcielony w życie, to z pewnością w pierwszej fazie rozgrywek po ich wznowieniu doszłoby do jakiejś formy kwalifikacji do właściwej części fazy play-off, w stylu wielu lig europejskich. Jedną z możliwości jest bezpośredni awans do 1/8 finału po 4 najlepszych drużyn z każdej konferencji oraz gra reszty zespołów o pozostałe miejsca w najlepszej “16”. Powodem ewentualnego dopuszczenia większej liczby drużyn do play-offów jest to, że w momencie przerwania sezonu zasadniczego miały one różną liczbę rozegranych spotkań.  Na Zachodzie taki format oznaczałby start w kwalifikacjach do właściwych play-offów zespołu Chicago Blackhawks, który zajmuje ostatnie miejsce w dywizji centralnej. Dziś odbędzie się wideokonferencja Rady Dyrektorów NHL, złożonej głównie z właścicieli i prezydentów klubów, po której być może będzie wiadomo więcej.

 

Tenis:

Reilly Opelka skrytykował działania ATP. – Nie można sobie radzić gorzej niż oni. Zostaliśmy zostawieni w całkowitej ciemności. Dyrektorzy ATP zarobią w tym roku więcej niż Federer. A ja dostaję grzywnę, bo piję Red Bulla na korcie – mówił. Stowarzyszenie Zawodowych Tenisistów (ATP) w ostatnim czasie jest mocno krytykowane przez graczy. Kilku zawodników, Diego SchwartzmanDavid Goffin czy Marco Trungellitiwyraziło swoje niezadowolenia z działań organizacji. Zaznaczyli, iż działacze nie komunikują się z nimi czy że w okresie zawieszenia rozgrywek tenisiści nie są odpowiednio chronieni. Jednak nikt nie uderzył w ATP tak mocno jak Reilly Opelka. – ATP? Myślę, że nie można sobie radzić gorzej niż oni – grzmiał Amerykanin w wywiadzie dla “Racquet Magazine”. – Zostaliśmy zostawieni w całkowitej ciemności i nie wiemy, co się dzieje. A w ich strukturach nie doszło nawet do cięć płacowych. Nie sądzę, że będzie to dobrze wyglądało, iż dyrektorzy ATP zarobią w tym roku więcej niż Roger Federer. Nie mogę pojąć, jaki jest tego powód.  Opelka uważa, że ATP niewłaściwie zarządza męskim tenisem. Nie rozumie też, dlaczego zostały wprowadzone tak mocne restrykcje związane z ekspozycją sponsorów tenisistów, podczas gdy partnerzy marketingowi samej organizacji są wyraziście promowani.  22-latek z San Francisco mówił też o wywołującym skrajne opinie funduszu pomocy dla tenisistów. – Tenisiści nie powinni płacić innym tenisistom. Ale, biorąc pod uwagę, w jak wyjątkowej znajdujemy się sytuacji, w pewnym sensie popieram ten projekt. Uważam, że pomoc powinna trafić do tenisistów z pozycji 100-400. Są tenisiści notowani w okolicach 115. miejsca, którzy chcą być bardzo profesjonalni i opłacają trenerów czy fizjoterapeutów. Dla tych będących niżej przerwa w rozgrywkach oznacza oszczędności, bo nie muszą podróżować. I nie sądzę, że dyrektorzy ATP powinni zachęcać do płacenia składek na rzecz innych graczy, gdy sami nie obcięli swoich pensji, a my teraz straciliśmy 100 proc. dochodów.

 

– Mogę występować w wieku 40 lat, ale wtedy prawdopodobnie skupię się na największych turniejach – powiedział Novak Djoković, ponownie podkreślając, że jego celem jest pobicie najważniejszych tenisowych rekordów.  Novak Djoković należy do panteonu największych sław w dziejach tenisa. Z 17 tytułami wielkoszlemowymi zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji wszech czasów, ustępując jedynie Rogerowi Federerowi (20) i Rafaelowi Nadalowi (19). Jest również trzeci pod względem liczby tygodni spędzonych na pozycji lidera rankingu ATP (282), za Federerem (310) i Pete’em Samprasem (286). Po triumfie w tegorocznym Australian Open Serb zadeklarował, że jego celem jest pobicie obu tych rekordów. I powtórzył to w rozmowie z amerykańskim dziennikarzem Grahamem Bensingerem.  – Myślę, że wciąż mam coś do zrobienia w tym sporcie – powiedział w programie “In Depth with Graham Bensinger”. – Wierzę, że mogą wygrać najwięcej tytułów wielkoszlemowych i pobić rekord w liczbie tygodni jako lider rankingu. To moje jasno sprecyzowane cele.  22 maja Djoković będzie obchodził 33. urodziny. Na osiągnięcie celów daje sobie jeszcze wiele czasu. Uważa bowiem, że może występować do 40. roku życia

 

F1:

Mercedes nie jest pewny przyszłości w Formule 1, o czym mówi się od wielu tygodni. Niemiecka firma mocno tnie koszty, ograniczając m.in. wydatki na sport. Dlatego nie brakuje spekulacji, że w trudnych gospodarczo czasach może podjąć decyzję o wycofaniu się z F1. Zwłaszcza że w dobie koronawirusa łatwo byłoby znaleźć dodatkowe argumenty przemawiające za takim ruchem. W padoku F1 pojawiają się jednak opinie, że Niemców do dalszych startów mogłaby przekonać osoba Sebastiana Vettela. Czterokrotny mistrz świata będzie dostępny na rynku transferowym, bo po sezonie 2020 zakończy współpracę z Ferrari. Mercedes zwykł bowiem stawiać na rodzimych kierowców – jeszcze nie tak dawno jego barw bronili Michael Schumacher czy Nico Rosberg.  Pozyskanie Vettela byłoby ogromną korzyścią dla marki ze Stuttgartu, która mogłaby wykorzystać byłego mistrza świata do promocji na terenie Niemiec. – Z marketingowego punktu widzenia, to najlepsze, co mogłoby się wydarzyć. Na miejscu Mercedesa od razu składałbym ofertę Vettelowi – stwierdził w rozmowie z web.de Marc Surer, były kierowca F1. Wcześniej “F1 Insider” informował, że sam Vettel stawia sprawę jasno. W roku 2021 przeniesie się do Mercedesa albo zakończy karierę.

 

Siatkówka:

Vital Heynen trener kadry mężczyzn, w porozumieniu z Pionem Sportu i Szkolenia PZPS podał skład reprezentacji narodowej na zgrupowanie w COS OPO Spała, które rozpocznie się 1 czerwca i potrwa do 13 czerwca.  W zajęciach weźmie udział dziewiętnastu zawodników.

Reprezentacja Polski mężczyzn na zgrupowanie w COS OPO Spała (1-13 czerwca)

Bartosz Bednorz – przyjmujący
Mateusz Bieniek – środkowy
Fabian Drzyzga – rozgrywający
Tomasz Fornal – przyjmujący
Karol Kłos – środkowy
Jakub Kochanowski – środkowy
Marcina Komenda – rozgrywający
Dawid Konarski – atakujący
Michał Kubiak – przyjmujący
Bartosz Kurek – atakujący
Bartosz Kwolek – przyjmujący
Wilfredo Leon – przyjmujący
Grzegorz Łomacz – rozgrywający
Maciej Muzaj – atakujący
Piotr Nowakowski – środkowy
Artur Szalpuk – przyjmujący
Aleksander Śliwka – przyjmujący
Damian Wojtaszek – libero
Paweł Zatorski – libero

 

Boks:

Coraz bliżej trzeciego starcia pięściarskich legend wagi ciężkiej. Evander Holyfield potwierdził, że jego obóz rozmawiał już z otoczeniem Mike’a Tysona ws. pojedynku pomiędzy weteranami. Oczywiście starcie między weteranami miałoby charakter jedynie pokazowy. Sam Tyson zapewniał, że do ringu chce wyjść tylko dla celów charytatywnych. – Nie mam nic przeciwko, jeśli zrobimy coś takiego – podkreślił Holyfield. Byłby to już trzeci pojedynek między legendami wagi ciężkiej. W 1996 i 1997 r. oba starcia wygrał Holyfield. Druga walka zakończyła się wielkim skandalem i dyskwalifikacją Tysona, który odgryzł rywalowi kawałek ucha.

 

Pojedynek o mistrzostwo świata federacji IBF w wadze średniej, pomiędzy Giennadijem Gołowkinem a Kamilem Szeremetą, ponownie został przełożony. Tym razem Eddie Hearn poinformował, że do starcia dojdzie w sierpniu. Plany szefa Matchroom Boxing skutecznie niweczy pandemia koronawirusa. Eddie Hearn wie jednak, że Gołowkin musi stoczyć obowiązkową obronę tytułu przeciwko Polakowi, aby później ewentualnie przystąpić do trzeciego starcia z Saulem Alvarezem.  W rozmowie z dziennikarzami DAZN brytyjski promotor wyjawił, że walka Gołowkina z Szeremetą została przeniesiona z czerwca na sierpień. Pierwotnie do pojedynku miało dojść na początku 2020 roku. “GGG” we wcześniejszym wywiadzie ze “Sports Ilusrated” zapewnił, że Polak otrzyma swoją szansę. Szeremeta to były mistrz Europy w kategorii średniej, niepokonany w 21 pojedynkach. Pięściarz z Białegostoku w ostatniej walce, w październiku 2019 roku, zadebiutował na ringu w USA i szybko znokautował Oscara Cortesa.

 

Mateusz Masternak poważnie rozważa powrót na zawodowy ring. “Master” z racji przełożenia igrzysk olimpijskich na 2021 rok, musi zmienić swoje plany. Jego priorytetem jest utrzymanie rodziny, a walki w boksie amatorskim mu tego nie gwarantują. W 2019 roku Masternak podjął decyzję, że chce spróbować swoich sił na igrzyskach w Tokio. Pięściarz porzucił więc zawodową karierę i rozpoczął starania o kwalifikację olimpijską.  Polak był na dobrej drodze do wywalczenia biletu do Japonii. 33-latek pomyślnie przebrnął przez eliminacje krajowe. W marcu, wraz z kadrą Polski, wziął udział na turnieju kwalifikacyjnym w Londynie. W swojej pierwszej walce pokonał Słowaka Davida Michalka. Do sukcesu brakowały mu dwie wygrane, ale turniej został po trzech dniach przerwany z powodu pandemii koronawirusa.  Decyzja o przełożeniu igrzysk skłoniła Masternaka do poważnych rozważeń nad sensem przygody w boksie amatorskim.  – Mam jeszcze rok, dwa na to, żeby zdobyć walkę o pas. A z igrzyskami może tak być, że poczekamy na nie rok, a może dwa, a ja nie mam na to czasu. Ani dodatkowych środków, bo w Polsce boks olimpijski to działalność prawie charytatywna. Zakładałem, że przez ten rok do Igrzysk będziemy z rodziną utrzymywać się z oszczędności, ale sytuacja się mocno skomplikowała i ile może jeszcze trwać, nikt nie wie – napisał na Instagramie Mateusz Masternak.  “Master” na zawodowstwie stoczył aż 46 pojedynków, z których 41 zakończył na swoją korzyść. Polak to były mistrz Europy w wadze cruiser.

 

MMA:

11 emocjonujących pojedynków mogli zobaczyć kibice przed telewizorami podczas UFC Fight Night 172. Zwycięstwo w Jacksonville odniósł Krzysztof Jotko, a w walce wieczoru Alistair Overeem udowodnił, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w MMA.  W głównym starciu UFC Fight Night 172 Alistair Overeem wykazał się dużym charakterem. 40-latek był na skraju nokautu już w 1. rundzie, ale potrafił przetrwać kryzys i odwrócić losy pojedynku z Waltem Harrisem. W kolejnej odsłonie “Człowiek Demolka” rozbił Amerykanina w parterze.  W karcie głównej gali Angela Hill była bliska sensacji i pokonania Claudii Gadelhi. Ostatecznie jednak Brazylijka, po niejednogłośnej decyzji sędziów, okazała się lepsza, choć odniosła sporo obrażeń w wyniku tego starcia.  Jacksonville na Florydzie dobrze wspominać będzie Krzysztof Jotko. 30-latek na dystansie trzech rund wypunktował Eryka Andersa. Polak odniósł trzeci triumf z rzędu w UFC i liczy na awans do czołowej “15” rankingu wagi średniej.  Z pozostałych pojedynków warto odnotować efektowny nokaut Miguela Baezy, który ściął z nóg weterana MMA, Matta Browna czy występ Kevina Hollanda, który zastopował Anthony’ego Hernandeza.

Opracował: Sławek Sobczak

 

 

 

Zostaw komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here