Wiadomości sportowe 15 Maja 2020”

65
0

Koronavirus:

Międzynarodowy Komitet Olimpijski oszacował, ile straci na przełożeniu Igrzysk Olimpijskich Tokio 2020 na przyszły rok. Kwota zwala z nóg.  Najbliższe igrzyska olimpijskie miały odbyć się w dniach od 24 lipca do 9 sierpnia 2020 roku. 24 marca podjęto jednak decyzję, że z uwagi na pandemię koronawirusa, impreza zostanie zorganizowana dopiero w przyszłym roku (23 lipca – 8 sierpnia 2021). Międzynarodowy Komitet Olimpijski oszacował, ile pieniędzy będzie musiał dołożyć na przełożeniu najważniejszej imprezy czterolecia. – Przewidujemy, że będziemy musieli ponieść koszty w wysokości do 800 mln dolarów – powiedział Thomas Bach, prezydent MKOl, cytowany przez Reutersa.  Wyjaśnił, że z kwoty 800 mln dolarów, 650 mln zostanie przeznaczone na organizację IO w przyszłym roku, pozostałe 150 mln trafi z kolei na wsparcie międzynarodowych federacji i krajowych komitetów olimpijskich. Te w ostatnich miesiącach straciły główne źródła dochodów. Trzeba podkreślić, że kwota 800 mln dolarów nie uwzględnia kosztów, jakie poniosą organizatorzy IO Tokio 2020. Japoński rząd także będzie musiał dołożyć ogromne pieniądze do interesu.

Piłka nożna:

 

Plany wznowienia sezonu Premier League stają się coraz realniejsze. Brytyjski sekretarz kultury i sportu Oliver Dowden powiedział, że rząd otwiera drzwi futbolowi do powrotu w czerwcu. Z kolei liga zapowiedziała ważny krok w sprawie kończących się 30 czerwca kontraktów piłkarzy.  W miniony poniedziałek rząd brytyjski wyraził zgodę na powrót zawodowego sportu od 1 czerwca, o ile koronawirus nie będzie się bardziej rozprzestrzeniać. To otwiera możliwość wznowienia sezonu m.in. piłkarskiej Premier League. Ewentualne wznowienie sezonu za około pół miesiąca oznacza, że nie da się zakończyć rozgrywek przed 30 czerwca. Premier League robi więc wszystko, aby przygotować się na taki scenariusz. Jej dyrektor Richard Masters zapowiedział w czwartek, że piłkarze angielskiej ekstraklasy, których umowy wygasają 30 czerwca, będą mogli krótkoterminowo przedłużać je do końca sezonu.

Temat klubowej przyszłości Neymara wraca jak bumerang. Gwiazdora w swoim składzie widziałby Juventus Turyn, w którym Brazylijczyk miałby stworzyć duet marzeń z Cristiano Ronaldo. Światowe media bez przerwy żyją możliwą klubową przyszłością Neymara, obecnie związanego kontraktem z Paris Saint-Germain. Brazylijczyka – o ile w ogóle odszedłby z PSG – najczęściej łączy się z FC Barcelona, ale Katalonia to nie jest jedynym możliwym dla niego kierunkiem. “Juventus chciałby ściągnąć Neymara i stworzyć przerażając ofensywny duet na Włochy i Europę: Neymar – Cristiano Ronaldo. Klub z Turynu już zabrał się do ataku, którego celem jest podpisanie kontraktu z Brazylijczykiem” – opisuje “Mundo Deportivo”. Hiszpańscy dziennikarze dodają, że Juventus Turyn w ramach “operacji Neymar” byłby nawet skłonny oddać Paris Saint-Germain Paulo Dybalę, napastnika wycenianego na ponad 70 mln euro. Głównym problemem Juventusu byłaby jednak pensja Neymara. Z medialnych doniesień wynika, że mistrzowie Włoch nie byliby w stanie płacić tak ogromnej pensji, na jaką brazylijski gwiazdor może liczyć w PSG. “Neymar musiałby zgodzić się na znaczną obniżkę wynagrodzenia” – stwierdzają hiszpańscy dziennikarze. Portal Transfermarkt wycenia Neymara na 128 mln euro.

W tym sezonie żadna rywalizacja nie pobudza tak wyobraźni, jak wyścig Roberta Lewandowskiego i Timo Wernera o koronę króla strzelców Bundesligi. Przycisnęli gaz do podłogi i zostawili resztę w tyle. Teraz będzie patrzył na nich cały świat. Włączyli tryb turbo i odjechali reszcie stawki w Bundeslidze. Tak Robert Lewandowski i Timo Werner walczą o armatę dla najlepszego strzelca w Bundeslidze. Za plecami nie widzą już rywali, grają w innej lidze. Po 25 kolejkach “Lewy” ma 25 goli, a jego rywal – 21. Trzeci w klasyfikacji jest Jadon Sancho z 14 bramkami i Polak zaraz może go zdublować. Niemcy znowu mogą chwalić się, że to w ich kraju toczy się najbardziej ekscytujący pojedynek strzelców. W ten weekend Bundesliga znowu otwiera swój saloon. A w nim najlepsi rewolwerowcy Europy.

Telewizja Sky przygotowała niespodziankę dla kibiców, którzy będą mogli oglądać mecze ze ścieżką dźwiękową z dopingiem fanów. Bundesliga wznawia rozgrywki 16 maja. Co oczywiste, wszystkie mecze odbywać się będą bez udziału kibiców. “Sky umożliwi na specjalnych kanałach oglądanie spotkań z alternatywną ścieżką dźwiękową. Będą na niej przyśpiewki klubów uczestniczących w danym spotkaniu. Ma to ożywić atmosferę transmisji” – ujawnił komentator Derek Rae. W normalnej wersji widzowie mogą oglądać spotkania z naturalnym dźwiękiem, na który będą składać się okrzyki zawodników i trenerów.

Sezon w Eredivisie został anulowany, a końcowe rozstrzygnięcia wywołują sporo kontrowersji. W czwartek do wszystkich spraw ustosunkował się sąd w Holandii. Przypomnijmy, że oprócz Holandii, rozgrywki zdecydowała się zakończyć liga francuska. Zdecydowana większość krajów chce jednak wrócić do gry. Jako pierwsza sezon wznowi Bundesliga, a w dalszej kolejności zagra liga czeska czy PKO Ekstraklasa. Primera Division oraz Serie A zagrają w czerwcu. Holenderski Związek Piłkarski (KNVB) w kwietniu ogłosił decyzję o zakończeniu rozgrywek Eredivisie – w reakcji na zarządzenie władz Holandii, które zakazały organizowania zawodów sportowych w tym kraju do 1 września (w związku z pandemią koronawirusa). Kilka klubów z Eredivisie i bezpośredniego zaplecza rozgrywek było oburzonych decyzją władz ligi. Chodziło głównie o brak przyznania mistrzostwa kraju (liderem był Ajax Amsterdam) oraz o brak spadków i awansów z II ligi. Doszło do paradoksu, że w ekstraklasie utrzymał się ostatni RKC Waalwijk (15 punktów w 26 meczach), a zgody na awans nie otrzymał SC Cambuur, który na zapleczu Eredivisie wygrał 21 z 29 meczów.  Ostatnią nadzieją dla działaczy miał być sąd w Holandii, który nie pomógł jednak klubom. Orzekł w czwartek, że decyzja o awansach i spadkach należy tylko i wyłącznie do KNVB, który jest organizatorem rozgrywek.

Powoli podejmowane są decyzję o wznawianiu kolejnych rozgrywek w Europie. 30 maja na boiska powrócą piłkarze na Ukrainie. Na Ukrainie rozgrywki przerwano w połowie marca. 15 marca odbyła się ostatnia kolejka zmagań, a później podjęto decyzję o wstrzymaniu spotkań. W podobnym czasie takie postanowienia zapadły również w innych europejskich ligach. Wiadomo już, że liga ukraińska powróci 30 maja i wtedy zostanie rozegrane spotkanie pomiędzy liderem a wiceliderem, czyli Szachtarem Donieck i Dynamem Kijów. Do rozegrania pozostało jeszcze dziewięć kolejek, tyle samo, co w Bundeslidze.  Na razie spotkania będą rozgrywane bez udziału kibiców. Liderem rozgrywek jest wspomniany Szachtar, mający 13 punktów przewagi nad Dynamem. Na Ukrainie potwierdzono blisko 17 tysięcy przypadków zakażenia koronawirusem. Zmarło 456 osób.

Polski Związek Piłki Nożnej zabrał głos w sprawie organizacji meczów kontrolnych przez kluby przygotowujące się do wznowienia ligowych rozgrywek. Zdaniem federacji, rozgrywanie sparingów jest niemożliwe.  Wszystko z obawy o zdrowie zawodników.

14. na liście “100 najbogatszych Polaków 2019 r.” Zbigniew Jakubas jest bliski zainwestowania w piłkarską sekcję Motoru Lublin.  “Pochodzący z Lublina znany przedsiębiorca, którego majątek szacuje się na ponad 2,5 miliarda złotych, jest bliski zainwestowania w piłkarską drużynę trzecioligowego Motoru. Z naszych informacji wynika, że w tym tygodniu Zbigniew Jakubas spotka się w tej sprawie w lubelskim ratuszu z prezydentem Krzysztofem Żukiem” – czytamy na stronach “Kuriera Lubelskiego”. Temat pozyskania inwestora przez trzecioligowy Motor Lublin jest aktualny od kilku miesięcy. Z ustaleń gazety wynika, że miasto Lublin, które jest głównym akcjonariuszem spółki, zgadza się na odstąpienie udziałów w opcji “pół na pół”.

Dwa Wojewódzkie Związki Piłki Nożnej podczas czwartkowych posiedzeń postanowiły zakończyć rozgrywki 3. ligi. Wielkopolski Związek Piłki Nożnej poinformował, że mistrzostwo 3. ligi grupy II przyznano drużynie KKS -u 1925 Kalisz. Drużyna po osiemnastu kolejkach była liderem ligi mając pięć punktów przewagi nad Radunią Stężyca i sześć nad Świtem Kolwin. Działacze podjęli decyzję o braku spadków z ligi. W efekcie, w zależności od liczby drużyn zdegradowanych z 2. ligi, w 3. lidze grupie drużyn może zagrać co najmniej 21 zespołów. Jak poinformował dziennikarz Maciej Grygierczyk na Twitterze, taką samą decyzję podjął Śląski Związek Piłki Nożnej. W efekcie w grupie III 3. ligi awans przypadł rezerwom Śląska Wrocław. Zespół wyprzedził Polonię Bytom o cztery punkty i Ruch Chorzów o sześć. Rezerwy Śląska były debiutantem rozgrywek, od dwóch lat kapitanem młodej druzyny zasialanej w razie potrzeby graczami z ekstraklasy jest 23-letni Adrian Sobczak. Z grupy III również żadna z drużyn nie spadnie. Utrzymał się w niej m.in. zespół LZS Starowice Dolne, który w osiemnastu meczach zdobył 4 punkty.

KOSZYKÓWKA

Z powodu pandemii koronawirusa pozmieniało się sporo w sportowych kalendarzach. Przesunięcie igrzysk na przyszły rok oznacza, że Polacy rozpoczną walkę o przepustkę 29 czerwca 2021 roku.  Po spotkaniu z MKOl, FIBA podjęła kluczowe decyzje dotyczące kwalifikacji do igrzysk w Tokio. Turnieje odbędą się w terminie 29 czerwca – 4 lipca 2021 roku. Wzięto pod uwagę obciążenie fizyczne zawodników, przygotowania drużyn narodowych, a także harmonogramy rozgrywek krajowych. Ostatecznie odbędą się cztery turnieje, w których wezmą udział w sumie 24 męskie drużyny. Rozegrane zostaną w Kanadzie, Chorwacji, na Litwie oraz w Serbii. Kwalifikację mają już Hiszpania, Francja, USA, Argentyna, Iran, Australia, Nigeria i Japonia. Przypomnijmy, że zespół Mike’a Taylora trafił do grupy B, w której w Kownie zmierzy z mistrzem Europy – Słowenią oraz Angolą. W drugim zestawieniu znaleźli się Korea Południowa, Wenezuela oraz gospodarz Litwa. Dwa najlepsze zespoły wyjdą z grup, a następnie zmierzą się w półfinałach, które wyłonią uczestników ostatniego meczu. Tylko najlepsza drużyna miniturnieju wywalczy przepustkę na igrzyska.

W czwartek 14 maja odbyło się zebranie Rady Nadzorczej Polskiej Ligi Koszykówki.  Prezes PLK zdradził, że sezon 2020/2021 rozpocznie się szybciej niż zwykle bo już 27 sierpnia! Decyzja ta pozwoli skrócić martwy okres i przerwę między rozgrywkami.  Dzień wcześniej, czyli 26 sierpnia, odbędzie się spotkanie o Suzuki Superpuchar Polski. Anwil Włocławek zmierzy się ze Stelmetem Enea BC Zielona Góra.  Z powodu pandemii koronawirusa walkę o mistrzostwo Polski koszykarzy przerwano 12 marca, a następnie 17 marca ostatecznie zakończono. Zarząd PLK zdecydował się sezon zaliczyć, wraz z klasyfikacją miejsc. Przyznano je na podstawie punktacji uzyskanej w meczach rozegranych do dnia 12 marca. Mistrzem Polski został zespół Stelmetu Enea BC Zielona Góra, który wygrał 19 z 22 meczów. Na drugim miejscu podium znalazł się Start Lublin, a na trzecim Anwil Włocławek, mistrz Polski z dwóch ostatnich sezonów i zdobywca Pucharu Polski 2020.  Decyzja o sposobie przyznania medali zbudziła w środowisku koszykarskim sporo kontrowersji.

W środę wieczorem dobiegła końca aukcja, na której było można wylicytować niecodzienne spotkanie z legendą NBA. Charles Barkley zagra ze zwycięzcą w golfa, a wszystkie pieniądze zostaną przeznaczone na cele charytatywne. Komuś bardzo zależało na tym, żeby spotkać się na polu golfowym z Charlesem Barkleyem. Ta osoba była skłonna zapłacić za to aż 100 tysięcy dolarów. Jednak wydając te pieniądze nie kierowała się tylko własnymi pobudkami, ale myślała też o innych. Cała kwota trafi bowiem na cele charytatywne i wspomoże walkę ze skutkami pandemii choroby COVID-19. Zostanie przekazana organizacjom, zajmującym się wyżywieniem najbardziej potrzebujących.  W aukcji charytatywnej odnotowano 41 licytujących. Zorganizował ją współwłaściciel klubu Philadelphia 76ers, w którym Barkley występował w latach 1984-1992, Michael Rubin.  Pakiet, który został wystawiony na aukcję obejmuje pełną rundę golfa z “Sir Charlesem”, składającą się z osiemnastu dołków na polu golfowym w Filadelfii. Dodatkowo zwycięzcy aukcji będzie mogło towarzyszyć dwóch znajomych. Pomysłodawca przedsięwzięcia zapewni także napoje, posiłki i najlepsze cygara. Całą czwórkę czeka więc miły dzień.

Hokej:

– Wierzę, że w odpowiednich okolicznościach dokończymy ten sezon – mówi komisarz NHL Gary Bettman, którego zdaniem odwołanie pozostałej części rozgrywek najlepszej ligi świata byłoby “zbyt łatwe”. We wtorek minęły 2 miesiące od zawieszenia rozgrywek NHL. Mimo że wszystkie inne ligi za Oceanem w międzyczasie zdecydowały się zakończyć sezon, to NHL nadal liczy, że w 2020 roku zdoła wyłonić zdobywcę Pucharu Stanleya. Komisarz najlepszej ligi świata Gary Bettman mówi, że w tej chwili nawet nie rozważa innej możliwości. Bettman jako gość specjalny wziął udział w wirtualnym spotkaniu zorganizowanym przez klub San Jose Sharks dla partnerów biznesowych “Rekinów”. Zabrał tam głos, wypowiadając się między innymi na temat dokończenia wstrzymanych obecnie rozgrywek. – Wierzę, że jeśli przyjdzie odpowiedni czas i odpowiednie okoliczności, to opierając się na wszystkich opcjach, które rozważamy i naszych możliwościach, żeby je zrealizować, dokończymy ten sezon. Nie biorę nawet pod uwagę innej możliwości – powiedział. Najważniejszy działacz NHL tym razem nie odnosił się szczegółowo do pomysłów na rozwiązanie problemu wynikającego z wciąż dużego tempa rozwoju epidemii, ale wiadomo, że jeśli do dokończenia sezonu ma dojść, to NHL zamierza zrobić to w halach kilku drużyn znajdujących się w miastach relatywnie mniej dotkniętych koronawirusem. Najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem, o jakim do tej pory się mówiło, byłoby rozgrywanie meczów w 4 halach. Wiadomo także, że zainteresowanie organizacją gier wyraziło kilkanaście klubów. Spotkania byłyby rozgrywane bez publiczności. Nadal nie jest jasne czy będzie możliwe dokończenie sezonu zasadniczego, czy zespoły przystąpiłyby od razu do play-offów. Nieoficjalnie mówi się, że obecnie liga skłania się ku tej drugiej wersji.  Przesunięcie zakończenia sezonu 2019-20 oznaczałoby także późniejszy start kolejnych rozgrywek.

Tenis:

Pandemia COVID-19 doprowadziła do zmian w rozgrywkach ligowych na całym świecie. Dostosować się do aktualnej sytuacji musieli także organizatorzy World Team Tennis. W tym roku największą gwiazdą miała być Maria Szarapowa, ale zrezygnowała ze startu. Rozgrywki World Team Tennis (WTT) mają już swoją wieloletnią historię, a dla tenisistów stanowią jedną z okazji do sprawdzenia formy przed dużymi sierpniowymi turniejami na kontynencie amerykańskim. W tym roku zmagania w lidze stanęły pod znakiem zapytania z powodu rozprzestrzeniającego się po świecie koronawirusa. WTT monitoruje sytuację i podjęło już decyzję, że mecze nie będą rozgrywane w dziewięciu lokalizacjach. Aby uniknąć podróży po USA i zmniejszyć ryzyko zakażenia postanowiono, że trzytygodniowe zmagania odbędą się w jednym miejscowości. Początek sezonu zaplanowano na 12 lipca, a drużyny powalczą o WTT King Trophy i czek na milion dolarów.  – Tym, którzy zagrają ze mną w golfa, gwarantuję, że zobaczą dużo dymu z cygara i wiele wypitych piw – zaznacza Barkley. – Będziemy się świetnie bawić i zbierzemy dużo pieniędzy na cele charytatywne – dodaje.

Nick Bollettieri, trener i twórca akademii tenisowej IMG, trafił w środę do szpitala. Amerykanin poczuł się źle podczas zajęć prowadzonych na korcie. Informację o tym przekazał podczas programu Tennis Channel Live były piąty tenisista świata, Jimmy Arias. Nick Bollettieri liczy już sobie 88 lat, ale mimo sędziwego wieku pozostaje aktywny i codziennie prowadzi zajęcia. To właśnie podczas środowego treningu poczuł się źle i upadł na kort. – Rozmawiałem z nim zeszłej nocy i był w bardzo dobrym humorze, tyle że to facet, który nigdy nie był u lekarza. Nie chce do niego iść, boi się igieł. (…) Teraz czuje się lepiej – powiedział Arias, który jest jednym z wychowanków słynnego trenera i pomaga mu w akademii.  Tym razem Bollettieri musiał trafić do szpitala. Przypuszcza się, że obecne problemy zdrowotne są związane z infekcją nerek. Jeśli sytuacja się ustabilizuje, to już w piątek będzie mógł zostać wypisany do domu. Bollettieri jest trenerem tenisowym od ponad 60 lat. W gronie jego wychowanków są takie legendy jak Monica Seles, Maria Szarapowa, Serena i Venus Williams, Andre Agassi, Boris Becker czy Jim Courier. W 1981 roku założył słynną akademię tenisową w Bradenton na Florydzie. W 2014 roku został przyjęty do Międzynarodowej Tenisowej Galerii Sław.

F1:

Potwierdzenie tego, że Sebastian Vettel z końcem 2020 roku opuszcza Ferrari kosztowało Formułę 1 aż 90 mln dolarów. O tyle spadła wartość akcji F1 na giełdzie po ogłoszeniu komunikatu włoskiego zespołu.  Formuła 1 obecnie przechodzi przez trudny okres. Pandemia koronawirusa sprawiła, że kurs akcji królowej motorsportu drastycznie spadł. O ile na początku roku za jeden papier F1 płacona niespełna 50 dolarów, o tyle teraz kurs waha się w granicach 28-29 dolarów. F1 stała się bardzo podatna na wszelkie negatywne informacje, a za taką inwestorzy musieli uznać wtorkową decyzję Ferrari o zakończeniu współpracy z Sebastianem Vettelem. Jak zauważył serwis “Formula Money”, w momencie ogłoszenia rozstania włoskiej ekipy z Vettelem, kurs akcji zaczął spadać.  Nastroje inwestorów nie powinny dziwić, bo wiele wskazuje na to, że Vettel po rozstaniu z Ferrari zakończy karierę. Będzie to dla F1 oznaczać utratę czterokrotnego mistrza świata, a także osobowości, która była w stanie przyciągać kibiców i sponsorów. Brak Vettela na polach startowych wpłynie też negatywnie na zainteresowanie dyscypliną w Niemczech.

McLaren znalazł się w trudnej sytuacji finansowej z powodu kryzysu wywołanego koronawirusem. Firma z Woking bierze pod uwagę zaciągnięcie wielomilionowego kredytu. Pod zastaw trafić miałaby główna siedziba oraz historyczne pojazdy ekipy F1.  Już kilka tygodni temu Williams zaciągnął wielomilionową pożyczkę u Michaela Latifiego, której zabezpieczeniem są m.in. siedziba i fabryka zespołu, należącego do niego grunty oraz historyczne pojazdy. Teraz, według Sky News, podobne kroki rozważa McLaren. Firma z Woking miała się starać o pożyczkę w wysokości 150 mln funtów w brytyjskim Departamencie ds. Biznesu, Energetyki i Strategii Przemysłowej. McLaren liczył, że uzyskana w ten sposób kwota pomoże firmie przetrwać w czasach kryzysu wywołanego koronawirusem. Tyle że agencja rządowa odrzuciła wniosek przedsiębiorstwa produkującego samochody sportowe i posiadającego zespół Formuły 1. Wyjściem ma być pozyskanie wielomilionowej pożyczki w banku komercyjnym. Firma mogłaby zyskać w ten sposób nawet 275 mln funtów. Szacuje się bowiem, że kolekcja historycznych samochodów McLarena warta jest nawet 250 mln funtów, a fabryka i siedziba w Woking kolejnych 200 mln funtów.

Fernando Alonso prowadzi rozmowy z Renault i są one bliskie finalizacji. Hiszpańska prasa donosi, że problemem jest głównie pensja byłego mistrza świata. Aby transakcja zakończyła się sukcesem, do umowy jest w stanie dorzucić się właściciel F1.  Alonso po raz ostatni ścigał się w Formule 1 w sezonie 2018. Wtedy kontrakt z McLarenem gwarantował mu pensję na poziomie 30 mln euro rocznie. Teraz Renault nie jest w stanie mu zagwarantować tak wysokich zarobków. Daniel Ricciardo mógł liczyć na przelew na poziomie 18 mln euro za sezon i podobną kwotę ekipa z Enstone jest w stanie zaoferować Alonso. Według informacji “Marki”, problem może rozwiązać właściciel Formuły 1. Liberty Media jest bowiem świadome wartości marketingowej Alonso. Dlatego amerykańska spółka miała zaangażować się w szukanie sponsorów, którzy pokryją część pensji dwukrotnego mistrza świata F1.

Boks:

Anthony Joshua w 2020 roku stoczy tylko jedną walkę – obowiązkowy pojedynek z Kubratem Pulewem. Możliwe, że w kolejnym roku dwukrotnie zmierzy się za to z Tysonem Furym. Promotor Eddie Hearn poinformował, że Anthony Joshua jest gotowy do podpisania umowy na dwie walki z Tysonem Furym w 2021 roku. – Prawdopodobnie byłby to układ dwóch walk. To nie jest warunek zawarcia umowy, ale taki zapis funkcjonował w przypadku Fury’ego i Wildera i mieliśmy do czynienia ze świetnymi walkami – powiedział Hearn w rozmowie z “Mirror”.  Przeszkodą nie jest fakt, że Fury ma stoczyć trzeci pojedynek z Deontayem Wilderem. Przypomnijmy, że pierwsze starcie zakończyło się remisem, a w drugim triumfował “Gypsy King”. W 2020 roku Joshua stanie do ringu tylko raz – podczas obowiązkowej walki przeciwko Kubratowi Pulewowi. Pojedynek ma się odbyć jesienią, czynione są także starania, aby doszło do niego w Wielkiej Brytanii.

Adam Kownacki jest zdeterminowany, żeby jak najszybciej powrócić na zawodowy ring i zmazać plamę po porażce z Robertem Heleniusem. – Chcę wrócić z dużym hałasem – zapowiada. W rozmowie z “Super Expressem” 31-letni Kownacki zdradził, że planuje kolejną walkę jeszcze w tym roku. Możliwym terminem jest grudzień. Nie wiadomo jednak, kto będzie jego najbliższym rywalem. – Jest pandemia, trzeba poczekać. Ale przestrzegam dietę, jem zdrowo. Chcę wrócić z dużym hałasem, żeby ciało dobrze wyglądało, żeby nie słyszeć zarzutów ludzi, że za dużo ważę. Dużo straciłem w oczach kibiców porażką z Heleniusem i chcę odzyskać ich zaufanie – podkreślił. “Babyface” chciałby rewanżu z Heleniusem, ale nie wszystko w tej sprawie zależy od niego. Jak deklaruje nasz pięściarz, jeśli rozmowy z Finem zakończą się fiaskiem, to wejdzie do ringu z jeszcze lepszym bokserem.

Żeglarstwo:

Smutne informacje dotarły z Przemyśla, gdzie w czwartek (14 maja), zmarł legendarny żeglarz Henryk Jaskuła. Jako pierwszy Polak w historii samotnie opłynął ziemię. Miał 96 lat. Henryk Jaskuła jako pierwszy Polak w historii oraz jako trzeci żeglarz na świecie, samotnie opłynął ziemię bez zawijania do portów. Rejs trwał 344 dni, a trasa prowadziła z Gdyni wokół Przylądka Dobrej Nadziei, następnie na południe od Australii, wokół Przylądka Horn i z powrotem do Gdyni. Jaskuła wyruszył 12 czerwca 1979 roku, a zawinął do gdyńskiego portu ponownie 20 maja 1980 roku. Dokonał tego na jachcie Dar Przemyśla. Urodził się 22 października 1923 roku. W wieku 10 lat, wraz z rodziną zamieszkał w Argentynie, skąd w 1946 wrócił do Polski. Żeglarstwem zajął się w latach 60. XX wieku.

Opracował: Sławek Sobczak

Zostaw komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here