Wiadomości z USA i świata 1 sierpnia 2019

253
0
SHARE

Rezerwa Federalna, czyli amerykański bank centralny zgodnie z oczekiwaniami większości ekonomistów obniżył w środę (31 lipca) stopy procentowe o 25 pkt. bazowych. Obecnie zatem stopa funduszy federalnych wynosi 2,0-2,25 proc. To pierwsza obniżka stóp od grudnia 2008 roku. Obniżki oczekiwali ekonomiści zaniepokojeni słabnącym impetem amerykańskiej gospodarki, nalegał na nią również prezydent USA Donald Trump. Ten ostatni jednak – jak zauważą agencja Bloomberg – może być rozczarowany, ponieważ chciał on by Fed ciął stopy jeszcze mocniej. We wtorek Trump napisał na Twitterze, że chce „dużego cięcia”. Część inwestorów i ekonomistów także jednak oczekiwała obniżki stóp o 50 pkt. bazowych.  Bloomberg zwraca również uwagę, że inne sformułowania w komunikacie FOMC mogą wskazywać na kolejne obniżki.  Przeciwko obniżce stóp głosowało dwóch członków FOMC – prezes Fed Kansas City Esther George i Eric Rosengren z Bostonu. To pierwszy przypadek od objęcia stanowiska szefa Fed przez Jerome Powella, gdy decyzja nie zapadła jednogłośnie.

 

Kulminacyjny moment tygodnia za nami – inwestorzy najpierw czekali na decyzję Rezerwy Federalnej, teraz na nią reagują. Pierwsze od 2008 r. obniżenie przez amerykański bank centralny stóp procentowych o 25 punktów bazowych nie było posunięciem, które zadowoliło wszystkich. Szczególnie, że Fed nie dał jasnego sygnału kolejnych obniżek (choć ich nie wykluczył). W efekcie Wall Street zanotowała najgorszą sesję od maja, a Donald Trump znów narzekał na Twitterze. Brak ostrego zwrotu w kierunku łagodzenia polityki monetarnej wsparł amerykańską walutę. Przed 10.00 kurs dolara rośnie do 3,885 zł. Oznacza to, że dolar jest najdroższy od pierwszej połowy 2017 r. Ponad 3,88 zł na liczniku to także aż o 15 groszy więcej niż zaledwie pięć tygodni temu.

 

Rząd Wielkiej Brytanii zdecydował się na podwojenie wydatków na przygotowanie do twardego Brexitu. Zajmujący stanowisko premiera Boris Johnson podchodzi bardzo poważnie do kwestii opuszczenia Unii Europejskiej, z porozumieniem rozwodowym lub bez niego, kraj opuści blok do 31 października. Nowe środki finansowe podwajają dotychczasową kwotę na planowanie Brexitu bez umowy. W tym roku finansowym zwiększyła się ona do 4,2 mld funtów, a całkowita kwota środków pieniężnych wynosi aż 6,3 mld funtów. Ma to na celu pokazać, że Johnson konsekwentnie realizuje założony scenariusz, jeśli chodzi o przygotowanie się na możliwość, że za trzy miesiące Wielka Brytania rozstanie się z Unią Europejską. Głównym zobowiązaniem Borisa po objęciu urzędu premiera UK było to, że kraj wyjdzie z UE w ustalonym terminie. Johnson nie zmienił więc swojego zdania, kiedy był jeszcze kandydatem na to stanowisko wielokrotnie mówił, że jest to najważniejsza kwestia, która musi zostać rozwiązana jak najszybciej. Jednak jak komentuje Kanclerz Partii Pracy, John McDonnell :“Jest to przerażające marnotrawstwo pieniędzy podatników, a wszystko to dla dobra dążenia Borisa Johnsona do całkowicie niemożliwego do uniknięcia porozumienia z UE”, “”Ten rząd mógłby równie dobrze wykluczyć “hard Brexit” i wydać te miliardy na nasze szkoły, szpitale i ludzi”.

Na co zostaną przeznaczone środki?

344 miliony funtów na przygotowanie nowych operacji granicznych i celnych

434 mln funtów na zapewnienie zaopatrzenia w podstawowe leki i produkty lecznicze

108 mln funtów na wsparcie dla przedsiębiorstw

138 milionów funtów na publiczną kampanię informacyjną.

 

Portoryko tonie w długach. Wyspa pogrąża się w politycznym chaosie. Mieszkańcy tej niewielkiej karaibskiej wyspy, nazywanej ukrytą kolonią Stanów Zjednoczonych, doprowadzili po masowych protestach w zeszłym tygodniu do ustąpienia skorumpowanego gubernatora Ricarda Rosselló. Jego stanowisko obejmie teraz szefowa resortu sprawiedliwości Wanda Vázquez. Ale demonstracje nie ustają. Obywatele domagają się głębokich zmian ustrojowych i wymiany elity politycznej. Na agendę wraca temat nadania Portoryko statusu 51. stanu USA. Dotąd mieszkańcy odrzucali w kilku referendach tę opcję, ale bieda i kryzys humanitarny zasadniczo zmieniły nastroje. Dwa lata temu nastąpiła pierwsza wielka fala imigracji na Florydę. Wtedy też władze w San Juan zwróciły się o wsparcie finansowe i społeczne do rządu federalnego w Waszyngtonie. Cały mechanizm udzielania pomocy humanitarnej szybko zmienił się w porażkę logistyczną i polityczną. Za tę gigantyczną niegospodarność odpowiedzialna jest amerykańska federalna agencja FEMA, do której należy zarządzanie kryzysami humanitarnymi. Na ulicach stołecznego San Juan eskaluje przemoc. Reporter florydzkiej gazety „Miami New Times” Douglas Hook odwiedził miasto, żeby zbadać ten temat. I opisał potem, jak był świadkiem strzelaniny między dwoma gangami narkotykowami w turystycznej dzielnicy Isla Verde. Zanim zapadną jakiekolwiek decyzje dotyczące ewentualnego przyznania Portoryko statusu stanu (proces legislacyjny tak czy inaczej będzie bardzo długi, bo ratyfikacja musi przejść kilka etapów), to obecność mieszkańców wyspy na terytorium USA może być poważnym politycznym problemem dla Partii Republikańskiej i Donalda Trumpa. Portorykańczycy jak większość Latynosów – z wyłączeniem Kubańczyków – mają tradycyjnie lewicowe poglądy. Dokładna liczba tych, którzy po huraganie Maria przenieśli się na Florydę, nie jest znana, ale szacuje się, że może to być ponad 200 tys. osób.

 

Drożejący frank szwajcarski przyprawia frankowców o ból głowy – kurs CHF/PLN szybko zbliża się do poziomu 4 zł, ostatnio notowanego ponad dwa lata temu. Na szczęście dla polskich kredytobiorców nie tylko oni cierpią z powodu umocnienia helweckiej waluty i dzięki temu mogą liczyć na to, że Szwajcarski Bank Narodowy wkrótce zatrzyma pochód franka na północ.  Szwajcarzy borykają się właśnie z dużym problemem – ich waluta jest silniejsza, niż by chcieli. Helwecja i tamtejsze aktywa są uznawane na rynkach za “bezpieczną przystań”. Rzeka pieniędzy “płynie” zatem do Szwajcarii szczególnie w tych momentach, gdy rosną obawy o przyszłość globalnej gospodarki. Teraz strach napędzają choćby wojna handlowa USA-Chiny, której końca nie widać, czy zbliżający się wielkimi krokami brexit bez porozumienia. Nie mniej ważny jest jednak inny czynnik – polityka banków centralnych wyznaczających “cenę pieniądza”, czyli stopy procentowe. Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) co prawda utrzymuje je na najniższym poziomie na świecie (stopa depozytowa wynosi -0,75%), ale to inne banki centralne są teraz w “monetarnym natarciu” – łagodzenie polityki pieniężnej ogłosiły lub zapowiedziały już m.in. Europejski Bank Centralny i amerykańska Rezerwa Federalna, wydaje się, że na podobny krok zdecyduje się również Ludowy Bank Chin.

 

W drugim kwartale 2019 roku Samsung prowadzi w klasyfikacji czołowych producentów smartfonów. Co piąty telefon komórkowy sprzedany w 2019 roku należy do koreańskiego giganta.  W 2019 roku Samsung sprzedał 76,6 mln urządzeń. To o 7,13 proc. więcej niż w 2018 roku. Koreańska firma jest sprzedawcą co piątego smartfona na świecie. Firma Huawei, zajmująca drugą pozycję w zestawieniu, również jest na plusie. W drugim kwartale 2019 roku spadek liczby sprzedanych urządzeń zanotowało LG o 1,8 mln.  Na horyzoncie nie widać nowych liderów rynku telefonów komórkowych. HMD, producent urządzeń Nokia, nieznacznie wyróżnia się wśród pozostałych. W 2019 roku zanotował 20-proc. wzrost. To pokłosie wprowadzenia pierwszego smartfona Realme na światowy rynek w drugim kwartale 2019 roku. W 2019 roku Apple sprzedał 36,4 mln urządzeń – o 11,86 proc. mniej niż w 2018 roku. Plasuje się na trzecim miejscu podium, ale po piętach depcze mu Xiaomi. W 2019 roku chińska spółka odnotowała prawie 10-proc. udział sprzedaży na rynku, czyli tylko niewiele ponad 1 punkt procentowy za Apple’em. Czy w przyszłym kwartale możemy spodziewać się zmian w ścisłej trójce graczy na rynku smartfonów?

 

Założyciel, prezes i dyrektor generalny koncernu Amazon.com sprzedał 968 148 akcji spółki o wartości 1,84 mld dolarów, wynika z danych złożonych w amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) w środę wieczorem. Według szacunków Forbesa, może to być jego największa jak dotąd sprzedaż akcji wyrażona w dolarach. Jeff Bezos, który jest też założycielem Blue Origin, firmy zajmującej się eksploracją przestrzeni kosmicznej i właścicielem „The Washington Post”, sprzedał akcje – co podkreśla SEC – w połączeniu z wcześniej ustalonym planem handlowym.

Opracował: Sławek Sobczak

 

 

Zostaw komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here