Wiadomości z USA i świata 13 maja 2019

97
0
SHARE

Spadające indeksy w Azji i dołujący futures na S&P500 jasno dają do zrozumienia, że klimat na rynkach nie jest pozytywny w obawie, że USA i Chinom nie uda się dojść do porozumienia w kwestiach handlowych. Twarde stanowisko obu storn przynosi impas, ale też wyższe cła na import z Chin, co przez inwestorów jest odczytywane jako zagrożenie dla globalnego ożywienia. Jest nerwowo, ale bez paniki, co widać po małych wahaniach na rynku FX. Za dobrą monetę jest odbierane, że strony wciąż ze sobą rozmawiają. W rozmowach nie ma progresu, ale obie strony podtrzymują ostrożny optymizm. Wicepremier Liu stwierdził, że negocjacje poszły „dość dobrze”, a w opinii sekretarza skarbu USA Mnuchina były „konstruktywne”. Jednocześnie chłodno wybrzmiewają żądania Waszyngtonu, by Chiny zobowiązały się do konkretnych zmian w swoim prawie, na co Pekin odpowiedział, że nie ma zamiaru połknąć „gorzkiego owocu” i zaszkodzić swoim interesom. Ponownie, upór stron oznacza brak kroku naprzód. Wyższe cła na towary z Chin są już w mocy, a rynek zastanawia się, jak Chiny zamierzają odpowiedzieć. Jeśli riposta będzie bolesna np. dla rolników z USA, to z pewnością rozsierdzi prezydenta Trumpa i otrzymamy soczystego tweeta z groźbami, które ponownie zachwieją rynkami finansowymi. Niezależnie jak bardzo rozsądek podpowiada, że strony w końcu dojdą do porozumienia, z perspektywy rynków finansowych ważniejsze jest, co będzie w międzyczasie. Sporo wskazuje, że najpierw musi być gorzej, by było lepiej i inwestorzy sami będą musieli przełknąć gorzki owoc rosnącej awersji do ryzyka.

 

Pekin wciąż oficjalnie nie odpowiedział na podwyżkę ceł na produkty importowane z Chin do USA. Reakcję widać już jednak po chińskiej walucie. Spuszczony ze smyczy juan gwałtownie słabnie, zbliżając się do psychologicznej “siódemki”. W ostatnich miesiącach – podczas “zawieszenia broni” między Waszyngtonem i Pekinem – “czerwony” był bardzo stabilny wobec dolara, pomimo umocnienia “zielonego” w stosunku do innych walut. Podtrzymując kurs juana, Chińczycy starali się ustrzec od gniewu Donalda Trumpa na finiszu negocjacji handlowych. Obecny prezydent USA od lat powtarza bowiem, że Pekin wspiera eksport zza Muru, sztucznie zaniżając wartość swojej waluty. Powoduje to, że produkty wytwarzane w Państwie Środka są relatywnie tańsze, a więc bardziej atrakcyjne dla wielu odbiorców na całym świecie. Jednak gdy Trump w swoim stylu ogłosił koniec “rozejmu”, chińskie władze przestały go zwodzić i spuściły renminbi ze smyczy. Dlatego teraz “czerwony” szybko traci to, co “sztucznie” zyskał w ostatnich miesiącach. W poniedziałek rano za jednego dolara płacono już ponad 6,85 juanów. Na rynku offshore osłabienie jest jeszcze bardziej gwałtowne i “zielony” kosztuje przeszło 6,90 juanów. Brakuje już naprawdę niewiele, by przekroczyć nienotowany od ponad 10 lat poziom 7 juanów za dolara.

 

Początek roku był dobry dla amerykańskich aktywów, ale jego druga połowa może już taka nie być, przekonuje Morgan Stanley. Stratedzy banku uważają, że rynki uwzględniły w cenach optymistyczny scenariusz solidnego, ale nie generującego wyższej inflacji wzrostu gospodarczego w USA. Dotychczas był on realizowany, ale to się zmieni. Morgan Stanley przedstawił trzy argumenty: dotychczasowe doskonałe warunki dobiegają końca, maleje różnica między tempem wzrostu USA i resztą świata, zamyka się luka między cenami i fundamentami. W swoim raporcie bank namawia inwestorów, aby byli bardziej „defensywni” i zwiększyli preferencję na ryzyko uwzględniającą koniec dobrego okresu w USA.

 

Poniedziałek przynosi wprawdzie korektę kursu bitcoina, ale w niedzielę najpopularniejsza kryptowaluta z przytupem przebiła poziom 7 500 dolarów. W ciągu ostatnich kilku dni kurs bitcoina wzrósł aż o 30 proc. Inwestorzy na rynku kryptowalut są w tym roku w o wiele lepszych nastrojach, niż byli w roku 2018. Po dołku osiągniętym przez bitcoina w grudniu ubiegłego roku, nastąpiło uspokojeniu nastrojów, a ostatnie tygodnie przyniosły w zasadzie nieprzerwany wzrost notowań najpopularniejszej kryptowaluty. Wzrost ten znacznie przyspieszył w ubiegłym tygodniu. Niedzielne maksimum notowań flagowego okrętu rynku kryptowalut wyniosło 7 564,82 dolara – wynika z danych publikowanych przez serwis Coindesk. Jest to najwyższy poziom kursu bitcoina osiągnięty od początku sierpnia ubiegłego roku. To także oznacza, że w ciągu ostatniego tygodnia kurs bitcoina zyskał na wartości blisko 35 proc., a cofając się o miesiąc wstecz stopa zwrotu przekracza 45 proc.

Z 64 do 61 proc. zmalał w ciągu ostatnich trzech dekad udział klasy średniej w społeczeństwach najbardziej rozwiniętych krajów świata. Pod względem osiąganych dochodów coraz trudniej z niej awansować do naprawdę bogatych, coraz łatwiej za to znaleźć się poniżej zdobytego już wcześniej poziomu. Klasa średnia to wciąż podstawa rozwoju gospodarczego i społecznego każdego kraju. Tworzą ją najbardziej rzutcy obywatele, zdolni do kreowania przedsiębiorczości, przedstawiciele wolnych zawodów, organizatorzy usług i życia społecznego, czy twórcy kultury. Klasa średnia motywuje i zarazem buduje. Z aspiracji bycia jej częścią bierze się chęć zdobywania lepszego wykształcenia i kwalifikacji, lepszej ochrony zdrowia, czy obcowania z kulturą. Zaspokajanie tych oczekiwań jest z kolei jednym z naturalnych źródeł rozwoju klasy średniej.  W USA udział osiągających średnie dochody wyniósł w 2016 r. tylko 51,2 proc. Klasa średnia klasie średniej jednak nierówna. Według ostatnich danych  przedział dochodów klasy średniej to 23.4 tys. dolarów – 62.4 tys. dolarów na osobę. Znacznie szybsze było w tym czasie tempo wzrostu najwyższych dochodów, w tym zwłaszcza jeszcze węższej liczebnie grupy (1 proc.) superbogatych. Dla klasy średniej jest ona zawsze jakimś punktem odniesienia. Przykładowo w USA udział owego 1 proc. najbogatszych w łącznych dochodach powiększył się w ciągu ostatnich trzech dekad z 11 do 20 proc.

 

Sprzedaż samochodów spadła w Chinach już dziesiąty miesiąc z rzędu, donosi Reuters. Sprzedaż spadła o 14,6 proc. do 1,98 mln aut w kwietniu w porównaniu z tym samym miesiącem poprzedniego roku, poinformowało stowarzyszenie producentów samochodów CAAM. W marcu sprzedaż spadała o 5,2 proc., a w lutym o 14 proc. Sprzedaż aut w Chinach spada choć władze obniżyły podatki, a producenci obniżyli ceny. Koniunkturze nie sprzyjało wcześniejsze niż oczekiwano podwyższenie norm emisji spalin w niektórych chińskich prowincjach.  Jasnym punktem jest nadal sprzedaż aut tzw. nowej energii. W kwietniu sprzedano w Chinach 97 tys. sztuk samochodów z napędem elektrycznym.

 

Tymczasem Tesla nie może zaliczyć początku 2019 roku do udanych. Tylko na przestrzeni ostatnich pięciu miesięcy akcje spółki Elona Muska spadły bowiem o ponad 39 proc., w efekcie czego stały się one najtańsze od stycznia 2017 roku. Zdaniem analityka Morgan Stanley, jednym z elementów szkodzących producentowi samochodów elektrycznych może okazać się ich zbyt łatwa dostępność dla konsumentów. Dotychczas Tesla traktowana była jako marka premium a jej właścicielami okazywały się głównie osoby zamożne, które w taki czy inny sposób chciały wyróżnić się z tłumu. Podaż samochodów elektrycznych tego producenta była bowiem dość mocno ograniczona co skutkowało tym, że ich ilość na drogach była znikoma. Pod koniec lutego 2019 roku CEO TesliElon Musk poinformował jednak o wprowadzeniu do oferty “niskokosztowego” Modelu 3, którego cena zaczynać miałaby się już od 35 tys. dolarów. Analityk Morgan Stanley, Adam Jonas przyznał w notatce dla inwestorów, że rosnące tempo produkcji Tesli i aktywny rynek odsprzedaży mogą zaszkodzić atrakcyjności marki i zmniejszyć popyt na jej samochody. W tej samej notatce Jonas zauważa również stale rosnące zainteresowanie zakupem samochodów elektrycznych Tesli na rynku wtórnym, co jest formą “bezpłatnej reklamy” i promocji produktu wśród potencjalnych nabywców. Morgan Stanley szacuje jednak, że do końca tego roku po drogach jeździć będzie ponad 860 tys. pojazdów Tesli.

 

Elon Musk, twórca i szef Space X pokazał satelity do transmisji Internetu, które mają być wysłane w kosmos w najbliższym czasie, donosi Reuters. Satelity mają tworzyć system Starlink, pozwalający dostarczać Internet tam, gdzie z powodów terenowych jest to trudne lub niemożliwe. Ostatecznie sieć ma składać się z prawie 12 tys. satelitów znajdujących się na niskiej orbicie Ziemi.Technologia Starlink jest trzymana w tajemnicy w związku z coraz większą konkurencją w tym obszarze. Rywalizuje w nim już kilka spółek, wśród nich Amazon.com.

 

W amerykańskich loteriach międzystanowych skumulowały się naprawdę wielkie wygrane. W puli Powerball jackpot osiągnął ćwierć miliarda dolarów, w Mega Million można zdobyć nawet 316 mln dolarów. W Europie emocje opadły.  W losowaniu Eurojackpot wygrano prawdziwie kosmiczną sumę. Jeden ze szczęśliwców pochodzący z Polski będzie musiał się pożegnać z blisko 20 milionami wygranej. Te zgarnie urząd skarbowy. Podatek pobierany jest ryczałtem i pomniejsza automatycznie wygraną. Co więcej, nie trzeba go będzie podawać w rocznym zeznaniu podatkowym. W piątek najwyższą nagrodę w Eurojackpot w wysokości 90 milionów euro (390 milionów złotych) zgarnęły aż dwie osoby. Wśród nich jest również Polak. Mieszkaniec naszego kraju zaznaczył zwycięskie numery 7, 15, 19, 42 oraz 3 i 8 i wygrał aż 193 396 500 złotych! Główną nagrodą podzielił się z mieszkańcem Niemiec. Do tej pory najwyższa wygrana to »szóstka« w Lotto warta 36 726 210,20 zł, trafiona w 2017 roku w Skrzyszowie” – czytamy na stronie Lotto, które zajmuje się obsługą loterii od 2017 roku. Losowanie kuponów jednej z najpopularniejszych europejskich loterii odbywa się w każdy piątkowy wieczór w Helsinkach. Wybieranych jest 5 z puli 50 liczb lub 2 z puli 10. Wygrywają osoby, które wytypują poprawnie co najmniej 2 z 50 liczb i 1 z puli 10. Najniższa wygrana wynosi kilka euro. Minimalna kwota do wygrania dla tych, którzy trafią wszystkie numery, wynosi 10 mln euro.

Opracował: Sławek Sobczak

 

Zostaw komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here