Wiadomości z USA i świata 8 kwietnia

107
0
SHARE

Wydarzeniem ostatniej sesji tego tygodnia był bez wątpienia comiesięczny raport z amerykańskiego rynku pracy, który pokazał powrót zmiany zatrudnienia do solidnych poziomów, po mocnym rozczarowaniu w lutym. W efekcie Wall Street kontynuuje wzrosty i zbliża się wielkimi krokami do testu historycznych maksimów wraz z nadchodzącym sezonem wyników amerykańskich spółek. Ostatnia retoryka ze strony Rezerwy Federalnej wskazała na to, że bankierzy nie będą się spieszyć z kolejnym ruchami, które będą zależeć tylko i wyłącznie od kondycji amerykańskiej gospodarki. Dzisiejszy raport z rynku pracy pokazał solidny wzrost zatrudnienia na poziomie blisko 200 tysięcy miejsc pracy, co biorąc pod uwagę obecny etap cyklu koniunkturalnego jest wartością godną odnotowania. Rozczarował jednak wzrost płac, który wypadł na poziomie 3,2 proc.  r/r, co mocno hamuje presję na Fed w kontekście powrotu do rozmów o przyszłych podwyżkach stóp procentowych. Jest to oczywiście negatywna informacja dla amerykańskiego dolara, który przy silniejsze poprawie koniunktury w pozostałych częściach globu może mieć miejsce do głębszego osłabienia, oczywiście jeśli nie odnotujemy kolejnej fali awersji do ryzyka, która zwiększyłaby popyt na bezpieczne aktywa (m.in. amerykańskie 10-latki). Z drugiej strony, słabszy wzrost płac jest dobrą informacją dla spółek, które nie muszą zbyt szybko zwiększać kosztów zatrudnienia, co odbiłoby się na ich rentowności. Wall Street na raport zareagowało pozytywnie i może na koniec tygodnia zanotować wzrostową serię 7 sesji z rzędu, jeśli obecne poziomy zostaną utrzymane do dzisiejszego zamknięcia.

Z perspektywy kolejnych wydarzeń, które mogą mieć wpływ na sentyment na rynkach akcji w kolejnych tygodniach nie można zapomnieć o przyszłotygodniowych danych o handlu z Chinami, które po ostatniej publikacji indeksów PMI mogą być kolejnym dobrym testem sentymentu. Oprócz tego, tematem przewodnim będą oczywiście negocjacje handlowe, których pozytywny przebieg rynki dyskontują od początku roku. Nie zapominajmy również o początku sezonu wyników kwartalnych na Wall Street. W przyszłym tygodniu swoje raporty podadzą pierwsze duże banki czyli JP Morgan i Wells Fargo. Rozpoczynający się za moment sezon wyników kwartalnych będzie o tyle ciekawy, że bazą porównawczą będą świetne odczyty za 2018 rok, które napędzane były reformą podatkową Donalda Trumpa. Obecnie wpływ tych zmian ma być już znikomy, co pozwoli zobaczyć jaka dynamikę zysków są w stanie utrzymać amerykańskie spółki bez dodatkowych wspomagaczy oraz obaw o globalne spowolnienie gospodarcze, którymi żyły rynki od początku 2019 roku.

Na przestrzeni ostatnich miesięcy Donald Trump wielokrotnie krytykował prezesa Rezerwy Federalnej (Fed) i jego politykę monetarną. Amerykański prezydent oskarża Powella oraz Rezerwę Federalną o niewłaściwe prowadzenie polityki pieniężnej, które ogranicza rozwój krajowej gospodarki oraz zwiększa niepokoje na rynku akcyjnym. Trump sugerował nawet, że podwyżki stóp były „omyłkowe” a proces zacieśniania polityki pieniężnej został „żałośnie” zaplanowany czasowo. Czy krytyka ta doprowadzi do niespodziewanego obniżenia stóp procentowych? Warto przypomnieć, że publicznie krytykując bank centralny, Trump zdaje się reprezentować zupełnie inne stanowisko wobec Rezerwy Federalnej niż jego poprzednicy. Przez ponad dwie dekady prezydenci unikali bowiem publicznych komentarzy na temat polityki stóp procentowych Fed jako sposobu wykazania szacunku dla niezależności instytucji. Celem Powella jest przedłużenie drugiej najdłuższej ekspansji gospodarczej w USA poprzez podniesienie stóp procentowych na tyle szybko, aby zapobiec przegrzaniu, ale nie tak szybko, aby bank centralny zdławił wzrost. Mimo, że w ostatnim czasie Rezerwa Federalna zmieniła nieco swoją retorykę i w trakcie ostatniego posiedzenia usłyszeliśmy, że członkowie Komitetu ds. Otwartego Rynku nie spodziewają się już podwyżek stóp procentowych w tym roku, a w 2020 roku oczekiwana jest tylko jedna podwyżka, to zdaniem Donalda Trumpa, Fed powinien nie tyle wstrzymywać się z kolejnymi podwyżkami stóp procentowych, co najzwyczajniej w świecie obniżyć ich poziom. – Fed powinien obniżyć stopy procentowe – powiedział Trump po piątkowej publikacji raportu z amerykańskiego rynku pracy. Podkreślając słabą inflację, Trump poruszył delikatny temat dla urzędników Fed. Decydenci polityczni byli bowiem zaskoczeni tym, jak łagodna była inflacja i podali “wyciszoną” presję cenową jako powód, dla którego mogą sobie pozwolić na cierpliwość przy podejmowaniu kolejnych decyzji o kolejnych zmianach poziomu stóp procentowych. Bloomberg wskazuje także, że nie tylko amerykański prezydent oczekuje obniżki stóp procentowych. Opierając się na transakcjach na rynku kontraktów terminowych funduszy federalnych redakcja wskazuje, że także inwestorzy wydają się przekonani, że obniżka stóp procentowych przez Rezerwę Federalną “to tylko kwestia czasu”. Dążenie administracji do niższych stóp procentowych nie dotyczy jednak tylko ekonomii. To także polityka. Ponieważ polityka pieniężna działa z opóźnieniem, byłoby lepiej dla wzrostu gospodarczego w 2020 r. – i dla perspektyw reelekcji Trump’a – gdyby obniżono stopy w 2019 r.

Warren Buffett świętuje w tym roku 89 urodziny. Większość ludzi, którym uda się dożyć tak sędziwego wieku odpoczywa już na emeryturze, ale nie on. Miliarder szuka bowiem kolejnej okazji inwestycyjnej, być może ostatniej tak dużej. Ze spekulacji Bloomberg News wynika, że mogą to być linie lotnicze. W ostatnim liście do akcjonariuszy, Buffett wspomina o przejęciu jakiego zamierza dokonać. Firma Buffetta, Berkshire Hathaway posiada 100 milionów dolarów gotówki, którą może wykorzystać do sfinansowania ‘słoniowej’ transakcji. Jednak w liście Buffetta próżno szukać więcej szczegółów z uwagi na to, że ten nie znalazł do tej pory odpowiedniej spółki, która spełniałaby jego kryteria. Miliarder jest jednak podekscytowany nadzieją na wielkie przejęcie. Jak pisze, perspektywa zakupu “powoduje, że serce moje i Charliego bije szybciej, że czujemy się młodzi w wieku 88 i 95 lat”. W odniesieniu do Charliego, chodzi o partnera biznesowego Warrena Buffetta, Charliego Mungera). Ostatnia wielka, czy jak to określa Buffett, “słoniowa” transakcja została sfinalizowana przez holding Berkshire Hathaway w lutym 2016 roku. Wtedy nabyte zostało przedsiębiorstwo Precision Castparts. Jak podaje Bloomberg News, inwestorzy spekulują, że kolejnym celem Warrena Buffeta mogą być linie lotnicze. Branża ta kiedyś nie była lubiana przez tego wybitnego inwestora, jednak w końcu się do niej przekonał. Obecnie niemal 5 procent portfela kapitałowego Berkshire Hathaway stanowią linie lotnicze. Wśród udziałów wartych 9 mld USD znajdują się takie spółki jak Delta Air Lines Inc. Southwest Airlines Co., United Continental Holdings Inc. oraz American Airlines Group Inc. W przypadku Delty, Berkshire jest największym udziałowcem, a w Southwest Airlines, drugim największym. Faworytem w spekulacjach pozostają Southwest Airlines, które mogłyby zostać przejęte przez Berkshire Hathaway. Jako, że w Delta Airlines, holding Buffetta posiada największe udziały, tu też jest szansa na dalszą akwizycję. Poza liniami lotniczymi, Bloomberg wymienia jeszcze inne “spółki-słonie”, które pasują do kryteriów Buffetta. Wśród nich znajdują się m.in.: 3M, Boeing, Caterpillar, Home Depot, Honeywell czy PepsiCo.

Już czwarty miesiąc z rzędu Pekin informuje o zwiększeniu rezerw złota. Oficjalnie w chińskim skarbcu jest już niemal 1900 ton królewskiego metalu. W rzeczywistości może być nawet kilka razy więcej. W kwietniu Ludowy Bank Chin nabył 11,2 tony złoto, zwiększając swój stan posiadania do 1885,5 tony. Do niedawna Pekin lubił zaskakiwać świat, ogłaszając nagłe “odnalezienie” potężnych ilości złota. Tak było w 2009 i 2015 r., gdy z miesiąca na miesiąc donosił o powiększeniu rezerw o odpowiednio ponad 450 i przeszło 600 ton. Polityka informacyjna uległa zmianie w okresie, gdy chińskie władze zabiegały o włączenie juana do koszyka SDR, i wróciła do normy, gdy “czerwony” w elitarnym gronie w końcu się znalazł. “Złote milczenie” trwało ponad dwa lata – aż do 7 stycznia 2019 r. Od tamtej pory regularnie informuje o zakupach ok. 10 ton miesięcznie. W ostatnich 4 miesiącach kupił 9,95, 11,8, 9,95 i 11,2 tony królewskiego metalu. Oficjalnie Chiny mają szóste największe rezerwy królewskiego metalu na świecie. Liderem są USA (8133,5 t), a za nimi plasują się Niemcy (3369,7 t), Włochy (2451,8 t), Francja (2436 t) i Rosja (2119,2). To właśnie Moskwa była w ubiegłym roku najbardziej aktywna na rynku, kupując 274 tony złota i oficjalnie wyprzedzając Pekin. Jednak prawdopodobnie w rękach chińskich władz znajduje się znacznie więcej żółtego metalu. Mówi się zarówno o przedziale 5000-8000 t, jak i o ilościach astronomicznych – sięgających nawet 20 000 t. Chiny są za to na pewno największym producentem i konsumentem złota na świecie.

Upload Files

Sektor surowców odnotował zaskakująco mocną hossę w I kwartale 2019 r., a indeks towarowy Bloomberg zyskał 9 proc. Ta istotna zmiana wiąże się z faktem, iż w górę poszły przede wszystkim ceny surowców zależnych od wzrostu gospodarczego, takich jak energia (+17 proc.) czy metale przemysłowe (+12,5 proc.). Rynki, w tym giełdy towarowe, rozpoczęły ten rok defensywnie ze względu na obawy o wzrost gospodarczy i perspektywy na 2019 r. w związku z ograniczaniem płynności przede wszystkim przez amerykańską Rezerwę Federalną. Jednak już kilka tygodni po rozpoczęciu roku nastąpił wybuch globalnej paniki politycznej. Wynosząca niemal 40 proc. hossa ropy naftowej od minimum z grudnia spowodowała, że zarówno ropa WTI, jak i ropa Brent odrobiły połowę strat poniesionych w okresie od października do grudnia. Ze względu na fakt, iż światowy wzrost popytu zdołał się utrzymać na niezmienionym poziomie pomimo perspektywy spowolnienia gospodarczego, rynek skupił się na niemal doskonałym sztormie w postaci napływu korzystnych dla cen informacji na temat podaży.  Agresywne cięcia produkcji (zarówno dobrowolne, jak i wymuszone) przez OPEC+ spowodowały, że podaż ropy z tych krajów spadła bardziej, niż przewidywano. Na początku maja kończy się okres zwolnienia nabywców irańskiej ropy z obowiązku stosowania sankcji, przyznany przez Waszyngton w listopadzie ubiegłego roku, co zmusza nas do zadania sobie pytania o dalszy przebieg wydarzeń. Jednak dalsze cięcia produkcji przez OPEC+ i ograniczenie przez Amerykanów eksportu ropy z Iranu i Wenezueli oznaczałoby, że jedynie istotna zmiana prognozy popytu byłaby w stanie pogorszyć obecne pozytywne nastroje.

To najdroższa umowa rozwodowa w historii. Jeff Bezos, założyciel Amazona, po 25 latach małżeństwa rozwiódł się z MacKenzie. Była żona najbogatszego człowieka świata otrzyma 35 mld dolarów. Para pobrała się na rok przed stworzeniem Amazona. Nie dziwi więc, że podział majątku w tym przypadku elektryzował i ekonomistów. Z ugody rozwodowej wynika, że MacKenzie będzie miała w Amazonie 4 proc. akcji. Zgodnie z ich obecną wyceną daje to około 35,6 mld dolarów. Jeffowi Bezosowi przekazała natomiast wszystkie udziały w dzienniku “The Washington Post” oraz w Blue Origin (sektor kosmiczny). Jeff Bezos, mimo uszczuplenia majątku, pozostaje najbogatszym człowiekiem na świecie. Jego majątek, do którego zalicza się m.in. 12 proc. udziałów Amazona, szacuje się na 110 mld dolarów.  MacKenzi na mocy umowy rozwodowej zajęła 3. miejsce w rankingu najbogatszych kobiet świata za Francoise Bettencourt Mayers z L’Oreala i Alice Walton, współwłaścicielce sieci sklepów Walmart. Już byli małżonkowie wspierają się wzajemnie m.in. na portalach społecznościowych.

Oto lista najdroższych rozwodów w historii:

Alec i Jocelyn “kobieta – kot” Wildsten – żona właściciela galerii sztuki w Nowym Jorku, znana z operacji plastycznych, po rozwodzie otrzymała 2,5 mld dolarów. Dodatkowo sąd zobowiązał niewiernego męża do płacenia jej po 100 mln dolarów rocznie przez 13 lat od zakończenia małżeństwa,

Harold i Sue Ann Hamm – żona szefa firmy naftowej Continental Resources zażądała 17 mld dolarów, choć sąd przyznał jej “zaledwie” miliard dolarów,

Wladimir i Natalia Potamin – żona rosyjskiego oligarchy domaga się 15 mld dolarów w zamian za zasądzone jej 7 mln dolarów, trzy małe działki i dwa domy.

Carlos Ghosn nie jest już członkiem rady dyrektorów Nissan Motor, informuje Reuters. W poniedziałek akcjonariusze japońskiej spółki odwołali Ghosna z rady dyrektorów. Była to ostatnia funkcja w Nissanie menedżera, który dwie dekady temu uratował firmę przed bankructwem. Potem był jej prezesem i szefem rady dyrektorów. W listopadzie ubiegłego roku Ghosn został aresztowany w Japonii pod zarzutem sprzeniewierzenia pieniędzy spółki. Po ok. stu dniach spędzonych w areszcie został zwolniony za kaucją, ale dość szybko wrócił za kratki z powodu nowych zarzutów.

Opracował: Sławek Sobczak

 

 

 

Zostaw komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here