Wiadomości z USA i świata 14 marca 2019

159
0
SHARE

Najnowszy raport Banku Rezerw Federalnych z Atlanty szacuje na 0,4 proc. wzrost gospodarczy w Stanach Zjednoczonych w I kwartale br. Oznacza, to że oficjele z tego oddziału Fed są bardziej optymistyczni niż miało to miejsce przy poprzednim badaniu, kiedy zakładali dynamikę wzrostu PKB na 0,2 proc. Powyższe kalkulacje znacznie odbiegają jednak od wyniku jaki osiągnęła amerykańska gospodarka, największa na świecie, w trzech ostatnich miesiącach 2018 r., kiedy i tak już wykazywała oznaki schłodzenia koniunktury. W IV kwartale minionego roku tempo wzrostu PKB oszacowano bowiem na 2,6 proc. wobec 3,4 proc. w okresie lipiec-wrzesień. Rewizja prognozy miała miejsce w kilka godzin po tym, jak rząd poinformował, że nowe zamówienia na kluczowe dobra kapitałowe w USA wzrosły w styczniu najmocniej od sześciu miesięcy, wzrosły też dostawy.

 

Zmiana nastawienia banków centralnych z „jastrzębiego” na „gołębie” spowodowała wzrost puli obligacji o ujemnych rentownościach. Bloomberg Barclays Global Aggregate Negative-Yielding Debt Index wzrósł od minimum zanotowanego pięć miesięcy temu o ponad $3 bln i w środę osiągnął $9,3 bln. Rekordowy był w czerwcu 2016 roku kiedy jego wartość doszła do $12,2 bln. Rentowności obligacji spadają w związku z pogarszającymi się perspektywami globalnej gospodarki. Rentowność uważanych za najbezpieczniejsze 10-letnich obligacji skarbowych USA jest bliska rocznego minimum. Rentowność „dziesięciolatek” Japonii jest już ujemna, a niemieckich Bundów znajduje się zaledwie 6 pkt. bazowych powyżej zera.

Kurs funta znalazł się na najwyższych poziomach do dolara od czerwca 2018 roku po tym, jak brytyjski parlament w środę odrzucił opcję opuszczenia Unii Europejskiej po 46 latach członkostwa bez należytego, sformalizowanego porozumienia. W czwartek posłowie będą głosować nad przesunięciem daty Brexitu na czerwiec. Premier May ostrzega jednak, że w rzeczywistości opóźnienia mogą być zdecydowanie dłuższe i rozciągnąć cały proces w czasie albo całkowicie anluować rozwód z Unią. Oficjele Unii Europejskiej zasugerowali, że opóźnienie działań rozwodowych i wydłużenie Artykułu 50 jest jak najbardziej możliwe (do końcówki maja), chcą jednak poznać dokładne powody rezygnacji z obecnej daty Brexitu, czyli 29 marca. W momencie gdy Wielką Brytanię ogarnia niepewność polityczna, a przed parlamentem kolejny chaotyczny dzień debat i istotnych głosowań nadal tak naprawdę nie wiadomo jaką formę rozwodu z UE popiera większość. W efekcie premier May nadal walczy o swoją wersję porozumienia z Brukselą i będzie starała się przeforsować ją w Izbie Gmin ponownie w przyszłym tygodniu. Dwie dotychczasowe porażki najwyraźniej jej nie powstrzymują, podobnie jak strata głosów w obozie Konserwatywnym, czy też rezygnacja posła Torysów ze stanowiska. Theresa May starszy jednak opozycjonistów oraz swoich sojuszników, że przesunięcie w czasie daty Brexitu może spowodować wielomiesięczne opóźnienie całego procesu wyjścia. Chociaż od momentu głosowania za opuszczeniem struktur unijnych mijają już niemal trzy lata, to na dwa tygodnie przed ostatecznym rozstaniem z Brukselą, rząd brytyjski nadal nie posiada sformalizowanych warunków Brexitu.

Dolar na większości ustawień z innymi walutami jest dzisiaj na „zielono”, chociaż jest to bardziej odbicie po wczorajszej mocniejszej przecenie wywołanej m.in. danymi makro poniżej konsensusu, które ucinają potencjalne spekulacje nt. ewentualnego zaostrzenia polityki przez FED w drugiej połowie roku. Teraz pytanie, które zadają sobie inwestorzy dotyczy tego, czy amerykańska gospodarka była przesunięta w cyklu wobec innych i najbliższe miesiące pokażą serię słabszych odczytów (zwracałem na to uwagę w ostatnich komentarzach). Poszukiwanie odpowiedzi może prowokować słabość dolara. Proces ten może być powolny, gdyż amerykańskiej walucie cały czas brakuje poważnego konkurenta. Dzisiejsze informacje z niemieckiego instytutu Ifo (cięcie prognozy wzrostu PKB na ten rok do 0,6 proc.) są poniżej poniedziałkowych spekulacji Handelsblatt (rząd Merkel miałby obniżyć projekcję do 0,8 proc.) i pokazują tylko, że strefa euro wchodzi w gospodarczy marazm. W długim okresie nic dobrego to nie wróży (powrót problemów z dyscypliną fiskalną w krajach południowej Europy?), zwłaszcza, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że za niecałe 3 miesiące mamy wybory do Parlamentu Europejskiego. Z kolei w przypadku walut Azji i Antypodów nadal mogą ważyć losy porozumienia handlowego USA-Chiny (wpadliśmy w informacyjną próżnię, zobaczymy co przyniesie jutrzejsze zakończenie obrad KPCh w Chinach), a na funcie mamy istny rollercoaster spowodowany Brexitem.

Notowania ropy naftowej podczas czwartkowych notowań spadają. Spowodowane jest to wiadomością, że Chiny opóźniają porozumienie ze Stanami Zjednoczonymi. Rozczarowująca informacja spycha notowania czarnego złota o -0,30 procent do poziomu 67,5 dolara za baryłkę.  Notowania kontraktów terminowych na ropę naftową Brent podczas czwartkowego handlu spadają o blisko pół procent. Powodem pojawienia się negatywnego sentymentu jest informacja wpływająca na rynki, że po ostatnim spotkaniu USA – Chiny dotyczących umowy łagodzącej wojnę handlową, kolejny termin spotkania, w którym ma dojść do podpisania finalnego porozumienia został przełożony ze strony Chin. Opóźniające się porozumienie oznacza dla rynku falę rozczarowania i nadal niepewną sytuację, która oczekuje na finalizacje. Jak podają amerykańskie media, przedstawiciel handlowy USA, Robert Lighthizer wypowiedział się o obecnym poziomie rozmów w sposób, świadczący o pojawieniu się problemów i nieporozumień na linii dalszych negocjacji. W tym momencie, blisko finalizacji porozumienia – jest to bardzo trudny okres, kiedy wszystkie uzgodnienia muszą dojść do konsensusu, aby mogły zostać potwierdzone z obu stron oraz w późniejszym czasie zdrożone. Tymczasem jednak, ze strony prezydenta Xi dalszy etap rozmów został przesunięty.

Rynek telefonii komórkowej w Chinach odnotował w lutym 2019 r. najgorszy miesiąc od lat. Spadły dostawy sprzętu, a dane sugerują dalsze powody do niepokoju dla czołowych producentów smartfonów. Na chiński rynek, największy rynek telekomunikacyjny na świecie, trafiło w lutym „jedynie” 14,51 mln telefonów mobilnych, co oznacza spadek o prawie 20 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2018 r. wynika z danych opublikowanych przez China Academy of Information and Communications Technology. Według danych CAICT, wspieranego przez rząd instytutu badawczego, dostawy tradycyjnych smartfonów wyniosły w sumie 13,8 mln sztuk. W tym przypadku spadek przekroczył 20 proc. Luty jest zazwyczaj słabym okresem dla sprzedaży smartfonów w Chinach z powodu tygodniowego święta chińskiego Nowego Roku.

Johnson & Johnson przegrał kolejną rozprawę wytoczoną przez ofiarę jego zasypki dla dzieci. Sąd w Kalifornii przyznał umierającej kobiecie 29 mln dolarów uznając iż produkt koncernu, w którym znajdowały się kancerogeny, przyczynił się do jej choroby nowotworowej. To już siódma przegrana Johnson & Johnson w sprawach, w których zarzucane jest koncernowi ukrywanie przez pół wieku ryzyka wynikającego z używania jego zasypki dla dzieci. To także pierwsza porażka spółki od czasu zasądzenia w ubiegłym roku przez sąd w Missouri 4,69 mld dolarów odszkodowania dla 22 kobiet, które oskarżały produkt Johnson & Johnson o przyczynienie się do choroby nowotworowej. Johnson & Johnson zapowiedział odwołanie się od wyroku.

 

Nowa sieć satelitarna nagrała lot samolotów Boeing 737 MAX, które rozbiły się w październiku 2018 r. i marcu tego roku. Ujawnione dzięki temu podobieństwa przebiegu obu wypadków przekonały USA do przyłączenia się do zakazu lotów tych maszyn. Nagranie pokazujące sześciominutowy, pełen gwałtownych manewrów i zakończony katastrofą lot Boeinga 737 MAX, należącego do Ethiopian Airlines, przekonało amerykański Federalny Urząd Lotnictwa (FAA) o podobieństwie tego wypadku z katastrofą Boeinga 737 MAX linii Lion Air z października ubiegłego roku. – Stało się jasne dla wszystkich, że trasa lotu samolotu Ethiopian Airlines była podobna, a maszyna zachowywała się bardzo podobnie do samolotu Lion Air – oświadczył Daniel Elwell, szef FAA. Dane pochodziły z firmy Aireon, która korzysta z sieci 66 satelitów.

W 25. filmie o Jamesie Bondzie, najsłynniejszy brytyjski agent będzie jeździł elektrycznym astonem martinem, donosi The Telegraph. Przygoda Bonda z brytyjską marką rozpoczęła się w 1964 roku, kiedy pojawił się na ekranie w aucie aston martin DB5. Sportowy samochód “zagrał” w filmach „Goldfinger”, „Operacja Piorun”, „GoldenEye”, „Jutro nie umiera nigdy”, „Casino Royale”, „Skyfall” oraz „Spectre”. – Powiązanie między Astonem Martinem i Jamesem Bondem to coś, z czego jesteśmy bardzo dumni i jest to niesamowite, że DB5 pozostało zdecydowanie autem Jamesa Bonda przez tak wiele lat – powiedział Andy Palmer, prezes spółki. W najnowszym „Bondzie” agent ma jeździć autem aston martin Rapide E o wartości około 250 tys. funtów.  Zdjęcia do najnowszego filmu o przygodach agenta 007 rozpoczną się w kwietniu. Roboczy tytuł filmu to Shatterhand. W roli agenta zobaczymy ponownie Daniela Craiga.

Opracował: Sławek Sobczak

 

Zostaw komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here