Wiadomości z USA i świata 14 luty 2019

407
0
SHARE

Środowa sesja była pierwszą od ponad dwóch miesięcy, którą indeks S&P500 zamknął powyżej 200-sesyjnej średniej kroczącej. Nastroje na Wall Street schłodziła propozycja opodatkowania skupu akcji własnych przez spółki (ang. buyback). To był ważny test dla giełdowych byków. Po drugie, tak S&P500 jak i Nasdaq miały problem, aby zakończyć dzień na plusie. Ostatnie 30 minut handlu padło łupem niedźwiedzi, którym prawie udało się wtłoczyć oba indeksy pod kreskę. Po trzecie, “byczego” sygnału nie potwierdziły obroty, które były o 7 proc. niższe od średniej z poprzednich 20 sesji. Znacznie lepsze nastroje panowały na Wall Street w pierwszej części środowego handlu. Nadzieje budziły przede wszystkim oczekiwania względem chińsko-amerykańskich rokowań handlowych. Humory giełdowym inwestorom popsuła wypowiedź wpływowego republikańskiego senatora Marco Rubio. Polityk za pośrednictwem Twittera poinformował, że zamierza zgłosić ustawę zrównującą opodatkowania skupu własnych akcji przez spółki (buyback) z opodatkowaniem dywidendy. Jeśli propozycja Marco Rubio stałaby się obowiązującym prawem, to zagrożona byłaby jedna z głównych sił napędowych hossy na Wall Street. Tylko w 2018 roku amerykańskie korporacje wydały rekordowy bilion dolarów (tysiąc miliardów) na zakupy własnych akcji. Co więcej, korporacje zintensyfikowały zakupy w pierwszych tygodniach 2019 roku. Giełdowe byki otrzymały też mocne wsparcie z Rezerwy Federalnej. Loretta Mester – znana ze swych “jastrzębich” poglądów na politykę monetarną szefowa Fedu z Cleveland – powiedziała, że kierownictwo Rezerwy Federalnej jest bliskie podjęcia decyzji o zakończeniu procesu normalizacji sumy bilansowej. Porzucenie QT (czyli przeciwieństwa QE) byłoby faktycznym zakończeniem próby normalizacji polityki monetarnej USA po dekadzie kredytowego szaleństwa.

Cena akcji Coca-Coli spada w handlu przedsesyjnym. Rozczarowanie spowodowały przychody giganta rynku napojów. W czwartym kwartale Coca-Cola miała 870 mln USD zysku netto. Zysk na akcję wyniósł 20 centów. Rok wcześniej jedna z najbardziej znanych na świecie amerykańskich spółek miała 2,75 mln dolarów  straty. Skorygowany zysk na akcję wyniósł w czwartym kwartale 43 centy i był zgodny z oczekiwaniami. Rozczarowały przychody spółki, które spadły do $7,06 mld z 7,51 mld dolarów  rok wcześniej. Rynek spodziewał się $7,07 mld  przychodów. W handlu przedsesyjnym akcje Coca-Coli tanieją o ok. 2 proc.

Widoczne w ubiegłym roku wyjątkowo dobre zachowanie giełdy nowojorskiej powróci, zapowiada Mohamed El-Erian z towarzystwa Allianz. W pierwszych trzech kwartałach ubiegłego roku amerykański indeks S&P500 wzrósł po korekcie o dywidendy o 10,6 proc., co plasowało go wśród 10 proc. najlepszych głównych indeksów wszystkich rynków. Jednak za sprawą głębokiej korekty w czwartym kwartale wskaźnik stracił 13,5 proc., co było jednym z najgorszych wyników na świecie. Zdaniem Mohameda El-Eriana, głównego doradcy ekonomicznego Allianza, giełda nowojorska wkrótce wróci do lepszego zachowania na tle innych parkietów. Słabość polityki w Europie będzie oznaczała dalsze pogorszenie perspektyw tamtejszych gospodarek, tłumaczy Mohamed El-Erian, który udzielił wywiadu telewizji Bloomberg. Komisja Europejska obniżyła prognozy tegorocznego wzrostu do 1,3 proc. z szacowanych jeszcze trzy miesiące temu 1,9 proc., co zbiegło się z zawirowaniami politycznymi we Włoszech, protestami ulicznymi we Francji oraz okresem słabszych danych z niemieckiej gospodarki. Choć USA też powinny spowalniać, to według Rezerwy Federalnej wzrost i tak sięgnie tam 2,3 proc.

Jeden z największych banków inwestycyjnych na świecie, bank Goldman Sachs na początku stycznia obecnego roku wydał rekomendację dotyczącą amerykańskiego dolara. Prognoza ta dotyczyła spadków krajowej waluty (USD) opierając swoje założenia na na gołębim przekazie amerykańskiej Rezerwy Federalnej oraz jej początkowego braku postawy bronienia kraju przed możliwą recesją. W tym momencie jednak dolar znacznie odbija od momentu prognozowania spadków waluty przez amerykańskiego giganta. Mimo to, bank podtrzymuje swoje założenia twierdząc, że dolar nadal na znaczny potencjał spadków.   Rekomendacja wydana została, kiedy amerykańska waluta kierując się indeksem dolara oscylowała wokół poziomu 95,60 a poziomem docelowym były poziomy bliskie 93 – 91 punktów. Jednak na dalsze wzrosty amerykańskiej waluty (USD) nie trzeba było długo czekać, ponieważ końcówka stycznia zainicjowała znaczne odbicie na dolarze, sięgające blisko półtorej punta – do poziomów 97,25. Amerykański bank inwestycyjny znalazł się w ten sposób w ogniu krytyki inwestorów, którzy uznali analizę banku za bardzo nietrafioną nie tylko ze względu na znaczne odbicie waluty, ale również samego faktu, jakim kierowali się analitycy banku podczas ustalania dalszego kierunku dolara.

JP Morgan Chase jako pierwszy z dużych amerykańskich banków zdecydował się wydać swoją własną kryptowalutę. “JPM Coin” – tak będzie się nazywać token banku, posłuży do natychmiastowego rozliczania płatności między klientami. Próby działań tokena rozpoczną się za kilka miesięcy. Bank porusza się z duchem czasu wprowadzając swój token, którego działanie będzie opierać się na technologii blockchain znanej z najstarszej kryptowaluty – Bitcoina. Token ma zastąpić tradycyjne przelewy, które są przestarzałe i nie oferują szybkiego transferu pieniędzy klientów przy płatnościach transgranicznych. Szef projektów blockchain w banku JP Morgan – Umar Farooq zauważa, że procesy w korporacjach czy instytucjach świetnie nadają się do zastosowania technologi księgi rozproszonej. Sam JP Morgan, ale też Goldman Sachs nie jest zbyt przychylnie nastawiony do kryptowalut. Wskazuje na to choćby ubiegłorocznych zakaz zakupu Bitcoinów przez posiadaczy kart kredytowych banku JP Morgan, czy też odłożenie planów biura handlu BTC przez GS. To jednak nie powstrzymuje banków przed badaniami nad własnymi tokenami i zastosowaniem technologii blockchain.

 

Produkcja ropy surowej w USA przyspiesza, co stanowi poważne wyzwanie dla kartelu OPEC, który ze swojej strony stara się sterować własną produkcją, aby podbić notowania surowca i ożywić ceny. Dostawy surowca z amerykańskich źródeł mają wynieść średnio 12,41 mln baryłek dziennie w tym roku i wzrosnąć do 13,2 mln baryłek w roku 2020, wynika z prognozy Energy Information Administration (EIA). Projekcja została podwyższona o ponad 300 tys. baryłek względem oszacowania z poprzedniego miesiąca. Ostatnie krótkoterminowe prognozy energetyczne “stawiają Stany Zjednoczone na właściwej drodze do ustanowienia nowego rekordu produkcji przez trzeci rok z rzędu” – twierdzi Linda Capuano z EIA. Rosnąca produkcja ma pozwolić USA stać się eksporterem netto ropy naftowej.

Łączny koszt katastrof spowodowanych zmianami klimatu wyniósł przez ostatnie trzy lata 650 mld dolarów i jego większość poniosła Ameryka Północna, poinformował w raporcie Morgan Stanley. Eksperci amerykańskiego banku uważają, że firmy powinny rozważyć przygotowanie się na świat, w którym katastrofy pogodowe występują częściej i są gwałtowniejsze, rośnie poziom mórz, następują zmiany w rolnictwie i łatwiej rozprzestrzeniają się choroby zakaźne. – Oczekujemy, że materialne ryzyko zmiany klimatu będzie stawać się coraz ważniejszą częścią debaty inwestycyjnej w 2019 roku – napisał zespół strategów rynku akcji w Morgan Stanley. 650 mld dolarów, trzyletni koszt katastrof pogodowych, to ponad 25 proc. globalnego PKB. Morgan Stanley ostrzega, że sytuacja może się tylko pogorszyć.

 

Kask Ayrtona Senny z 1990 roku został najdroższym w historii tego typu pamiątek z Formuły 1. Rekord został pobity prawie dwukrotnie.  W tym roku minie 25 lat od tragicznej śmierci Ayrtona Senny, która uważany jest z jednego z najlepszych kierowców w historii. Legenda Formuły 1 nadal jest w pamięci kibiców. Niektórzy są gotowi zapłacić fortunę za pamiątki po Brazylijczyku. Przekonaliśmy się o tym na aukcji w Paryżu. Na licytację trafił kask Senny z 1990 roku, w którym zdobył mistrzostwo świata.  Nowy właściciel zapłacił za niego 162 tys. euro. Tym samym pamiątka po Sennie stała się najdroższym kaskiem w historii F1. Dotychczasowy rekord należał także do Brazylijczyka, którego inny hełm został sprzedany za 84 tys. euro. Pamiątki po Sennie osiągają najwyższe ceny wśród kolekcjonerów. Kilka lat temu jego kombinezon sprzedano za 55 tys. euro.

Opracował: Sławek Sobczak

Zostaw komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here