Wiadomości z USA i świata 6 luty 2019

320
0
SHARE

We wczorajszym orędziu o stanie państwa prezydent Donald Trump wielokrotnie apelował o jedność i dwupartyjną współpracę. W jego przemówieniu nie brakło jednak elementów kontrowersyjnych i stwierdzeń, które potencjalnie zaogniają jego spór z Partią Demokratyczną. Trump zaburzył przesłanie jedności, gdy zaczął mówić o kwestiach imigracyjnych, w których czołowe miejsce zajmuje jego walka o uzyskanie pieniędzy na uszczelnienie południowej granicy. Dużą część swojego wystąpienie poświęcił gospodarce Stanów Zjednoczonych. Przekonywał, że obecna sytuacja gospodarcza jest lepsza niż kiedykolwiek. W kwestiach polityki zagranicznej Donald Trump ogłosił zwycięstwo nad ISIS, oraz stwierdził, że dzięki jego wysiłkom od 15 miesięcy Korea Północna nie wystrzeliła żadnego pocisku dalekiego zasięgu. Jednym ze znaczących momentów w trakcie jego przemowy był ten, gdy Donald Trump zrobił ukłon w stronę kobiet, również tych, które dostały się do Kongresu po ostatnich wyborach. To było drugie orędzie o stanie państwa Donalda Trumpa. Przypadło ono na okres głębokich podziałów w Waszyngtonie, w momencie, gdy po piętach depczą mu prokuratorzy z grupy Roberta Muellera prowadzącego śledztwo w sprawie powiązań z Rosją, jego popularność w sondażach plasuje się na poziomie zaledwie 40 procent, a kraj czeka kolejna batalia o budżet na działalność rządu, po 35 dniach paraliżu spowodowanego sporem o fundusze na mur na południowej granicy.

Amerykański rynek akcji jest bliski wygenerowania sygnału kupna i zanegowania fatalnego wrażenia, jakie zrobiło na inwestorach grudniowe załamanie. Wtorek przyniósł piątą z rzędu wzrostową sesję w wykonaniu S&P500.

Wall Street dotarła do momentu decyzji. Indeks S&P500 we wtorek zaliczył piątą z rzędu wzrostową sesję, docierając do swej 200-sesyjnej średniej kroczącej. Jej przełamanie na gruncie analizy technicznej byłoby silnym sygnałem kupna, choć wymagałby on jeszcze potwierdzenia w postaci przebicia oporu wyznaczanego przez październikowe i listopadowe szczyty (ok. 2800 pkt.). Od wigilijnego dołka S&P500 podniósł się o blisko 17 proc. po tym, jak wcześniej spadł o ponad 20 proc. względem październikowego rekordu wszech czasów. Jeśli skala odbicia przekroczy 20 proc., Amerykanie będą to nazywać nową hossę – tak brzmi całkowicie uznaniowa, ale popularna za Atlantykiem definicja rynku byka. Rynek znalazł się więc w arcyciekawym miejscu, z którego wszystkie wyjścia pozostają otwarte.

.

Tymczasem uwaga inwestorów skupia się na wynikach spółek. Rezultaty za czwarty kwartał wywołują mieszane odczucia. Z jednej strony pod względem raportowanego zysku na akcje (EPS) pozytywnie zaskakuje ponad 70 proc. spółek, a średni EPS jest o ok. 15 proc. wyższy niż rok temu. Z drugiej jednak strony trochę zbyt często rozczarowują przychody oraz prognozy na kolejne kwartały. Ponadto analitycy przewidują, że pierwsze trzy kwartały 2019 roku przyniosą stagnację EPS-u przypadającego na S&P500. Dopiero ostatni kwartał w jakiś magiczny sposób ma przynieść istotną poprawę wyników. Warto też pamiętać, że w całkowitą odstawkę poszły obawy związane z amerykańsko-chińską wojną handlową. Lekceważone są także popularne jeszcze dwa miesiące temu obawy przed spowolnieniem lub wręcz recesją w gospodarce USA. Co prawda bieżące dane jeszcze nie sygnalizują takiego ryzyka, ale przecież każda recesja bierze inwestorów i ekonomistów z zaskoczenia pojawiając się zwykle wtedy, gdy mało kto jej oczekuje.

Niemcy w ostatnich miesiącach przyzwyczaili wszystkich do publikowania słabych danych gospodarczych. Ale grudniowe statystyki z niemieckiego przemysłu negatywnie zaskoczyły nawet największych pesymistów.

Pod koniec 2018 roku doszło do załamania aktywności w niemieckim przemyśle. Już statystyki za listopad pokazały spadek produkcji przemysłowej aż o 4,7 proc. rdr. W ujęciu miesięcznym wartość produkcji obniżyła się o 1,9 proc. mdm i był to trzeci regres z rzędu oraz dziewiąty spadek w ciągu poprzednich 12 miesięcy.

Lecz listopad najprawdopodobniej nie przyniósł końca złej serii. Opublikowane w środę rano dane o napływających zamówieniach przemysłowych pokazały spadek o 1,6 proc. mdm. To spore rozczarowanie. Porównując wyniki z grudniem 2017 roku, można dostrzec wręcz załamanie w sektorze wytwórczym największej gospodarki Europy. Wartość zamówień w niemieckim przemyśle była w grudniu aż o 10,8 proc. niższa niż przed rokiem.  Potwierdzeniem tej hipotezy były opublikowane w środę wyniki kwartalne Daimlera. Producent mercedesów odnotował spadek zysku operacyjnego o 22 proc., skarżąc się na rosnące koszty rozwijania silników elektrycznych oraz cła na auta sprzedawane na rynek chiński i amerykański. Wcześniej przed pogorszeniem koniunktury w Niemczech ostrzegały tzw. miękkie dane, bazujące na ankietach wśród menedżerów.

Znają język, przyzwyczaili się do wysokich zarobków i anglosaskiego stylu życia. Polacy chcą emigrować z Wielkiej Brytanii do USA. Ewentualne zniesienie wiz może im w tym pomóc.  Mniejsze zainteresowanie amerykańskim kierunkiem zawdzięczamy wstąpieniu Polski do UE. Zdaniem ekspertów nie dojdzie do masowego exodusu z Polski do USA. Również dlatego, że sam fakt zniesieni wiz turystycznych i biznesowych nie pozwoli na emigrację za legalną pracą. Są to tzw. wizy nieimigracyjne, a właśnie ubieganie się o nie przez chcących pracować w USA, to główna przyczyn odmów ich wydania. Inaczej może być w przypadku Polaków mieszkających na Wyspach. Tu dużo może zmienić Brexit, a w szczególności warunki na jakich Wielka Brytania opuści Wspólnotę. Kiedy warunki życia znacznie się tam pogorszą, to Polacy mogą pojechać do USA nawet za nielegalną pracą, jak robili to przez dziesiątki lat. Szczególnie kuszeni są pracownicy z sektora IT. Aż trzynaście z listy 25 najlepiej płatnych zawodów w USA w minionym roku związanych jest z tą branżą. Według danych Departamentu Stanu USA w ostatnim roku zaledwie 3,99 proc. wniosków wizowych zostało odrzuconych. Jeśli zejdziemy do 3 proc. odmów otworzy się przed nami możliwość podróżowania w ramach ruchu bezwizowego. Żadnego automatu tutaj jednak nie będzie. Odpowiedni procent odrzuconych wniosków pozwala rozpocząć procedurę przyjęcia Polski do programu bezwizowego. Nie będzie to też łatwa sprawa. Wszystko dlatego, że zasady ruchu bezwizowego opisane są w kilku amerykańskich ustawach.  W zeszłym roku ponad 200 tys. Polaków wjechało do USA na podstawie wiz nieemigracyjnych, a w Krakowie i Warszawie wydano łącznie 102 tys. wiz.

Wczoraj informowaliśmy, że w wyniku śmierci założyciela największej kanadyjskiej giełdy kryptowalut – QuadrigaCX, platforma straciła dostęp do środków o wartości 190 milionów dolarów.  Okazuje się jednak, że Gerald Cotten, Kanadyjczyk stojący za kryptowalutową giełdą QuadrigaCX na 12 dni przed śmiercią sporządził testament. Cotten, w wyniku śmierci którego użytkownicy giełdy stracili dostęp do 26 000 Bitcoinów, 11 000 Bitcoin Cash’y, 200 000 Litecoinów, 400 000 Ethereum i wielu innych kryptowalut zapisał wszystkie aktywa swojej żonie, Jennifer Robertson. Spółka miała 363.000 zarejestrowanych użytkowników, z których 92.000 posiadało depozyty na swoich rachunkach handlowych. Jej założyciel poważnie podchodził do kwestii bezpieczeństwa środków własnych jak i swoich klientów – laptop, adresy e-mail i wiadomości były szyfrowane, dzięki czemu hakerzy nie mogli się do nich w żaden sposób dostać. Problem pojawił się jednak, 9 grudnia ub.r. gdy w wyniku powikłań spowodowanych chorobą nieoczekiwanie zmarł 30-letni prezes firmy, który jednocześnie był jedyną osobą znajacą i majacą dostęp do kluczy prywatnych portfeli, na którzych przetrzymywano środko o wartości 190 milionów dolarów. Pozostaje więc pytanie: czy wdowa po założycielu największej kanadyjskiej giełdy będzie musiała sprzedać posiadany majątek w celu uregulowania zobowiązań wobec wierzycieli platformy? Z testamentu wynika, że odziedziczyła ona liczne posiadłości, Lexusa z 2017r., samolot, jacht oraz dwa psy Chihuahua: Nitro i Gully.

 

Zysk netto japońskiego koncernu Toyota spadł w ostatnim kwartale ubiegłego roku o 81 proc., poinformowała spółka w komunikacie. Tak duży spadek to wynik słabej sytuacji na rynku akcji, która uderzyła w posiadane przez firmę aktywa, a także gorsza sytuacja na amerykańskim rynku. W trzecim kwartale rozrachunkowym grupa odnotowała zysk netto na poziomie 180 mld jenów (6,2 mld zł) wobec 941 mld JPY w analogicznym okresie w 2017 r. Winą za ten stan Toyota obarczyła między innymi brak ulgi podatkowej w USA, którą Donald Trump przyznał rok wcześniej. Przychody firmy wzrosły w tym czasie o 2,6 proc. do 7,8 bln JPY.

Opracował: Sławek Sobczak

 

 

Zostaw komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here