Wiadomości z USA i świata 18 stycznia 2019

195
0
SHARE

W USA trwa „goverment shutdown”, czyli zawieszenie pracy rządu. Jest to spowodowane brakiem porozumienia amerykańskiego Kongresu, który wciąż nie uchwalił tymczasowego budżetu państwa. Dziś mija dwudziesty siódmy dzień zamknięcia rządu i jest to najdłuższy okres w historii tego kraju. Prezydent Donald Trump pozostaje nieugięty w sprawie finansowania budowy muru na granicy z Meksykiem, którego zdecydowanie odmawiają politycy partii Demokratycznej. W związku z nieczynnymi agencjami rządowymi, departamentami i urzędami szacuje się, iż amerykańscy kontrahenci tracą do $200 mln dziennie. Eksperci zauważają, że gospodarka USA zaczyna odczuwać negatywne skutki tego niecodziennego stanu amerykańskiego rządu. Niedawno prezes JPMorgan Chase, Jamie Dimon ostrzegł, że jeśli częściowe zamknięcie rządu wykroczy poza pierwszy kwartał stopa wzrostu gospodarczego w USA może spaść aż do zera. Dyrektor naczelny największego banku w USA uważa, że wyjście z obecnego „bagna” należy do polityków. Według niektórych szacunków liczba wykonawców rządowych, którzy ucierpią na obecnym stanie rządu może wynieść nawet 2 miliony, od kuratorów i kucharzy po pracowników firm konsultingowych, takich jak Accenture czy Deloitte. Liczba pracowników rządu federalnego, którzy nie pracują i nie otrzymują wynagrodzenia wynosi 800 000. W porównaniu do pracowników rządowych, kontrahenci nie mają gwarancji zwrotu poniesionych kosztów wynikających z rządowego przestoju.

 

Czwartkowa sesja giełdowa w Stanach Zjednoczonych zakończyła się wzrostami głównych indeksów notowanych na Wall Street. Ostatecznie na koniec dnia indeks Dow Jones Industrial Average zwyżkował o 0,67 proc., Standard & Poor’s 500 zyskiwał 0,76 proc. zaś technologiczny Nasdaq o 0,71 proc. Lepsze nastroje na rynku akcji spowodowały między innymi doniesienia jakoby część administracji Trumpa dążyła do załagodzenia napięcia w stosunkach handlowych z Chinami. Według doniesień dziennika Wall Street Jornal, sekretarz skarbu Steven Mnuchin miał zaproponować złagodzenie taryf handlowych. Pomogły również dane makro, które uspokoiły obawy o groźbę kurczenia się największej gospodarki świata.

 

S&P500 wzrósł przez pierwsze 12 dni sesji roku o 5,2 proc., najmocniej od fatalnego dla amerykańskiej giełdy 1987 roku. Jeszcze mocniej, o 8,8 proc. wzrosła wartość Russell 2000, indeksu małych amerykańskich spółek. Na początku 1987 roku Russell 2000 wzrósł o 11,9 proc. S&P500 zyskiwał wówczas po 12 sesjach 11,2 proc. Stratedzy rynku akcji nie spodziewają się dalszego dynamicznego wzrostu popytu na akcje małych spółek w tym roku. Nie brak głosów, że spółki niskiej kapitalizacji mogą znaleźć się w centrum następnej burzy na rynku akcji, głównie z powodu większego obciążenia długiem i większej czułości na wzrost stóp procentowych. Średnia Przemysłowa Dow Jones wzrosła po 12 sesjach tego roku o 4,5 proc.

 

Jeremy Grantham – inwestor giełdowy i współzałożyciel wartego 70 miliardów dolarów funduszu Mayo Van Otterloo, zobowiązał się wydać 98 procent swojego majątku, a więc blisko 1 miliarda dolarów na “wyścig z tykającą bombą”, którą postrzega jako zmiany klimatyczne. Według informacji zebranych przez Bloomberga, fundacja Granthama i jego żony wydaje obecnie ponad 30 milionów dolarów rocznie na sfinansowanie co najmniej 38 organizacji non-profit skupiających się na rozwiązywaniu problemów zmian klimatycznych. Grantham znany jest także z tego, że przewidział zarówno bańkę dotcomów oraz globalny kryzys finansowy z 2008 roku. Teraz przewiduje on, że następny kryzys nie będzie miał jedynie podłoża ekonomicznego, ale także cywilizacyjne. Grantham opisuje swoją obecną pozycję polityczną jako kapitalisty z dużą dozą regulacji. Czas pokaże, czy inwestor odniesie sukces w tym projekcie. Wydaje się jednak, że jeśli ktoś ma podnieść alarm o możliwości nieuchronnego “shorta” na ludzkiej egzystencji, to byłby to właśnie Jeremy Grantham.

Chicagowianin Sam Zell, założyciel Equity Group Investments ujawnił, że pierwszy raz w życiu zainwestował w złoto. Argumentem jest jego malejąca podaż. – Pierwszy raz w życiu kupiłem złoto, bo to dobre zabezpieczenie – powiedział Zell. – Podaż maleje, a to będzie miało pozytywny wpływ na cenę – dodał. Zwrócił uwagę, że inwestycje w nowe kopalnie zaczęły maleć po tym jak cena złota spadała po osiągnięciu szczytu w 2011 roku. To oznacza mniejszą produkcję kruszcu. – Wydatki na nowe kopalnie złota są bliskie zera. Pieniądze są wydawane na wykupywanie rywali – zwrócił uwagę Zell. Rezerwy złota wciąż czekające na wydobycie skurczyły się ostatnio drastycznie.

Troy Hunt, specjalista ds. bezpieczeństwa danych pracujący dla Microsoftu ogłosił, że w sieci pojawiła się rekordowa ilość wrażliwych danych, w tym adresów e-mailowych i haseł. Hunt poinformował, że duży zbiór wrażliwych danych, które prawdopodobnie pochodziły z licznych wcześniejszych włamań, został udostępniony na serwisie w chmurze MEGA. Spostrzegł to w tym tygodniu. Choć dość szybko zbiór został usunięty, to wcześniej promowano go na popularnych wśród hakerów forach internetowych. Nie wiadomo, jak długo dane były dostępne publicznie. Pochodzą z ponad 2 tys. stron internetowych. – Liczba unikatowych adresów e-mail wyniosła 722 904 991 – poinformował Hunt na swojej stronie internetowej.

Po raz pierwszy w historii najpopularniejszym kolorem aut w Wielkiej Brytanii jest szary, podało Stowarzyszenie Producentów i Sprzedawców Pojazdów Silnikowych (SMMT). W 2018 roku Brytyjczycy kupili 495 tys. aut w kolorze szarym. Stanowiło to 21 proc. wszystkich sprzedanych nowych samochodów w tym okresie. Odsetek aut w kolorze czarnym wyniósł 20 proc., białym 18 proc., niebieskim 16 proc., a czerwonym 10 proc. Srebrny, który niegdyś był najpopularniejszym kolorem aut, był najrzadziej wybierany od końca lat 90. ubiegłego wieku. Kolory z pierwszej dziesiątki, których popularność wzrosła najbardziej, to pomarańczowy i beżowy.

 

Tobias Solorz złożył rezygnację ze stanowiska prezesa Cyfrowego Polsatu. Zastąpi go od kwietnia Mirosław Błaszczyk, dotychczasowy szef Telewizji Polsat. W grupie Zygmunta Solorza rodzina przejdzie na stanowiska nadzorcze. Na czwartkowym posiedzeniu rady nadzorczej Tobias Solorz złożył rezygnację ze stanowiska prezesa spółki. Ma kierować konglomeratem medialno-telekomunikacyjnym do końca marca. Potem zastąpi go wybrany przez radę nadzorczą Mirosław Błaszczyk, który obecnie jest prezesem Telewizji Polsat. Zmiana ma być elementem “wzmocnienia nadzoru właścicielskiego i struktur zarządczych w grupie Zygmunta Solorza”. Miliarder ma wraz z synami – Tobiasem i Piotrem – koncentrować się na czuwaniu nad całą grupą kapitałową.

 

Zostaw komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here