Wiadomości z USA i świata 9 października 2018

113
0
SHARE

Poniedziałkowa sesja była jedną z tych, podczas których Amerykanie usiłowali udowodnić „spadkoodporność” rodzimych akcji. Choć wiele przemawiało za spadkami, to S&P500 zakończył dzień praktycznie neutralnie. To był ciężki dzień dla globalnych inwestorów. Najpierw na wierzch wypłynęły Chiny, gdzie nieco już paniczna decyzja banku centralnego (czwarta kolejna obniżka stopy rezerw obowiązkowych) nie zatrzymała spadków na giełdach. Główne chińskie indeksy straciły po blisko 4 proc. po tym, jak inwestorzy zza Muru wrócili na rynek po tygodniowej przerwie. Następnie na pierwszy plan wysunęła się kwestia Włoch. Komisja Europejska dała do zrozumienia, że nie zaakceptuje włoskiego budżetu zakładającego wzrost deficytu budżetowego do 2,4 proc. PKB. Rentowność obligacji skarbowych – choć z zupełnie innych powodów – przed weekendem wzrosła też po drugiej stronie Atlantyku. Amerykańskie 10-latki płacą już niemal 3,25 proc. – a więc najwięcej od 7 lat. Rentowność 2-letnich Treasuries sięga 2,90 proc. – najwięcej od przeszło dekady. W poniedziałek amerykański rynek długu był nieczynny z okazji Dnia Kolumba. Mimo to nowojorscy inwestorzy swoim starym zwyczajem postanowili zignorować złe wiadomości. Nasdaq momentami tracił blisko 2 proc., ale ostatecznie wymigał się stratą zaledwie  0,67 proc. Niemniej jednak była to trzecia z rzędu wyraźnie spadkowa sesja w wykonaniu tego indeksu, który przez poprzedni tydzień stracił prawie 4 proc. Po ustanowieniu we wrześniu historycznego szczytu zadyszkę złapał także S&P500. Flagowy amerykański indeks  zdołał zredukować straty do zaledwie 0,04 proc. Za to na niewielkim plusie (+0,15 proc.) finiszował Dow Jones.

Google poinformowało, że jego serwis społecznościowy Google+ zostanie zamknięty. Portal ma przestać działać dla indywidualnych użytkowników za 10 miesięcy. Nadal będą mogły korzystać z niego firmy. Decyzję o zamknięciu usługi Google podjęło po tym, jak dziennik „Wall Street Journal” ujawnił raport, z którego wynika, że gigant internetowy ukrywał poważny wyciek danych swoich użytkowników. Incydent mógł dotyczyć nawet 500 tys. internautów. Innym powodem zamknięcia platformy był fakt, że nie wytrzymywała konkurencji z innymi portalami społecznościowymi – głównie Facebookiem. Uruchomione w 2011 roku Google+ miało być bowiem rywalem dla portalu Marka Zuckerberga. Popularność serwisu wśród internautów była nikła – w ostatnim czasie 90 proc. sesji zainicjowanych w Google+ trwało zaledwie 5 sekund. Portal ma być jednak wciąż dostępny dla firm wykorzystujących go m.in. do kontaktów między pracownikami.

Globalni inwestorzy są obecnie przekonani o gospodarczym sukcesie USA bardziej niż kiedykolwiek w przeszłości, zwraca uwagę Ruchir Sharma, strateg Morgan Stanley. – Ten rok to opowieść jak dobrze radzi sobie Ameryka – powiedział Sharma w CNBC, wskazując iż jest to przykład „wyjątkowości Ameryki”. – Można wierzyć lub nie wierzyć w wyjątkowość Ameryki, ale rynki finansowe nigdy wcześniej nie były przekonane o niej aż tak mocno – dodał. Strateg Morgan Stanley podkreślił, że doskonałe wyniki gospodarki USA znalazły odzwierciedlenie w bardzo wysokiej wycenie aktywów na amerykańskich rynkach finansowych. Wskazał, że amerykański rynek akcji wzrósł dwukrotnie przez ostatnią dekadę.

Wizy do USA mogą wkrótce odejść w zapomnienie – donosi „Rzeczpospolita”. Wszystko zależy od paru tysięcy odmów wydania dokumentu w minionym roku fiskalnym. Aby dołączyć do amerykańskiego programu bezwizowego (visa waver), odsetek odmownych decyzji dla obywateli danego kraju w sprawie wjazdu do USA musi wynieść poniżej 3 proc. Dane o tym, czy udało się pokonać ten próg w zakończonym we wrześniu okresie rozliczeniowym, mają ujrzeć światło dzienne w listopadzie. – Nieoficjalnie wiemy, że od 1 października 2017 r. do końca lipca ten wskaźnik wahał się między 3 i 4 proc. Jeśli istotnie spadł w sierpniu i wrześniu, możemy liczyć na zniesienie wiz w tym roku. Jeśli nie, to z pewnością stanie się to za rok – powiedział dziennikowi Adrian Kubicki, rzecznik LOT. Spółka zainicjowała akcję, w ramach której przekonywała Polaków do prawidłowego składania wniosków wizowych. W minionym roku rozliczeniowym do konsulatów USA w Warszawie i Krakowie zgłosiło się 140 tys. osób – to o jedną czwartą więcej niż w roku ubiegłym. Odsetek odmów spadł zaś z 5,92 proc. – tyle wynosił jeszcze w 2017 r. Wcześniej podobne akcje przyniosły skutek m.in. w Czechach i Korei Południowej. Amerykanie sumują wnioski ze względu na narodowość wnioskodawcy, nie zaś miejsca złożenia aplikacji. Z tego powodu do statystyk wliczani są Polacy mieszkający na Wyspach Brytyjskich, którzy – według informacji „Rzeczpospolitej” – podbijają liczbę negatywnie rozpatrywanych wniosków. Jedna piąta podań złożonych w konsulatach w Londynie i Edynburgu przez polskich emigrantów jest odrzucana. Polska, Rumunia, Bułgaria, Chorwacja i Cypr to ostatnie kraje Unii nieobjęte ruchem bezwizowym do Stanów Zjednoczonych. Jeśli odsetek odmów jest bliski wyznaczonej granicy, prezydent może wydać rozporządzenie wykonawcze, które ułatwia danemu krajowi przystąpienie do programu. Jak czytamy w dzienniku, za otwarciem drogi dla Polski przemawia m.in. fakt, że  że liczba Polaków, którzy już po otrzymaniu wizy pozostają w USA dłużej, niż mają do tego prawo, jest niższa niż np. Niemców.

Przekroczenie przez kurs ropy 100 dolarów spowoduje redukcję tempa globalnego wzrostu gospodarczego w przyszłym roku o 0,2 pkt. procentowego, przewiduje Bank of America Merrill Lynch. Analitycy prognozują, że wysoka cena ropy obniży tempo wzrostu w strefie euro, Wielkiej Brytanii i Japonii, ale negatywny wpływ na globalną gospodarkę zostanie złagodzony dzięki wyższym dochodom z wydobycia surowca w USA, Australii i Brazylii. Ethan Harris and Aditya Bhave, ekonomiści BoAML podkreślają, że czynnikiem decydującym może być dolar amerykański. Jego umocnienie przyniosłoby „dalszą polaryzację” z większym kosztem dla importerów i większą korzyścią dla producentów, a osłabienie „odegrałoby rolę wyrównywacza”.

Kosmiczne taksówki, rejsowe loty po orbicie okołoziemskiej czy kolonizacja Marsa. Tym teraz zajmują się najbogatsi ludzie świata. Brytyjski miliarder Richard Branson poinformował, że tylko tygodnie dzielą jego firmę Virgin Galactic od pierwszej wyprawy w kosmos. – Powinniśmy być w kosmosie w ciągu tygodni, a nie miesięcy – powiedział w CNBC Branson, który zasugerował, że w ciągu kilku miesięcy także się tam uda. Brytyjski przedsiębiorca powiedział, że nie potrwa długo aby z możliwości lotu w kosmos dzięki usługom jego firmy skorzystali także inni ludzie. – Mamy niezwykle ekscytujące parę miesięcy przed sobą – podkreślił. Virgin Galactic została założona w 2004 roku. Celem spółki było uruchomienie komercyjnych lotów turystycznych w kosmos. Ma ona za zadanie opracowanie komercyjnych lotów w kosmos i zaoferowanie ich każdemu, kto dysponuje 200 tys. dol. Branson sfinansował budowę kosmicznego pojazdu “SpaceShipTwo”, który jest w stanie wynieść osiem osób na wysokość 110 km. Ma również pierwsze na świecie komercyjne lotnisko kosmiczne w Nowym Meksyku – Spaceport America. Ten marsz do podboju kosmosu w 2014 r. wstrzymała katastrofa samolotu Virgin Galactic, w której zginął pilot SpaceShipTwo.

Phil Knight dołączył do bogaczy przekazujących duże sumy na cele charytatywne. Na razie jednak nie wiadomo, na co będą przeznaczone pieniądze. Założyciel koncernu Nike dorobił się fortuny na sprzedawaniu odzieży i sprzętu sportowego ze słynnym „swooshem” w logo. Teraz jako emerytowany szef firmy, przekazuje pieniądze na cele charytatywne. – Phil Knight przekazał w ostatnim tygodniu organizacji charytatywnej prawie 1 mld dolarów w akcjach wytwórcy odzieży – donosi agencja Bloomberg. Potentat branży odzieżowej oddał 12 mln akcji koncernu Nike. Nie podano nazwy beneficjenta, ale wiadomo, że Phil Knight i jego żona Penelope są dyrektorami w tym podmiocie.

Opracował: Sławek Sobczak

 

 

 

Zostaw komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here