Wiadomości z USA i świata 9 lipca 2018

97
0
SHARE

Image result for stock markers not afraid of trade war

Pierwszy dzień wojny handlowej Stanów Zjednoczonych z Chińską Republiką Ludową przyniósł zdecydowane wzrosty na nowojorskich giełdach. Czyżby inwestorzy lekceważyli ryzyko powtórki z lat 30.? Czy też ryzyko celne było już wcześniej wkalkulowane w ceny? Co prawda gromadzący największe amerykańskie korporacje Dow Jones zyskał tylko 0,41 proc., ale już S&P 500 poszedł w górę o 0,85 proc., a technologiczny Nasdaq aż o 1,34 proc. Ryzykiem kompletnie zignorowanym przez rynek był spadek nachylenia amerykańskiej krzywej terminowej do najniższego poziomu od sierpnia 2007 roku. To o tyle istotne, że wszystkie powojenne recesje w USA były poprzedzone inwersją krzywej terminowej – czyli sytuacją, gdy rentowność 10-letnich obligacji skarbowych przewyższa rentowność papierów 2-letnich. Teraz do takiej inwersji brakuje niespełna 30 punktów bazowych (czyli 0,3 punktu procentowego). Rzecz jasna media głównego nurtu bez problemu znalazły wytłumaczenie dla piątkowych wzrostów. Stały się nim nieco lepsze od oczekiwań dane z amerykańskiego rynku pracy. Patrząc w szerszym kontekście, piątkowa sesja niewiele zmienia. Indeks S&P 500 od lutowej korekty obija się w strefie 2600-2800 punktów – czyli kilka procent poniżej styczniowego rekordu wszech czasów. Amerykańskie akcje w relacji do wyników spółek nadal są mocno przewartościowane. Amerykańska gospodarka przez ostatnią dekadę stymulowana zerowymi stopami procentowymi i falami drukowania pieniądza przez Fed (QE) powoli zmierza ku cyklicznej recesji, póki co notując drugie co do długości i zarazem najsłabsze ożywienie po II wojnie światowej.

Lepsza kondycja aktywów związanych z rynkami wschodzącymi na początku nowego tygodnia wydaje się być efektem czerwcowego raportu z amerykańskiego rynku pracy, który z pewnością nie powinien zachęcać Rezerwy Federalnej do szybszego tempa podwyżek stóp procentowych. Według najnowszych danych tempo przyrostu nowych miejsc pracy w dalszym ciągu pozostaje bardzo solidne (w czerwcu +213 tys. miejsc wykreowanych w sektorze pozarolniczym), z kolei dynamika płac nie może wyrwać się powyżej ustanowionego sufitu nieopodal 3 proc. w ujęciu rocznym. Mimo wszystko, piątkowy raport w dalszym ciągu uzasadnia obecne stanowisko Rezerwy Federalnej, które powinno wciąż wywierać większą presję na relatywnie krótkoterminowe obligacje skarbowe. W konsekwencji różnica rentowności między papierami z terminem zapadalności 2- i 10-letnim powinna w dalszym ciągu kurczyć się (o poranku spread utrzymuje się poniżej 29 punktów bazowych).

Z  Wielkiej Brytanii nadeszła prawdziwa sensacja po tym, jak David Davis, odpowiedzialny za proces wychodzenia z Unii Europejskiej, zrezygnował ze swojego stanowiska. W oficjalnym liście do premier Theresy May napisał, iż głównym powodem jego rezygnacji były różnice poglądów z obecną premier będące w jego opinii niemożliwymi do rozwiązania. Warto dodać, że perspektywa polityczna brytyjskiej waluty zmienia się jak w kalejdoskopie, gdyż jeszcze w piątkowe popołudnie May udało się utrzymać poparcie swojego gabinetu odnośnie do bardziej łagodnej wersji opuszczenia wspólnoty europejskiej (tzw. soft Brexit). Informacja ta była względnie optymistyczna z punktu widzenia funta, niemniej jednak odejście Davisa sporo miesza. Choć z pozoru jego odejście może oznaczać łatwiejszą drogę obecnej premier do uzyskania łagodniejszej wersji porozumienia z Brukselą, to sytuacja ta niekoniecznie musi przypaść do gustu samym Brytyjczykom. Zauważmy, że według Davisa wyjście Wielkiej Brytanii z unii celnej oraz wspólnego rynku stawało się coraz mniej prawdopodobne, co także przyczyniło się do jego decyzji. Na ten moment informacja ta została odebrana przez rynek względnie optymistycznie, gdyż funt rośnie w stosunku do słabego skądinąd dzisiaj dolara, niemniej w ciągu kolejnych dni możemy być świadkami podwyższonej zmienności na tamtejszej walucie. Jednocześnie Theresa May może mieć przed sobą dość trudny okres, gdyż odejście Davisa oznacza po raz kolejny osłabienie jej pozycji.

GPIF, największy na świecie fundusz emerytalny, zanotował w zakończonym roku obrachunkowym stopę zwrotu sięgającą 6,9 proc. Nawet mimo straty w ostatnim kwartale, w całym roku zakończonym 31 marca fundusz emerytalny pracowników japońskiego sektora publicznego GPIF zanotował najwyższą stopę zwrotu od trzech lat. Dzięki sześciu kwartałom z rzędu z wynikami na plusie na koniec 2017 r. fundusz dysponował największymi aktywami w historii, a obecnie pod jego zarządzaniem znajduje się 1,4 bln dolarów (156 bln jenów). Dobre wyniki to potwierdzenie, że słuszna była dokonana w 2014 r. zmiana strategii, w ramach której udział akcji w portfelu podwoił się.

Samsung Electronics otwiera największą na świecie fabrykę telefonów komórkowych w Indiach. To ogromny sukces premiera Indii Narendry Modi, który walczy o pozyskanie inwestorów do produkcji w tym południowoazjatyckim kraju. Fabryka inauguruje działalność w poniedziałek, a w otwarciu uczestniczyć ma zarówno Modi, jak i południowokoreański prezydent Moon Jae-in. Obiekt zlokalizowany jest w pobliżu stolicy w New Dehli. Producenci smartfonów od Xiaomi, przez Oppo Mobiles po Samsunga budują fabryki na najszybciej rosnącym rynku na świecie, skuszeni programem premiera Mondi’ego “Make in India”. Trzecia pod względem wielkości gospodarka Azji przyciągnęła rekordową wielkość bezpośrednich inwestycji zagranicznych w ubiegłym roku. Ich wartość podliczono na 62 mld dolarów.

 

Mark Zuckerberg, właściciel jednego z największych światowych portali społecznościowych wyprzedził Warrena Buffetta zwanego też Wyrocznią z Omaha i stał się trzecim, najbogatszym człowiekiem na świecie. Mowa tutaj oczywiście o Marku Zuckerbergu, twórcy Facebooka. Awans Zuckerberga na liście najbogatszych ludzi świata sprawił, że po raz pierwszy w historii trzy najbogatsze osoby w rankingu zajmują się rozwojem technologii. 34-letni założyciel Facebooka wart jest obecnie $81,6 mld, czyli o 373 mln więcej niż Buffett, 87-letni prezes i dyrektor generalny Berkshire Hathaway Inc. Za wzrost wartości portfela Zuckerberga odpowiedzialne są przede wszystkich ostatnie wzrosty wartości Facebooka. W miniony piątek kurs giganta społecznościowego notowanego na giełdzie Nasdaq wzrósł do najwyższego w historii poziomu $203,63. Okazuje się zatem, że niedawny, gigantyczny wyciek danych osobowych z kont na Facebooku nie wypłynął znacząco na zaufanie użytkowników i inwestorów do największego portalu społecznościowego na świecie a spadki jego wyceny były jedynie chwilowe. Tylko od 26 marca br. akcje Facebooka wzrosły bowiem o niemal 37 proc.

TOP3 najbogatszych ludzi na świecie:

Jeff Bezos – $142 mld

Bil Gates – $94,2 mld

Mark Zuckerberg – $81,6 mld

Okazuje się zatem, że w chwili obecnej technologia stanowi około jednej piątek z ponad $5 bln bogactwa śledzonego przez indeks Bloomberga, co jest wynikiem znacząco lepszym niż jakiejkolwiek innej branży.

Linie lotnicze Air France KLM, dotknięte strajkami i od maja bez dyrektora generalnego, odnotowały wzrost ruchu pasażerskiego w czerwcu, donosi Reuters. Grupa jako całość – obejmująca Air France KLM, Hop! oraz sieci Transavia – przewiozła w czerwcu 2018 r. 9,3 mln pasażerów, o 3,7 proc. więcej niż rok wcześniej. Ogólny współczynnik obłożenia, miara stopnia, w jakim linia lotnicza wypełniła swoje samoloty, wzrósł do 89,3 proc. w czerwcu z 87,7 proc. w analogicznym okresie 2017 r. Optymistyczne dane podniosły wycenę akcje Air France KLM, które na paryskiej giełdzie drożeją w poniedziałek o około 5,5 proc. Droga do odrobienia strat jest jednak daleka…

Opracował: Sławek Sobczak

 

Zostaw komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here