Wiadomości z USA i świata 13 kwietnia

78
0
SHARE

Po nałożeniu nowych sankcji na Rosję notowania aluminium odnotowały rekordowy skok. W czwartek notowania aluminium na giełdzie w Londynie sięgnęły 2371 dolarów za tonę, najwyższego poziomu od 2012 r. Jednocześnie zmierzały do zakończenia tygodnia 17- procentową zwyżką, największą od 1987 r., kiedy Bloomberg rozpoczął zbierać dane o notowaniach. Przyczyna paniki to obawy o dostępność metalu po objęciu amerykańskimi sankcjami koncernu Rusal, największego na świecie producenta aluminium poza Chinami. Rusal powołał się na klauzulę siły wyższej, wstrzymując dostawy nieprzetworzonego aluminium. – Uczestnicy rynku na wyścigi starają się zabezpieczyć sobie dostawy. Oczekuje się, że znacząca część produkcji Rusalu nie będzie mogła trafić na rynek – komentuje w wypowiedzi dla Bloomberga Ryan McKay, strateg surowcowy biura TD Securities. Na kłopotach Rusalu skorzystali jego zachodni konkurenci. Notowania Alcoa, największego amerykańskiego producenta aluminium wzrosły w tym tygodniu o 13 proc.

Zmienność na rynku złota wciąż dopisuje. Po tym, jak w środę notowania królewskiego metalu osiągnęły niemal dwuletnie maksimum, czwartkowa sesja przyniosła odwrót. W czwartek złoto obrało kurs “na południe”. Wieczorem notowania nowojorskich kontraktów terminowych na złoto obniżyły się do $1337,70 za uncję, co oznacza spadek o 1,4 proc. względem poziomu z środowego zamknięcia. Mimo wyraźnego wzrostu zmienności i ataku na górne ograniczenie trwającej od początku roku konsolidacji, informacje o rynku złota nie przedarły się na czołówki finansowych serwisów informacyjnych. Oczywiście w ostatnich zmianach cen złota można dopatrywać się uzasadnień natury fundamentalnej. Czwartkowemu odwrotowi od metali szlachetnych i innych “bezpiecznych przystani” (mocno taniały także amerykańskie obligacje skarbowe) sprzyjał wzrost apetytu na ryzyko na rynku akcji. Giełdy przy Wall Street zyskały po ok. 1 proc. Inwestorzy mieliby jakoby pozytywnie zareagować na kolejny tweet Donalda Trumpa. Prezydent napisał, że wcale nie jest przesądzone, że Stany Zjednoczone napadną na Syrię. I że nigdy nie powiedział, że atak na Syrię się odbędzie. To trochę dziwna wypowiedź w kontekście tego, że dzień wcześniej Trump ostrzegał Rosję przed amerykańskimi “sprytnymi” rakietami lecącymi na Damaszek. Tak czy inaczej na rynku finansowym utrzymuje się sporo niepewności związanej zarówno z sytuacją na Bliskim Wschodzie jak i konfliktem dyplomatycznym pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Rosją oraz widmem wojny handlowej między USA i Chinami. Teoretycznie to solidna pożywka dla wyższych cen złota, ale inwestorzy zdają się wciąż wierzyć, że wszystko rozejdzie się po kościach. Dodatkowo wzrost dolarowych cen złota jest powstrzymywany przez politykę Rezerwy Federalnej, która chyba na poważnie wzięła się za normalizację stóp procentowych i ograniczenie portfela obligacji skarbowych.

Yahoo Japan poinformowało o zamiarze wykupienia 40 proc. udziałów w tokijskiej giełdzie kryptowalut, BitARG. Ma to być sposób na wejście głównego konkurenta Google do świata krypto.  Inaczej niż w Europie czy Stanach, w Japonii Yahoo wciąż pozostaje jedną z najpopularniejszych wyszukiwarek internetowych, nie ulegając wszędobylskim usługom Google. BitARG przyznało, że wyraziło zgodę na wykup 40 proc. udziałów w firmie przez Z Corporation – spółkę córkę Yahoo Japan. – W wyniku tego zaangażowania kapitałowego nasza firma będzie w stanie korzystać z usług serwisowych oraz specjalistycznej wiedzy dotyczącej zabezpieczeń ekspertów Yahoo  znacząco ułatwi to przygotowanie się do rozpoczęcia świadczenia usług giełdowych przez Spółkę oraz usprawni jej działanie po rozpoczęciu działania – przekonuje w swoim oświadczeniu BitARG. Choć nie ujawniono wartości umowy pomiędzy Yahoo, a japońską giełdą to jednak informatorzy Reuters donoszą, że będzie ona wahać się pomiędzy $18,5 a $27,8 mln. Warto również zauważyć, że BitARG posiada odpowiednią licencję wymaganą do obsługi krajowej platformy wymiany przyznaną przez japońskie Financial Service Agency. Tymczasem południowokoreański odpowiednik amerykańskiego US Patent and Trademark Office w raporcie opublikowanym w zeszłym miesiącu poinformował o złożeniu 1240 formularzy o przyznanie patentu powiązanego z blockchain w całym 2017 roku. To ponad dwukrotnie więcej niż całkowita liczba zgłoszeń z 2016 roku.

Bitcoin w piątkowe przedpołudnie kontynuuje rozpoczęte wczoraj wzrosty, tymczasem uwaga kryptospołeczności zwraca się w kierunku Bank of America. Bank znalazł patent na blockchain – i to dosłownie.Amerykańskie Biuro Patentowe poinformowało wczoraj o złożeniu patentu na system przechowywania danych opartych na łańcuchu bloków. Bankowość rzeczywiście wchodzi w blockchain? Choć wniosek o nadanie patentu został wypełniony jeszcze w 2016 roku to jednak dopiero wczoraj został on opublikowany przez amerykańskie Biuro Patentowe. Pomysł Bank of America zakłada wykorzystanie prywatnych łańcuchów bloków w celu przechowywania i udostępniania danych. Korzystając z takiego blockchainu informacje w nim zawarte będą w stanie odczytać jedynie podmioty do tego uprawnione. Bank of America jak na razie przoduje w liczbie złożonych patentów na projekty powiązane z blockchain – wynika z doniesień Bloomberg z początku tego roku. Zdaniem dziennikarzy bank mógł złożyć nawet 43 wnioski o przyznanie patentu – więcej niż jakakolwiek inna firma na świecie.

Od początku kwietnia kurs szwajcarskiego franka systematycznie spada. Frank szwajcarski jest walutą, która niezmiennie budzi ogromne zainteresowanie. Powodem tego fenomenu nie jest ani wymiana handlowa pomiędzy naszymi krajami, ani ruch turystyczny, ale kredyty, które choćby ponad 700 000 Polaków wzięło w tej walucie w pierwszej dekadzie XXI wieku. Nie może zatem dziwić, że wielu naszych rodaków bardzo często sprawdza jej notowania, zastanawiając się dlaczego akurat kurs rośnie lub spada. Od początku kwietnia kurs CHF/PLN systematycznie spada. Dzisiaj zbliżamy się już do poziomu 3,50 zł.  Dla wielu inwestorów jest on instrumentem inwestycyjnym na trudne czasy. W rezultacie, gdy na rynkach pojawia się niepokój, przenoszą oni swoje inwestycje do bezpiecznej Szwajcarii. Relację tę widać najlepiej względem euro. Jeżeli w Europie pojawiają się problemy, inwestorzy sprzedają euro, a kupują franki. I to ta relacja właśnie była głównym powodem gwałtownego wzrostu ceny franków w styczniu 2015 roku. W ciągu jednego dnia frank gwałtownie zyskał względem euro. Co jednak spowodowało, że frank spadł z owych 4,30 zł w okolice dzisiejszego 3,50 zł? Po pierwsze w Szwajcarii od ponad 3 lat obowiązują istotnie ujemne stopy procentowe. Inwestorzy płacą zatem za trzymanie swoich inwestycji. Również oprocentowanie obligacji przez większość tego okresu było ujemne. Drugim ważnym czynnikiem było uspokajanie się sytuacji w naszej części świata. To już nie czasy bankructwa Grecji. Nie mówi się o kryzysie strefy euro. Teraz ryzyka w światowej gospodarce wziął na siebie nowy prezydent USA. Po trzecie gospodarka szwajcarska przy tak drogim franku miała realne problemy z eksportem, był on po prostu znacznie mniej opłacalny. Produkcja na rynek wewnętrzny po porównaniu cen dóbr importowanych też ucierpiała. W rezultacie nie może dziwić, że frank zaczął tracić to, co wcześniej zyskał. Dzisiaj właśnie obserwujemy zbliżanie się franka względem euro do poziomu 1,19.

Budowana w Chinach droga jest tak inteligentna, że potrafi naładować samochody elektryczne. Droga przyszłości może stać się również mózgiem i układem nerwowym aut samoprowadzonych. Droga jest wyłożona panelami słonecznymi, czujnikami map i ładowarkami elektrycznymi. Technologie zostaną zamieszczone pod przezroczystym betonem na odcinku drogi o długości 1080 metrów w mieście Jinan na wschodzie kraju. Około 45 tysięcy pojazdów przejeżdża nad tym fragmentem w ciągu dnia, a umieszczone wewnątrz panele słoneczne generują wystarczającą ilość energii elektrycznej do zasilania świateł drogowych i 800 domów, jak podaje budowniczy Qilu Transportation Development Group Co. Jednak Qilu Transportation chce zrobić więcej: chce, aby droga była równie inteligentna jak pojazdy przyszłości. Rząd twierdzi, że 10 proc. wszystkich samochodów powinno w pełni automatyczne do 2030 r. Qilu uważa, że jest to okazja, by dostarczać lepsze informacje o ruchu drogowym, dokładniejsze mapy i doładowywania akumulatorów pojazdów elektrycznych – a wszystko to prosto z drogi. Prezydent Chin Xi Jinping popycha do przodu plan „Made in China 2025”, aby pomóc państwu stać się zaawansowaną potęgą produkcyjną, a nie tylko dostawcą trampek, ubrań i zabawek na eksport. Wśród 10 wyróżnionych sektorów znajdują się pojazdy, technologie informacyjne i robotyka. Chiny mają również plan rozwoju przemysłu sztucznej inteligencji. Celem jest stworzenie głównego centrum innowacji w zakresie sztucznej inteligencji na świecie do roku 2030. Krok pierwszy to odcinek drogi ekspresowej otaczający Jinan, przemysłowe miasto z ok. 7 milionami mieszkańców, które jest domem dla China National Heavy Duty Truck Group (firmy znanej również jako Sinotruk). Do niej należy MAN SE – Volkswagen AG jest jego udziałowcem. Tam też Zhejiang Geely Holding Group posiada zakład produkujący samochody marki Geely. W Chinach sprzedaje się połowę wszystkich pojazdów elektrycznych na całym świecie.

Chińska Republika Ludowa w marcu odnotowała zaskakujący deficyt handlowy. To dopiero szósty taki przypadek w ostatnich 10 latach. Dane o chińskim bilansie handlowym stają się szczególnie istotne w kontekście trwającej wojny handlowej pomiędzy Pekinem a Waszyngtonem. Deficyt handlowy Chin wyniósł w marcu 4,98 mld dolarów wobec aż 33,75 mld dolarów nadwyżki miesiąc wcześniej. Marcowy rezultat wręcz sensacyjnie rozjechał się z oczekiwaniami ekonomistów – mediana prognoz zakładała 27,2 mld dolarów nadwyżki handlowej. Marcowa wartość eksportu spadła bowiem o 2,7 proc. rdr po tym, jak w lutym odnotowano wzrost aż o 44,5 proc. Nadwyżka w handlu ze Stanami Zjednoczonymi w poprzednich trzech miesiącach wzrosła aż o 19 proc. rdr do 58,25 mld dolarów. W pierwszym kwartale chiński eksport do USA był o prawie 15 proc. wyższy niż przed rokiem, a import zwiększył się o blisko 9 proc. Dane statystyczne zza Muru nadeszły w bardzo delikatnym momencie. Chiny znajdują się w sporze handlowym ze Stanami Zjednoczonymi.

Opracował: Sławek Sobczak

 

Zostaw komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here