„Pitagoras bądźcie zdrów”

276
0
SHARE

 

Żar leje się z nieba, pocą się strudzone czoła, a nam kazano pracować „do późnych godzin wieczornych” i co gorsza nie zanosi się na lepsze czasy.

Kryzys niczym Morze Czarne rozlewa się po Europie topiąc w swych wodach smutek i niedolę. Wzmocnione banki herkulesową walutą wypływają na wielkie wody, a sprzyjający ciepły wiatr wypełnia ich białe żagle. Na horyzoncie bezkres wód i błękitne niebo, istna pogoda dla bogaczy, chociaż na morzu o zmianę aury nie trudno. Pani Angela na swym potężnym żaglowcu prowadzi flotyllę na zachód. Czarny orzeł wyszyty szafirową nicią na banderze jest znakiem rozpoznawczym dla reszty świata. Fruwa więc ptaszysko we wszystkich kierunkach.

Na mniejszych łodziach podążają za nimi nowożytni galernicy, płyną w narzuconym kierunku, a bat jest ich siłą napędową. Nie mogą liczyć na pomyślne wiatry, bo te wieją biednemu jedynie w oczy.

Wielkie żaglowce płyną od Bałtyku przez Gibraltar na Morze Śródziemne, gdzie zawijają do portów: hiszpańskich, portugalskich, greckich i włoskich. Cumują na kreciej wyspie, by podzielić między swoich piękno tego świata i płyną dalej aż do Morza Czarnego. Wikingowie XXI w. pomagają biednym ludziom, czy to nie szlachetne? Niektórzy odmawiają pomocy, ale owi marynarze mimo to obdarowują ich kokosami i innymi owocami rosnącymi niekoniecznie w ciepłych krajach.

 

To wszystko powoduje uśmiech na twarzach świata i napawa optymizmem. Przygnębiony człowiek bolączkami codzienności oczekuje na światełko nadziei, wszak i radość wpisana jest w życie ludzkiej istoty. Płynie dobrobyt ze wszystkich stron świata, tylko patrzeć jak do nas zawita!

Już kiedyś tak bywało: dawno, dawno temu w przepięknej krainie, gdzie zamiast wody wino rzeką płynie, gdzie oprócz deszczu bimber pada z nieba. Każdy jest tam panem, pracować nie trzeba…

Ale wszyscy wiemy, że słowami dawno, dawno temu, za górami, za lasami -zaczynają się bajki, często ze smokiem w roli głównej, choć nie tylko.

 

Płyną wielkie łodzie po błękitnej fali, kurs ich wyznaczony na brukselskim stole. Na masztach bandery niczym dzikie węże wiją się na wietrze i straszą łopotem. Kapitan na mostku stanęła w rozkroku i długo patrzyła w wielkie szkła lornety. Wzrok dalekosiężny i słuch niebywały, plan opracowała, niemal doskonały.

A z Morza Czarnego, komandor wypływa na wielkie wody światowego bytu. Moc ma potężną i flotę niemałą, jednym ruchem ręki niczym błyskawica, przekreśla ziemię dzieląc na kawałki. Słuch ma absolutny niczym tygrys z tajgi, co słyszy krwi przepływ w ofiary tętnicy i wzrok ma sokoła, który widzi z góry szarą mysz na polu. Z takimi cechami można zajść daleko, potrząsnąć światem jak skarbonką małą, przykuć do wioseł nieposłuszne dłonie.

 

A tymczasem w szkołach zamieszkała cisza, woźny drzwi zatrzasnął wakacyjnym kluczem. Świadectwa spoczęły na dnie szuflad starych, Pitagoras usnął w labiryntach księgi, norwidowska mądrość ulatnia się z głowy. Trudno nam zrozumieć, że drzwi do potęgi zapisane w kartach ksiąg nieujarzmionych. Bo tylko w mądrości można się zagłębić i w chłodną jesień, i w lato upalne. Wszystko, co normalne i logiczne zda się, staje się niemodne, wprost nie jest na czasie. Minister kultury historię ucina, jeszcze po komunie do dziś leczy kaca. Wszystko jest niedobre i wszystko przeszkodą. Wystarczą uczniowi podstawy, nie wiedza. Historia się zacznie po grabieży kraju i wszystko, co dobre na kartach zostanie, tak dążą do celu cwaniacy i dranie. Uczniowi to na rękę, wszak ma mniej nauki, jeszcze nie rozumie rozbioru i trwogi. Uśmiechem skwituje poczynania władz i tym sposobem wyrosną nam wnuki, których zadręczy ich młodzieńczy kac.

A my staruszkowie w słonecznym upale poszukamy cienia w lipowym zaciszu. Pszczół już nie będzie, więc kwiat uschnie w żarze i złote lipy dawniej pełne brzęku, zamienią się w drzewa drętwe i samotne. Żaden piszący nie skorzysta z cienia, by wypełniła się prośba poety.

Wraz z pszczołami odleci piękny zapach kwiatu, a nam na dumanie nie wystarczy czasu. „Usiądź pod mym liściem” przechodniu zmęczony i wspominaj czasy świetności i dumy. Powróć na te łąki gdzie kaczeńce rosły i poczuj w nosie zapach młodej mięty, by oddać honor straconej przeszłości. Daj możnowładcom dawniejsze rozumy, by pienie poetów nie było daremne. Niech mądry Polak nie będzie po szkodzie, niech rodzą się nowi wodzowie i wieszcze. Niech nasze Tatry i Bałtyk wzburzony zabrzmi echem w świecie jak etiud tysiące. Niech Chopin z grobu powstanie raz jeszcze i zgrabnymi palcami uderzy w klawisze. Popłyną mazurki, co wzrosły pod strzechą i na świat cały polecą jak ptaki. Kopernik zdziwiony zejdzie z Mlecznej Drogi i się zaduma jak dziecię bez matki. Jagiełło skoczy z konia, by do poloneza poprosić Jadwigę, która obok Wisły usnęła na chwilę. Ożyje historia przy takiej muzyce i przywróci ludziom utracony czas, bo taka jej rola. To dzięki historii podnosimy czoła i duma powraca jak rycerska pieśń. Krzyż nas prowadził przez różne niedole i bitwy, które rzadko wygrywamy. Wszędzie krew nasza gdzie bitewne pola i setki mogił zostawionych w ciszy.

Idźmy przed siebie, by tworzyć na nowo, niech runą mury, co niewolę znaczą. Mądrość jest po to, by każde słowo śmiało wypowiadać, ale wcześniej ważyć jak cenną szkatułę.

 

…A na rozstajach zgarbione krzyże niech będą naszym dawnym drogowskazem. Szanujmy żywych, szanujmy groby, by nam dziadowie uśpieni w ciemności palcem nie wytknęli naszego niebytu. Powróćmy z dala na ich mogiły, by wetknąć świeczkę, co ożywia duszę.

Życie w ciemności gorsze jest od śmierci. Niech nam się nie śnią obce baraki i bat nad głową, tęgie okowy. Poeta powie: kto nie ma głowy, temu wystarczą mięśnie nabrzmiałe i obcy dach.

 

Przyszłość przed nami, świat kołem się toczy, odchodzą starzy i rodzą się dzieci. Jedni po drugich naprawiają błędy, których przez lata zgromadzi się wiele. Kto zawinił?- nikt nie wie!

Tymczasem zaciera się ślady świetności, wracanie w przeszłość jest dzisiaj nie w modzie. Jak długo spać będziesz zmęczony narodzie, czas otworzyć wrota, by wolnym się stać!

 

Władysław Panasiuk

Zostaw komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here