Wiadomości z USA i świata 18 kwietnia 2017

160
0
SHARE

brfunt

Dziś obserwowaliśmy silną deprecjację funta szterlinga w związku z pojawiającymi się pogłoskami odnośnie oświadczenia, które wygłosić ma brytyjska premier Theresa May. Plotki głosiły, że przedstawi najprawdopodobniej plan rozpisania przedwczesnych wyborów – gdy informację potwierdzono GBP zareagował dynamicznym odbiciem. Theresa May ogłosiła, że głosowanie w sprawie powołania nowego rządu będzie miało miejsce 8 czerwca. Pomimo zapewnień premier co do kontynuacji działań dążących do Brexitu, taki stan rzeczy wywołał spore zamieszanie na rynku. Niespodziewane działania brytyjskiego rządu zwiększają bowiem ponownie niepewność polityczną na wiele miesięcy. Przedstawiciele partii pracy są otwartymi przeciwnikami opuszczenia UE i gdyby udało im się wygrać z pewnością będą szukali furtek i sposobów wycofania się z uruchomionego już Artykułu 50.

 

File photograph of United Airlines planes taxing at Chicago's O'Hare International Airport

Zmienność nastrojów nie opuszcza amerykańskiego rynku akcji. Wczoraj obawy geopolityczne częściowo zdołały przysłonić oczekiwania na dobre raporty spółek za I kw. br. r. Ma to być najlepszy kwartał pod tym względem od 2011 r. Linie United Airlines w pierwszym kwartale tego roku zanotowały dochód o 69 proc. mniejszy, niż rok temu, a było to przed aferami, które pogrążają przewoźnka. Rosnące ceny paliw, koszty robocizny i utrzymania spowodowały, że mimo wyższych dochodów linie United zanotowały tylko $96 mln zysku. Wyniki opublikowane wczoraj i tak przekroczyły oczekiwania giełdy. United ma za to mniej odwołanych lotów i mniej zagubionych bagaży. Przewoźnik spodziewa się mimo czarnego PR po fatalnych wpadkach wzrostu przychodów w drugim kwartale o nawet 3 proc. Okazało się przy okazji, że wizerunkowe katastrofy nie były determinujące podczas spadku akcji United. Podobne zaliczyli konkurenci: Delta, Alaska czy JetBlue, choć poważnych wpadek nie zaliczyli. W kolejnych dniach tego tygodnia swoje osiągnięcia za pierwsze trzy kwartały przedstawią m.in. Goldman Sachs, eBay, Bank of America oraz Netflix.

 

housing-starts

Rynki poznały zestaw istotnych danych makro dotyczących marcowej sytuacji na amerykańskim rynku. Mowa o rozpoczętych budowach domów (housing starts) oraz pozwoleniach na budowę (building permits). Podobnie jak w przypadku mieszanych wyników, sytuacja na parach z dolarem również jest wyraźnie zmienna. Dynamika pozwoleń na budowę ( + 3,6 proc.) silnie odbijała po lutowym spowolnieniu, pokonując prognozy analityków. Bardzo słabo prezentowały się jednak rozpoczęte budowy domów, których dynamika wyniosła -6,8 proc. Publikacja wspomnianych danych – pomimo, że było to najważniejsze wydarzenie we wtorkowym kalendarzu dla dolara amerykańskiego – nie przełożyła się na silniejsze ruchy USD. W stosunku do funta i euro greenback jednak wyraźnie traci od wczesnych godzin sesyjnych, natomiast na parach z walutami Australii i Nowej Zelandii zyskuje.

 

boeing-co-2jpg

Boeing Co. planuje zwolnić setki inżynierów zatrudnionych w Waszyngtonie oraz innych lokalizacjach. Prawdopodobne są kolejne zwolnienia w tym roku, co ma związek ze spadkiem sprzedaży samolotów. W piątek firmę opuści na mocy wcześniejszych porozumień 305 inżynierów oraz pracowników technicznych firmy. Od początku 2016 roku Boeing zwolnił ze swojego centrum produkcyjnego w okolicach Seattle już 1332 osoby – wynika z danych związku zawodowego SPEELA. Boeing może dokonać dodatkowych cięć kadry inżynieryjnej w zależności od stanu „otoczenia biznesowego”. Firma tnie zatrudnienie od ponad roku, gdy gwałtownie załamała się rekordowa w tamtym okresie sprzedaż. W zeszłym roku zatrudnienie w waszyngtońskim oddziale firmy skurczyło się aż o 9 proc. Łączna liczba pracowników spadła z kolei od marca 2016 roku o 7,6 proc. Całkowite przychody Boeinga w 2016 roku spadły o 1,6 proc. do 94,6 mld dol. Potentat rynku lotniczego spowolnił produkcję modelu 747, a w planach jest też ograniczenie produkcji Boeinga 777. Ostatnia redukcja zatrudnienia następuje po tym, jak na początku tego roku w ramach dobrowolnych odejść firmę zgodziło się opuścić 1,5 tys. mechaników.

01.23. krol Arabia Saudyjska

Społeczne oburzenie na obcokrajowców rozlewa się po całym świecie. To przypadłość nie tylko zachodnich bogatych krajów. Nie ominęła także Kuwejtu. Zaskakuje to, biorąc pod uwagę, że jest to kraj, w którym zagraniczni pracownicy trzykrotnie przewyższają liczebnie obywateli tego kraju. Kuwejt jest też jedynym krajem spośród państw Zatoki Perskiej, który oferuje imigrantom dopłaty do opieki zdrowotnej i edukacji. Kuwejt jest państwem zawdzięczającym swoje istnienie interwencji 26 lat temu ponad 20 państw przed inwazją Saddama Husseina. Kraje Zatoki Perskiej zmagają się z gospodarczym kryzysem spowodowanym spadkiem cen ropy. Rządząca Kuwejtem rodzina al-Sabah zaczyna w wyniku tego ciąć socjalne benefity. Sytuację stara się wykorzystać jedyna kobieta w tamtejszym parlamencie Safa Al-Hashem i zbudować poparcie dla własnego antyimigranckiego politycznego ruchu. Al-Haschem chce, by zamieszkujący Kuwejt Egipcjanie, Syryjczycy czy Hindusi zostali deportowani albo płacili podatek od „chodzenia po ulicach”, jeśli zostaną. Populistyczna fala nabiera na sile. Liderka nowego ruchu ma już ponad 400 tys. „followersów” na Twitterze. Jednocześnie rosną naciski na ograniczenie subsydiów, które w ciągu dekady (do 2015 roku) wzrosły pięciokrotnie do kwoty 17 mld dol.

Opracowal: Slawek Sobczak

Ten artykuł nie ma żadnego komentarza

Zostaw komentarz