Wiadomości z USA i świata 21 październik 2016

991
0

qualcomm

Bloomberg donosi o bliskim końcu rozmów nad przejęciem NXP Semiconductors przez Qualcomm. Obie korporacje to giganci na rynku wytwarzających komponenty do najwyższej jakości smartphonów. Transakcja będzie największym przejęciem w historii przemysłu półprzewodnikowego, kapitalizację Qualcommu wyceniono na $99 mld, a NXP na $36 mld. Akcje obu spółek podskoczyły na giełdzie o 2,5 – 3,00 proc. po pierwszych przeciekach o bliskim finale negocjacji. Qualcomm ma potężne zasoby gotówki szacowane na ponad $30 mld. Zakup może być jednym z największych transferów tegorocznych na świecie wyprzedzając biznesowe fuzje Softbanku z ARM i Abbott Laboratories z St Jude Medical. To także potwierdzenie zakupowego szału transakcji w branży technologicznej w ostatnich 20 miesiącach z przejęciami Altera przez Intel, EMC przez Della czy fuzji Avago z  Broadcom.

microsoftstock

Dobre wyniki finansowe Microsoftu zachwyciły inwestorów. Cena akcji giganta z Redmond przekroczyła 60 dolarów i osiągnęła najwyższą wartość w jego historii, przebijając stawki z czasów bańki internetowej. Firma Billa Gatesa wypracowała w trudnych dla branży komputerów osobistych 76 centów przychodu na akcję po korekcie, podczas gdy analitycy oczekiwali o prawie 10 centów niższej wartości. Dochody Microsoftu w ostatnim kwartale wyniosły 22,3 mld dolarów, co oznaczało wynik o 2,3 proc. lepszy względem analogicznego okresu w ubiegłym roku. Inwestorzy widzą szansę na dalszy wzrost spółki dzięki inwestycjom w systemy oparte na chmurze obliczeniowej. Microsoft zaproponował już taki model sprzedaży w przypadku pakietu Office i ostatniej wersji Windowsa w wariancie dla firm.

brexitconsec

Wciąż rosną obawy przed tzw. twardym Brexitem, którego skutki mogą być znacznie poważniejsze niż to pierwotnie zakładano. Przed Wielką Brytanią stoi również widmo wewnętrznych napięć spowodowanych chęcią Szkotów do przeprowadzenia kolejnego referendum niepodległościowego. Największe korzyści z rozstania Wielkiej Brytanii z Unią Europejską może odnieść Nowy Jork. Politycy i menedżerowie z branży finansowej sądzą, że to Wielkie Jabłko przyciągnie największą liczbę talentów z Wysp. Ostatecznym wygranym Brexitu w przypadku odpływu banków z Londynu będzie miasto, które znajduje się 3,5 tys. mil od Wielkiej Brytanii. Tylko finansowa stolica USA może się równać z Londynem pod względem „głębokości” rynku, zakresu posiadanej wiedzy oraz prawnej atrakcyjności. Kontynentalna Europa przechwyci co prawda niektóre operacje bankowe, by spełnić regionalne przepisy dostępu klientów do usług w czasie rzeczywistym (znaczenie różnicy czasowej pomiędzy Europą a USA), jednak jedyną alternatywą dla Londynu może być tylko Nowy Jork. Dla wielu globalnych banków inwestycyjnych Londyn jest na razie pierwszą albo drugą co do ważności centralą. Jeden z głównych banków notowanych na Wall Street już rozpoczął proces relokacji osób zatrudnionych w Wielkiej Brytanii i prawdopodobnie przeniesie wielu mało istotnych pracowników do USA oraz Azji – poinformował Bloomberg.

b-of-j

Poranne wystąpienie gubernatora Banku Japonii pozytywnie wpłynęło na notowania japońskiego jena. Pod koniec września  Głównodowodzący japońskim bankiem centralnym jak zwykle mówił dużo i jak zwykle przyświecał mu niepoprawny optymizm. Usłyszeliśmy między innymi, że:

– Gospodarka nie widzi większych problemów, które mogłyby odbić się na destabilizacji lokalnego systemu finansowego

– Polityka ujemnych stóp procentowych korzystnie wpływa na decyzje instytucji finansowych

– BoJ będzie kontynuował implementację ekstremalnie dostosowawczej, ekspansyjnej polityki pieniężnej

Bank of Japan ogłosił techniczną zmianę podejścia do kształtowania dotychczasowej polityki pieniężnej – przejścia z działań oparty o ekspansję bazy monetarnej na działania związane głównie ze stopami procentowymi. Wyjście ze spirali deflacyjnej to ogromny problem BoJ od kilkudziesięciu lat. W związku z tym Haruhiko Kuroda zapewnił, że jeżeli już się rozpędzi, to nie będą próbowali sztucznie zatrzymać jej na poziomie 2 proc., tylko pozwolą rozwijać się dalej.

juan

Sprzedaż walut obcych przez chińskie banki potroiła się we wrześniu w porównaniu z poprzednim miesiącem i wyniosła 28,4 mld dolarów. Odpływ kapitału się nasila. W styczniu o chęć spekulacji na juanie Chińczycy oskarżali Sorosa, amerykańskiego miliardera. Jak podaje regulator chińskiego rynku walutowego, w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy roku z chińskich banków odpłynęło 243,4 mld dolarów. Pieniądze te wydane zostały na obronę krajowej waluty, która coraz bardziej traci. Pekin uznał, że odpływ kapitału jest niebezpieczny dla kraju i z racji tego, że dysponuje ogromnymi rezerwami, prowadzi interwencje poprzez państwowe banki komercyjne. Na początku października kurs juana względem dolara mimo interwencji przekroczył poziom historycznego minimum ze stycznia 6,73 juana za dolara i pnie się coraz wyżej. W styczniu doszedł zresztą do bardzo wysokiego poziomu w błyskawicznym tempie, bo w zaledwie trzy miesiące spadł o ponad 6 proc. Chiny mają jednak nadal gigantyczną nadwyżkę w handlu zagranicznym – 42 mld juanów we wrześniu – co oznacza, że stale do Chin z handlu towarowego wpływa więcej walut niż wypływa, rosły też inwestycje zagraniczne o 4,2 proc. Wiele wskazuje na to, że obecny spadek waluty ma charakter spekulacyjny

Opracował: Sławek Sobczak

Zostaw komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here