Tylko w Krakowie

1030
0
SHARE

Po czterech latach odwiedziłem Kraków – miasto nad miastami. Tu kościelne wieże szybują do nieba jak smukłe rakiety. Świątyń tu tyle, że policzyć trudno, a każda przechodnia swym wdziękiem zachwyca.  Rynek co kiedyś był szary i smutny wypiękniał jak panna, jak kwiat co się budzi. W kutych zaprzęgach lśniące białe konie ciągną dorożkę w kierunku Wawelu. Tak po królewsku tutaj się żyje i czuje oddech wiekowych murów. Pachnie historią z każdego kąta, a Sukiennice pełne turystów rozdają świątki i upominki. Patrzy Mickiewicz z podziwem w oku na stary  Kraków, który się zmienia i na dziewczęce młode spojrzenia, i tak powiada:

U stóp moich kraina dostatków i krasy,

Nad głową niebo jasne, obok piękne lice;

Dlaczegóż stąd ucieka serce w okolice

Dalekie, i – niestety! jeszcze dalsze czasy?

Gołębie nad głowami skrzydłami zagrają, przelecą nad murem gdzie Skrzynecki siada, a Pod Baranami płyną jasne dźwięki – Kraków historię swą opowiada. Każda kawiarnia i każda brama, ich los spisany na licznych kartach mają w pamięci wielu artystów, których los zetknął z tymi murami. Z Wieży Mariackiej hejnał popłynie i całe miasto głosem otoczy. Przechodnie wzniosą głowy do góry by nie przeoczyć żadnego dźwięku, który zostawią w sercu na zawsze. Kraków zaraża, kusi i nęci, kto raz mu spojrzy w błękitne oczy, znowu powróci na te ulice. Spacer po bruku starego miasta gdzie słychać lutni dawną muzykę ukoi serce i skołatane myśli uciszy. Tego spokoju i tej muzyki ludziom brakuje. Nie Ciechocinek i nie Cieplice uzdrowią człeka, tu znacznie więcej na ciebie czeka, ty potrzebujesz przenieść się w czasie. Dawka historii ciebie uleczy, przywróci siłę i wiarę w ludzi.

Floriańska Brama z samego rana pełna obrazów cieszących oko. Pędzą na płótnie szalone konie, a obok wieśniak w lichej sukmanie z grabiami w dłoniach gromadzi siano, czy dla tych koni?, nikt tego nie wie. Obok mężczyźni wlepiają oczy w krągłości, które stworzył artysta. Tyle tu piękna, rozkoszy, smutku- namalowane calutkie życie. Artysta widzi, słyszy i czuje, wszystko dokładnie kładzie na płótno. Obraz potrafi przetrwać przez wieki jak stary Kraków.

Patrzy na Wisłę wzniosłe zamczysko, sercem uderzy na wieki dzwon i znów zamilknie na dłuższy czas. Usnęli władcy na sarkofagach wiekowym snem. Kościuszko z szablą wtopioną w dłoni strzeże ich zamku przed najazdami. Pod jego siodłem wspaniały koń, taki co widział nie jeden bój, widział niejedno nasze zwycięstwo. A pod stopami tego zamczyska biegnie uliczka najstarsza w mieście. Po niej jeździły złocone wozy, karety władców i dworskie panie. Wielcy rycerze w żelaznej zbroi na tęgich koniach ostro podkutych.  Na Kanoniczej historii sporo, tu każdy kamień i każda cegła pamięta Kraków, który się rodził i pierwszych władców i pierwsze damy. Tu się rodziła nasza kultura, o którą teraz słabo się dba. Każdy chciałby mieć takie miasto, takie zabytki, taką stolicę. Z czego się zatem śmieją wrogowie z tak dumnej Polski i z jej kultury. Naród nasz może z pełnym szacunkiem podnosić głowę do samej góry. Polak potrafi” wkręcić żarówkę”(bez sojusznika zbędnej pomocy) i utrzeć nosa zdobytą wiedzą. To naród dumny i wartościowy niech wszyscy o tym dziś się dowiedzą. Kraków jest piękny, Polska urocza. Kto nigdy nie był nad Wisły brzegiem, ten stracił wszystko, ten nigdzie nie był.

 

Władysław Panasiuk

Ten artykuł nie ma żadnego komentarza

Zostaw komentarz