Wieczór autorski Dariusza Redlińskiego

1145
0

„ Ze wszystkich rzeczy wiecznych – miłość trwa najkrócej”
Może to i prawda, ale które piękno jest długotrwałe? Młodość przemija, a miłość niekiedy potrafi przetrwać do końca, np. uczucie matki jest bezwarunkowe.
Co to jest prawdziwa miłość wiedzą jedynie brzydkie kobiety, piękne umieją tylko uwodzić.
Miłość to nic nowego, istnieje od początku świata, ludzie żyli dla niej i dla niej umierali. Człowiek z reguły jest romantykiem i prawidłowo odczytuje uczucia. Tematem miłości od lat zarania zajmowali się poeci, trubadurzy opiewali jej piękno, a królowie kochali swoje faworyty do bólu, a przy tym pili czerwone wino. Kobieta we wszystkim, a zwłaszcza w polityce zawsze miała i ma wielkie znaczenie. Na ogół mężczyźni rządzą, a kobiety podpowiadają im jak mają to robić. Rola niewiasty i miłości do niej trwa od wieków. Czasami tylko ocieramy się o uczucie, ale bywa, że nawet je zauważamy. Udaje się jeszcze człowiekowi przystanąć i obejrzeć za siebie. Większość daje się ponieść zabieganemu światu, ale są ludzie, którzy znajdują czas na refleksje, potrafią zwrócić uwagę na piękno jakie nas wciąż otacza.
Dariusz Redliński należy do tej mniejszości i choć ma kilka pasji potrafi je ze sobą w jakiś sposób połączyć. Pisze poezję i to całkiem niezłą, jest muzykiem. Należy do współzałożycieli dwóch zespołów: „Miktam” i „KID”. Piosenki z Jego tekstem i muzyką kilkakrotnie były nagradzane na festiwalach muzyki religijnej w Polsce. Występował z chicagowskim chórem Paderewski Symphony Orchestra w oratorium Piotra Rubika i Wojciecha Kilara. Jest również miłośnikiem motocykli Harley i należy do motocyklowego stowarzyszenia Rajd Katyński Pamięć i Tożsamość. Czy można doszukiwać się związku i połączenia tych trzech pasji. Myślę, że tak, bo w każdej łatwo doszukać się piękna. Wszystko do czego potrafimy włożyć odrobinę serca staje się cudowne, a już na pewno poezja połączona z muzyka może stanowić fenomen. Autor wraz z żoną zaprezentowali własny utwór, który dla wielu stał się niespodzianką wieczoru.
Tomik Redlińskiego „Imię Twoje” to nie tylko słowa. Otacza je piękna grafika Ireny Siwek z Krakowa, (obecnie mieszkającej w Chicago), która daje radość oczom. Artystka używa linii, kółek i kresek, i nimi oznacza pole elektromagnetyczne (niewidzialną aurę), którą posiadają przedmioty i każdy człowiek. Sztuka w sztuce.
Tak się złożyło, że niespełna siedem lat temu prowadziłem wieczór Roberta Pawła Redlińskiego, (brata Dariusza), który od tamtego czasu wydał dwa tomiki poezji. Jak się okazuje, to rodzina poetów. Jeśli dołączymy stryja Edwarda, który napisał kilka książek w tym słynną „Konopielkę”, „Awans”, „Nikiformy „czy „Szczuropolacy”, to moje słowa staną się wiarygodne.
Obaj bracia są inżynierami, a więc nie tylko poloniści mają monopol na poezję jak zwykło się mówić ostatnimi czasy na Polonii.
Wieczór autorski w Auli JOM udowodnił, że ludzie nadal żywo interesują się poezją. Idą lepsze czasy lub powracają dawne gdzie sala była pełna i nikt nie wychodził w trakcie czytania wierszy. Byłem prawie na wszystkich spotkaniach i doskonale pamiętam tamte dobre czasy. Musimy odbudować, to, co starali się zniszczyć nasi słabsi oponenci. Zabłysnąć można jedynie w szlachetny sposób. JOM to wspaniały ośrodek, a w nim cudowni ludzie i tak już pozostanie.
Spotkanie z miłosną poezją Dariusza Redlińskiego przeszło do historii. Szkoda, że ci, co nas krytykują nie byli obecni, by się osobiście przekonać jak jest u Jezuitów. Wspaniała, rodzinna atmosfera towarzyszyła nam do końca. Wiersze recytował autor i Jego kolega (aktor) Wojciech Łukianiuk. Zaprezentowano prawie 60 utworów, ale w towarzystwie wspaniałych muzyków : Andrzeja Chajęckiego i Szymona Klimczuka czas stanął w miejscu. Wspaniałe wiersze i takaż muzyka sprawiły doskonały nastrój, a w połączeniu z dekoracją sceny wszystko stało się jednym malowniczym obrazem. Miałem przyjemność prowadzić tan wieczór, więc może zabrzmi to z moich ust chwalebnie, ale dlaczego się nie chwalić naszymi sukcesami skoro inni robią to bez żadnych powodów. Powiem raz jeszcze: dawno nie byłem na takim spotkaniu i niech to zabrzmi jak wielki dzwon.

Przybłąkała mi się miłość…
taka mała z dużym biustem.
Nie wiem, czy oczekiwana,
miała miły, słodki uśmiech
i nie była wygadana /…/
W romantyczny wieczór wprowadził nas już tradycyjnie o. Jerzy Karpiński, zacny i mądry kapłan – zawsze mający coś rzeczowego do powiedzenia. Niekoniecznie trzeba być polonistą czy pisarzem, by znać się na poezji i ją rozumieć. Wystarczy zainteresować się tematem i sporo czytać, co nie zawsze czynią wyżej wspomniani. Nasza poezja nabiera rumieńców, wielu ludzi potrafi pisać dobre wiersze i takie wybijanie się jeden przed drugiego nie powinno mieć miejsca. Człowiek potrafi wznosić olbrzymie budowle i niech tak pozostanie. Nie musimy ich burzyć, by zastąpić je słabszymi, a tak w rzeczywistości bywa. U Jezuitów jest miejsce dla każdego, kto o nie poprosi. Możemy zorganizować tam każde spotkanie i czytać wiersze napisane zarówno przez noblistów jak i początkujących poetów, którzy w wielu przypadkach okazują się lepsi od tych mających się za dojrzałych. To wielokrotnie udowodniło życie. Nikt nie ma monopolu na pisanie i na krytykę jeśli jest tylko ”krytykantem”. Starajmy się ocenę pozostawić odbiorcom, to oni są prawdziwymi znawcami sztuki.
Tomik „Imię Twoje” podzielony jest na dwie części: pierwsza zatytułowana „ z serca” opowiada o miłości.
„Miłość jest jak książka, jeśli znasz jej zakończenie, to nie warto czytać”
Dariusz Redliński w to nie wierzy. Broni swej miłości do końca i nie dopuszcza myśli, że może być inaczej. Warto się zatrzymać nad strofami tej poezji, bo nie zawsze rozumiemy czym dla nas może być miłość. Wiersze zawarte w tym tomiku są nadzwyczaj szczere (z serca) pisane prostym, ale pięknym, delikatnym językiem. Czasami autor wzmacnia je krótkim rymem, bo wie, że herbaty nie należy przesłodzić. Każdemu z nas należy się chwila wytchnienia i dlatego powinniśmy oderwać się od tej niezrozumiałej często rzeczywistości i udać się w krainę szczęścia, by odnowić własne uczucia.
Druga część „ z myśli” to czyste refleksje autora. Udaje się On do rodzinnego Białegostoku, by tam oddać się całkowicie urokowi tamtejszej przyrody. Zbiera pachnące grzyby, spaceruje po ogrodach. Nie wstydzi się nostalgii, powraca do lat młodości i tam zagłębia się w marzeniach. Wszystko, co najpiękniejsze pochodzi z dziecięcych lat, niby to nie żadna filozofia, ale jednak zapominamy o tym.

Kraju mój, tak odległy
i tak bliski zarazem
Opisany słowami wygnanych poetów.
Kraju zabaw dziecinnych
i młodzieńczych marzeń.
Niespełniony, historią ,
a jakże piękny i wzniosły/…/

Jestem przekonany, że to nie ostatni tomik i nie ostatni wieczór z Dariuszem Redlińskim. Spotkamy się jeszcze nie raz, by rozprawiać nie tylko nad naszymi uczuciami i słuchać dobrej muzyki. choć wiemy doskonale, że wiara i miłość nie podlegają dyskusji.
Władysław Panasiuk

Zostaw komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here