Maria Konopnicka na cenzurowanym

1389
3
SHARE

0321-konopnicka1Żyjemy w medialnych czasach. Rewolucja internetowa rozszerzyła grono osób wypowiadających się publicznie. Już nie potrafimy żyć normalnie, szukamy za wszelką cenę sensacji i niezwykłości. Dziennikarze i historycy szperają w życiorysach ludzi sławnych, by znaleźć jakieś ciemne plamy i wywołać tanią sensację.

Tak stało się z Marią Konopnicką, poetką i pisarką, wielką patriotką.

W 100-lecie jej śmierci (2010) nie było w Polsce wielkich uroczystości ogólnopaństwowych, tylko regionalne. Zapomniano o autorce Roty, o obrończyni dzieci z Wrześni, o tej, która całe życie walczyła z zaborcami, która tak marzyła o wolnej Polsce, nie doczekawszy jej nigdy.
W czasach orwellowskiego globalizmu, dla pewnych środowisk w Polsce Konopnicka stała się niewygodna. Dorabia się jej “gębę”, niesłusznie zresztą, życiorys z “kwiatuszkami” wybujałej i perwersyjnej erotyki.

Od kilku lat czyni się to metodycznie, by “odbarwić” postać poetki, by wmówić Polakom jej nowy wizerunek. A to wszystko po to, by móc promować “swoich” poetów, internacjonalistów, obywateli świata, którzy własną twórczością legitymują nowy, globalny świat.

Oskarża się ją też o antyklerykalizm, o wadzenie się z kościołem, o antyrosyjskość i antyniemieckość, o rozwiązłe życie. Takie mamy czasy, sensacja ważniejsza niż największa prawda.

Dziwi mnie jednak fakt, że tak mało osób staje w obronie poetki. Czyżbyśmy wszyscy popadli w apatię i jakąś niezrozumiałą inercję? Nie możemy dopuścić, by szargano naszych wielkich przodków. Maria Konopnicka, bez wątpienia, zasłużyła na nasz największy szacunek.

Wcale nie była antyklerykalna. Burza wybuchła jednak, gdy ukazały się “Fragmenty”. Zarzucano jej brak wiary, bezbożność i bluźnierstwo.  A ona przecież tylko pisała o kościele w sposób historyczny, portretując inkwizycję i skomplikowane dzieje kościoła. Dostało się też Elizie Orzeszkowej, która wydała tę książkę. Już do końca życia były obie na cenzurowanym.  W 1902 roku Konopnicka pisała: “…myśl moja nie wadzi się z dogmatem chrystianizmu, ale uczucie moje jest silnie religijne. Chrystusową naukę odróżniam od kultów, jakie z niej powstały”.

0321-konopnicka-pomnikAle to było tylko preludium. Konopnicka – to skandalistka, jak twierdzą niektórzy interpretatorzy jej życiorysu. Potrafiła porzucić męża i z szóstką dzieci uciec do Warszawy, by tam pędzić odmienny żywot. Nikogo nie interesuje jakie były powody tej decyzji, a było ich wiele. Kopnopnicka – to kochliwa niewiasta. Złośliwcy opisują, że ciągle romansowała, to z guwernerem swych dzieci, młodszym od niej o 12 lat, to znów z owdowiałym sąsiadem, czy też z młodszym od siebie historykiem. Jednak prawdziwy skandal rozpętały insynuacje o uczuciowym i erotycznym związku Konopnickiej z Marią Dulębianką. W 1889 roku, 47-letnia poetka, poznała tę 28-letnią malarkę, wysoką i urodziwą, noszącą się po męsku, kochającą sport. Ta przyjaźń trwała już do końca życia poetki. Sugerowanie, że Konopnicka, matka sześciorga dzieci, mająca podobno tyle romansów z mężczyznami, mogła związać się związkiem biseksuulanym z kobietą, jest wysoce niestosowne. Kim była Dulębianka? Postacią niezwykłą i wyemancypowaną, ale przede wszystkim artystką – malarką. Wystawiała swe prace razem z Kossakiem, Matejką i Malczewskim. Była zawziętą feministką, całe życie walczyła o prawa kobiet, o prawo wyborcze dla kobiet, o szkoły dla dziewcząt. Wydawała odezwy historyczne, demonstracyjnie kandydowała do sejmu galicyjskiego. Tylko przy sławnej Marii Konopnickiej jej postać mogła być zauważona, a jej idee dostrzegane. Niektórzy twierdzą, że to dla Konopnickiej porzuciła swój talent artystyczny (?) Przez wiele lat obie panie podróżowały po Europie, pomagając sobie wzajemnie.  Odwiedzały szkoły, zbierały materiały, organizowały liczne propolskie protesty, uczestniczyły w konferencjach. To, że podróżowały razem o niczym nie świadczy. Podróże przed I wojną światową były uciążliwe, a Konopnickiej łatwiej było podróżować po Europie z bratnią duszą. Na pewno zbliżyły je podobne zainteresowania intelektualne, polityczne i społeczne. Konopnicka też była feministką, choć temu oficjalnie zaprzeczała ...nie byłam nigdy feministką, ale też nie należałam do tych, którzy mniemają, że świat kobiecy może być odgrodzony jakąkolwiek formułką od powszechnego świata, jego celów, jego pożądań i jego wysiłków… Jeszcze w Warszawie redagowała tygodnik dla kobiet “Świt”. Potem, podczas ciągłej podróży po Europie z Dulębianką, zwała ją “Pietrkiem z powycieranymi łokciami”, ciągle walczyła o prawa kobiet, o prawo do pracy, oświaty i godnego życia. Niedługo przed śmiercią Konopnicka podpisała petycję do sejmu galicyjskiego żadającą równouprawnienia kobiet.

Takie to były czasy. Obecnie dopasowuje się historyczne postacie do oczekiwań obecnych naczelnych redaktorów opiniotwórczych mediów.

0321-konopnicka-pomnik-21W 2009 roku roku w “Gazecie Wyborczej” ukazał się artykuł “Sierotka Marysia”. Napisano w nim o lesbijskim związku Konopnickiej z Dulębianką, także o tym, że Sejm odmówił przyznania jakichkolwiek honorów rocznicowych poetce w 100-lecie jej śmierci. To wystarczyło, by Joanna Modrzejewska – prawnuczka Konopnickiej – mieszkająca w Łodzi rozpoczęła akcję protestacyjną. Napisała list otwarty do “Gazety Wyborczej”. Cytuję jego treść, za zgodą pani Joanny:

List otwarty do Pana Michała Ogórka.
Z ogromnym zdziwieniem przeczytałam “rewelacyjne” wiadomości dotyczące mojej Prababki Marii Konopnickiej w Pana felietonie opublikowanym w Gazecie Telewizyjnej (dodatek do Gazety Wyborczej) z dnia 04.12.br. Byłabym wdzięczna gdyby zechciał Pan podać źródła, z których zaczerpnął Pan te szczegóły dotyczące prywatnego życia Parababci. Sam fakt, że Konopnicka podróżowała po Europie w towarzystwie zaprzyjaźnionej malarki Marii Dulębianki nie świadczy jeszcze o seksualnych dewiacjach Poetki. Być może dotarł Pan do materiałów, które umknęły uwadze licznych a wnikliwych biografów Prababki, jak również Jej rodzinie. Proszę więc podzielić się z nami tą wiedzą. Jeśli jednak puścił Pan wodze fantazji i napisał te bzdury ot tak, żeby coś napisać to oczekujemy publicznych przeprosin na łamach tegoż tygodnika. W przeciwnym razie będziemy zmuszeni żądać satysfakcji na drodze bardziej oficjalnej.

Joanna Modrzejewska
prawnuczka Marii Konopnickiej
Łódź,14.12.2009 r.

Joanna Modrzejewska otrzymała odpowiedź z “Gazety Wyborczej” z informacją, że pismo nie może zamieścić jej listu otwartego, ani też wydrukować przeprosin na łamach “Gazety Telewizyjnej”, gdyż treść materiału nie zawiera żadnych wiadomości, za które redakcja miałaby przepraszać. Również autor artykułu dopisał: “Sprawa wśród historyków literatury jest znana i nie budzi wątpliwości. Proszę sięgnąć chociażby po książkę “Homobiografie” Krzysztofa Tomasika (Warszawa 2008), gdzie pisarka znajduje się wśród (…) czyli w najlepszym towarzystwie”. Redaktor kończy list słowami: “Mam nadzieję, że przedstawione wyjaśnienia uzna Pani za safysfakcjonujące, a rzecz całą za nieporozumienie. Materiał, którego list Pani dotyczy nie miał na celu obrażanie imienia Pani prababki ani ranić kogokolwiek z jej potomnych”.

0221-konopnicka-portretW 2010 roku pani Joanna pisze znów do “Gazety Wyborczej” informując redakcję o niegodziwościach tego artykułu.
Cytuję niektóre zdania: “…czy Pan wie ile placówek oświatowych i o innym charakterze nosi imię Marii Konopnickiej? Otóż jest ich w Polsce ponad trzysta. Czy zdaje sobie Pan sprawę ile osób pracujących i uczących się w tych placówkach obraził Pan i boleśnie dotknął swoim nieodpowiedzialnym stwierdzeniem, że Konopnicka prowadziła rozwiązły tryb życia? Bardzo jest łatwo napisać coś takiego w odniesieniu do osoby już nieżyjącej (…)  Na koniec w liście dodaje Pan: “Myślę, że jej odwaga po 100 latach zasługuje na zupełnie inne potraktowanie. I o tym był ten tekst”. “Nie, proszę Pana. Ten tekst był wulgarny i obraźliwy (…) Po raz kolejny domagam się w imieniu swoim, naszej rodziny i wszystkich osób, które obraził Pan swoim tekstem, opublikowania na łamach Waszej gazety stosownego wyjaśnienia i przeprosin. I proszę nie starać się mnie przekonywać o swoich “dobrych” intencjach, gdyż ja zdania w tej kwestii nie zmnienię (…)”

Pani Joanna Modrzejewska nie może liczyć na sprostowanie insynuacji zamieszczonych w opiniotwórczej gazecie. W obecnych czasach liczy się tylko sensacja. Raz zamieszczona opinia w artykule nabiera praw wartości dokumentu, który rozpowszechniany jest w milionach opinii. I taki jest cel. “Gazeta Wyborcza” odrzuca listy prawnuczki Marii Konopnickiej domagającej się sprostowania insynuacji zamieszczonych w tej gazecie. Joanna Modrzejewska zna przecież historię własnej rodziny i nigdy nie znalazła nawet śladów tych insynuacji, jakie rozpowszechniają poszukujący sensacji żurnaliści. To jest jeden z przykładów manipulowania historią przez media.

Doprawdy brzmi to wszystko niczym farsa czy groteska. Bulwersuje mnie jednak fakt nachalnego nagłośnienia tych insynuacji na forum publicum. W jakim celu to zrobiono? Komu to służy? Pewne grupy chcą metodycznie zohydzić Polakom naszą wieszczkę narodową. Trzeba przecież rozmiękczać Polaków, niech się czują zaambarasowani przez swoich przodków, niech się wszystko kotłuje, niech żyją w niepewności.

A swoją drogą ciekaw jestem czy polskie instytucje związane z Konopnicką zajęły oficjalne stanowisko w tej sprawie? Jeśli nie, to czas najwyższy.

Winniśmy szanować naszych twórców, a nie deprecjonować ich wartości po latach.
Monitorujmy zatem sytuację. Nie pozwólmy szargać dobrego imienia Marii Konopnickiej. Poetka zasłużyła na nasz szacunek. Niech twórczość autorki “Roty” będzie dla nas nadal pokrzepieniem serc i dodaje nam sił w niełatwych czasach  XXI wieku.

Niech poetka spoczywa w spokoju na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie, nie przerywajmy jej wiecznego snu.

(…)
Nie damy miana Polski zgnieść,
Nie pójdziem żywo w trumnę,
Na Polski imię, na jej cześć
Podnosim czoła dumne,
Odzyska ziemię dziadów wnuk,
Tak nam dopomóż Bóg!

Janusz Kopeć

Chicago, w marcu 2011

0321-grob-konopnickiej

3 KOMENTARZE

  1. Nie zgadzam się w najmniejszym stopniu z autorem artykułu. Dlaczego z góry Pan zakłada, że opowiadanie o czyichś preferencjach seksualnych ma na celu “zohydzenie” naszej narodowej wieszczki? Była dla mnie postacią pomnikową, mało wyrazistą, dopóki nie dowiedziałam się, jak interesujące życie prowadziła. Teraz mam zamiar przeczytać resztę jej prac, po które wcześniej nie chciałam sięgnąć, ponieważ nie interesowała mnie postać Marii Konopnickiej. Doceniam ją, szanuję i bardzo cenię jako kobietę wyzwoloną, samodzielną, inteligentną i odważną. Patriotkę i lesbijkę. Te dwa wyrazy nie muszą się wykluczać, jak wskazuje nam godny naśladowania przykład samej Marii Konopnickiej.

  2. “Oskarża się ją też o antyklerykalizm, o wadzenie się z kościołem, o antyrosyjskość i antyniemieckość”.
    Nie wiem, czy słowo “oskarża” jest na miejscu – pierwsze dwie cechy mi raczej imponują, pozostałe dwie są zrozumiałe w tamtych czasach. Wszystkie cztery swiadczą o odwadze i nonkonformizmie.
    Proszę przeczytac “Fragmenty” Konopnickiej, a potem nowele (ewentualnie wiersze pisane po 1990). Łatwo zauważyć, że Maria Konopnicka po prostu miała te wszystkie cechy – i chyba żaden historyk literatury nie ma tutaj wątpliwości. Współcześni nie mieli – katolicka prasa pisała o niej nader obraźliwie (zapewniam, że nie z powodu antyrosyjskości i antyniemieckości), duchowieństwo miało arcybiskupi zakaz uczestnictwa w pogrzebie poetki.
    Wątpliwości można mieć co do natury związku z Dulębianką, ale sugestie co do jego homoseksualnego charakteru pojawiały się już za ich życia – wcale nie są złośliwym wynalazkiem Wyborczej.

Zostaw komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here