Katastrofa smoleńska – pilot bał się konsekwencji niewylądowania
- Wednesday, July 14, 2010, 9:48
- Wiadomosci
- 7 comments
To może rzucić nowe światło na bezpośrednią przyczynę smoleńskiego dramatu 10 kwietnia br. Odczytanie kolejnych słów ze stenogramu nieszczęśliwego lotu być może zakończy dywagacje: były czy nie było nacisków na pilotów w kwestii tragicznie zakończonego lądowania? “Jak nie wyląduję/wylądujemy, to mnie zabije/zabiją”. Takie słowa kilkadziesiąt sekund przed katastrofą prezydenckiego TU-154 pod Smoleńskiem miał wypowiedzieć kapitan Arkadiusz Protasiuk – dowiedziała się nieoficjalnie TVN24. To fragment, który wcześniej w stenogramie pojawił się jako “niezrozumiały”.
TVN24 dotarła do kolejnego fragmentu odczytanego stenogramu z ostatnich minut lotu prezydenckiego TU-154. To nieoficjalne informacje.
“Jak nie wyląduję/wylądujemy, to mnie zabiją/zabije” – tak mają brzmieć słowa wypowiedziane przez kapitana Arkadiusza Protasiuka.
Nie wiadomo, w jakim kontekście padły te słowa.
Prokuratura nie chciała się wypowiadać w tej sprawie. Pytany przez tvn24.pl krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych, który zajmuje się odczytywaniem zapisu z czarnej skrzynki nie chciał komentować doniesień. - Nie wypowiadamy się na temat zawartości czarnej skrzynki. Informacja jakoby pilot TU-154 miał wypowiedzieć zdanie “Jak nie wyląduję/wylądujemy, to mnie zabije/zabiją” nie pochodzi od nas - mówi dyrektor Instytutu prof. Maria Kała.
Niezrozumiałe zdania w stenogramie padają wielokrotnie. Kapitan Protasiuk wypowiada je np. o 8:34:34, a także 71 sekund przed katastrofą (8:39:54).
W stenogramie jest też wiele miejsc, gdzie rozmówcy są niezidentyfikowani i nie wiadomo co mówią.
Na podstawie opublikowanego stenogramu można stwierdzić, że poza załogą w kokpicie był dowódca Wojsk Powietrznych gen. Andrzej Błasik i dyrektor protokołu dyplomatycznego MSZ Mariusz Kazana.
O komentarz do ujawnionego fragmentu stenogramu TVN24 poprosiła ekspertów.
- Wiadomo, że jest zawsze presja, żeby wylądować, bo ważne osobistości życzą sobie, żeby było po ich myśli. Ale jeśli pilot podjął już decyzję o wylądowaniu, to co by się nie stało, nic nie miało na niego wpływu – na gorąco komentował na antenie TVN24 major Michał Fiszer.
Jego zdaniem, słowa pilota były przeznaczone raczej wyłącznie dla załogi. Fiszer sądzi, że nie słyszał ich nikt inny z pokładu tupolewa.
Zwrócił też uwagę, że analiza poszczególnych zdań przyniesie niewiele dodatkowych informacji. Kluczowa jest analiza parametrów lotu.
- Jeśli to się potwierdzi, to widać, jak bardzo zdeterminowany był pilot. To, że nie podjął decyzji o odejściu na drugi krąg to znaczy, że bał się konsekwencji niewylądowania - ocenił kpt. Robert Zawada, sejmowy ekspert ds. lotnictwa.
Według niego, wpływ na decyzję pilota mógł mieć gen. Błasik albo prezydent Kaczyński. Ale jego zdaniem, bardziej zaważyć mogło zdanie generała Błasika niż zdanie “osób wysoko postawionych w państwie”.
Jak dodał, nie wolno jednak oceniać tych słów bez kontekstu. Według niego, trzeba znać cały zapis. - Dopiero wtedy można oceniać, na ile poważne były te słowa, a na ile były formą żartu - twierdzi Zawada. I dodał: - Nie wierzę, że za wszelką cenę chciał (pilot-red.) zabić siebie i pasażerów – uważa.
Joanna Komolka TVN24, jk//mat/k, meritum.us
meritum.us
7 Comments on “Katastrofa smoleńska – pilot bał się konsekwencji niewylądowania”
Napisz komentarz:
Aby dodać komentarz należy wypełnić pola komentarz: i adres email.
Twój komentarz zostanie wyemitowany po zatwierdzeniu jego treści przez moderatora.





Polscy piloci nie ztych co na widok generalskich stopni trzepia portkami Ja widzialem kiedys trzesace sie generalskie portki na widok naszego Papierza!
Nie zgadzam sie z P. Januszem. Wydaje mi sie, ze po locie do Tibilisi, piloci doskonale wiedzieli , ze musza wyladowac… W przeciwnym razie podzieliliby los pilota tamtego lotu….. Z tego co pamietam to sam minister Szczyglo powiedzial , ze kto sie boi latac to niech nie lata i takich pilotow nie potrzebuje prezydencki samolot……. Presja , presja i jeszcze raz presja prezydenta i jego swity…………… Z drugiej strony gdyby pilot nie wyladowal to PIS wszem i wobec by glosil , ze to prowokacja ze strony Tuska i PO no bo co by nie bylo wszystko to wina PO!
P.Piotrze-widac ze ponosza pana emocje a licza sie fakty jakie obecnie mamy w dyspozycji na poparcie pan swojej a ja swojej tezy.Piloci dolatujac do lotniska ,mieli konwersacje z pilotami z Jaka,ktory juz wyladowal,pytali o warunki do ladowania (kiepskie ale mozna sprobowac),pytania o lotniska zapasowe (Minsk lub Moskwa-to nie bylo ustalone?!) pilot pyta o zapas paliwa w zwiazku z ta ewentualnoscia .Wydaje decyzje:”podchodzimy do ladowania w przypadku nieudanego podejscia odchodzimy w automacie” Gdyby piloci byli zdecydowani do ladowania decyzja winna brzmiec: “podchodzimy do ladowania w automacie , kontynuujemy na widocznosc pierwszej bramki” To jest dowod ze piloci nie mieli zamiaru desperacko ladowac.Tym bardziej ze pada komenda 2go”odchodzimy” 1szy powinien powiedziec “odchodze” i wykonac manewr .Wtym miejscu sa “szumy” Ja tu w decyzjach zalogi nie widze zadnego dzialania pod naciskiem kogokolwiek.! Z “kol dobrze poinformowanych”-szykuje sie nastepna “rewelacyjna”wypowiedz:”pokazcie jak DBsciaki laduja!”Ta i porzednia wypowiedz :jak nie wyladuje itd. mialy byc wypowiedziane kilkanascie sec. przed katastrofa-to jest ewidentne przegiecie paly.Piloci podczas schodzenia poprostu nie maja czasu na pogaduszki.Dialog z wierza,sluchanie komend,wydawanie polecen wg. procedur,sledzenie przyrzadow itd. naprawde w tym czasie oni sa zajeci! “Pierdoly”mozna opowiadac podzcas lotu a nie podzcas schodzenia! Przepraszam za dlugawy elaborat-pozdrawiam.
P Januszu, w takim razie co niby ma znaczyc tekst typu “: jak nie wyladujemy to nas zabija….. ” Zdaje sie , ze to fragment z zapisu odszyfrowany 2 dni temu tak wiec sdprawa wydaje sie oczywista no chyba , ze Pan sadz , ze to falszywy montaz….
Nie jestem P. Januszem ale dodam, że musimy poczekać aż cala taśma będzie odczytana.
Co i kto i kiedy powiedział jest wazne, bo piloci wiedzieli że nie bedzie łatwo.
Z tym rosyjskim językiem też jest niewyrażna sprawa.
Co mnie zastanawia, że po części się ujawnia fakty , tak jakby strony zainteresowane
grały sobie w szachy.
Jeśli zwalamy winę za tę tragedię na atmosferę polityczną, przed wyborami – to jest to niepoważne.
Muchy w nosie – można sobie mieć w domu albo w przedszkolu, mądra polityka
unika konfliktów personalnych ale z umiarkowaniem stara się te konflikty usuwać.
Pamiętam jak nazywali Busha i tutaj i w Europie , że jest hitlerowcem, że nie umie
się wyrażać po angielsku, że jest kłamcą i ma krew na rękach.
A On – z uśmiechem na twarzy przechodzil kolo tego obojętnie i wykonywał to
co uważał za słuszne i zgodne z konstytucją – i ci co kiedyś go potępiali ,
dzisiaj zaczynają o nim dobrze mówić.
Jak my Polacy sami stwarzamy sobie problemy – w imię czego ?
Brawo p.Ireno! A rosyjski MUSIALO sie znac! (konczac edukacje w “tamtych” czasach)
Tym bardziej jak się lecialo do Smoleńska !
pozdrawiam P. Januszu